POUCZENIE

Kasztany bum, bum, bum. Opadają. Orzechy pełne owocu jak kobiety przed urodzeniem dziecka. Wrzosy oszalałe w fioletach, bardziej niż najdostojniejsi biskupi. Słońce od bladości po krwistą czerwień. Po zimnych piaskach buszują żwawe jaszczurki. Ostatnie dzikie gęsi z zastępu maruderów zwołują się na podróż.

To wszystko wokół nas. Jak wielki dar, zaproszenie do wieczności. Całe piękno życia wraża się w nas w każdym oddechu i czeka na odpowiedź. Masz tak samo –
pięknie żyć i promieniować.

Itinerarium , , , , , , , , ,

CZY JESTEŚ PRZYJAZNYM MIASTEM?

Bawią nas różne możliwości urządzania życia. Zwłaszcza w młodości istnieje silna pokusa próbowania jak największej ilości, czasem zupełnie odległych od siebie, wariantów życia. No i w jakimś stopniu jest to dopuszczalne.

Ważny jest jednak taki moment, gdy trzeba w miejsce przedłużających się eksperymentów, podjąć decyzję dotyczącą celu naszego życia. Przynajmniej trzeba określić ten cel w podstawowym wymiarze. Rozstrzyga się wówczas kwestia życia dla siebie bądź dla innych. Albo egzystencja zamknięta, z nastawieniem na kumulowanie rzeczy, wrażeń, dóbr i doświadczeń dla siebie, niejako wznoszenie twierdzy, umacnianie jej, zabezpieczanie i utrwalanie. Albo egzystencja otwarta, nastawiona na niewiadome i tajemnicę, zdolna do reakcji ze zmieniającą się sytuacją, będąca w rezonansie z każdym człowiekiem, słowem tworzenie z siebie miasta przyjaznego dla wszystkiego i wszystkich, za cenę własnej niepewności i nieustannego naruszania życiowego status quo.

W przypadku egzystencji zamkniętych pojawia się dość szybko myślenie o funduszach emerytalnych, korzystnych lokatach, domkach na działce i zacisznym miejscu na starość. Jest to formuła dożywania, dokańczania życia.

Egzystencje otwarte wytyczają sobie wciąż nowe cele, perspektywy i horyzonty. To życie wciąż w dynamice, rozwoju, wzroście i ekspansji.

A wszystko zależy od tego czy w podstawowym wymiarze zdolni jesteśmy się otworzyć i zaryzykować przygodę życia z tym, co nieznane.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

NIE UDAWAĆ

Autentyczność życia dotyczy także (a może przede wszystkim) odpowiedzi na pytanie o Boga. Nawet jeżeli ta odpowiedź będzie ulegała zmianom w miarę zdobywania doświadczenia i wiedzy.

Często bywa tak, że pozwalamy sobie – w tej dziedzinie – na błądzenie w mgle nieokreśloności, żyjąc trochę (i czasami) tak jakby On był a trochę (i czasami) tak jakby Go nie było. Taka postawa przekłada się na jakość życia i jego dynamikę, na podobieństwo kiepskiej jazdy w gęstej mgle.

Więc tu trzeba sobie poszukać odpowiedzi na pytanie o Boga. Nawet jeżeli pozostaniemy w sferze uczciwie postawionego pytania, bez znalezienia zadowalających odpowiedzi. To już oświetli nasze życie.

A dalej trzeba poszukać odpowiedzi na kwestię co On ma do nas, jak ma wyglądać relacja POMIĘDZY Nim a nami.

To wszystko musimy my wiedzieć, to musi być nasza ludzka i osobista odpowiedź, a nie wyrecytowany katechizm czy jakiś religijny banał z pobożnej książeczki.

Ponieważ jednak te pytania są bardzo trudne (ja to tylko przypominam), a odpowiedzi wymagają wysiłku, grozi nam wielkie udawanie. Udawanie nie tylko wierzącego, ale też ateisty czy agnostyka, czy wreszcie jakiejś innej wersji.

Kto wie, czy nie najważniejsze jest uczciwe postawienie sobie pytań i poszukiwanie nań odpowiedzi. Właśnie to jest chyba najważniejsze. Podany na tacy do skonsumowania teizm, ateizm czy agnostycyzm, każda z tych postaw jest wówczas udawaniem.

A udawanie w tej kwestii jest już otwarciem furtki do udawania we wszystkich innych dziedzinach życia. Dogasa wrzesień, kolejny miesiąc, wystarczy spojrzeć na festiwal kolorów na drzewach, poczuć chłód poranka – cokolwiek skorzystać z wezwania do porzucenia udawania.

Itinerarium , , , , , , , ,

POZŁACANIE ŻYCIOWEGO ZŁOMU

Zastanów się: czy wierzysz w to, co robisz czy też robisz to, w co wierzysz. Znacznie częściej chyba dziś zdarza się, że zaczynamy wierzyć w to, co robimy (cokolwiek by to było). Pożyteczna reinterpretacja, bezużyteczne pozłacanie złomu w celu sztucznego podwyższenia wartości.

Wielu z nas, nie mając odwagi pójść za swoimi pragnieniami, wybiera egzystencję dostosowaną do tak zwanych okoliczności. Potem jest jeszcze potrzebny akt wiary w sens tego czym się zajmujemy. Niekiedy dochodzi do powstania konstrukcji wysoce udanej i okazałej. I dogłębnie bezsensownej – tak jak domki nowobogackich w suburbiach, pełne wymyślnych detali nijak wkomponowanych w całość bryły.

Egzystencja dostosowana polega na wyborach w ramach możliwości („inaczej się nie da”, „czasy są trudne”, etc.) bez konieczności płacenia ceny za egzystencję autentyczną. Potem powoli zapominamy już to, w co wierzymy i szybko pozłacamy ideologiami nasze szmatławe życie.

