CO W SERCU MASZ ZASIANE

Kazanie  na 15 Niedzielę Zwykłą 16 lipca 2017 Strzelaj – brzmi komenda, pada strzał, ktoś ginie. Wojna! – postanawiają na naradzie generałowie, potem mamy mogiły, cmentarze z ofiarami. Zemsta! – decydują mafiosi, za tym idą noże lub pistolety.

Słowa, zdawałoby się mały ruch ludzkich ust, prowadzą do wyroków, wojen, zemst i zamachów. Od słów zginęło i zginie jeszcze wielu ludzi.

Słowami zarządzamy życiem swoim i innych. Słowa są posłusznymi wykonawcami pragnień naszych serc. Słowa wykonują gniew, pogardę, złość, pychę i nienawiść, wykonują wszystko co nosimy w sercach. Wydaje nam się, że tylko mówimy a przecież skazujemy ludzi, niszczymy ich, zeszmacamy, odrzucamy, zabijamy.

W nasze serca, poprzez umysły, wpadają różne idee, które potem wyrazimy i wykonamy w słowach. Codziennie osadzamy w sercach wiele złości, krzyku, walki, wrogości i nienawiści. Sieją je politycy, blogerzy, reklamy, memy, komentarze i tzw. niewinne plotki.

Sieje także Chrystus, spokojnie, delikatnie, prawie po cichu. Sieje prawdę, radość, dobroć, czułość, szacunek, solidarność, hojność i wreszcie miłość. Jak osadzą się w nas – na to musimy pozwolić – wyrosną z nich inne słowa i inne fakty. Przebaczam – i podajemy sobie ręce. Przyjdź do mnie – i pijemy kawę sycąc się radością spotkania. Nie opuszczę cię aż do śmierci – i za 50 lat poświętujemy złote gody. Dobrze, że jesteś – i śmiejemy się z własnych głupot i błędów. Będę z tobą – i wiemy, że samotność to bujda. I wiele innych słów, z których zrodzi się przyjaźń, pomoc, wierność, bliskość, miłość, czułość, nadzieja i sens.

Wszystko zależy o tego, co zostanie zasiane w naszych sercach, co przyjmiemy, a co potem dokona się w naszych słowach i faktach.

Ewangelia na dziś:

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: 

«Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. 

Itinerarium

Dodaj komentarz