Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Staram się nie narzekać na ludzi, choć czasami sprawiają mi przykrości i wykorzystują. Pomimo tego przynoszą mi radość! Nic nie zastąpi ludzi jako źródła radości.
Przed laty miałem okazję spotkać się z grupą młodzieży tatarskiej z Krymu, już po aneksji rosyjskiej. Tych dwóch młodych Tatarów na zdjęciu tryskało radością co chwilę. I tryskało tak, że można było ją spokojnie brać, bezpłatnie i do woli.
Lubię poznawać nowych ludzi, wiem, że przyniosą ze sobą radość. No i sam też próbuję choć trochę radości rozsiewać w spotkaniach z ludźmi. Może to nie zmienia życia od razu na najlepsze, ale na pewno ma mocny sens.
Я намагаюся не скаржитися на людей, навіть якщо вони іноді роблять мені незручно і користуються мною. Незважаючи на це, вони приносять мені радість! Ніщо не може замінити людей як джерело радості.
Багато років тому я мав нагоду зустрітися з групою татарської молоді з Криму, вже після російської анексії. Двоє молодих татар на фото щомиті переповнювалися радістю. Причому так, що це можна було сприймати спокійно, безоплатно і досхочу.
Я люблю знайомитися з новими людьми, знаю, що вони принесуть з собою радість. І я також намагаюся поширювати хоча б трохи радості сам у своїх зустрічах з людьми. Можливо, це не змінить життя на краще одразу, але це, безумовно, робить його сильнішим.
W Domostawie na Podkarpaciu dwa dni temu został odsłonięty pomnik – Memoriał Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Nazwany został już „Pomnikiem Rzezi Wołyńskiej”. Cytuję opis pomnika za źródłem w Internecie: „Ma kształt orła, którego korpus jest umieszczony w płomieniach. Całkowita wysokość monumentu razem z cokołem wynosi 20 metrów. W środku monumentu znajduje się wycięty krzyż, a w nim trójzębne widły, symbolizujące tryzub, na które nabite jest dziecko. U jego podstawy z jednej strony (awers), znajduje się rodzina z dziećmi w płomieniach, a z drugiej (rewers), znajdują się głowy dzieci nabite na sztachety płotu, również umieszczone w płomieniach. W górnej części pomnika, na skrzydłach orła, umieszczone zostały nazwy miejscowości, w których doszło do mordów dokonywanych przez UPA”.
Nie znałem wcześniej tego szalonego pomysłu i jeszcze nie mogę wyjść z poczucia rozgoryczenia, że coś takiego mogło powstać. Nie dziwi mnie reakcja Mirosława Skórki, prezesa Związku Ukraińców w Polsce, który określił ten monument mianem „pomnika nienawiści”.
Ziemie polskie napadali, łupili i krwawo dewastowali Germanie, Litwini, Mongołowie, Tatarzy, Turcy, Szwedzi, Austriacy, Niemcy i Rosjanie. Nie znam polskich pomników mszczących się za te historie, a te, które widziałem – Katyńskie – prezentują żal, smutek i przebaczenie. Krzyż jest symbolem właśnie przebaczenia. W Domostawie został użyty jako znak niezgody, rozłamu i wrogości.
Przebaczenie, solidarność, miłość, pokój i dobro. Czekam na takie pomniki.
Два дні тому в Домоставі на Підкарпатті відкрили пам’ятник – Меморіал жертвам геноциду на східних прикордонних землях. Він вже отримав назву “Пам’ятник Волинській різанині”. Я цитую опис пам’ятника за джерелом в Інтернеті: “Він має форму орла, тіло якого охоплене полум’ям. Загальна висота пам’ятника разом з постаментом – 20 метрів. У центрі пам’ятника вирізаний хрест, а в ньому – тригранні вила, що символізують тризуб, на які заколота дитина. В його основі, з одного боку (аверс), зображено сім’ю з дітьми у полум’ї, а з іншого боку (реверс) – голови дітей, насаджені на парканні рейки, які також охоплені полум’ям. У верхній частині пам’ятника, на крилах орла, розміщені назви сіл, де відбувалися вбивства, вчинені вояками Української повстанської армії”.
