NIC LEPSZEGO NIE MOGŁO NAS SPOTKAĆ

 

Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną 15 kwietnia 2018 Jemy śniadania, pijemy kawę (w niedzielę spokojniej), idziemy na spacery wiosenne, bawimy się z dziećmi i wnukami (w niedziele dłużej) i może nawet zatańczymy.

Po dwóch tysiącach lat, my wierzący w powstanie z martwych Chrystusa, wierzący we własne z martwych wstanie, nosimy w sobie wielką, choć niekoniecznie krzykliwą radość. Celowo piszę o z martwych wstaniu, ponieważ wszyscy będziemy martwi, tak jak On był martwy. To nie jest ostatni akt naszego losu.

Spokojnie się cieszcie, dobrze pojedzcie (tak jak Pan Jezus dziś w Ewangelii), śmierci się nie bójcie, nie ona jest naszym końcem.

Nie umiem przestać cieszyć się powstaniem z martwych i wy nie przestawajcie. Nic lepszego nie mogło nas spotkać.

 

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. 

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» 

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 

Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. 

Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. 

I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego». (Łk 24,35 – 48)

 

Itinerarium

MSZA ŚWIĘTA Z POŻYTKIEM

Sobota 14 kwietnia 2018 Pewnie wielu z was pójdzie w niedzielę na Mszę Świętą. Każdy kapłan ofiarowuje ją w jakiejś intencji, zwykle ogłaszanej na początku. Tuż przed rozpoczęciem prefacji (modlitwa poprzedzająca konsekrację) kapłan zachęca: „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec Wszechmogący”, na co odpowiadamy: „Niech Pan przyjmie Ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego imienia, a także na pożytek nasz i całego Kościoła świętego”.

Zwróćcie uwagę na „waszą ofiarę” i wasz „pożytek”. Warto przed Mszą Świętą pomyśleć w jakiej intencji chcemy ją ofiarować i jasno określić jaki „pożytek” ma ona przynieść nam lub tym, za których się modlimy. W ten sposób przełamujemy podział na aktorów (ksiądz, organista, ministranci, kościelny) i widzów (wierni), nie tylko obserwujemy akcję liturgiczną, ale także działamy. Intencja, z jaką idziemy na Mszę Świętą, wzmocniona przyjęciem komunii świętej, ma wielką wartość.

Do niedzieli jeszcze kilkanaście godzin, pójdźcie na Mszę Świętą z pożytkiem, z intencją, którą Bóg, Ojciec Wszech Mogący z radością spełni.

Itinerarium

KIEDY MILKNĘ ZACZYNAM SIĘ MODLIĆ

Piątek 13 kwietnia 2018 Mamy zakodowane, że powinniśmy się modlić, jak najwięcej i najczęściej. W Ewangeliach zachowało się – co może zastanawiać – niewiele modlitw wypowiedzianych przez Chrystusa. Dokładnie cztery.

Najlepiej znamy „Ojcze Nasz”, trzy inne są bardzo krótkie, pierwsza – „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić”. (Mt 11,25), druga – „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26,39) i trzecia – „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 24,34).  Pomijam tzw. „modlitwę arcykapłańską”, zanotowaną przez św. Jana w 17 rozdziale, przypisywaną przez biblistów niezwykłej wyobraźni apostoła.

Oczywiście, ewangeliści wspominają, że Jezus się modlił, ale nie wiemy jakimi słowami i czy w ogóle słowami. Może pozostał wierny ostrzeżeniu: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.” (Mt 6,7-8) .

Rozpowszechnione dziś pobożne wielomówstwo, odbiega mocno od Chrystusowej wizji –  „gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6,6). Jak już często wspominałem w tych wpisach, nie wchodzimy „do swej izdebki”, nie chadzamy do swojej głębi, modlitwa nie rodzi się w naszych sercach, jest jedynie produkcją słów. Kolejne mody windują na szczyty popularności nowe wielomówstwa – obecnie na topie jest tzw. „Nowenna Pompejańska” – a naszych prawdziwych katedr, czyli serc, nie odwiedzamy nigdy.

