TOP 10

24 czerwca 2005

Co tam na listach przebojów? Nie zaglądam na nie, bo zdaje się, że od czasu „Brothers In Arms” nie nagrano chyba niczego porywającego. Mam jednak swoją wakacyjną „Top 10”. Są na niej ulubione dźwięki, które słyszę i które polecam.

Na pierwszym miejscu zdecydowanie jest aria pod tytułem „Passer Domesticus” (swoją drogą, ciekawe, dlaczego wróble mają coś wspólnego ze słowem – paser…). Słyszę ją co rano w wykonaniu małej wróblej familii gnieżdżącej się w okolicach kościoła. Moje wróble raczą od rana po wczesny wieczór każde ucho ariami świergotliwymi, ostatnio w wersji chóralnej z wróblętami.

Drugie miejsce zajmuje pokaźne plemię gołębi z hitem „Columba”. Moje gołębie gniazdują (na szczęście) na ratuszu i przyległych doń budynkach miejskich, ale chętnie tańczą na dziedzińcu kościelnym, wyśpiewując – raczej w tonacjach tenorowych – ziarniste opowieści o lecie. Czasem zdaje się, że nucą sekwencję „Przyjdź Duchu Święty”. Ale to raczej z powodu bliskości świętoduskiego kościółka.

Trzecie miejsce zajmuje zespół Wieprz z utworem „River”. Muzyka dla miłośników szumów, ale jakże poskładanych i akuratnych.

W „Top 10” zmieści się jeszcze duet bażantów ze swoim nieustannym „go go go”, co w wolnym tłumaczeniu można oddać jako „moje, moje, moje”. Na pewno też nie do pogardzenia jest też możliwy do usłyszenia w pobliżu Lublina utwór zespołu Bociany pod tytułem „Klekot”.

I tak dalej. Po co ja to piszę? Życie to muzyka. Od rana do wieczora. I dlatego nie możesz fałszować!

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.