Я не був раніше знайомий з цією божевільною ідеєю і досі не можу позбутися відчуття гіркоти від того, що щось подібне могло бути створено. Мене не дивує реакція Мирослава Скури, президента Об’єднання українців у Польщі, який назвав цей пам’ятник “пам’ятником ненависті”.
Польські землі були захоплені, пограбовані і криваво спустошені німцями, литовцями, монголами, татарами, турками, шведами, австрійцями, німцями і росіянами.
Я не знаю жодного польського меморіалу, який би мстився за ці історії, а той, який я бачив – Катинь – представляє скорботу, печаль і прощення. Хрест є символом саме прощення. У Домоставі його використовували як знак розбрату, поділу і ворожнечі.
Прощення, солідарності, любові, миру і добра. Я з нетерпінням чекаю на такі пам’ятники.
W Ameryce wojna polityczna przeszła w fazę zbrojną, tak można spojrzeć na próbę zamachu na prezydenta Trumpa. Niedawno w podobny sposób potraktowany został słowacki premier Rober Fico. Nie wolno nam się pocieszać, że gdzieś tam strzelają do polityków. Przed stu laty Polak (Eligiusz Niewiadomski) zastrzelił polskiego prezydenta Gabriela Narutowicza. Nie wiem, jak daleko dziś w Polsce do podobnej atmosfery, oby bardzo daleko.
Polityka to nie tylko sztuka, ale akt miłości, szlachetności, który czasem prowadzi do ofiary z życia – cytuję teraz papieża Franciszka – polityka ma zapewnić postęp krajowi, jednoczyć naród, rozwijać kraj. Smutno jest, gdy ideologie przejmują kontrolę nad losem kraju. Polityka to misja i jedna z najwznioślejszych form miłości.
Przypominam ten cytat, bo znam polityków, którzy tak podchodzą do swojej roli w życiu publicznym. Jedno na pewno możemy zrobić – sam czynię to często – modlić się za rządzących, tych u nas i tych na świecie. Modlić się, aby odnajdywali się w swojej misji, najwznioślejszej formie miłości.
В Америці політична війна переросла у збройну, саме так можна розглядати спробу вбивства президента Трампа. Зовсім недавно так само вчинили зі словацьким прем’єр-міністром Робертом Фіцо. Ми не повинні втішатися тим, що десь стріляють у політиків. Сто років тому поляк (Елігіуш Нєвядомський) застрелив президента Польщі Габріеля Нарутовича. Я не знаю, наскільки ми далекі від подібної атмосфери в Польщі сьогодні, будемо сподіватися, що дуже далекі.
Політика – це не просто мистецтво, а акт любові, благородства, який іноді призводить до жертвування життям – я цитую зараз Папу Франциска – політика повинна забезпечувати прогрес країни, об’єднувати людей, розвивати країну. Сумно, коли ідеології перебирають на себе долю країни. Політика – це місія і одна з найвищих форм любові.
Я згадую цю цитату, тому що знаю політиків, які саме так підходять до своєї ролі в суспільному житті. Єдине, що ми, безумовно, можемо зробити – я сам часто це роблю – це молитися за тих, хто при владі, за тих, хто в нашій країні і за тих, хто в світі. Молитися, щоб вони знайшли себе у своїй місії, найвищій формі любові.
Trzy ostatnie dni w Ukrainie, stamtąd te zapiski. Najpierw granica, wieziemy pomoc humanitarną (medyczną), jest specjalny korytarz. Żadnej kolejki. – Teraz już mało kto wozi humanitarkę – zgodnie twierdzą celnicy i polscy i ukraińscy.
I zaraz potem zaczyna się ukraiński wieloświat. Wiem, nie ma takiego słowa. Chodzi mi o wiele światów, które jednak coś łączy. Pierwszy świat to intensywne żniwa, ogromne połacie rzepaku i pszenicy, ścinane sprawnie przez duże kombajny, obok wielotonowe ciężarówki. Spichlerz Europy, kiedyś marzenie Napoleona i Hitlera, żeby zapewnić swoim wojskom chleb.
