LUDZIE LUDZI PRZYJMUJĄ

 

Piątek 28 lipca 2017 Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. Przybysza, który osiedlił się wśród was będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej.

Te słowa mają już co najmniej 2 700 lat, zostały zapisane w tzw. „Prawie świętości”, znajdują się w biblijnej Księdze Kapłańskiej (rozdz. 19). Trudno przyjąć, że jest to zapis uniwersytecki, owoc debaty za i przeciwko przyjmowaniu uchodźców. Bez wątpienia mamy tu do czynienia z natchnioną intuicją opartą na doświadczeniu. My byliśmy w niebezpieczeństwie, znaleźliśmy schronienie w Egipcie, teraz jeśli wam coś grozi, znajdziecie bezpieczne miejsce u nas. Kryje się w tym nakazie przyjmowania przybyszów pewna oczywistość, bezdyskusyjna, jasna, głęboko ludzka. Z tego – biblijnego – punktu widzenia sam współczesny spór o uchodźców ukazuje jak daleko odeszliśmy od naturalnego odruchu ratowania i udzielania pomocy tym, którym grozi śmierć, prześladowanie czy tortury.

Wspomniana Księga nieco dalej (rozdz. 23) dodaje jeszcze przepiękne i mądre wersety: „Kiedy będziecie zbierali plon waszej ziemi, nie będziecie wycinali doszczętnie skraju pola i nie będziecie zbierali do końca kłosów. Zostawisz je dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem Pan, Bóg wasz”.

Myślę, że dzisiejsza dyskusja o przyjmowaniu uchodźców, może nam uświadomić nie tylko to, czy jesteśmy chrześcijanami („Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” – Mt 25). To jest także pytanie, czy jesteśmy jeszcze ludźmi, zdolnymi do naturalnych (ale i Bożych) postaw, gestów, zachowań. Ludzie przyjmują i chronią tych, którym coś grozi . Co więcej, miłują przybyszów jak siebie samych.

Itinerarium

ABY NIE KRAŚĆ I NIE BIĆ

 

Czwartek 27 lipca 2017 Codziennie toczymy jakieś walki, moralne, egzystencjalne czy prestiżowe. Walczymy o siebie, o lepsze życie.

Znam ludzi, wcale niemało, którzy toczą walki zupełnie podstawowe. Ich walka rozgrywa się pomiędzy ukraść a nie ukraść, dać lub nie dać komuś po buzi, upić się albo jakoś wytrzymać. Dylematy, których raczej nie macie (może się mylę).

Nie potrzebują lekarza zdrowi lecz ci, którzy się źle mają, to Pan Jezus (Mt 9,12). Pan Jezus, który jest blisko każdego, kto toczy walkę, o siebie, o lepsze życie. Żeby nie kraść, nie bić, nie pić.

Itinerarium

BÓG POMIĘDZY BLOKAMI I NA PARKINGACH

Środa 26 lipca 2017 Przekonałem się wiele razy, że codzienność niesie największe dary. Nie odkrywamy ich, bo oczekujemy zdarzeń filmowych, królewien i królewiczów a mamy zwykłych mężczyzn i zwykłe kobiety, marzymy o pałacach a mamy małe mieszkania, śnią nam się podróże na bieguny i koralowe wyspy a spacerujemy na skwerach ustępując jeszcze miejsca psotnym pieskom.

Joachim i Anna, dzisiejsi patroni, cieszyli się zapewne swoją córeczką, dali Jej imię Miriam, Marysia. Prawdopodobnie nigdzie daleko nie podróżowali, wiemy o ich ubóstwie i skromności. Zwykłe życiorysy w powszednich okolicznościach.

Co dzisiaj się zdarzy? Śniadanie, kawa, praca, powitania, spojrzenia, dotknięcia dłoni, może żarty jak ktoś potrafi, może mała niespodzianka jak ktoś ma fantazję.

Jasne, jeżeli czytacie te słowa nad jeziorem, warto posłuchać rzechotu żab i podglądać jak łapczywe karpie wsysają nieroztropne komary siadające na tafli wody. A w górach dobrze jest dać się porwać chmurom muskającym szczyty, szczęściarze zobaczą nawet kozicę.

Wcale nie mniejsze tajemnice mają w sobie kamienice naszych miast, chodniki pomiędzy blokami, parkingi upstrzone setkami aut, sklepy z równo ułożonymi produktami, szum tirów na obwodnicach i taksówki na postojach. Ważne co jest pod tym.