Powstały z martwych Chrystus czeka w ukrytych izbach naszych serc. Żeby zacząć się modlić, trzeba przestać mówić. Nastawić serce na słuchanie. Przypomnę, im bardziej ktoś milknie i słucha, tym bardziej się modli.

Itinerarium

ZWĄTPIMY CAŁKIEM W Z MARTWYCH WSTANIE

Czwartek 12 kwietnia 2018 Nie dziwię się, że wielu chrześcijan wątpi w swoje z martwych wstanie. To zwątpienie będzie narastać.

W powstanie z martwych wątpi ten, kto nie spotyka Żywego Chrystusa. A nie spotykamy Go, bo nie wchodzimy w siebie samych, nawet nie wiemy którędy tam iść. Może nie wierzymy, że jest w nas jakaś głębia. Pozostajemy stale na zewnątrz siebie, z oczyma wlepionymi w smartfony i monitory.

Czyż nie wiecie, że Jezus Chrystus jest w was? Nie wiedzieli o tym Koryntianie, do których tymi słowami zwracał się św. Paweł, prawie 2 tysiące lat temu. Nie wiemy i my. Esemesy są jednak takie fajne.

Itinerarium

CHRYSTUSA ŻYWEGO KTO BY NIE CHWALIŁ

Środa 11 kwietnia 2018  Czasem znajduję w Piśmie Świętym frazy, które dziś można by odbierać jako pisane po zażyciu dopalaczy. Bo czy ktoś o zdrowym rozsądku może pisać, że widzi i słyszy śpiewające doliny? Popatrzcie, co zapisał psalmista:

Stepowe pastwiska są pełne rosy,
a wzgórza przepasują się weselem.
Łąki się stroją trzodami,
doliny okrywają się zbożem,
wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają. (Ps 96)

Zakuci w świecie industrialnym, z oczyma i uszami w smartfonach, widzimy i słyszymy tylko to, co podsuwa nam elektronika, maszyny i urządzenia. Pochwałę Boga, głoszoną przez wszystkie żywe stworzenia (więcej na ten temat na końcu), zagłusza asfalt, beton i ryk silników. Pozbawiamy się przez to harmonii z melodiami wszechświata i coraz bardziej szukamy dopalaczy. Najgorzej odbija się to na modlitwie, w której zamiast prostego chwalenia Żywego Boga myślą, uczuciem i ciałem, wymyślamy zawiłe konstrukcje w postaci dziwacznych nowenn, łańcuszków i „tajemnic szczęścia”.

Niekiedy ze zdziwieniem odkrywam wręcz upośledzenie w odczytywaniu obrazów i dźwięków. Kilka dni temu pewien młody człowiek, z którym spacerowałem, na głos ptaka nad nami rzucił: „O, słowik!” Zdębiałem, ewidentnie śpiewała makolągwa – na zdjęciu – co po maturze powinien wszak wiedzieć każdy.

Powstały z martwych Chrystus – w „którym wszystko zostało stworzone, i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (Kol 1,16) – wychwalany jest przez deszcze i rosy, upały i chłody – czytaj dalej. I przez makolągwy, których cudnego śpiewu nijak nie da się podrobić!

Błogosławcie Pana, wszystkie dzieła Pańskie, *

chwalcie Go i wywyższajcie na wieki.

Błogosławcie Pana, aniołowie Pańscy, *

błogosławcie Pana, niebiosa.

Błogosławcie Pana, wszelkie wody podniebne, *

błogosławcie Pana, wszystkie potęgi.

Błogosławcie Pana, słońce i księżycu, *

błogosławcie Pana, gwiazdy na niebie.

Błogosławcie Pana, deszcze i rosy, *

błogosławcie Pana, wszystkie wichry niebieskie.

Błogosławcie Pana, ogniu i żarze, *

błogosławcie Pana, upale i chłodzie.

Błogosławcie Pana, rosy i szrony, *

błogosławcie Pana, mrozy i zimna.

Błogosławcie Pana, lody i śniegi, *

błogosławcie Pana, dnie i noce.