Drugi świat to alarmy, co kilka godzin, nikt nie reaguje, poza bankami i urzędami, bo tak mówią przepisy. Alarmy są jak refren, można je nawet polubić. Nie wiem jak Ukraińcy zniosą kiedyś dnie i noce, gdy już umilkną.
Trzeci świat, to brak prądu, tak dotkliwy, że generatory nie są w stanie zastąpić zniszczonych elektrowni. Z tym, że nikomu to nie przeszkadza. Nie wolno tylko przeoczyć godzin z prądem, żeby włączyć pralki i naładować telefony. Feler taki, że coraz trudniej o kawę w wersji espresso (nie da rady bez prądu), trzeba przestawić się na formy przelewowe. I drugi feler, poważny. Urządzenia elektroniczne nie są przygotowane na braki prądu, stąd na przykład zgłupiały windy, które potrzebują stałego zasilania a mają je od czasu do czasu. Może to nowe wyzwanie dla producentów? Lodówki nie są niezbędne, przecież można kupić mięso wędzone albo w puszkach. Ciepła woda z piecyków elektrycznych? Na razie jest tak gorąco, że każda woda jest dobra. A jak nie ma prądu, to i kłopot, coraz większy z Internetem.
Czwarty świat to zachodnia i środkowa Ukraina. Tu wojnę słychać rzadko, nawet nie bardzo się o niej mówi. To zrozumiałe, że nie rozmawiamy o tym, co toczy się codziennie, raczej o niezwykłych zdarzeniach. Wojna toczy się Tam, czyli na wschodnich rubieżach, Tu żyjemy normalnie, pracujemy, kupujemy, odpoczywamy w weekendy.
Świat piąty, to cmentarze, już pękają we szwach. Grabarze mają żniwa. Łyczakowski we Lwowie zapełnia się grobami młodych żołnierzy codziennie. Wczoraj usypano trzy nowe mogiły. Z małego miasteczka przy polskiej granicy zginęło w ostatnim tygodniu pięciu chłopaków. To tragedia dla całego miasteczka, bo w małej społeczności zawsze ktoś kogoś zna.
Szósty świat to media. Nie ukrywają, że dzień po dniu Ukraina traci kilometr, może dwa, swoje ziemi, na wschodzie. W tej wojnie jednak nie chodzi o ziemię. Trochę kojarzy mi się z piosenką Kaczmarskiego o walecznym wilku, który mając jedną łapę w potrzasku, odgryza ją aby być wolnym wilkiem z „trojgiem łap”.
I świat siódmy. Słoneczniki, setki hektarów słoneczników. Jakby morze pięknej nadziei.
Останні три дні в Україні, ось звідки ці нотатки. Спочатку кордон, веземо гуманітарну (медичну) допомогу, є спеціальний коридор. Черги немає. – Зараз людей з гуманітарною допомогою майже немає – і польські, і українські митники погоджуються.
А далі починається український мультисвіт. Знаю, немає такого слова. Я маю на увазі багато світів, але вони мають щось спільне. Перший світ – це інтенсивні жнива, величезні площі ріпаку та пшениці, ефективно скошені великими комбайнами, поруч з багатотонними вантажівками. Житниця Європи, колись мрія Наполеона і Гітлера забезпечити свої армії хлібом.
Інший світ – це сигнали тривоги, що лунають кожні кілька годин, на які ніхто не реагує, окрім банків та офісів, бо так вимагають інструкції. Сигнали тривоги – це як рефрен, вони можуть навіть подобатися. Я не знаю, як українці коли-небудь змиряться з тим, що вони мовчать днями і ночами.
У країнах третього світу не вистачає електроенергії, настільки гостро, що генератори не можуть замінити зруйновані електростанції. Але це нікого не турбує. Просто не пропустіть години, коли є електрика, щоб увімкнути пральні машини та зарядити телефони. А от каву еспресо стає дедалі важче дістати (без електрики її не зробиш), і доводиться переходити на наливні форми. І другий недолік, серйозний.