Niestety według takiej zasady wielu ludzi wybiera studia, jedne, drugie i kolejne. Potem praca – na miarę możliwości, partner życiowy („dobrze, że ktoś jest”), układ odniesień, miara aspiracji i horyzont oczekiwań, wszystko skrojone w obrębie tak zwanych możliwości.

Co zrobić z tym w co wierzymy? Westchniemy : „Ech, to były tylko marzenia…”.

Itinerarium , , , , , , , ,

JESIENNA PEŁNIA

Jaka pełnia! Księżyc w krasie jesiennej. Tak się zapatrzcie…

I co?

Blask!!! Posyła nam piękno blasku. Nie zatrzymuje światła w zbędnym nadmiarze, tylko je odbija i przekazuje. Misja przekazu.

Tyle wystarczy. Ileż w tej misji piękna. A ty byś zaraz chciał (a zwłaszcza chciała!) być słońcem.

Itinerarium , , , , , , , ,

NA CO SZKODA SIŁ

Bardzo się martwisz o swoją reputację, o swoje dobre imię. Trochę w tym racji. Więcej jednak przesady i straty czasu.

Kim był Jezus w oczach Jemu współczesnych? Szaleńcem – „odszedł od zmysłów”; opętanym – „zły duch go opętał”; buntownikiem – „podburza lud”; odszczepieńcem – „nie zachowuje tradycji narodu”; osobnikiem wysoce niemoralnym – „jada z celnikami i grzesznikami”. To jeszcze niepełna lista epitetów pod adresem Jezusa.

Nazwą cię tak czy inaczej. To nie takie ważne.

Jezus „przeszedł dobrze czyniąc”. Płacił cenę za spełnianie swojej misji.

To jest najważniejsze. Iść i kochać. Na resztę szkoda sił – „szkoda mój bracie, na wiatr ducha wywiać … żeby siedzących w cyrku uszczęśliwiać…” (raz jeszcze C.K.N.).

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ZUPEŁNIE INNE ŚWIATY

kazanie na niedzielę 26 września AD 2004

Facet dzień w dzień świetnie się bawił. Tak żarł i pił, że sadło mu zarosło oczy. Nie widział wrzodów Łazarza. Tylko litościwe psy, w których więcej litości niż w człowieku, przychodziły liżąc rany, ulżyć cierpiącemu.

Purpura i bisior szczelnie oddzieliły bogacza od reszty świata. Łazarz nie doprosił się żadnego odpadku ze stołu bogacza.

To były dwa światy – jeden pełen rozkoszy i bogactw, drugi – pełen rozpaczy i nędzy. Dwa światy. Pomiędzy którymi zionęła przepaść nie do przebycia.

I te dwa światy pozostały już takimi na zawsze. Nie do połączenia.

Itinerarium , , , , , ,

PRZEBIERAŃCY

Ewangelia narodziła się z niezwykłej zdolności postulowania nowego. Wbrew zdawałoby się naturze (odpłać złem za zło), przyzwyczajeniom ludzkim (które są ponoć naszą drugą naturą), uświęconej wieloma wiekami praktyki tradycji, skamieniałym stosunkom międzyludzkim a nawet wbrew logice („Trzeba wam się powtórnie narodzić”).

W tym cały jej sukces. My jednak przymierzamy ciągle jej moc do własnych interesów. I zamiast przemiany w nowego człowieka, mamy ciągle starego, choć w oryginalnym przebraniu.

Itinerarium , , , , , , ,

NAJBLIŻEJ DO BOGA

Nie oglądaj się na recenzje. Tak się toczy dziś świat, że najpierw ostrożnie badasz czy to, co zrobisz (powiesz) zyska akceptację – tych, na których ci zależy. Zatem – czy robisz to, czego chcesz czy to, co się komuś spodoba? Jak łatwo akceptacja ze strony innych staje się motorem twoich działań.

Trendy, mody, tendencje, nurty – to wszystko obliczone jest na zysk. Ci, którzy w owe trendy uwierzą, staną się łupem ich twórców. Kto świadomie czy nie (co zdarza się dosyć często) upatruje szczęścia w tym, co modne, traci swoją niepowtarzalną drogę.

Dlatego nie rozglądaj się za swoją drogą na prawo i lewo. Szukaj tylko w sobie swojej drogi. Dobrze zbadaj czego naprawdę chcesz. Nosisz to w sobie. Idź za tym niezawodnym światłem, które nosisz w sobie.

I pamiętaj, że stamtąd masz najbliżej do Boga.

Itinerarium , , , , , , , ,

DO ZROBIENIA NATYCHMIAST

Pozwalamy sobie czasem na stratę czasu i odkładanie najważniejszych spraw na nieokreśloną przyszłość. Rzeczy, które dawno powinieneś zrobić, powiedzieć, przemyśleć, opowiedzieć. Jeszcze zdążymy, jeszcze jest czas, jeszcze nie dziś.

Tymczasem życie potrzebuje dla właściwego rytmu uporządkowania spraw odłożonych. I wcale nie jest tak, że istnieją jakieś obiektywne przeszkody. One są zwykle w nas. Wymagają tylko decyzji.

To dziś trzeba, abyś zaczął się modlić. Dziś trzeba komuś wyznać to najważniejsze. Może dziś trzeba zrezygnować albo zaryzykować. Rozstać się ze złudzeniami albo zapłonąć świetlistym ogniem.

Jeszcze raz przypomnij sobie, że to Twoje życie. Jedyne życie. Za którego kształt i barwy tylko ty ponosisz odpowiedzialność.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,