BEZ WAS MNIE NIE MA

Kiedy wspominam dziś Agatę Budzyńską, myślę, że warto przypomnieć, iż nie ma lepszej, mądrzejszej i sensowniejszej rzeczy, jak darować siebie innym. Według słów Agaty – „Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma…”. Można oczywiście takie zdania wypowiadać, ale ważniejsze żeby z nich uczynić tkankę swojego życia. Przeżyć je, nie wypowiadając jako komentarz do życia (każdy komentarz jest mniej czy bardziej trafny, jest też zawsze kwestią interpretacji), ale ukazując jako rozdział życia. Tak, by życie było kładką dla innych, śladem, wskazówką, natchnieniem. Pamiętajcie dziś o swoich przyjaciołach.

Więcej o Agacie Budzyńskiej – patrz Aktualności na www.duch.lublin.pl

Agata Budzyńska

Kiedy was nie ma, to jakby nagle
zabrakło w moim życiu muzyki.
Kiedy was nie ma, to czas mnie straszy,
że przeminę, że będę nikim.

Kiedy was nie ma, to jakby niebo
miało się rozstać na zawsze ze słońcem.
Kiedy was nie ma, dosyć mam wszystkiego
i pragnę stąd na zawsze odejść.

Moi przyjaciele, moi przyjaciele,
moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną.
Moi przyjaciele, moi przyjaciele,
z wami wiem, że mogę wszystko,
że wystarczy tylko chcieć

Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować,
jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma.
Przytulam do was moją przyjaźń
i wdzięczność swoją w modlitwę zamieniam.

Milion aniołków narysuję
i wszystkie dla was postrącam z nieba,
dom na szczycie wybuduję
i zagram dla was, kiedy potrzeba.

Moi przyjaciele, moi przyjaciele,
moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną.
Moi przyjaciele, moi przyjaciele,
z wami wiem, że mogę wszystko,
że wystarczy tylko chcieć.

Itinerarium , , , , ,

RĘCE PORZĄDNYCH LUDZI

Nie załamujmy rąk. Wielu porządnych ludzi uważa, że jedyny sensowny gest, jaki mogą dziś zrobić, to załamanie rąk – Co za życie! Co za czasy! Co za ludzie! Co za młodzież!

Ręce mamy jednak nie po to, aby je załamywać. Mamy je po pierwsze po to, aby składać do modlitwy (wzwyż). Po drugie, aby wziąć się do roboty (wszerz). Na te dwa sposoby możesz zrobić więcej niźli ci się wydaje.

Itinerarium , , , ,

NA KAŻDYM KROKU

Żegnamy lato. Jest rzeczywiście jakiś smutek w festiwalu opadających liści, rudziejących traw, skróconych wędrówek słońca i pustoszejących pól.

Ktoś powie – ale przecież wrzosowiska w obłędnych kolorach, mgła nad horyzontem i bladość niezwykła księżyca.

Po prawdzie, tylko dzięki miłości każda pora roku jest piękna. Daje smak Boga, siłę do pracy i twórczości, objawia to, co trwałe mimo przemijania, rozpala myśl i wyobraźnię.

Kto kocha, widzi sens na każdym kroku.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

W MAŁYCH RZECZACH

kazanie na niedzielę 19 września AD 2004

Kto w drobnej rzeczy jest wierny.

Siłą ducha wyraża się w wierności na co dzień. Czasem, nam wierzącym, wydaje się, że jesteśmy blisko Boga podczas podniosłych uroczystości i w chwilach zbiorowych wzruszeń. I tak pewnie jest też.

Po Bożemu największą sztuką jest żyć wtedy, gdy sięgamy do portfela po pieniądze, robimy zakupy, włączamy komputer, zmywamy po obiedzie, siadamy do poważnej rozmowy, sięgamy po telefon i mijamy obcego człowieka na przystanku.

Kto w małej rzeczy jest wierny.

Tego się można uczyć odmawiając krótkie „Zdrowaś Mario…”. Uczyć od tej, która budziła Jezusa, przygotowywała mu śniadania w Nazarecie, uczyła chodzić i mówić, śpiewać dziecięce piosenki, kłaniać się wścibskim sąsiadkom i ostrożnie nosić wodę z pobliskiej studni.

Kto w małej rzeczy jest wierny.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ZAKOŃCZENIE TRYPTYKU O SZCZĘŚCIU

Dokończmy kwestię szczęścia. Nie można go znaleźć, zdobyć, kupić, pożyczyć, otrzymać, ukraść, wymodlić, wygrać na loterii czy posiąść w spadku. Nie można go też nikomu dać.

