Strona o Bogu i życiu dla niewierzących, wierzących, wątpiących, poszukujących, tych, którym się wydaje, że wierzą i tych, którym się wydaje, że nie wierzą. Ks.Mieczysław Puzewicz
Siergiej od lat wozi ciężarówką różne towary po Ukrainie, czasem połączone kursy zajmują mu nawet kilka dni. Od wybuchu wojny przy każdym wyjeździe żona przytula go mocno, prosi, aby był ostrożny i na koniec błogosławi na czole. Wcześniej tylko przelotnie życzyła mu szczęśliwej drogi. Wojna jednak uświadomiła im obojgu, jak bardzo są sobie bliscy i że muszą się wzajemnie o siebie troszczyć.
Na pewno wojna w Ukrainie, zwłaszcza informacje o kolejnych śmierciach, podniosła wagę ludzkiego życia, wzmogła troskę o bliskich i rozpaliła uczucia.
Nie trzeba chyba jednak wojny, abyśmy mocniej cieszyli się ludźmi przy nas i wokół nas. Częściej pytajmy jak się czują, czy im coś nie dolega, czym się martwią, jak im się układa. I nie chodzi o zdawkowe zapytania, dobrze słuchajmy co nam mówią.
Ludzie są cudowni! Dzięki nim odkrywamy moc miłości, sens życia i najczystsze szczęście. I o tym pamiętajmy już od poniedziałku, od samego rana. Przytulmy tych najbliższych, zakreślmy krzyżyk błogosławieństwa, może jeszcze dorzućmy zdrowaśkę.
Kazanie na Wschodnią Wielkanoc Niedziela 16 kwietnia 2023
Dziś w Ukrainie świętowana jest Wielkanoc, także ci Ukraińcy, którzy przebywają w Polsce wyznają wiarę w z martwych wstanie.
Świętowanie z martwych wstania w Polsce przebiegło bez większych emocji, spokojnie, z zaliczeniem wszystkiego, co należy – święconka, rezurekcja i śniadanie.
Pamiętam, że zupełnie inaczej przeżywaliśmy Wielkanoc choćby w stanie wojennym. Nadzieję z martwych wstania przenosiliśmy na polski grunt, z przekonaniem, że komuna z całym swoim aparatem to zły Sanhedryn, a my, to znaczy wszyscy występujący przeciwko niej, to grupka entuzjastów odkrywających pusty grób i zwycięstwo Chrystusa.
W tym i ubiegłym roku Wielkanoc i Moc Nadziei, rozbłyska silniej w Ukrainie i w Ukraińcach
Дорогі браття і сестри з України.
Прошу вибачення, що моя українська мова така слабка.
І Ви, які живете в Україні і ви, які живете в Польщі. Вам всім, хто святкує Воскресіння Христове, бажаю
Dalej już w załączonym dźwięku.
Ewangelia:
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.
Kilka razy po z martwych wstaniu Chrystus kieruje do swoich uczniów apel – Nie bójcie się! W cytowanym dzisiaj fragmencie z Dziejów widzimy w akcji apostołów pewnych siebie, silnych i odważnych. Działa w nich moc zmartwychwstania.
Siostry i bracia, przyjmijmy moc z martwych wstania! Nie bójmy się życia, przyszłości, zła, które może was atakować. Nie bójmy się samych siebie i swoich słabości. Mamy w sobie moc z martwych wstałego Chrystusa.
Szczególnie kieruję te słowa do moich sióstr i braci w Ukrainie, nie ulękliście się silnego wroga, nie poddaliście się pomimo bomb, rakiet i czołgów, nie złamaliście się choć codziennie słyszycie o śmierci niewinnych cywilów, waszych rodaków. Nie bójcie się! Не бійтесь!
Na zdjęciu – przyjacielskie spotkanie z siostrami i braćmi z Ukrainy w Iwano – Frankowsku.
Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi.
Kazali więc im wyjść z sali Sanhedrynu i naradzali się między sobą: «Co mamy zrobić z tymi ludźmi? Bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jeruzalem. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie szerzyło się to wśród ludu, surowo zabrońmy im przemawiać do kogokolwiek w to imię!»
Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».
Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.
Dzisiejsza Ewangelia mówi o kolejnym spotkaniu Chrystusa z uczniami w tydzień po z martwych wstaniu. Tym razem jesteśmy nad jeziorem Galilejskim (Tyberiadzkim), tam Jezus zaczynał swoją misję.
I znowu pojawia się zapis o wspólnym ucztowaniu, jest chleb i świeżo złowiona ryba: „A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.”
Nie ma żadnych cudów, żadnych grzmotów, błyskawic i niesamowitości. Jest prosty posiłek, chleb, ryba, woda, może wino. Przede wszystkim są bliscy sobie ludzie, wspólnota.
Chrystus z martwych wstał. Nie objawi się nam jednak w sposób cudowny, ponaddźwiękowy, spektakularny, to nie w Jego stylu.
Ale spotkać Go możemy przy każdym śniadaniu czy kolacji, przy kawie z bliskimi, zawsze tam, gdzie otworzymy się szczerze na ludzi, gdzie zaczynamy ich słuchać i siebie dawać. I to jest najbardziej zachwycające, radosne i w naszym zasięgu. Tam, gdzie jesteśmy blisko siebie, On przychodzi.
Ewangelia
Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?»
Odpowiedzieli Mu: «Nie».
On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.
To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
«Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.
Czytam tę scenę o z martwych wstaniu Chrystusa, widzę przerażonych apostołów. I nadchodzi ten moment, kiedy Chrystus poczuł głód i zapytał, czy uczniowie mają coś do jedzenia, dali kawałek pieczonej ryby. Wziął ten kawałek ryby i po prostu zjadł.
Zdarzało mi się w dzieciństwie i młodości przypiekać nad ogniskiem okonie, wzdręgi czy krąpie, potem siadaliśmy z przyjaciółmi i wcinaliśmy te rzeczne smakołyki, szczęśliwi i radośni.
Jeśli cokolwiek mogło przepędzić lęk uczniów i wzbudzić w nich wiarę w z martwych wstałego Chrystusa, to musiała to być wspólna kolacja, koniecznie z rybami, jak to wcześniej bywało nad jeziorem Galilejskim. I jeśli ma coś nam dodać wiary w obecność żywego Chrystusa pośród nas, to przyjacielskie spotkania przy posiłku, szczere rozmowy. Zadbajmy o to. To są klimaty bliskie Chrystusowi.
I jeśli macie taką możliwość, pięknym gestem będzie ucztowanie razem z naszymi siostrami braćmi z Ukrainy.
A gdy apostołowie rozmawiali, Jezus sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».
Z martwych wstanie jest dziełem miłości. Z miłości Chrystus przyjął mękę i śmierć, finałem tej miłości jest Jego i nasze powstanie z martwych.
Zaufajcie mocy miłości! Miłość przezwycięża lęki przed przyszłością, nawet ten przed śmiercią. Miłość dodaje siły, kiedy już wydaje się, że nie damy rady. Miłość wskrzesza nadzieję w ruinach rozpaczy i roznieca radość w najgłębszych smutkach. Podnosi z każdego ludzkiego dołu, podniesie nas też z dołów naszych grobów.
Po z martwych wstaniu Chrystusa Żydzi bardzo szybko odkryli, że mają braci wśród Rzymian, Egipcjan, Greków i Arabów. Ciągle dojrzewamy do wiary, że braterstwo to nie jest kwestia więzi rodzinnych czy narodowych. To odkrywanie bliskości w każdym człowieku.
Wczoraj, w poniedziałkowe popołudnie jadłem obiad razem z siostrami i braćmi z Ukrainy oraz Afganistanu, Polki i Polacy także byli. Dziękuję raz jeszcze wszystkim, którzy wsparli ten pomysł Centrum Wolontariatu w Lublinie, Bóg zapłać wielokrotne.