Електронні пристрої не готові до дефіциту електроенергії, звідси й німіють, наприклад, ліфти, які потребують постійного живлення і мають його час від часу. Можливо, це новий виклик для виробників? Холодильники не є обов’язковими, адже можна купити копченості чи консерви. Гаряча вода з електричних плит? Зараз настільки спекотно, що будь-яка вода хороша. А якщо немає електрики, то це теж клопіт, тим більше з інтернетом.
Четвертий світ – це західна і центральна Україна. Тут про війну рідко чути, про неї мало говорять. Зрозуміло, що ми не говоримо про те, що відбувається щодня, скоріше про незвичайні події. Війна йде Там, тобто на східних прикордонних територіях, а тут ми живемо нормально, працюємо, ходимо по магазинах, відпочиваємо на вихідних.
П’ята світова – кладовища – вже тріщить по швах. Могильники збирають урожай. Личаківський цвинтар у Львові щодня поповнюється могилами молодих солдатів. Вчора було насипано три нові могили. З маленького містечка біля польського кордону за останній тиждень загинуло п’ятеро хлопців. Це трагедія для всього міста, адже в маленькій громаді завжди хтось когось знає.
Шостий світ – це ЗМІ. Вони не приховують того факту, що день за днем Україна втрачає кілометр, а то й два своєї землі на сході. Однак ця війна не про землю. Вона трохи нагадує мені пісню Качмарського про хороброго вовка, який, маючи одну лапу в пастці, відкушує її, щоб стати вільним вовком з “трьома лапами”.
І світ сьомий. Соняшники, сотні гектарів соняшників. Як море прекрасної надії.
Z Ukraińcami byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy sąsiadami. Były złe wydarzenia w przeszłości, jak choćby wspominana dzisiaj Rzeź Wołyńska z 1943 r. Było wiele dobrych wspólnych lat, nawet wieków. I jest wiele mało znanych historii, bardzo pięknych. Dwa tygodnie temu zmarł ks. Grzegorz Rapa.
Jego życiorys jest związany głównie z Ługańskiem, obecnie okupowanym przez Rosjan. Trafił tam przez tzw. przypadek. Przypadek zaś to pseudonim Ducha Świętego. Był rok 1993, sierpień. Ks. Grzegorz wychodził od ówczesnego biskupa lubelskiego Bolesława Pylaka z nominacją do nowej parafii, jednak na korytarzu pozdrowiła go grupa ludzi w śpiewnym kresowym akcencie. Lider przybyszów, Marceli Rek, wyjaśnił, że reprezentują wspólnotę katolicką z Ługańska w Ukrainie i że katolicy czekają tam na odnowienie parafii od 1927 r. Ks. Grzegorz zapytał czy to daleko od granicy, usłyszał, że bardzo blisko, z tym, że ksiądz miał na myśli granicę z Polską, a pan Marceli tę z Rosją. Kapłan podjął wyzwanie, wrócił do biskupa z prośbą o skierowanie na placówkę misyjną w Ługańsku. Zakupił mapę Ukrainy i zdziwiony odkrył, że takiego miasta nie ma w Ukrainie, wtedy jeszcze nosiło radziecką nazwę Woroszyłowgrad.
W Ługańsku służył prawie 30 lat, udało mu się stworzyć żywą wspólnotę parafialną, obejmującą nie tylko ludzi z polskimi korzeniami, ale i nowo nawróconych Ukraińców i studentów, głównie z Afryki. Centrum parafii stanowi kaplica, połączona z salami do spotkań. Początki nie były łatwe, ks. Grzegorz musiał zapłacić tamtejszej mafii 10.000 marek, to decydowało o gwarancji nienaruszalności obiektu.
Po 2014 r. i rewolcie separatystów nowe władze dały do zrozumienia księdzu, że nie jest mile widziany, utrzymywał jednak kontakt ze swoimi wiernymi aż do r. 2019. A potem, po 2022 r. pomógł wielu z nich zacząć nowe życie w Polsce.
Polska, Ukraina, niech trwa to, co dobre i piękne. Na zdjęciach – ś. p. ks. Grzegorz ze swoimi parafianami i z pomocą humanitarną.