Nie ulega jednak wątpliwości, że można być szczęśliwym. Jesteś szczęśliwy, gdy jesteś tym kim masz być. Sobą. I na tyle na ile jesteś sobą, jesteś szczęśliwy. W gruncie rzeczy szczęście to stan twojej pełni.

Ileż jednak niebezpieczeństw! Dla marnych oklasków bywasz tym kim chcą cię widzieć inni. Syndrom klowna – im więcej braw tym bardziej wymyślne wcielenia. Zaprzedasz za chwile aplauzu najcenniejszy skarb – siebie.

Oczywiście zamiast być szczęśliwym uganiać się będziesz za urodą, pieniądzem, pozycją i splendorem. Zawsze wytłumaczysz sobie, że trochę trzeba MIEĆ, aby BYĆ.

Nie ulega też wątpliwości, że możesz uszczęśliwiać innych. Tylko nie taką drogą, broń Boże, że coś im (ze szczęścia) możesz dać. Na tyle na ile jesteś sobą, uszczęśliwiasz innych. To kwestia promieniowania pełni.

W imię szczęścia swojego i innych, uciekamy daleko od siebie, szukamy talizmanów i fortun. A to takie proste/trudne – być sobą, w pełni.

Itinerarium , , , , , , ,

JESZCZE O ZŁUDZENIACH SZCZĘŚCIA

Złuda poszukiwania szczęścia polega na usytuowaniu go poza nami. Jeśli coś jest szczęściem, to na pewno nie ma go poza nami. Nie ma żadnej krainy szczęścia (a więc ułudą są ziemie i tereny położone tam, gdzie nas nie ma). Nie ma też czasu szczęścia (czyli jesteś szczęśliwy teraz albo nigdy). Mechanizm samooszukańczy pcha nas ku GDZIEŚ i KIEDYŚ. Nie ma też żadnych przedmiotów, w których ukryte byłoby szczęście. Nie noszą go w sobie diamenty ani żadne najnowocześniejsze czy wiekowe rzeczy. Talizmany to sposób na uszczknięcie naszej gotówki przez spryciarzy (słoniki, aniołki, guziczki). Co więcej – nie ma ludzi, którzy PRZYNIEŚLIBY ci szczęście. Skłonni jesteśmy uzależniać szczęście od jakiegoś typu relacji z określonymi ludźmi (z maksymalnym zasięgiem w obydwie strony – „gdyby on/ona był/a ze mną, był/a/bym szczęśliwy/a”, po „gdyby go/jej nie było, był/a/bym szczęśliwy/a”). Nie ma też Boga (ani bogów), który trudniłby się przynoszeniem szczęścia na ziemię, zwłaszcza tym, którzy czują się pokrzywdzeni niemal stale. Żaden Bóg nie ma zasobów szczęścia, którymi mógłby dzielić się z nieszczęśnikami. Rozglądamy się za szczęściem dookoła, wzwyż i na boki. I nic i figa z makiem. Pocieszamy się, że nie tu i nie teraz. Nigdzie i nigdy. Tak naprawdę, szczęście to ty.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

ZAROBEK NA SZCZĘŚCIU

Niewielu z was uwierzy, ale prawda jest taka, że szczęścia nie ma. No, może łagodniej – jest takie słowo. Na tym słowie i odmienianiu go na różne przypadki zarabiają autorzy piosenek i powieściopisarze, a także dziennikarze i recenzenci. Szczęścia nie ma, ale ktoś pisze piosenkę (jak zgrabna to można zarobić), potem ktoś ją emituje w eterze (też zarabia). Tak samo z powieściami o szczęściu – i autor i wydawca i recenzent zarobią. Nawet belfer, który wpajać będzie młodzieży tezy o szczęściu na podstawie lektury.

Zadziwiające – nieprawdaż – ile można zarobić na czymś co nie istnieje? Choć wszyscy chcielibyśmy, aby istniało. Najlepiej po dwa złote w supermarkecie przy kasie. Żeby przy okazji dorzucić do koszyka.

Piosenki o szczęściu mamią słuchacza, powieści czytelnika. Skoro ludzie to biorą ( i to bierze ludzi), biznes trzyma się nieźle.

Potrzebujemy mitu? I jakoś wciąż pozwalamy sobie, by ktoś tę potrzebę wykorzystał. Dziewczyna daje sobie powróżyć – Cygance – oddając za wizje szczęścia całe dwa tysiące złotych. Kupujemy to i tamto (do kuchni, łazienki, garażu, na regał, na ręce i szyję) setki, tysiące przedmiotów. I wszystkie puste. Ani ziarenka, najdrobniejszego, szczęścia.

