SMUTNI POLACY W POWSTANIE Z MARTWYCH JUŻ NIE WIERZĄ

Kazanie na 2 Niedzielę Wielkanocną 8 kwietnia 2018 Na koniec świętowania Wielkanocy (dziś kończy się w liturgii) mam dla was siostry i bracia wieść złą ale prawdziwą. Z roku na rok coraz mniej Polaków wierzy w z martwych wstanie. Lepiej jest chyba z wiarą w powstanie z martwych Chrystusa, zupełnie źle z wiarą w swoje powstanie z martwych, w nowym ciele.

Nie prowadzę badań ankietowych i nie wiem jaki procent chodzących do kościoła wierzy w swoje z martwych wstanie, przypuszczam, że mniejszość. Zapewne przy takich badaniach wskaźnik deklaracji mógłby być wysoki, ale jak pamiętamy z Ewangelii, deklaracje są bez znaczenia – „Nie każdy, który Mi mówi: Panie! Panie!, wejdzie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 7,21).

Mam kilka mocnych argumentów. Po pierwsze, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne byli tak dogłębnie smutni (cholernie smutni). Mam na myśli najpierw tych, którzy głoszą powstanie z martwych w czasie kazań, ale i tych, którzy Alleluja śpiewają ze śmiertelną powagą. Można oczywiście – i słusznie – przyczepić się do konwencji pieśni śpiewanych w czasie Wielkanocy (znacznie lepiej jest z kolędami). Ile znacie pieśni, w których śpiewamy o swoim z martwych wstaniu? Są takie, niestety nie weszły do polskiej liturgii. Zwykle śpiewamy o powstaniu z martwych Chrystusa, tak jakby nas to nie dotyczyło.

Po drugie, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, tak bardzo się gryźli, kąsali, nienawidzili i brutalnie zwalczali. I nie mam na myśli tylko powielkanocnej jatki, jaką urządzili nam politycy. Mam na myśli codzienne chamstwa w pracy, agresję kierowców i poziom kłamstw w Internecie.

Po trzecie, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, tak bardzo się odtrącali i odrzucali. W ubiegłym roku spotkałem ponad dwudziestu młodych ludzi, którzy po opuszczeniu więzienia, nie mogli wrócić do swoich rodzin, bo te nie chciały ich przyjąć. Większość osób bezdomnych, które znam – a znam ich setki – została odepchnięta przez swoich bliskich, wyrzucona poza nawias rodziny.

Po czwarte, to niemożliwe, aby ci, którzy wierzą w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, wychwalali nację polską nad inne i godzili się na bicie Ukraińców w Polsce, złośliwe syczenie wobec naszych braci Żydów i Niemców.

Mógłbym tę listę poszerzać, sami też możecie to zrobić. Wiara, zwłaszcza ta w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, to nie kwestia deklaracji, ale twarde fakty, kształt życiorysów. Kto wierzy w powstanie z martwych Chrystusa i swoje własne, przygarnia, jednoczy, przebacza, kocha codziennie z wielką mocą.

Bardzo Wam wszystkim życzę – i o to się modlę – wiary, a przede wszystkim życia w blasku powstania z martwych.

 

 

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

(J 20,19 – 31)

Itinerarium

Dodaj komentarz