DYLEMAT SKARBU

17 czerwca 2005

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi. A tu, kurczę, i samochód potrzebny, i mieszkanie dobre warto mieć, i telefon komórkowy. I parę innych rzeczy, na które skarby ziemskie, znaczy się gotówka lub konto przydadzą się bardzo. Więc jak nie gromadzić?

Gromadzimy skarby tutaj, na ziemi, gdzie rdza i mole dobierają się do naszych zdobyczy, i złodzieje nie próżnują. A tu, jak z bajki – Gromadźcie sobie skarby w niebie. Ale niebo daleko, zawsze tak daleko, że jeszcze nie pora o nim dumać.

Co musi się zdarzyć, abyśmy myśleć zaczęli inaczej? Rozdać wszystko? W świętego wagabundy uwierzyć los?

Póki co, gromadzimy, te ziemskie skarby, pomnażamy rdzę i suknie, konto z odsetek choćby rośnie a i plany kredytowe niemałe. Póki co, mamy coś, co możemy stracić. Tu gromadzimy, a na niebo spoglądamy z niedowierzaniem. Coś trzeba mieć, nie można być głupcem, co postradał wszystko. Niby na niebo odkładamy, zdrowaśkę, mszę w niedzielę, różaniec wieczorny, parę groszy na ten czy inny wzniosły cel.

Gromadźcie sobie skarby w niebie. A my na ziemi gromadzimy. Nie gromadźcie skarbów na ziemi. A my, tutaj, na ziemi, gromadzimy. Bo gdzie jest skarb twój – a nasz jest na ziemi – tam i serce twoje.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

W JEGO SPOJRZENIU

16 czerwca 2005

Spójrz w oczy Bogu. Nie transmituj Mu swoich litanii żalów i utyskiwań. Spójrz Mu w oczy.

Kiedy mówisz „Ojcze Nasz” (tak jak uczy tego dzisiejsza Ewangelia, Mt 6,7-15), mylisz się sądząc, że coś mówisz. To On wtedy mówi. A właściwie patrzy i potwierdza sens twojego życia i istnienia. Jesteś w Jego źrenicy, najczulszym miejscu każdego oka. I choć to wszystko jest spowite tajemnicą, nie masz nikogo bliższego nad Boga.

Spokojnie weź wszystkie sprawy twojego życia. I patrz w oczy Boga. Wszystko jest w porządku.

Itinerarium , , , , , , , , ,

PRZEBUDZENIE

15 czerwca 2005

Całe Kazanie Na Górze, to jak bombardowanie w najczulsze miejsca naszego skostniałego systemu obronnego. Zamiast odwetu – przebaczenie, zamiast niszczenia wrogów – miłość, dalej nadstawianie policzków do bicia, pożyczanie bez nadziei zwrotu. A dziś jeszcze – Mt 6, 1-6.16-18 – wezwanie do unikania poklasku i hałaśliwej pobożności.

To wszystko po to, aby mógł się narodzić w nas nowy człowiek. Pokorny, dobry, czuły, prosty i otwarty. Metamorfoza wymaga walki i codziennego stawania się. Nie jesteś ukończony. Trzeba jeszcze wielu godzin modlitwy, potyczek z własną głupotą i egoizmem, wielu spotkań i rozmów, rozstania z mirażami wielkości i czuwania nad losem drugich. Ale ważny jest ten dzień, ta Ewangelia, przebudzenie, aby pójść właściwą drogą.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

DROGA WROGA

14 czerwca 2005

Kochaj wroga, upodobnisz się do Boga. Kochaj Boga, pokochasz i wroga.

Wróg to test twojej siły miłości. I pewny most do Boga.
Por. Mt 5,43-48.

Itinerarium , , , , , ,

SZTUKA POLICZKOWANIA

13 czerwca 2005

Życie jest drogą. Spotkasz na niej zło i ludzi, którzy czasem – bo chyba nie zawsze? – zrobią coś złego. Tak samo jak ty.

Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Nadstawiać?
Nadstaw, jeżeli ci się należało (za chamstwo, głupotę, obłudę) – policzki szybciej trzeźwią nas niż długie, i zwykle nieskuteczne, przemowy o niewłaściwości postępowania.

Nadstaw też, jeżeli cię stać na taki gest. Ale jeżeli nie, oddaj zupełnie spokojnie, nawet z nawiązką. Zupełną głupotą zaś jest nadstawianie kolejnych policzków, kiedy tylko ktoś chce je wymierzyć. Chrześcijaństwo (i w ogóle życie) – w przeciwieństwie do sportu uprawianego przez Gołotę (nie mylić z boksem!) – nie jest sztuką obrywania po mordzie.

Chrześcijaństwo jest sztuką miłości, z całym arsenałem dostępnych środków. Raz w imię tej miłości trzeba cios przyjąć, raz – w imię tej samej miłości – walnąć kogoś by zmądrzał i nie psuł. I Jezusowi zdarzało się gwałtownie meblować świątynię (tzw. wypędzenie przekupniów). I przyjmować ciosy („bili Go, zasłaniali mu oczy i pytali: Prorokuj, kto cię uderzył!” Łk 22,64).

Są sytuacje, gdy większe dobro zdarzy się jeżeli nadstawisz drugi policzek, takie, że piękniej będzie odstąpić płaszcz (do już oddanych butów), pożyczyć staremu łajzie (co i tak nie odda) i przeciągnąć spacer o kilometr (mimo bolesnych nudów przy pierwszym okrążeniu). Bez wątpienia jednak „miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13,10).

