RZADKA MYŚL O PODZIĘKOWANIU

Wtorek 18 lipca 2017 Nie wiem czym was powita ten dzień, gdzie i z kim. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. To zdanie znajdziemy u św. Pawła (1 Tes 5,18).

Każdego dnia otrzymujemy dużo, świeże powietrze, jasne słońce, chleb i wodę, ludzi, których możemy słuchać i do których możemy mówić. Rzadko przyjdzie nam myśl, aby podziękować.

Ale czy możemy zrobić cokolwiek piękniejszego i mądrzejszego? W każdym położeniu dziękujcie.

Itinerarium

PRACUJEMY W DZIELE PANA BOGA

Poniedziałek 17 lipca 2017 Przed laty zbieraliśmy całą rodziną len. Trzeba było zaczynać wcześnie rano, wraz ze wchodem słońca, kiedy na włóknach leżała jeszcze rosa łatwiej było wiązać je w snopy. Kilka godzin w pochyleniu, często w ręce wbijały się ostre paździory i to tak, że pod koniec sezonu na nadgarstkach powstawało coś w rodzaju naturalnego tatuażu. Ciężka praca.

Co jakiś czas babcia zachęcała wszystkich opowiadaniem, że trzeba zebrać ten len, bo z niego będą potem piękne koszule, zasłony, pościele, prześcieradła i ręczniki. Czułem, że moja praca ma sens, że zmęczenie, utrudzenie prowadzi do czegoś dobrego i pięknego.

Chciałbym, żebyście pamiętali, że wasze klikanie w komputerach, machanie miotłą, mycie naczyń, negocjacje z marudnymi klientami, układanie kostki brukowej, upominanie niesfornych dzieci czy kasowanie biletów w miejskiej komunikacji, ma sens. Prowadzi to wszystko do czegoś dobrego i pięknego. A w samej głębi nasza praca, ciężka i mozolna, to uczestnictwo w dziele samego Pana Boga, dziele zbawienia. Dobrego, pracowitego tygodnia dla wszystkich!

Itinerarium

CO W SERCU MASZ ZASIANE

Kazanie  na 15 Niedzielę Zwykłą 16 lipca 2017 Strzelaj – brzmi komenda, pada strzał, ktoś ginie. Wojna! – postanawiają na naradzie generałowie, potem mamy mogiły, cmentarze z ofiarami. Zemsta! – decydują mafiosi, za tym idą noże lub pistolety.

Słowa, zdawałoby się mały ruch ludzkich ust, prowadzą do wyroków, wojen, zemst i zamachów. Od słów zginęło i zginie jeszcze wielu ludzi.

Słowami zarządzamy życiem swoim i innych. Słowa są posłusznymi wykonawcami pragnień naszych serc. Słowa wykonują gniew, pogardę, złość, pychę i nienawiść, wykonują wszystko co nosimy w sercach. Wydaje nam się, że tylko mówimy a przecież skazujemy ludzi, niszczymy ich, zeszmacamy, odrzucamy, zabijamy.

W nasze serca, poprzez umysły, wpadają różne idee, które potem wyrazimy i wykonamy w słowach. Codziennie osadzamy w sercach wiele złości, krzyku, walki, wrogości i nienawiści. Sieją je politycy, blogerzy, reklamy, memy, komentarze i tzw. niewinne plotki.

Sieje także Chrystus, spokojnie, delikatnie, prawie po cichu. Sieje prawdę, radość, dobroć, czułość, szacunek, solidarność, hojność i wreszcie miłość. Jak osadzą się w nas – na to musimy pozwolić – wyrosną z nich inne słowa i inne fakty. Przebaczam – i podajemy sobie ręce. Przyjdź do mnie – i pijemy kawę sycąc się radością spotkania. Nie opuszczę cię aż do śmierci – i za 50 lat poświętujemy złote gody. Dobrze, że jesteś – i śmiejemy się z własnych głupot i błędów. Będę z tobą – i wiemy, że samotność to bujda. I wiele innych słów, z których zrodzi się przyjaźń, pomoc, wierność, bliskość, miłość, czułość, nadzieja i sens.

Wszystko zależy o tego, co zostanie zasiane w naszych sercach, co przyjmiemy, a co potem dokona się w naszych słowach i faktach.

Ewangelia na dziś:

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: 

«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. 

Itinerarium

WAŻNI LUDZIE CO KROK

Sobota 15 lipca 2017 Wiem, że każdy człowiek jest ważny. Trzeba bronić się przed odruchowym uznawaniem za ważnych tych ludzi, którzy są naszymi szefami, rządzącymi czy częstymi bywalcami studiów telewizyjnych.

Chrystus ominął w swoim dziele ludzi znanych i „ważnych”, dla nich był co najwyżej atrakcją, jak choćby dla Heroda domagającego się „jakiegoś cudu” (Łk 23,8-9). Ważni dla Niego  byli ci ludzie, których akurat spotykał. Myślę, że dzieląc z góry ludzi na ważnych i mniej ważnych, tracimy okazję spotkania ludzi niezwykłych.