Błogosławcie Pana, światło i ciemności, *

błogosławcie Pana, błyskawice i chmury.

Niech ziemia błogosławi Pana, *

niech Go chwali i wywyższa na wieki.

Błogosławcie Pana, góry i pagórki, *

błogosławcie Pana, wszelkie rośliny na ziemi.

Błogosławcie Pana, źródła wodne, *

błogosławcie Pana, morza i rzeki.

Błogosławcie Pana, wieloryby i morskie stworzenia, *

błogosławcie Pana, wszelkie ptaki powietrzne.

Błogosławcie Pana, dzikie zwierzęta i trzody, *

błogosławcie Pana, synowie ludzcy.

Błogosław Pana, Izraelu, *

chwal Go i wywyższaj na wieki.

Błogosławcie Pana, kapłani Pańscy, *

błogosławcie Pana, słudzy Pańscy.

Błogosławcie Pana, duchy i dusze sprawiedliwych, *

błogosławcie Pana, święci i pokornego serca.

Błogosławcie Pana, Chananiaszu, Azariaszu i Miszaelu, *

chwalcie Go i wywyższajcie na wieki.

Błogosławmy Ojca i Syna, i Ducha Świętego, *

chwalmy Go i wywyższajmy na wieki.

Błogosławiony jesteś, Panie, na sklepieniu nieba, *

pełen chwały i wywyższony na wieki. (Dn 3)

 

Itinerarium

PIEŚŃ KWIATÓW O POWSTANIU Z MARTWYCH

Wtorek 10 kwietnia 2018 Na zaprzyjaźnionym trawniku uśmiechają się już stokrotki, co dnia serdeczniej. W sadach rozpoczęło się przycinanie śliw i jabłoni. W biblijnej Pieśni nad Pieśniami (2,11-13), znajdziemy piękne proroctwo wiążące odnowę natury z prawdą o z martwych wstaniu:

Oto minęła już zima,
deszcz ustał i przeszedł.
Na ziemi widać już kwiaty,
nadszedł czas przycinania winnic,
i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie.
Drzewo figowe wydało zawiązki owoców
i winne krzewy kwitnące już pachną.
Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź! 

Od prawie 20 lat, w Wigilię Paschalną błogosławię kwiaty, rozdawane uczestnikom. Może niech ta modlitwa pozwoli wam przedłużyć świętowanie radości z martwych wstania. Na pewno macie też znajome stokrotki!

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO KWIATÓW

Błogosławiony jesteś Panie Boże Wszechświata, Źródło wszelkiego życia, bo od Ciebie pochodzi całe bogactwo stworzenia, ziemia, niebiosa, słońce , woda, rośliny i kwiaty. Błogosławiony jesteś Boże, który dałeś nam Swojego Syna, Jezusa Chrystusa, najpiękniejszy kwiat, który wyrósł z korzenia Jessego i rozsiewa wśród nas woń zbawienia.

Błogosławiony jesteś Jezu Chryste, flos campi et lilium convalium, Różo Saronu i Lilio Dolin (Pnp 21-2). Po cierpieniach i śmierci, Twoje ciało rozkwitło na nowo. Twoje zmartwychwstanie po zimie grzechu i niewiary zapoczątkowało w odkupionym świecie wiosnę życia w łasce i pokoju. Wołasz do ludu swojego Kościoła słowami Księgi Życia: „Oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł, na ziemi widać już kwiaty, krzewy kwitnące już pachną… Powstań przyjaciółko ma i  pójdź” (Pnp 2, 11-13).