Jeżeli kochasz, nadstaw śmiało policzek. Jeżeli kochasz, palnij równie śmiało, żeby zadośćuczynić tej samej miłości.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

IŚĆ DO LUDZI

12 czerwca 2005

kazanie na niedzielę 12 czerwca AD 2005

Znękani i porzuceni. Takich ludzi zobaczył Jezus.

I dlatego nakazał Apostołom: Idźcie do nich.

To właśnie masz zrobić dziś. Pójść do ludzi. Do znękanych i porzuconych. Do pozostawionych samym sobie.

Ewangelia jest prosta. Masz iść do ludzi. Darmo otrzymałeś – życie, zdrowie, ręce, oczy – darmo dawaj.

Itinerarium , , , , , , ,

CZYJE TO TWOJE ŻYCIE?

11 czerwca 2005

Zwykle jesteśmy zainteresowani tylko własnym życiem. Coś tam czerpiemy z tego wspólnego życia. Coś, co możemy wbudować w nasz los. Co się jakoś przyda.

Zastanawia mnie fakt, że obecnie niewielu młodych ludzi chce niezależnego życia, w sensie założenia własnej firmy czy jakiegoś biznesu. Wolą gdzieś się zahaczyć, przy czymś co już prosperuje. Wiadomo, że wtedy wykonuje się pracę jakoś zaplanowaną. Ma się na głowie szefa i jego wizję.

W gruncie rzeczy oddajemy dużą część pola naszego życia pod zarządzanie innym. Zrozumiałe, że wtedy przesuwamy też odpowiedzialność na „tych innych”. To oni źle nam urządzili życie.

Czy życie jest tak skomplikowane i trudne, że nie można przeżyć go po swojemu? To za duża odpowiedzialność?

Czasem warto spojrzeć na swoje życie i zapytać: co w nim jest mojego? Czy to jeszcze moje życie? A może to tylko suma różnych kompromisów? I to, co najbardziej nasze, dzieje się tylko w marzeniu przed snem?

Itinerarium , , , , , , ,

SŁOŃCE O 4.12

10 czerwca 2005

Powoli kończą się najdłuższe dni w roku. Rytm życia wydłużony, słońce parę minut po czwartej już hasa po niebie, a chowa się dopiero o dziewiątej, razem siedemnaście godzin promieniowania.

Biorę Ewangelię. Czytam o radykalizmie (Mt 5, 27-32). Że trzeba odciąć rękę, wydłubać oko, nie patrzeć na kobietę (a pewnie i na mężczyznę) z chęcią posiadania i nie oddalać jej bez powodu.

Życie. Studenci mają sesję. Komuś choruje dziecko. Ktoś się zakochał. Są łzy po odejściu bliskich.

Biorę Ewangelię. Czytam. Podziwiam wschód słońca. Bóg wszędzie. Blisko.

Itinerarium , , , , , , ,

BRATERSTWO DO ODNALEZIENIA

9 czerwca 2005

Dziś w Lublinie wspomnimy słowa Jana Pawła II sprzed 18 lat, wypowiedziane na Majdanku : „To jest nasza nadzieja, że człowiek nie umiera, chociażby i został zakatowany, że żyje w Bogu. (…) Ale niech pamiętają wszyscy, niech to będzie memento dla wszystkich pokoleń, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem” – (Jan Paweł II, 9 czerwca 1987).

Słowa o braterstwie, w które mało kto dzisiaj wierzy. Nawet rzadko kto o nim mówi.

Braterstwo i solidarność stanowią wartości podstawowe, ich potrzeba jest dziś szczególnie nagląca; winny one cechować narody i kultury.
Braterstwo i solidarność są w stanie przezwyciężyć wszelkie formy klanowości, sekciarstwa i rasizmu, różnego rodzaju nadużywanie władzy oraz indywidualny, kulturowy czy religijny fanatyzm.
(Jan Paweł II).

Być bratem, to znaczy być blisko. Przyjmować za swoje bóle i łzy innych. Popłakać i poboleć z innymi. Jak jest pora to i pośmiać się i poszaleć.

Najpierw jednak, trzeba odkryć, że jesteś moim bratem, siostrą. Oderwać wzrok od własnych li tylko spraw. Zapytać co tam u kogoś. Czy nie trzeba mu czegoś. Przestać uważać, że najważniejsze jest moje. To są mrzonki – ktoś powie. To jest ten inny, zagubiony, wymiar. Do odnalezienia i przypomnienia. I dlatego pójdę na Majdanek.

Itinerarium , , , , , , , ,

ANEKSY KODEKSY I PEŁNIA PRAWA

8 czerwca 2005

Wielu prawników i teoretyków prawa głowi się jakie przepisy usprawnić, a jakie stworzyć, aby ludzie byli bezpieczni, szczęśliwi i syci. Są konwencje, nowelizacje, traktaty, konstytucje, uchwały, ustawy, ugody, porozumienia, aneksy i zawiłe kodeksy. Ufamy coraz doskonalszym przepisom i ich interpretacjom. Niestety, nie przekłada się to na wyraźne zmniejszenie ilości głodnych, analfabetów, nie niknie przemoc i skłonność do załatwiania spraw za pomocą bomb.

Jezus mówi (dziś w Ewangelii – Mt 5,17-19), że nie przyszedł znieść Prawa. Przyszedł je wypełnić. Wiemy, że kto kocha wypełnia Prawo, i ludzkie i Boże. Kto kocha wypełnia prawo ludzkie, nawet jeżeli je łamie (służę orzeźwieniem dla mdlejących adwokatów i prokuratorów).

Jedno jest pewne, trzeba przeorganizować siły i uczyć przede wszystkim miłości. Po to, aby złagodzić cierpienie tych, którym ciągle gorzej. I po to, by w końcu wypełnić prawo.

Itinerarium , , , , , , , ,