BOGA NIE DA SIĘ ODWOŁAĆ

Kazanie na 28 Niedzielę Zwykłą 15 października 2017 Wieje zgrozą z dzisiejszej Ewangelii, w roli srogiego króla widzimy Pana Boga, siebie w postaciach zaproszonych, wolelibyśmy też nie być w skórze gościa wyrzuconego z wesela.

Najpierw o władzy. Nauczyliśmy się, że władze my wybieramy, w głosowaniach i referendach. To są nasi władcy, którym podporządkowujemy się o ile ich decyzje zgodne są z naszymi oczekiwaniami. Jeśli nie, będziemy dążyć do zmiany władzy. Inaczej jest w odniesieniu do Pana Boga, którego nazywamy Królem i Władcą. To nie jest Władca przez nas wybrany, a już na pewno nie mamy mocy by Go odwołać. To chyba jest duży problem dla pokolenia zakochanego w demokracji, ufającego w siłę głosowania, wyrażania swojej woli za pomocą krzyżyków w kratkach. W odniesieniu do Pana Boga mamy dwie możliwości: przyjąć Go lub odrzucić.

Odrzucenie Boga, jako Kogoś Najwyższego, jako Pana życia i wieczności może wynikać w ogóle z braku zainteresowania tymi sferami. Te postawę wyrażają ci, co poszli do swoich pól i kupiectwa, obojętni na Boga i wieczność, zajęci swoim światem. Są i tacy, co próbują walczyć przeciwko Bogu – „pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali”.

Ten nieszczęsny gość bez stroju weselnego jest z kategorii tych, co wierzą, że „jakoś to będzie”. Nie zadbał o dobre czyny, miłosierdzie, może liczył na efekt tłumu (w którym nikt nie jest winny) albo znajomości.

Na koniec, żeby nie przyćmić najważniejszego – jesteśmy wszyscy zaproszeni na ucztę weselną, radosne spotkanie z Bogiem. Z Bogiem, który jest naszym Władcą. Niech nie zabraknie nam pokory i ochoty, aby to szczęśliwe zaproszenie przyjąć.

Liturgia słowa

 

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. 

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

(Mt 22,1 – 14)

Itinerarium

O ŚPIEWNOŚCI DUSZY

Sobota 14 października 2017 Emotikony w komunikatorach (o ile wiem) nie zawierają jednej bardzo istotnej ikonki – „śpiewnego nastroju”. Ten nastrój to nie wesołość, euforia czy „super”.

Śpiewne strofy spotykamy w wielu psalmach: „Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewajcie Panu wszystkie krainy” (96), „Przyjdźcie radośnie śpiewajmy Panu” (95), „Śpiewajcie i grajcie Mu” (105) czy „Chcę śpiewać Bogu mojemu, póki będę istniał” (146).

Owo śpiewanie wcale nie oznacza popisów wokalnych albo nucenia określonych pieśni albo nawet wydawania jakichkolwiek odgłosów.

Myślę o urzeczeniu duszy pięknem życia, przyrody, ludzi i świata. Myślę o chwilach kiedy dusza zachwyca się prawdą i pięknem. I o takich kiedy zostaje uwolniona od grzechu (w akcie skruchy bądź po spowiedzi) albo chętnie przebacza. Szczególnie śpiewna jest dusza w przeżyciach miłości, dawanej i otrzymywanej. Do rozbudzenia umysłu i duszy, jej śpiewności, dochodzi także wskutek słuchania czystego głosu, śpiewu ptaków, szumu potoku, brzęczenia pszczół. Śpiewność rodzi się także, kiedy widzimy pierwsze przebiśniegi albo dojrzałe astry, kiedy spoglądamy na górską dolinę lub szczyt.

Niech się wam rozśpiewa głowa, dusza i ciało, a jak ktoś ma dar niech raczy ariami rodzinę, przyjaciół i cały świat.

