O PRÓBIE SKLEJANIA ŻYCIA NA NOWO

Czwartek 12 października 2017 Odwiedzam od czasu do czasu znajomego, po rozpadzie rodziny stracił dom, pracę, wpadł w szpony nałogu alkoholowego. Robi teraz pierwszy krok do nowego życia, jest na leczeniu odwykowym.

Ostatnie odwiedziny przyniosły mi trzy radosne zdziwienia. Najpierw poprosił mnie o dobrą książkę. Nie o papierosy, kawę czy słodycze, zwykle na odwyku bywam zagadywany o te właśnie rzeczy. Może, pomyślałem, budzi się w człowieku głód słowa, myśli, jakiejś strawy duchowej.

Zdziwiłem się także, kiedy zobaczyłem jak podbiega do innego pacjenta i prowadzi do łazienki. Później wyjaśnił, że ma na oddziale „pod opieką” kilku gości, jednych eskortuje do łazienki, innym przynosi napoje z automatu, jeszcze innym pisze listy do rodziny, bo nie mogą zrobić tego sami. Może, pomyślałem, zawsze da się służyć innym. Nigdy nie jesteśmy w tak złej sytuacji, żeby nie zauważać biedy i problemów innych.

Pytałem Pawła czy da radę posklejać na nowo swoje życie. Zdziwiłem się po raz trzeci, kiedy usłyszałem: „Ja w to bardzo wierzę, ja mam zaufanie!” Może, pomyślałem, trzeba stracić wszystko lub prawie wszystko, żeby znaleźć deskę ratunkową w zaufaniu.

W głębi tych wszystkich zdziwień kryje się, myślę, działanie łaski Bożej, delikatne poruszenia Bożej miłości. Bóg jest przecież blisko tych, którzy zaczynają troszczyć się o ducha, którzy ufają i próbują służyć.

  1. Zdrowaśka za Pawła bardzo wskazana.
Itinerarium

Dodaj komentarz