Ми були, є і будемо сусідами з українцями. У минулому були погані події, такі як згадана сьогодні Волинська різанина 1943 року. Було багато хороших років, навіть століть, проведених разом. І є багато маловідомих історій, дуже красивих. Отець Гжегож Рапа помер два тижні тому.
Його біографія в основному пов’язана з Луганськом, який зараз окупований росіянами. Він опинився там завдяки так званому збігу обставин. Випадковість, у свою чергу, є прізвиськом Святого Духа. Це був 1993 рік, серпень. Отець Ґжеґож виходив від тодішнього люблінського єпископа Болеслава Пилака з призначенням на нову парафію, але в коридорі його зустріла група людей зі співочим прикордонним акцентом. Лідер новоприбулих, Марцелій Рек, пояснив, що вони представляють католицьку громаду Луганська, Україна, і що католики там чекали на відновлення своєї парафії з 1927 р. Отець Ґжеґож запитав, чи далеко це від кордону, на що йому відповіли, що дуже близько, за винятком того, що священик мав на увазі кордон з Польщею, а пан Марцелій – кордон з Росією. Священик прийняв виклик, повернувся до єпископа і попросив, щоб його відправили на місіонерську роботу в Луганськ. Він придбав карту України і з подивом виявив, що в Україні не існує такого міста, яке на той час ще мало радянську назву Ворошиловград.
Він служить у Луганську вже майже 30 років і зумів створити жваву парафіяльну громаду, до якої входять не лише люди з польським корінням, але й новонавернені українці та студенти, переважно з Африки. Центром парафії є каплиця, поєднана з залами для зустрічей. Початки були непростими, о. Григорій мусив заплатити місцевій мафії 10 000 марок, це визначило гарантію цілісності будівлі.
Після 2014 року і сепаратистського заколоту нова влада дала зрозуміти священику, що він не бажаний гість, але він підтримував зв’язок зі своїми вірними до 2019 року. А потім, після 2022 року, допоміг багатьом з них почати нове життя в Польщі.
Польща, Україна, нехай продовжується все добре і прекрасне. На світлинах – покійний о. Ґжеґож зі своїми парафіянами та з гуманітарною допомогою.
Powiem wam, jak to jest u mnie. Rano budzę się z wdzięcznością, z wdzięcznością za wielki, rozłożysty klon, który już zagląda w okno i czeka na pozdrowienie. Z wdzięcznością też witam kilka kosów i zięb, które jeszcze mają siłę śpiewać.
Czuję wielką wdzięczność Panu Bogu za ludzi, którzy napiszą esemesa, maila albo zadzwonią, czasem w ważnej, czasem w zwykłej sprawie. Później już mam rozmowy z ludźmi, twarzą w twarz, wymieniamy się spojrzeniami. A spotkania z ludźmi często przynoszą niespodzianki i przygody. I to takie, że sam bym nie wymyślił, więc to są Boże dary.
Kiedy zasypiam, mam długą listę wdzięczności i podziękowań za to, co przyniósł mijający dzień. Zasypiam radośnie, jestem bardzo pięknie obdarowany.
Дозвольте розповісти вам, як це відбувається у мене. Я прокидаюся вранці з почуттям вдячності, вдячності за великий, розлогий клен, який вже зазирає у вікно і чекає, щоб привітатися зі мною. Я також з вдячністю вітаю кількох дроздів і зябликів, які ще мають сили співати.
Відчуваю велику вдячність Господу Богу за людей, які пишуть смс, електронного листа чи телефонують, іноді у важливій, іноді у простій справі. Пізніше я вже маю розмови з людьми, віч-на-віч, ми обмінюємося поглядами. І зустрічі з людьми часто приносять сюрпризи та пригоди. Причому такі, до яких сам би я ніколи не додумався, тому це Божі дари.
Коли я засинаю, то маю довгий список вдячності і подяк за те, що приніс день, що минає. Я засинаю радісним сном, я дуже гарно обдарована.
Może będziecie mieli dwie minuty, aby przeczytać fragment z Małego Księcia. I następne dwie, aby pomyśleć o „swoich” ludziach, z którymi stworzyliście więzi bliskości, którzy są dla was ważni. Dzięki tym więziom nasze życie jest pełne sensu i piękna.