Itinerarium

SPONSORING ALTERNATYWNY

Piątek 13 października 2017 Zdecydowanie nie pochwalam kradzieży, z wyjątkiem tych „sprawiedliwych”, kiedy komuś zagraża utrata życia. Poznałem dwóch młodych jeszcze chłopaków, źle potraktowanych przez ludzi i życie. Opowiedzieli mi jak sobie radzą, kiedy nie mają pieniędzy i są głodni. Żebrać nie potrafią, omijają też kuchnie dla ubogich. Umieją sobie właśnie radzić.

Wchodzą do supermarketu, sprawdzają gdzie są kamery. Potem pod pozorem robienia zakupów biorą pieczywo, jakieś wędliny, warzywa a nawet słodycze. Wzajemnie się asekurując zdążą w pół godziny najeść się do syta, czasem jak ich poniesie fantazja napiją się wódki pomiędzy półkami. Jak dotąd nikt ich nie przyłapał na procederze. Przy kasie płacą zwykle za dwie bułki i butelkę wody.

Zaprotestowałem, zarzucając, że po prostu kradną. Usłyszałem:

– Oj, zaraz kradną … To jest sponsoring alternatywny. Te sieci (nazwy pominę, ale są to giganci) stać na to, żeby nas trochę posponsorowały …

Zdarzyło mi się widzieć kiedyś panią z wózkiem wyładowanym zakupami, jak ukradkiem degustowała (bezpłatnie) dobrego czekoladowego cukierka. To już było zachowanie mało fantazyjne.

Kradzież zawsze jest kradzieżą i jest zła. Ale już koncepcja „sponsoringu alternatywnego” ma swój urok. Przy czym stanowczo zachęcam, żeby płacić za wszystkie zakupy w sklepach.

Piątek 13 października 2017

Zdecydowanie nie pochwalam kradzieży, z wyjątkiem tych „sprawiedliwych”, kiedy komuś zagraża utrata życia. Poznałem dwóch młodych jeszcze chłopaków, źle potraktowanych przez ludzi i życie. Opowiedzieli mi jak sobie radzą, kiedy nie mają pieniędzy i są głodni. Żebrać nie potrafią, omijają też kuchnie dla ubogich. Umieją sobie właśnie radzić.

Wchodzą do supermarketu, sprawdzają gdzie są kamery. Potem pod pozorem robienia zakupów biorą pieczywo, jakieś wędliny, warzywa a nawet słodycze. Wzajemnie się asekurując zdążą w pół godziny najeść się do syta, czasem jak ich poniesie fantazja napiją się wódki pomiędzy półkami. Jak dotąd nikt ich nie przyłapał na procederze. Przy kasie płacą zwykle za dwie bułki i butelkę wody.

Zaprotestowałem, zarzucając, że po prostu kradną. Usłyszałem:

– Oj, zaraz kradną … To jest sponsoring alternatywny. Te sieci (nazwy pominę, ale są to giganci) stać na to, żeby nas trochę posponsorowały …

Zdarzyło mi się widzieć kiedyś panią z wózkiem wyładowanym zakupami, jak ukradkiem degustowała (bezpłatnie) dobrego czekoladowego cukierka. To już było zachowanie mało fantazyjne.

Kradzież zawsze jest kradzieżą i jest zła. Ale już koncepcja „sponsoringu alternatywnego” ma swój urok. Przy czym stanowczo zachęcam, żeby płacić za wszystkie zakupy w sklepach.

Itinerarium

O PRÓBIE SKLEJANIA ŻYCIA NA NOWO

Czwartek 12 października 2017 Odwiedzam od czasu do czasu znajomego, po rozpadzie rodziny stracił dom, pracę, wpadł w szpony nałogu alkoholowego. Robi teraz pierwszy krok do nowego życia, jest na leczeniu odwykowym.

Ostatnie odwiedziny przyniosły mi trzy radosne zdziwienia. Najpierw poprosił mnie o dobrą książkę. Nie o papierosy, kawę czy słodycze, zwykle na odwyku bywam zagadywany o te właśnie rzeczy. Może, pomyślałem, budzi się w człowieku głód słowa, myśli, jakiejś strawy duchowej.