POZIOMKI

Znów nikt nie uwierzy. No, może prawie nikt. Wczoraj – w środę – wczesnym popołudniem, znalazłem w centrum mojego miasta, największym centrum, przypadkiem się pochylając – dwie poziomki. Wiem, miasto jest duże, jest połowa września. Uwierzcie nie byłem pod działaniem czegokolwiek zniekształcającego pole widzenia, jak i teraz gdy piszę Itinerarium. Dwie poziomki – większą, którą nazwałem matką i drugą maleńką, córkę. Dwie poziomki, we wrześniu, w środku wielkiego miasta.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

SZEPT SUMIENIA

Ludzie, którzy postępują według zasad są coraz bardziej nierzeczywiści. I niedzisiejsi. Poszukiwanie prawdy, kontemplowanie piękna, mozolne wznoszenie dobra czy zdobywanie mądrości to zajęcia wysoce niepraktyczne.

Potrzebujemy chyba jednak ludzi sumienia, którzy trzeźwiliby nas spokojnym osądem spraw, których tak wiele i tak szybko przebiega wokół nas. Faktycznie nasze życie składa się z sytuacji dość prostych: albo kłamiemy albo mówimy prawdę, albo kieruje nami pragnienie wznoszenia dobra albo zobojętniali na dobro jesteśmy architektami zła. Może czasem trzeba kogoś, kto nazwałby – bez zbędnych dywagacji – te nasze działania po imieniu.

Kryteria sprytu, maksymalnego zysku czy błyskotliwej kariery zastępują dziś podstawowe zasady oceny wartości. Ale nie na dłuższą metę. W końcu sumienie odezwie się albo z wewnątrz nas albo głosem kogoś obok.

Ludzie sumienia? Ludzie z zasadami? Nie ma co oglądać się za nimi. Jeśli pragniemy odmiany świata, zacząć musimy – wiadomo – od własnego sumienia i własnych zasad.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

POKUSA TEATRU

Niektórzy psychologowie tłumaczą nasze zachowania teorią gier i ról. Teorie jednak mają to do siebie, że są jedynie teoriami. Lepiej lub gorzej próbują zinterpretować jakiś fragment rzeczywistości. Niemniej rzeczywistość jest dość odporna na teorie i spokojnie pozwala sobie na moknięcie w deszczu i opalanie się na słońcu.

Inna sprawa, że ludzie – nie będąc świadomi naukowego waloru swoich poczynań – odgrywają przeróżne role na użytek świata, tkwiąc w przekonaniu, że ów świat jest widownią, a oni aktorami w rolach głównych.

Zastanawiające jest to, że większość z nas przekonana jest iż ma do odegrania właśnie rolę główną. I tak też się zachowujemy. Wydaje się nam, że wszyscy na nas patrzą, wszyscy się nam przyglądają i oceniają. Dbamy o to, co o nas mówią (sądząc, że mówią o nas to, co myślą … – straszna naiwność), jak nas traktują i jak się do nas zwracają. Losy całego świata zależą – tak to czujemy – od tego, co dzieję się z nami na deskach naszego prywatnego teatru.

I zamiast robić swoje, dziś znów polecimy po nowe stroje, by wypaść w kolejnym odcinku sztuki „Życie nijakie”, jak najlepiej.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

U SIEBIE

Pokochaj miejsca, gdzie żyjesz i pracujesz. Jest w nich zwykle dużo piękniej niż sądzisz. Chętnie bieglibyśmy do słynnych miejsc, gdzie ciągną nas bajeczne fotografie i wyszukane opisy.

A ileż uroku mają drzwi wejściowe do twojego domu lub mieszkania? Klon lub lipa – już przystrajające się na jesienne gody – które codziennie widzisz z okna? Uliczka, na której znasz każdy szyld i rynny, z których spływa najwięcej dżdżu? Nieczynna lampa przy skrzyżowaniu?

Miejsca, które kochamy odwzajemniają się objawieniem szczegółów i drobiazgów, tworząc mozaikę naszego środowiska życia. Jesteś u siebie. Tu żyjesz. Nie chciej stąd uciekać.

Miejsca, gdzie żyjesz i pracujesz to twój mały Nazaret. Tu wrastasz najbardziej. I tu masz przygotowane największe tajemnice do odkrycia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,