Piątek 20 lipca 2018
Piszę dziś o piekle i potępieniu, kiepski temat na wakacje, prawda? Wiele lat temu spotkałem na plaży w okolicach Kołobrzegu słynnego brata Bogumiła, pustelnika. Spacerowałem tam, bo nigdy nie splamiłem się opalaniem w tłumie, w dodatku na piasku, który stale paskudzony jest przez mewy i rybitwy, prawowitych właścicieli tychże terenów. Brat Bogumił wystąpił z zakonu franciszkanów, w proteście przeciwko porzuceniu przez braci ideałów ubóstwa (więcej w odnośnikach do moich wcześniejszych wpisów, na końcu dzisiejszego). Na plaży chodził w czymś w rodzaju habitu z szarfą, na której widniał napis: „Nawracajcie się!”. Wyobrażacie sobie reakcje plażowiczów? Panie szybko zakrywające ciała z westchnieniem „O Boże!” i panów z syczeniem frazy, złożonej z dwóch słów, pierwsze zaczyna się na literkę „k”, a następne na „m”. Dla mnie tamto spotkanie z br. Bogumiłem miało bardzo głęboki sens. Dlatego ośmielam się, w środku lata i urlopów pisać o piekle i potępieniu.
Najpierw Katechizm Kościoła Katolickiego: „Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości. Nie możemy jednak kochać Boga, jeśli grzeszymy ciężko przeciw Niemu, przeciw naszemu bliźniemu lub przeciw nam samym: “Kto… nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” (1 J 3, 14 c-15). Nasz Pan ostrzega nas, że zostaniemy od Niego oddzieleni, jeśli nie wyjdziemy naprzeciw ważnym potrzebom ubogich i maluczkich, którzy są Jego braćmi (Por. Mt 25, 31-46). Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem “piekło”. To punkt 1033 z 2865 wszystkich tam zapisanych.
Nie wiem, czy wierzycie w niebo i piekło. Ja – to tylko przykład – daję chleb głodnym i chodzę do więzień, przyjaźnię się z uchodźcami i odwiedzam chorych w szpitalach. I mocno wierzę, że piekło będzie zbiorem pustym.
Na zdjęciu – Brat Bogumił.
http://itinerarium.pl/2011/10/04/z-wiara-kiepsko/

Alleluja.
Karol zmarł w roku 2006, na białaczkę, miał wtedy zaledwie 15 lat. Wkrótce pewnie zostanie ogłoszony błogosławionym oraz patronem Internetu.
Obejrzałem jak dotąd większość z 20 dotychczasowych Mundiali. Ostatni był z kategorii tych słabszych, zarówno pod względem sportowym jak i widowiskowym. Pod względem sportowym nie było talentów na miarę Pelego czy Maradony, rajdów przez pół boiska z kiwaniem wszystkich jedenastu przeciwników z bramkarzem włącznie. Jedynie w finale Mandżukic przebiegł pół boiska i ośmieszył jakby nie było mistrza świata Llorisa.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus gani mieszkańców trzech miast – Betsaidy, Korozain i Kafarnaum. Ich obywatele albo byli świadkami wielkich cudów Jezusa w Kafarnaum albo doskonale o nich wiedzieli, dzięki bliskiemu położeniu. Z Betsaidy ponadto pochodziło aż 5 apostołów, Piotr i Andrzej, Jakub Starszy i Jan oraz Filip. W ocenie Jezusa wcale nie przyczyniło się to do nawrócenia mieszkańców. Ciekawe, że żadne z tych miast nie zachowało się do dzisiaj, stanowią za to cenne pole poszukiwań archeologów.
Szkaplerz, coraz bardziej zanikająca forma pobożności, ma dzisiaj swoje święto. Przypomnę, że w wersji podstawowej jest to fragment ubrania, narzucany na habit zakonny, jedna część spoczywa na plecach, druga na piersi. W wersji uproszczonej są to dwie małe patki zawieszone na szyi lub po prostu medalik na łańcuszku.
Święty Marek, najbardziej lakoniczny ewangelista, bliski kolega świętego Piotra, dostarcza zwykle czytelnikom (a zwłaszcza biblistom) więcej pytań niż odpowiedzi. Tak jak w dzisiejszej Ewangelii.

Przy zgliszczach spalonego kościoła w Motyczu byłem około południa, w poniedziałek 11 lipca. Odjeżdżały właśnie ostatnie wozy strażackie. Minęły już 24 lata, zostały zdjęcia, niektóre z nich udostępniam tutaj. Także to z napisem: „Jeżeli wierzycie w tamten, lepszy świat – chrześcijańskie świnie, to wynoście się z tego świata. Życzymy konsekwencji i odwagi”.
Pojawiły się w Polsce protesty, w zasadzie nie popieram jedynie tych w formie zaprzestania pracy. Praca jest dobra i dla pracującego i dla pracodawcy i dla korzystających z jej owoców. Natomiast bardzo popieram pomysł policjantów, aby nie karać (mandatami) ale pouczać. Sam stosuję tę metodę w konfesjonale, chodzi o to, by pouczyć i zachęcić – „Nie rób tak więcej!” W mniejszym stopniu popieram blokady dróg przez rolników, no chyba, że jestem akurat za granicą.
Dzisiaj mówi się wiele o kryzysie miłości i sensu życia. Może przez to, że nie czytamy dobrych tekstów. Pomogę Wam – i sobie – nadrobić to.