Zdziwiłem się także, kiedy zobaczyłem jak podbiega do innego pacjenta i prowadzi do łazienki. Później wyjaśnił, że ma na oddziale „pod opieką” kilku gości, jednych eskortuje do łazienki, innym przynosi napoje z automatu, jeszcze innym pisze listy do rodziny, bo nie mogą zrobić tego sami. Może, pomyślałem, zawsze da się służyć innym. Nigdy nie jesteśmy w tak złej sytuacji, żeby nie zauważać biedy i problemów innych.

Pytałem Pawła czy da radę posklejać na nowo swoje życie. Zdziwiłem się po raz trzeci, kiedy usłyszałem: „Ja w to bardzo wierzę, ja mam zaufanie!” Może, pomyślałem, trzeba stracić wszystko lub prawie wszystko, żeby znaleźć deskę ratunkową w zaufaniu.

W głębi tych wszystkich zdziwień kryje się, myślę, działanie łaski Bożej, delikatne poruszenia Bożej miłości. Bóg jest przecież blisko tych, którzy zaczynają troszczyć się o ducha, którzy ufają i próbują służyć.

  1. Zdrowaśka za Pawła bardzo wskazana.
Itinerarium

NIE BÓJCIE SIĘ SYMPATII DO ŚLIMAKÓW

Środa 11 października 2017 Znajoma opowiadała mi, że w czasie urlopu na działce przypadkiem zauważyła, że jej mąż zbiera ze ścieżki ślimaki i przekłada je na trawnik albo grządki z kwiatami. Nigdy nie podejrzewała go o sympatię dla brzuchonogich mięczaków, odkryła też – po 30 latach małżeństwa – że mąż wie po co ślimakowi tarka w otworze gębowym.

Mam wiele podobnych doświadczeń. Niedawno młody człowiek, z szalenie powikłaną przeszłością, recytował mi przypadki skutecznej modlitwy do św. Antoniego, otrzymałem skondensowany wykład teologii stosowanej.

Proszę, abyście przypatrzyli się dobrze swoim najbliższym, z rodziny, z przyjaciół i znajomych. Myślę, że będziecie mieli wiele do odkrycia. Może trzeba będzie ich powyjmować z już dobrze oznakowanych szufladek (dziwak, smutas, narwana choleryczka, etc.). Ludzie mają swoje głębie i sekretne cuda, fantastyczne dary, których nie odkrywamy przez ciasnotę naszych ocen i gotowych rubryk.

Z Ewangelią też ta sprawa ma związek. Czy można było podejrzewać, że niepiśmienni rybacy (Piotr, Andrzej, Jakub i Jan) czy celnicy (Mateusz) rozniosą po całym świecie przykazanie miłości i wiarę z życie wieczne?

Ponadto, wy sami pokazujecie światu i ludziom jedynie wierzchołek swoich możliwości i dobra. Nie bójcie się sympatii do ślimaków i modlitw do św. Antoniego J

Itinerarium

JEZUS NASZE ŻYCIE I POWSTANIE Z MARTWYCH

Wtorek 10 października 2017 Codziennie w przestrzeni publicznej  pojawia się tematyka religijna i kościelna, toczą się spory o słuszność nauczania papieża Franciszka, o kwestie aborcji, media chętnie rozpisują się o oryginalnych duchownych (szwajcarski ksiądz, który na rozpoczęcie mszy świętej zjeżdżał przed ołtarz na linie, siostra zakonna wygrywająca konkurs piosenki), politycy starają się nie opuszczać ceremonii religijnych, aby ludzie mogli ich zobaczyć.

Bodaj najciszej jest o Panu Jezusie, niekiedy z trudem przebija się do kazań, w katechezie pojawia się obok historii architektury katedr, w naklejkach na autach trzeba się Go domyślić po znaku małej rybki. Nieuchronnie wiara obrasta w symbole, budowle i pobożne naklejki.

Co z Jezusem Chrystusem? Nie wystarczy posłuchać o Nim, popatrzyć na święte obrazy. Każdy powinien zmierzyć się z odpowiedzią na pytanie postawione kiedyś Marcie (J 11, 25-26).

«Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Nic i nikt nie daje życia wiecznego, tylko Jezus Chrystus, którego przyjąć można w wierze. Z którym można się zjednoczyć w decyzji serca, w wewnętrznym „chcę”, w woli otwarcia swojego istnienia na Jego działanie, w bezwarunkowym zaufaniu w Jego moc i miłość.

