TELEWIZORY DO SPOWIEDZI

Piątek 13 lipca 2018 Pojawiły się w Polsce protesty, w zasadzie nie popieram jedynie tych w formie zaprzestania pracy. Praca jest dobra i dla pracującego i dla pracodawcy i dla korzystających z jej owoców. Natomiast bardzo popieram pomysł policjantów, aby nie karać (mandatami) ale pouczać. Sam stosuję tę metodę w konfesjonale, chodzi o to, by pouczyć i zachęcić – „Nie rób tak więcej!” W mniejszym stopniu popieram blokady dróg przez rolników, no chyba, że jestem akurat za granicą.

Obecne protesty rozlewają się na tzw. „budżetówkę”, czyli osoby, które ja i wy, utrzymujemy z naszej pracy poprzez podatki. I mam  takie marzenie, aby ten protest jeszcze bardziej się rozszerzył! Tak bardzo by zaprotestowali dziennikarze rządowych telewizji i radiostacji! Niech zaprotestują – już obojętnie w jakiej sprawie – i zamilkną! Ja nawet jestem gotów trochę większy abonament zapłacić, żeby zamilkli.

A propos telewizji, podczas zimowych spacerów w styczniu i lutym roku 1981 (po wprowadzeniu stanu wojennego), w trakcie nadawania „Dziennika TV”, którego tradycje kontynuują bardzo udanie obecne „Wiadomości”, jeden facet nosił (w Lublinie) telewizor. Ktoś zaciekawiony podpytał gościa – „Panie, my tu przeciwko telewizji protestujemy, a pan nosisz tego Topaza …” (starszych proszę o wyjaśnienie młodym czym różnił się Topaz od Rubina). Spacerowicz z poważną miną odparował: „Kolego, ja tego kłamczucha do spowiedzi niosę!”

Jakby dziś taki współczesny telewizor do konfesjonału przyszedł, miałby pewnie kłopot z rozgrzeszeniem. No chyba, żeby obiecał poprawę. I zadośćuczynienie, w ramach którego by powtarzał w czasie Wiadomości te wspaniałe odcinki z Bolkiem i Lolkiem.

I na koniec, czemu ci Polacy teraz tacy wkurzeni? To przez ten kiepski Mundial naszych uczestników?

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.