Myślimy, że mamy do czynienia tylko („tylko”) z kierowcą autobusu, ze sprzedawczynią w markecie, ze strażnikiem miejskim i może żałujemy, że nie porozmawiamy nigdy z prezydentem, prezesem banku czy kardynałem. Bardzo nieważni ludzie – rybacy, pasterze, celnicy – apostołowie, skutecznie roznieśli Ewangelię na cały świat.

Jesteśmy ważni z dwóch powodów. Najpierw z powodu więzi z Chrystusem, a po drugie z racji misji, jaką mamy do spełnienia. W obydwu przypadkach chodzi o miłość.

Itinerarium

KOMU MIŁOŚĆ SENS ŻYCIA DAJE

Piątek 14 lipca 2017 Czterech na stu badanych Polaków uważa, że miłość nadaje sens ich życiu. Ponad połowa uznaje rodzinę za najważniejszą wartość życia. W porównaniu z badaniami sprzed 20 lat liczba osób, które stawiają sobie pytanie o sens życia zmalała o 11%, autorzy raportu (CBOS, z marca 2017 r.) tłumaczą ten fakt brakiem czasu. Najczęściej o sensie życia myślą ludzie młodzi do 30 r. życia, znacznie więcej zastanawia się nad tym kobiet niż mężczyzn.

Do tej diagnozy dorzucę kilka uwag. O życiu częściej myśli człowiek głodny niźli syty, bardziej szuka sensu ktoś bez dachu nad głową niźli właściciel domu. Trudne pytania przychodzą do głowy jeśli trzeba uciekać ze swojej ojczyzny.

Czemu jednak będę wzywał do myślenia o sensie życia? Dominujące trendy dzisiejszej cywilizacji skutecznie wtrącają ludzi w schemat: pracuj, zarabiaj, jedz, pij, zwiedzaj, odpoczywaj. Więcej pracuj, lepiej zarabiaj, smaczniej jedz i pij, dalej podróżuj, dłużej odpoczywaj. Tu nie ma miejsca na kwestię sensu życia. Ani na przeżywanie miłości. Coraz lepiej wpasowani jesteśmy w maszynę konsumpcji, stajemy się kółkami kręcącymi się wedle wspomnianego schematu.

Kto zacznie myśleć albo da się porwać miłości, jest groźny dla systemu. Ale ma szansę na prawdziwe życie, na szczęście o którym zawsze marzył.

Itinerarium

LEK NA STRAPIENIA

Czwartek 13 lipca 2017 Od kilku dni uczestniczę w obozie dla dzieci, są Ukraińcy i Polacy. Problemów językowych nie ma, ręce pracują na wysokich obrotach. Są inne problemy.

Wczoraj jeden z malców, nawet nie 10-letni, przeżywał ogromne strapienie. Mocno zatęsknił za mamą, tak mocno, że nie tknął obiadu, ani zupy ani drugiego dania ani kompotu. Mądra pani kierowniczka przytulała, tłumaczyła, słuchała. Włączyłem się i ja. Sytuacja się poprawiła i myślę, że chłopiec pozostanie do końca.

W zapomnianych uczynkach miłosiernych względem duszy (bo są i względem ciała) znajdziemy wezwanie, aby „strapionych pocieszać” – czwarty z siedmiu. Są strapienia, które zatruwają myśli, wyobraźnię, sięgają aż po duszę. Dorośli wiedzą, że malcowi kiedyś takie emocje przejdą, ale teraz rozłąka z mamą to wielkie strapienie.

Na strapienia małe i wielkie mamy jeden trzyskładnikowy lek. Obecność, słowo i słuchanie. Nie można od strapionych uciekać, odchodzić, lekceważyć, trzeba być. Można dać słowo, dobre, ciepłe, życzliwe, serdeczne, oczywiście nie w formule „keep smiling”. Można strapienie potraktować serio, namyślić się, poszukać słów niosących pociechę i siłę, rozpraszających smutek czy ból. Trzeba mówić – nie gadać!

Obecność i słowo to dwa składniki. Trzecim jest zdolność wysłuchania. Okazuje się, że dobrze i uważnie wysłuchane strapienie zmniejsza się o połowę a zwykle całkiem znika.

Itinerarium

ŁAGODNOŚĆ PRZECIW CEPOM

Środa 12 lipca 2017 Współcześnie w sferze publicznej na dobre trwa wzajemne naparzanie się. Dawniej dochodzono swoich racji przy użyciu maczug, tomahawków, w naszej wersji narodowej dominowały cepy i sztachety. Na wyższym poziomie cywilizacji, na który rzekomo weszliśmy, pod palcami mamy dziś klawiatury laptopów i smartfonów, ciosy możemy zadawać w formie kulturalnej, przy pomocy tyrad na YouTube  lub komentarzy w Internecie. Jedyny pożytek jaki zauważam z pisaniny internetowej, mają ściany i mury, na których wcześniejsze pokolenia wypisywały żale, przekleństwa i obelgi.

