KAWA SIĘ WSĄCZA

25 czerwca 2005

Mówi się, że dziś wielu ludzi odczuwa duży głód duchowy. Stąd peregrynacje do kultów wschodnich czy południowych, poszukiwanie w jakichś innowacjach i sektach, run na to, co stare, patynowe i najlepiej zakurzone. Same w sobie te dziwactwa jeszcze nie są szalenie szkodliwe. Założenie jednak – tego jestem pewien – jest wysoce i głęboko błędne. Błędne, ponieważ duchowość nie jest funkcją geografii (wschód jest równie powierzchowny/głęboki co zachód) ani ekscentryki (jak się kto uczesze, w co się ubierze) ani nawet specjalistycznego odżywiania się ( o chlebie i wodzie czy o kawiorze i krewetkach).

Duchowość rodzi się, rozwija i owocuje, pomiędzy filiżankami, snem, rozmową, klepaniem po klawiaturze i spacerem. Właściwie jest to sposób picia kawy, zasypiania, rozmawiania i spacerowania. Sposób – czynienia tego wszystkiego – zgodnie z najgłębszą naturą tych czynności. Bez jakiegokolwiek teatralizowania i celebrowania. A zwykle, tak to jest, że się napinamy i przy wykonywaniu tych czynności realizujemy jakieś role (zależy z kim, gdzie i jaką kawę pijemy) i jeszcze podglądamy, jak nam to wyszło… To sprawia, że w gruncie rzeczy gramy od świtu do nocy i jeszcze na wewnętrznym „podglądzie” obserwujemy zapis wykonywanych ról. Tymczasem jak pijemy kawę, to ją pijmy, cali w kawie, od dna po brzeżek filiżanki, w każdej strunie kofeiny (bo kawa to system strun!), wchłaniając jej rzęsistość, gorąco i aromat, aż nie będzie wiadomo czy to ty pijesz kawę czy kawa się w ciebie bezszelestnie wsącza, gdzie granice pomiędzy podmiotem, który coś wykonuje a czynnością, która jest wykonywana, staną się nieistotne. Tym właśnie jest duchowość.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.