Wszechmogący Dobry Boże, Źródło Życia i Miłości, ześlij swoje błogosławieństwo na kwiaty, znak nadziei zmartwychwstania, wiecznej wiosny i niebiańskiej radości oczekujących w raju. Niech Twój Kościół „wyda kwiaty jak lilie polne” (Iz 35,1-2), niech rozkwitnie jak ogród, pełen radości z odnalezionego zbawienia i mocy przywróconego życia. Niech Twój lud wyda owoce zmartwychwstania przez życie pełne nadziei, pokoju, radości i dobrych czynów płynących z miłości. Niech Twoje życie trwa w naszych sercach. Przez Chrystusa Pana Naszego, Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

 

Itinerarium

RADOŚĆI NIECH BUCHNĄ W SERCACH

Kazanie na Uroczystość Zwiastowania NMP Poniedziałek 9 kwietnia 2018 Mamy dziś Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, przeniesioną z 25 marca (z powodu Wielkiego Tygodnia). Bardzo lubię ten dzień. Podzielę się trzema radościami, płynącymi ze zwiastowania.

Najpierw jest to radość z możliwości przyjęcia Boga przez człowieka. Pierwszy krok należy do Niego, potem potrzebna jest ludzka zgoda „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Wiele religii pozostawia Boga i człowieka na dwóch kompletnie niestycznych poziomach, człowiek ze swojego niższego może zostać przeniesiony na wyższy, Boży, tylko przez jakąś cudowną interwencję, niejako wyciągnięty za włosy z ziemskiego padołu.

Druga radość to pomysłowość Pana Boga, znów daleka od cudowności. W przeciwieństwie do wydarzeń zanotowanych w Starym Testamencie – rozdzielenie Morza Czerwonego, krzak gorejący Mojżesza, rydwan Eliasza – w zwiastowaniu Bóg objawia się w rozmowie, a właściwie w wewnętrznym dialogu dziewczyny z Bogiem (przypomnę, że Maria w chwili zwiastowania miała najwyżej 16 lat).

Trzecia radość i nadzieja, to wprowadzenie Bożego wymiaru w biografię człowieka. Maria od tej chwili jest „Matką Bożą”, my „Bożymi dziećmi”. Ten wymiar znakomicie oddaje doświadczenie św. Pawła – „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20), aż po mówienie i czynienie wszystkiego w „imię Pana Jezusa” (Kol 3,17).

Niech te radości buchną w waszych sercach, mocniej niż pierwsze lato, które już przyszło (przynajmniej na Lubelszczyźnie).

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. 

Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». 

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. 

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». 

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» 

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». 

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa». Wtedy odszedł od Niej anioł.

(Łk 1, 26 – 38)

Itinerarium

SMUTNI POLACY W POWSTANIE Z MARTWYCH JUŻ NIE WIERZĄ

Kazanie na 2 Niedzielę Wielkanocną 8 kwietnia 2018 Na koniec świętowania Wielkanocy (dziś kończy się w liturgii) mam dla was siostry i bracia wieść złą ale prawdziwą. Z roku na rok coraz mniej Polaków wierzy w z martwych wstanie. Lepiej jest chyba z wiarą w powstanie z martwych Chrystusa, zupełnie źle z wiarą w swoje powstanie z martwych, w nowym ciele.

Nie prowadzę badań ankietowych i nie wiem jaki procent chodzących do kościoła wierzy w swoje z martwych wstanie, przypuszczam, że mniejszość. Zapewne przy takich badaniach wskaźnik deklaracji mógłby być wysoki, ale jak pamiętamy z Ewangelii, deklaracje są bez znaczenia – „Nie każdy, który Mi mówi: Panie! Panie!, wejdzie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 7,21).

Mam kilka mocnych argumentów. Po pierwsze, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne byli tak dogłębnie smutni (cholernie smutni). Mam na myśli najpierw tych, którzy głoszą powstanie z martwych w czasie kazań, ale i tych, którzy Alleluja śpiewają ze śmiertelną powagą. Można oczywiście – i słusznie – przyczepić się do konwencji pieśni śpiewanych w czasie Wielkanocy (znacznie lepiej jest z kolędami). Ile znacie pieśni, w których śpiewamy o swoim z martwych wstaniu? Są takie, niestety nie weszły do polskiej liturgii. Zwykle śpiewamy o powstaniu z martwych Chrystusa, tak jakby nas to nie dotyczyło.