Święty Paweł, wymieniając owoce działania Ducha  Świętego w życiu wierzących pisze, że są nimi „łagodność i opanowanie” (Ga 5,22). W zderzenie z atmosferą debat internetowych wydają się być śmieszne i słabe. Spróbujcie jednak zaufać Słowu Bożemu, okazuje się, że za łagodnością i opanowaniem stoi moc samego Ducha Świętego. Działając, mówiąc i myśląc wedle nich budujemy nową kulturę, z pozoru przy pomocy słabych środków.

Ewangelia głoszona była w czasach dominacji oręża rzymskiego, królowały miecze, tarcze, włócznie, rydwany, mocne środki. Jezus wybrał drogę mądrych i łagodnych słów oraz dobrych czynów, czyli środków słabych. Za słabymi, z pozoru środkami, stoi moc Boga, w łagodności i opanowaniu działa Duch Święty.

Itinerarium

ŚWIATŁO DLA ZAGUBIONYCH

Wtorek 11 lipca 2017 W jasny dzień światło Słońca pozwala nam rozróżniać kolory, widzieć rzeczy, określać odległości i nie mylić psa z kotem. W tym celu włączamy także światło sztuczne z lamp i żarówek.

Podobnie rzecz ma się z życiem duchowym i moralnym. Wewnętrzne światło wskazuje nam sprawy szlachetne i niecne, umożliwia odnalezienie sensownej drogi w życiu i oddziela dobro od zła. Każdy z nas ma światło w swoim wnętrzu, jego intensywność jest różna. Na rozżarzenie tego światła dobry wpływ ma cisza i milczenie, wytrwała i codzienna modlitwa, ukochanie słów Bożych, skupione rozmyślanie nad życiem i nieugięta nadzieja. Wiele z wymienionych wyżej porad brzmi archaicznie, przypomina o czymś już minionym bezpowrotnie.

Może dlatego jesteśmy pokoleniem coraz bardziej zagubionym?

Itinerarium

KTO Z MIŁOŚCI PASZTET DAJE A KTO WOZI SIANO

Poniedziałek 10mlipca 2017 Czujnie śledzę co się na świecie dzieje, widziałem jak pan Trump nauczał w Warszawie, wiem, że dziś będzie kolejna miesięcznica smoleńska, że Korea Północna miota rakietami i że prawdopodobnie pani Merkel wygra wybory u zachodniego sąsiada.

Niedawno udzielałem ślubu, dwoje młodych ludzi – pomimo wieści o zamachach, wojnach i chwiejności na giełdach – decyduje się na wspólną przyszłość. Jakby nie wiedzieli, że będzie źle. A może wierzą, że będzie dobrze, bo zaufali miłości? I również niedawno widziałem jak młody chłopak, może nawet jeszcze nie student, kupował starszej pani chleb, sok i pasztet w puszce. Może wierzy, że miłość ma sens i że polega na chlebie, soku, pasztecie, o ile są dawane. I trzecia rzecz, też z niedawna, znajomy gospodarz zwoził bele z sianem dla swoich krów, a wiadomo, że siano plus krowa to mleko, masło, śmietana, ser i kefiry. Może wierzy, że miłość, cicha i pracowita, daje innym smaczne rzeczy.

Sens ma to, co czynimy z miłością. I tylko miłość jest gwarancją dobrej przyszłości.

Itinerarium

WOLNI OD SIEBIE I OD ŚMIERCI

Kazanie na 14 Niedzielę Zwykłą 9 lipca 2017 Myślę, że każdy z was przyjmuje słowa z dzisiejszej Ewangelii z ulgą i nadzieją, ja także. My ludzie XXI wieku, rozpędzeni i pędzący jeszcze szybciej, najszybsi w historii. My możemy zaraz być gdzie chcemy, na południe i północ, na wschód i na zachód. My już znamy kuchnię tajską, meksykańską i grecką, mamy do popicia wszystko, rum i sake, tequilę i becherovkę.

My jesteśmy bodaj najbardziej obciążeni i utrudzeni. Obciążeni nadmiarem jedzenia i picia. Utrudzeni tempem i milionami kolorów w sklepach i galeriach. To do nas mówi Chrystus: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Ten do którego możemy przyjść zdejmie z nas zbędny balast trosk o rzeczy, o jedzenie i picie, adrenalinę, która każe nam żyć jeszcze szybciej i wyprzedzać innych.

Tak naprawdę sami sobą jesteśmy utrudzeni i obciążeni. Największe ciężary niesiemy w naszych sercach i wyobraźniach, gdzie widzimy siebie bogatymi, z drinkami na plażach i ze złotymi kartami bankowymi. Inne warianty nieistniejącego – ale wyobrażanego – szczęścia także możliwe.

Te słowa z dzisiejszej Ewangelii niosą wyzwolenie. Zostawił je nam Ten, który uwolnił się nawet od śmierci, uwolnił także i nas. Jezus Chrystus.

Ewangelia na dzisiaj:

 

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

(Mt 11, 25 – 30)

Itinerarium