I są ludzie, wymieniają spojrzenia, uściski, uśmiechy, dzień dobry i cześć, czasem się pokłócą albo palną głupstwo, są blisko.

Pan Bóg wybrał drogę cichej obecności pośród najbardziej zwykłych ludzkich spraw. Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, pomiędzy szarymi blokami, pomiędzy zmęczonymi ludźmi, w naszych sercach, czasem ociężałych a przecież zdolnych przyjąć samego Boga. Jak Anna i Joachim.

Itinerarium

POLSKA OD NOWA

Wtorek 25 lipca 2017 Wakacje i czas urlopowy nie sprzyjają nauce. Jednak my w Polsce odrabiamy w przyśpieszonym tempie lekcje z demokracji. Nasza jest nadal bardzo młoda, ledwo 28-letnia (od 1989 r.), te najstarsze nowożytne mają już ponad 200 lat.

Cieszę się, że w polskich rozmowach pojawia się temat wolności, o której zapomnieliśmy wskutek wszystkich dobroci w lidlach, tesco, stokrotkach i rzecz jasna biedronkach. Marzy mi się, że wrócimy do rozmów o prawdzie, pomimo najnowszych modeli toyot, mercedesów i oczywiście BMW.

Pamiętam lato roku 1980, jak wolność, prawda i nadzieja nie schodziły nam z myśli i ust. I pamiętam, że wcześniej, w czerwcu roku 1979 Jan Paweł II wzywał Ducha, by odnowił oblicze ziemi, tej ziemi, polskiej ziemi.

Wciąż wierzę, że ten Duch chce odnawiać Polskę, moją ziemię.

Itinerarium

CUD WIERNOŚCI CODZIENNEJ

Poniedziałek 24 lipca 2017 Listonosz, którego znam, od ponad 20 lat codziennie rozwozi przesyłki, renty, zawiadomienia, coraz rzadziej listy. Robi to codziennie. To jego strefa wierności. Znajoma, każdego miesiąca wysyła dziesiątą część pensji na wsparcie Domu Samotnej Matki, robi tak już od 25 lat. Jest wierna swojej idei pomocy matkom i dzieciom.

Od wielu lat codziennie odmawiam różaniec. Próśb o modlitwę mam dużo, codziennie ktoś dodaje nową. Modlę się nie z przyzwyczajenia ale w imię wierności. W imię wierności Bogu, z którym rozmawiam, dziękuję Mu, przepraszam i proszę. Również w imię wierności ludziom, którzy mi zaufali i powierzyli swoje sprawy. Wreszcie w imię wierności sobie samemu, bo modlitwa jest częścią mnie.

To, co robimy codziennie, co tydzień, co miesiąc, w imię wierności Bogu, ludziom, sobie samym, ma najwyższy sens. Żaden urlop nie zwalnia nas z wierności. Bez tej wierności miłość nie jest prawdziwa, staje się jedną z pustych idei.

Nasze codzienne zmagania, wierne, wytrwałe, konsekwentne, są naśladowaniem dzieł Pana Boga, Który codziennie daje nam, światło, chleb, powietrze, życie.

Itinerarium

PRAWDA ŻNIWIARZY

Kazanie na 16 Niedzielę Zwykłą 23 lipca 2017 Obraz zachwaszczonego pola to opowieść o nas samych. Łatwiej jest zdumiewać się złem i dobrem na świecie i doradzać jak wykorzenić zło.

Skąd zło w nas? Od diabła! – prosta odpowiedź. Tak, zgoda, tylko od tego diabła, którego mamy za skórą (modląc się przed figurą). Żadnego złego słowa i złego czynu diabeł za nas nie zrobi, takiej siły nie ma. Żadnego dobrego słowa i czynu Pan Bóg za nas nie zrobi, choć taką moc pewnie ma.

Zło lub dobro są naszymi wyborami, wolnymi i nie przymuszonymi. I w sercu mamy pole, ogród, gdzie rośnie dobro i zło. Nie potrzeba kształcić się na dyplomowanego żniwiarza, żeby znać starą i prostą prawdę – zło jak chwast trzeba zebrać i spalić, dobro chronić i rozwijać.

Liturgia słowa:

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. 

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” 

A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».  (Mt 13, 24 – 30).

Itinerarium

CO MARII MAGDALENIE ŚWIĘTOŚĆ DAŁO

Sobota 22 lipca 2017 Święto Marii Magdaleny Siedem złych duchów wyrzucił Pan Jezus z Marii Magdaleny, dzisiejszej patronki. Jej imienniczka, Maria z Egiptu, porzuciwszy życie nierządnicy wiele lat jako pustelnica nad Jordanem.