Wtedy pojawił się lis.
– Dzień dobry – powiedział lis.
– Dzień dobry – odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł.
– Jestem tutaj – posłyszał głos – pod jabłonią!
– Ktoś ty? – spytał Mały Książę. – Jesteś bardzo ładny…
– Jestem lisem – odpowiedział lis.
– Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny…
– Nie mogę bawić się z tobą – odparł lis. – Nie jestem oswojony.
– Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: – Co znaczy “oswojony”?
– Nie jesteś tutejszy – powiedział lis. – Czego szukasz?
– Szukam ludzi – odpowiedział Mały Książę. – Co znaczy “oswojony”?
– Ludzie mają strzelby i polują – powiedział lis. – To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?
– Nie – odrzekł Mały Książę. – Szukam przyjaciół. Co znaczy “oswoić”?
– Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis. – “Oswoić” znaczy “stworzyć więzy”.
– Stworzyć więzy?
– Oczywiście – powiedział lis. – Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
У вас є дві хвилини, щоб прочитати уривок з “Маленького принца”. А ще дві – на те, щоб подумати про “своїх” людей, з якими вас пов’язують близькі стосунки, які є важливими для вас. Ці зв’язки роблять наше життя сповненим сенсу і краси.
І тут з’явилася лисиця.
– Доброго ранку, – сказала лисиця.
– Доброго ранку, – ввічливо відповів Маленький принц і озирнувся навколо, але нічого не побачив.
– Я тут, – почув він голос, – під яблунею!
– Хто ти такий? – запитав Маленький Принц. – Ти дуже гарна…
– Я лисиця, – відповіла лисиця.
– Ходи пограйся зі мною, – запропонував Маленький Принц. – Мені так сумно…
– Я не можу з тобою гратися, – відповіла лисиця. – Я не ручна.
– “Ах, вибач”, – сказав Маленький Принц. Але, подумавши, додав: – А що значить “не ручний”?
– Ти не місцевий, – сказав лис. – Що ж ти шукаєш?
– Я шукаю людей, – відповів Маленький принц. – А що означає “приручити”?
– Це поняття було повністю забуте, – каже лисиця. – “Приручити” означає “створити зв’язки”.
– Створювати зв’язки?
– Звичайно, – сказав лис. – Тепер ти для мене просто маленький хлопчик, такий самий, як і сотні тисяч маленьких хлопчиків. Ти мені не потрібен. І я тобі не потрібен. Я для тебе лише лисиця, така ж, як і сотні тисяч інших лисиць. Але якщо ти мене приручиш, ми будемо потрібні одне одному. Ти будеш для мене єдиним у світі. А я буду єдиним у світі для тебе.
Zapewne nie przebiję się dzisiaj ze stwierdzeniem, że nowa polska wolność, ta po r. 1989, zaczęła się w lipcu 1980 r. w Lublinie, a właściwie w Świdniku. Tam właśnie 8 lipca rozpoczął się strajk, skuteczny, który potem rozszerzył się na cały region lubelski, a miesiąc później na całą Polskę, włącznie ze słynnym protestem w Gdańsku i powstaniem Solidarności. Symbolem lubelskiego zrywu ku wolności pozostaje lokomotywa, o której wieść niesie, że została przyspawana do torów w Lublinie, przez co paraliż ogarnął całą sieć kolejową w Polsce.
Nawet Budka Suflera ze swoim przebojem „Stąd ruszyła lawina” i akcja „Przed sierpniem był lipiec”, nie przedarły się do świadomości Polaków. Niestety, problem amnezji historycznej od dawna dotyczy też elit i Lublina i regionu. Choć wydarzenia lubelskiego Lipca 80, mogłyby być doskonałą lokomotywą promocji ziemi lubelskiej.
Nie uciekam w przeszłość, chcę tylko przypomnieć, że polska solidarność ma mocne, choć zapomniane, świdnickie i lubelskie korzenie.
Я, напевно, не встигну сьогодні сказати,
що нова польська свобода, та, що після 1989 року, почалася в липні 1980 року в Любліні, а точніше в Свиднику.