Jak się porozumiewaliśmy? Z Ukraińcami już prawie po polsku, bo większość intensywnie uczy się naszej mowy. Hamed, z Kabulu, razem z żoną i trójką dzieci, też już ładnie mówi po polsku, choć „ksiądz” raz mu wychodzi jako „sząc” a raz jako „kąc”, wiadomo o co (kogo) chodzi, poprawnie włada angielskim.
Siostry i bracia, mamy piękny wtorek, mamy ludzi wokół siebie, samych braci i siostry. Mamy wiosnę w Polsce, żyjemy i będziemy żyć wiecznie!
Kazanie na Poniedziałek Wielkanocny 10 kwietnia 2023
Na wczorajszym wielkanocnym śniadaniu w Centrum Wolontariatu w Lublinie było nas ponad 70, w większości Polacy, ale były też Ukrainki (wśród wolontariuszy) i Ukraińcy (wśród zaproszonych gości, bezdomnych i ubogich). I przyszedł też brat z Senegalu, z radością go przyjęliśmy, dzień wcześniej zawitał także brat z Pakistanu, nawet zapytał czy może zjeść kolację choć jest muzułmaninem. Na co odrzekłem, że nasze posiłki są bezwyznaniowe i bardzo smaczne, co brat z prowincji Pendżab potwierdził po opróżnieniu dwóch talerzy.
Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do powstania wspomnianego śniadania, czy to wpłacając na zbiórkę w Internecie czy osobiście zakupując lub przynosząc frykasy. Był żurek przepyszny, wędliny, jaja zwykłe i faszerowane smakowitościami, sałatki, ciasta różne i owoce przeróżne. Bóg zapłać trzykrotnie, raz jeszcze dziękujemy.
Z martwych wstanie Chrystusa i nasze, daje początek międzyludzkiej, głębokiej i szczerej przyjaźni, bo dla nas wszystkich Chrystus powstał z martwych i pokonał śmierć. Głoszone przez Niego braterstwo byłoby tylko piękną ideologią, gdyby nie z martwych wstanie. On z martwych powstał i my z martwych wstaniemy, wszystko, co głosił Chrystus jest prawdziwe.
Cieszę się razem z Wami i pozdrawiam, cieszę się, że jesteśmy w wielkiej wspólnocie szczęśliwych życiem wiecznym! Cieszę się też ze wspólnoty z siostrami i braćmi z Ukrainy, gdzie prawda o z martwych wstaniu jest szczególnie ważna i mocna.
Grób Chrystusa od dawna jest pusty, Jego pusty grób daje nadzieję, że i mój będzie pusty. Pusty grób napełnia spokojem i radością.
Wchodzę w te Święta z niepokojem z powodu innego grobu. W Ukrainie od ponad roku kopany jest coraz większy grób, do którego codziennie składane są kolejne ofiary rosyjskiej agresji. W tym grobie są już dziesiątki tysięcy żołnierzy i cywilów, także dzieci. I ten grób będzie coraz większy.
Emocje związane z tą wojną opadają, i w Ukrainie i w Polsce i w reszcie świata, może i w Rosji. Wojna przechodzi w sferę statystyk i symulacji dalszych możliwych działań obydwu stron. To usypia.
Nie wiem, jak wy odbierzecie pomysł, który realizowany jest w wielu miastach Ukrainy. Na centralnych miejscach umieszczane są wizerunki poległych żołnierzy, także na bilbordach. Z jednej strony razi trochę wizualizacja zmarłych w otoczeniu witryn sklepowych i reklam. Z drugiej, uświadamia, że do grobu idą konkretni ludzie, z imieniem, nazwiskiem, wyrazem twarzy i kolorem oczu. Są już w grobach, a patrzą na przechodzących żywych. Za wolność płaci się grobami.
Dzisiaj więc, wśród gwaru święconych koszyczków i zapachu niedzielnego żurku, wspomnijmy tych, którzy poszli w Ukrainie do grobów. Do Grobów Wolności. Może w wieku tych bohaterów macie dzieci czy wnuków. Wystarczy zapłakać.
Zdjęcia zrobiłem w Iwano – Frankiwsku (Stanisławowie), kilka dni temu.