Po drugie, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, tak bardzo się gryźli, kąsali, nienawidzili i brutalnie zwalczali. I nie mam na myśli tylko powielkanocnej jatki, jaką urządzili nam politycy. Mam na myśli codzienne chamstwa w pracy, agresję kierowców i poziom kłamstw w Internecie.

Po trzecie, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, tak bardzo się odtrącali i odrzucali. W ubiegłym roku spotkałem ponad dwudziestu młodych ludzi, którzy po opuszczeniu więzienia, nie mogli wrócić do swoich rodzin, bo te nie chciały ich przyjąć. Większość osób bezdomnych, które znam – a znam ich setki – została odepchnięta przez swoich bliskich, wyrzucona poza nawias rodziny.

Po czwarte, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, wychwalali nację polską nad inne i godzili się na bicie Ukraińców w Polsce, złośliwe syczenie wobec naszych braci Żydów i Niemców.

Mógłbym tę listę poszerzać, sami też możecie to zrobić. Wiara, zwłaszcza ta w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, to nie kwestia deklaracji, ale twarde fakty, kształt życiorysów. Kto wierzy w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, przygarnia, jednoczy, przebacza, kocha codziennie z wielką mocą.

Bardzo Wam wszystkim życzę – i o to się modlę – wiary, a przede wszystkim życia w blasku powstania z martwych.

 

 

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

(J 20,19 – 31)

Itinerarium

PIECZONA RYBKA Z DUCHEM

Sobota 7 kwietnia 2018 Podzielę się dziś z wami moim ulubionym spotkaniem powstałego z martwych Jezusa ze swoimi uczniami. Do tej sceny – patrz niżej –  pozwolę sobie dopisać krótki epilog.

Najpierw św. Łukasz, autor opisu, nie żałuje kolegów apostołów – zatrwożeni, wylęknieni, zmieszani, niewierzący i wątpiący. Jezus próbuje na kilka sposobów ich przekonać, że naprawdę żyje. Najpierw argument dla oczu – „Popatrzcie na moje ręce i nogi”. Patrzą, ale dalej nie wierzą. Drugi argument jest z kategorii „na wymac”, z dotyku: „Dotknijcie się Mnie! Mam ciało i kości”. Nie poskutkowało. Na koniec Jezus wiedząc, że ma do czynienia z prostymi rybakami i pasterzami każe podać sobie pieczoną rybę i ze smakiem zjada ją. Łukasz dalej już nie komentuje reakcji apostołów, ale wydaje się, że w końcu Jezus trafił z argumentem. Może pomyśleli: „No tak, duch faktycznie ryb nie jada, pieczonych zwłaszcza!”

Ten zapis nie jest zmyślony, jest wręcz naiwny, wygląda jak notatka spisana na kolanie, pośpiesznie, niedbale. Tak pisze ktoś, kto jest zaskoczony jakimś wydarzeniem i chce – bez „owijania w bawełnę” – czym prędzej ująć je w słowa, nieważne czy piękne. Tak się zapisuje prawdziwe doświadczenia.

Pomyślałem, że w tej notatce Łukasza brakuje puenty, więc dopisuję ją na końcu.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich.  (Łk 24,36 – 42)

A oni stali jak wryci i ślina im z ust płynęła.

Itinerarium

NIGDY CI NIE WYBACZĘ

Piątek 6 kwietnia 2018 Jeżeli ktoś mówi (i myśli): „Ja ci tego nigdy nie wybaczę!”, objawia w istocie smutną prawdę o sobie samym. A jest ona taka: „Nie wierzę w Boga”.

Jeżeli ktoś nie chce wybaczyć, nie wierzy ani w Boga ani w swoje zbawienie ani w z martwych wstanie, zwłaszcza w tę ostatnią prawdę. „Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”, uczył Chrystus i potwierdził sens swoich słów na krzyżu: „Ojcze, przebacz im”.

Kto wierzy w z martwych wstanie ma moc do miłości i do przebaczenia. Nie wystarczy cieszyć się ze z martwych wstania Chrystusa, trzeba dojść do swojego drogą przebaczenia, każdemu i wszystkiego.

Itinerarium