точніше, у Свіднику. Саме там 8 липня розпочався страйк, ефективний страйк,
який згодом поширився на весь Люблінський регіон, а через місяць – на всю
Польщу, включно з відомим протестом у Гданську та утворенням “Солідарності”.
Символом Люблінського повстання за свободу залишається локомотив, який, за чутками, був
подейкують, що він був приварений до колії в Любліні, що призвело до паралічу всієї польської
всієї залізничної мережі Польщі.
Навіть Будка Суфлера зі своїм хітом “Stąd
ruszyła avalina” та “Przed sierpniem był lipiec” (“Перед серпнем був липень”) не змогла проникнути у свідомість
свідомість поляків. На жаль, проблема історичної амнезії вже давно зачепила також еліти та
Любліна та регіону. Хоча люблінські липневі події 1980 року могли б стати чудовим
могли б стати чудовим локомотивом для популяризації Люблінщини.
Я не тікаю в минуле, я просто хочу
лише нагадати, що польська солідарність має сильне, хоч і призабуте коріння зі Свідниці та Любліна.
Chyba tylko raz w życiu usłyszałem od znajomego, że żona jest dla niego głosem Boga. Prorocy w najbliższym otoczeniu nie mają jednak szans. To tez przytrafiło się Jezusowi w rodzinnym mieście.
Trudno jest nam przyjmować głos najbliższych proroków. A są nimi nasze żony, mężowie, rodzice, koledzy z pracy. Sami też nimi jesteśmy, najpewniej wtedy, kiedy objawiamy innym, że ich kochamy.
Spróbujmy dziś usłyszeć naszych najbliższych proroków.
Ewangelia:
Здається, лише раз у житті я чув, як мій друг сказав, що його дружина була для нього голосом Божим. Однак пророки в найближчому оточенні не мають жодного шансу. Так сталося і з Ісусом у його рідному місті.
Нам важко прийняти голос найближчих пророків. А вони – наші дружини, чоловіки, батьки, колеги по роботі. Ми самі є ними, особливо тоді, коли показуємо іншим, що любимо їх.
Спробуймо сьогодні почути наших найближчих пророків.
Євангеліє:
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».
I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Bywam często pytany o radę, jakąś mądrą wskazówkę. Nie odmawiam, choć sam chciałbym zadawać podobne pytania. Ostatnia rozmowa trwała trochę ponad godzinę, tę godzinę słuchałem, a to trochę było moją odpowiedzią. Mój rozmówca jest w bardzo złej sytuacji, rozpada mu się rodzina, nie daje rady z kredytami, ucieka w alkohol. Co kilka zdań wtrącał, że już nie daje rady, że nie ma siły, że to już koniec.
Kiedy doszedłem do głosu, zaproponowałem, żebyśmy wyszli na krótki spacer.
– Spójrz w górę, oderwij oczy od tego co na lewo i na prawo. I spójrz przed siebie. Nie patrz na to, co było i co jest teraz. Spójrz przed siebie. Przed siebie. Masz przed sobą przyszłość.
I tego życzę każdemu z was, jeśli przytłoczą was problemy. Spójrz przed siebie. Masz przed sobą przyszłość!
До мене часто звертаються за порадою, за мудрим напуттям. Я не відмовляю, хоча й сам хотів би поставити подібні запитання. Остання розмова тривала трохи більше години, цю годину я слухав, і цей шматочок був моєю відповіддю. У мого співрозмовника дуже погана ситуація, його сім’я розвалюється, він не може впоратися з кредитами, тікає в алкоголь. Кожні кілька речень він втручався, що він більше не справляється, що у нього немає сил, що це кінець.
Коли я прийшов до тями, то запропонував йому піти на невелику прогулянку.
– Підняти очі вгору, відволіктися від того, що ліворуч і праворуч. І подивися вперед. Не дивись на те, що було і що є зараз. Дивись вперед. Перед собою. Попереду вас чекає майбутнє.
І це те, чого я бажаю кожному з вас, якщо вас переповнюють проблеми. Дивіться вперед. Попереду вас чекає майбутнє!