Serca mogą rozmawiać z Jezusem Chrystusem, w najgłębszych myślach i uczuciach, w dążeniach miłości. Z Jezusem Chrystusem, naszym życiem. I zmartwychwstaniem.

Itinerarium

MECZ ŻYCIA JUŻ DZISIAJ

Poniedziałek 9 października 2017 Niezwykły był wczorajszy gest Roberta Lewandowskiego, kiedy wyszedł na murawę stadionu z niepełnosprawnym Frankiem. Wielkość człowieka nie zależy od liczby strzelonych bramek czy stanu konta bankowego.

Ładna nauka płynie dla nas z tej historii. Nie strzelimy tyle goli co znakomity Robert, ale dorównać mu możemy na polu człowieczeństwa. Kilka lat temu Lewandowski wziął udział w akcji „Nie wstydzę się Jezusa” i w jednym z wywiadów powiedział:

“We współczesnym świecie wszystko idzie bardzo szybko, nieraz zapominamy o naszych wartościach i o tym, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. Dlatego też ta wiara pomaga mi na boisku, ale też i poza nim, aby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów”.

Jeszcze bardziej o mocy wiary w swoim życiu mówił Kuba Błaszczykowski:

 “Najważniejsza jest dla mnie codzienna Eucharystia i czytanie Pisma Świętego. Czasami zwyczajnie, po ludzku, nie chce mi się. Modlitwa daje mi jednak siłę i staram się jej nie zaniedbywać. Wiem, że ani sława, ani pieniądze nie dają tyle radości, co bycie z Bogiem. Wiem, że moim nadrzędnym obowiązkiem jest przyznawać się do Chrystusa. Pan Bóg ma plan względem każdego, każdemu udziela odpowiednich darów, a naszym zadaniem jest ich nie zmarnować, lecz wykorzystać, dając świadectwo o Chrystusie”.

Najpiękniejsze sukcesy osiągamy wtedy, gdy umiemy stanąć przy ludziach potrzebujących naszej obecności, czasu, uwagi, troski. Oby w tej Chrystusowej drużynie było nas jak najwięcej. Ten mecz o godność człowieka gramy, codziennie, dzisiaj także.

Ps. Cytaty za deon.pl

Itinerarium

ZAPOMNIANY KRZYK I WOŁANIE BIEDNYCH

Kazanie na 27 Niedzielę Zwykłą 8 października 2017 Słuchaczy Jezusa musiała zaboleć dzisiejsza przypowieść, przecież byli Ludem Bożym, obdarowanym Bożym prawem i przykazaniami. Zdawałoby się, że wyjście z Egiptu, cudowna przeprawa przez Morze Czerwone, kamienne tablice Mojżesza, wreszcie wspaniała świątynia w Jerozolimie, to wszystko gwarantowało na zawsze bliskość i opiekę Bożą. Izraelici poczuli się posiadaczami Boga, to On miał ich słuchać i pomagać, bronić i wzbogacać, ściągać śmierć na wrogów i poszerzać granice państwa. Jednocześnie rosła pogarda wobec sąsiednich narodów i  bezwzględny ucisk współziomków, najuboższych, posądzanych o nieznajomość świętych praw. W świątyni rozbrzmiewały psalmy, ofiary składano zgodnie z przepisami, ale w sercach rosła pycha a relacjami z bliźnimi rządziła siła i niesprawiedliwość.

Miarą bliskości Boga nie jest liczba kościołów, wielkie akcje religijne, okazałe uroczystości religijne czy imiona świętych w nazwach ulic i placów. Przyjęcie Chrystusa od czasów Ewangelii dokonuje się kiedy przyjmujemy ubogich, głodnych, więźniów, uchodźców, chorych, smutnych i samotnych. Najpierw dokonuje się to w sercu, otwieranym na Chrystusa obecnego w tych ludziach. A za tym przyjęciem idzie chleb podarowany głodnemu czy bezdomnemu, paczka wysłana do więźnia, odwiedziny w szpitalu, życzliwa rozmowa z obcym (inaczej wierzącym czy mówiącym), czas dla samotnych.