W katalogach świętych i błogosławionych znajdziemy biografie mało chwalebne, grzeszne, wręcz haniebne. A jednak się przez nich modlimy do Pana Jezusa, są naszymi orędownikami.

Święci mają w swoich kartotekach pokaźne liczby grzechów. Czemu modlimy się dzisiaj przez wstawiennictwo Magdaleny, w której hasało siedem złych duchów? Kochała Pana Jezusa. Do zbawienia i świętości tego właśnie trzeba.

Itinerarium

NAJWIĘKSZA MOC ŁAGODNA

Piątek 21 lipca 2017 Są armie, zbrojne, bitne i waleczne. I to jest wielka siła. Są banki z miliardami, obrotne, szybkie i sprawne, to także wielka siła. Są mafie i gangi, zawzięte, sprytne i mściwe, mogą zaszkodzić bardzo.

Otaczają nas ogromne potencjały, zarządzające światem. Z pozoru. Jest także, w każdym z nas, łagodna moc miłości. Łagodna, wydaje się słaba, jednak mocna bo z miłości. Jak z miłości, to z Ducha Świętego, z samego Boga. Łagodna moc miłości, największa moc.

Itinerarium

O POZIOMKACH I SEJMIE

Czwartek 20 lipca 2017 Piszę tu o Panu Bogu, życiu, ludziach, wieczności ale także o poziomkach (które jeszcze pachną żywo), sprytnych szpakach przeganiających większe drozdy z jarzębin i o miłości, która nadal jest największa.

Oczywiście czytam i słucham o tym, co się dzieje w parlamencie polskim, wiem co się dzieje na ulicach polskich miast. Przed laty przytaczałem tu znaną historię, opisaną przez niezwykłego duńskiego myśliciela, Sorena Kierkegaarda (XIX wiek). Wróćmy do niej na chwilę.

Oto do pewnej duńskiej wioski przyjeżdża wędrowny cyrk. Artyści rozbijają namiot na skraju wioski i przygotowują się do występu. Nagle w obozowisku wybucha pożar. Dyrektor wysyła klowna, już uszminkowanego i ubranego w swój charakterystyczny strój, do wsi po pomoc, tym bardziej, że grozi niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się ognia po ściernikach, które pozostały po niedawnych żniwach. Klown biegnie i prosi mieszkańców, aby pospieszyli z pomocą. Wieśniacy jednak nie wierzą mu, uznając jego nawoływania za świetny trik reklamowy, który ma ściągnąć jak największą liczbę widzów na przedstawienie. Klaszczą więc i zaśmiewają się do łez, ale nie ruszają się z miejsca. Daremnie błazen biega od jednego do drugiego, tłumaczy, że nie udaje, że mówi o czymś rzeczywistym i poważnym. Jego wysiłki wywołują nowe reakcje śmiechu, ludzie uważają, że świetnie gra swoją rolę. W końcu jest za późno – ogień trawi nie tylko cyrk, ale i wieś.

To jest pierwsza część mojego komentarza do wydarzeń w Polsce, w ostatnich dniach i miesiącach. Pomimo tego, że relacje medialne ukazują obrady sejmu jako kabaret, dzieją się sprawy ważne. Odnosząc się do myśli Kierkegaarda, możemy spłonąć wszyscy.

Druga część komentarza. Polski myśliciel, ś. p. ks. Józef Tischner pytał swoich studentów: „Co to jest nic?” Studenci nie wiedzieli, więc ks. Józef odpowiadał: „Nic to jest pół litra na dwóch”.  Może jakieś pomnożone „nic” pozwoliłoby dojść sejmującym Polakom do jakiejś zgody.

Ostatnia część komentarza. Widziałem w swoim życiu Rzeczy Niemożliwe. Wszystko jest możliwe. To jest specjalność Pana Boga, obecnego w naszych losach.

Itinerarium

MSZA NA STADIONIE MECZ W FILHARMONII

Środa 19 lipca 2017 Wydawało mi się, że stadion, kościół i filharmonia mają swoje ustalone funkcje. Niedawno jednak, niemal równocześnie, dostałem dwa zaproszenia. Jedno na wielkie nabożeństwo i mszę świętą – na stadionie. Drugie na wielki koncert – w kościele.

Pozostał mi tylko dylemat co z piłkarzami. Będą trenować w filharmonii?

Itinerarium