Izraelitów zabolała przestroga: „Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Który wyda owoce! Może powinno to zaboleć trochę i nas, Polaków.

Dziś Dzień Papieski, na koniec dołączam w duchu dzisiejszej Ewangelii zapomniane już i niespełnione dotąd  wezwanie św. Jana Pawła II (Ełk, 8.06.1999):

Chrystusowe «dziś» winno więc zabrzmieć z całą mocą w każdym sercu i uwrażliwić je na dzieła miłosierdzia. «Krzyk i wołanie biednych» domaga się od nas konkretnej i wielkodusznej odpowiedzi. Domaga się gotowości służenia bliźniemu. Jesteśmy wezwani przez Chrystusa. Wciąż jesteśmy wzywani. Każdy na inny sposób. Na różnych miejscach bowiem cierpi człowiek i woła o człowieka. Potrzebuje jego obecności, jego pomocy. Jakże ważna jest ta obecność ludzkiego serca i ludzkiej solidarności.

Liturgia słowa

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:

«Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.

Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?»

Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze».

Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce».

 

Itinerarium

IMIENINY RÓŻAŃCA

Sobota 7 października 2017 Dziś imieniny ma Różaniec. Różaniec ma formę „my”, módl się za nami grzesznymi i w godzinę śmierci naszej, dzięki czemu w każdej zdrowaśce obejmujemy rodzinę, przyjaciół, ojczyznę, tych na których spadają bomby i tych co chodzą spać głodni.

Módl się za nami teraz i w godzinę śmierci naszej. Teraz gdy dzieją się rzeczy ważne i wtedy gdy przeżywać będziemy jeszcze ważniejszą godzinę, godzinę naszej śmierci. W zdrowaśkach jest przeszłość, kiedy Anioł Gabriel pozdrawia nastoletnią Marię z Nazaretu, jest teraźniejszość i najdalsza przyszłość.

To co odkryłem i coraz bardziej odkrywam w różańcu, to coraz mocniejsze i głębsze zanurzanie się z Marią w tajemnicę Boga. Rzekomo nużąca powtarzalność („klepanie”) ma podobną wartość jak powtarzanie ruchu wioseł, dzięki czemu łódź płynie coraz dalej na jeziorze, zbliżając do celu. Codziennie spożywamy też chleb i wodę, dzięki czemu trwamy przy siłach.

Jest jeszcze, na koniec, miłość w różańcu. Ta Boża do Marii i do nas wszystkich. I ta nasza do Boga i ludzi, może krucha i słaba, ale zbawienna.

Itinerarium

GDY POWSTAJEMY

Piątek 6 października 2017 Na drodze krzyżowej Jezus trzykrotnie upadał. Lubimy widzieć w tym symbol naszych upadków, znacznie liczniejszych. Ważniejsza jest jednak sztuka powstawania.

Jezus powstawał trzykrotnie, doszedł do zwycięskiego końca. Często mam do czynienia z ludźmi, którzy po raz kolejny próbują powstawać, z grzechu, z nałogu, z załamań, zbierających się po odrzuceniu czy skrzywdzeniu. Sam też wiem, jak trudna to sztuka.

Powstając warto pamiętać o tym, co nam się w życiu udało, są za nami zwycięstwa, dawaliśmy radę wiele razy, damy i teraz. Jeszcze bardziej trzeba wpatrywać się w horyzont. Jezus powstając z upadków widział perspektywę zmartwychwstania. Cel dodaje mocy. Trzeba mieć kogoś dla kogo wstajemy i walczymy. Ludzie często dźwigają się dla tych, których kochają. Czasami dla czystej miłości Pana Boga, chcąc Mu podarować małe życiowe zwycięstwa. I dla siebie samych, żeby obudzić w sobie szlachetność i dumę.

W trudzie powstawania jesteśmy na drodze Jezusa. On najbliżej nas jest wtedy, gdy zrywamy się z upadków. Dedykuję ten wpis wszystkim, którzy po raz trzeci czy dziesiąty albo i setny walczą i powstają.

Itinerarium