NIEBO W OGÓRKACH

Dopala się lato. Najlepiej obrazuje to bieg słońca (o ile ono biegnie). Paleta barw nabiera czerwieni, brązów, złocistości i słonecznych przebarwień.

Niektórzy mówią: Jaka piękna jesień! A to tylko lato dojrzewa i wchodzi w pełnię. Podobnie z życiem, nie zna zachodu, ale zmierza ku pełni. I z miłością, która niby bledsza i już nie tak gorąca, ale pełna owoców i spokoju, jak wieczór wrześniowy.

I jak Bóg. Gruszka dojrzała, pac o ziemię! Cud! I śliwka słodka jak przedsionek nieba. Słonecznik dłubany ziarno po ziarenku, jak żmudna wędrówka do Ziemi Obiecanej. Chmury pędzą w przepaść galaktyk, jak psalm za psalmem. Tyle nieba na ziemi, tyle Boga między zagonami przejrzałych ogórków.

Itinerarium , , , , , , ,

UPOMNIENIA

kazanie na niedzielę 4 września AD 2005

Jesteśmy tak tolerancyjni, że Ewangelia ze swoim: „Idź, upomnij brata”, nie w smak nam. Idź, upomnij brata?

Niech sobie żyje jak chce, co mi do tego? To nie moja sprawa.

Oczywiście, że trzeba upominać. I – jeszcze bardziej jest to oczywiste – z miłością.

I jak ciebie ktoś napomni, nie warcz i nie mścij – Jak śmiesz! Po co się czepiasz? Co ci do tego? Być może dla twojego zbawienia, wypełnia ktoś na tobie Ewangelię.

Itinerarium , , , , , ,

OSTOJA SENSU

Warto bronić ostoi własnego myślenia, tej głębi serca, gdzie jasno widzimy prawdę i fałsz, dobro i zło, piękno i szpetność, szlachetność i podłość. W sytuacji, gdy coraz częstsze są opinie typu: „Dlaczego mam czynić, to, co dobre?” lub „Dlaczego mam nie kłamać?”, trzeba znaleźć w sobie fundament do ochrony przed inwazją huraganów, mogących zniszczyć podstawowe wymiary sensu w naszym życiu. Nie jest tragedią fakt pojawiania się takich opinii w przestrzeni poglądów, nawet głośno wypowiadanych. Problem w tym, że jakaś moda na NIEPRAWDĘ czy popularność ZŁA (często przedstawianego jako przejaw wolności), mogą przeniknąć do ostoi naszego sensu.

Aby tak się nie stało, potrzeba wartownika, który ochroni nasze serce przed nawałnicą absurdów i modnych głupstw. Stąd warto praktykować rachunek sumienia, mądry codzienny namysł nad stanem własnego umysłu, przykładanie miary dobra i prawdy do własnych myśli, wyborów i czynów. Taki namysł rodzi moc do stanowczego NIE wobec inwazji mętnych wirów tego, co modne lub akurat „się podoba”. Wtedy, nawet jeżeli wszelkie bilboardy i wiele głosów i obrazów, emanować będzie powabem rzekomo modnych i godnych uwagi haseł, ostoisz się i pójdziesz drogą sensu. Poprowadzi cię wierność jasnemu światłu prawdy, pokój płynący z wyboru dobra, zachwyt promieniujący z piękna i urok szlachetności.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

RANY W CENIE

Tak naprawdę trzeba uwzględnić cierpienie i ciosy zadawane przez innych. Wielu ludzi, nagle znajdujących się w takiej sytuacji, zniechęca się i nastawia wrogo wobec przeciwników. Przecież chciałeś tak dobrze, a tu cios za ciosem, wrogość i ataki.

Niezrozumienie, ciosy zadawane przez innych, są nieodłączną ceną dokonywania dzieła, realizacji idei i wypełniania ważnej misji. Nie warto chyba nawet szczegółowo analizować DLACZEGO, bo możesz dojść do błędnych wniosków w kwestii natury ludzkiej! Raczej przyjmij, że ceną dobra jest też cierpienie. Wlicz je w budżet swojego dzieła.

Co więcej, nie myśl źle o ludziach, nawet jeżeli ranią. Szybkie przebaczanie rodzi nowe siły. I mnoży zdolność do dobra, coraz bardziej bezinteresownego. Kto wie jaka ostatecznie gloria kryje się za chwilami cierpienia.

Kochaj, twórz i cierp. Warto.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

JAK NAJLEPIEJ WE WRZEŚNIU

Rok temu Biesłan, ponad 300 ofiar, dzieci. Dzisiaj Bagdad, blisko 1000 ofiar. Huragan na południu USA, znów setki ofiar. Po drodze Madryt i Londyn, ofiary zamachów.

Oczywiście, mamy swoje zmartwienia, dzieci muszą pójść do szkoły, koniec sierpnia przyniósł rachunki do zapłacenia, w wyborczych szrankach zajadle walczą kandydaci na zbawców narodu. Żyje nam się ciągle nie najlepiej.

Warto tę listę ofiar, od Biesłanu po Bagdad zamienić na dziesiątki różańca, nosić w sobie pamięć i współczucie. Warto stawiać pytanie: czy tak musiało być? I warto utwierdzać się w odpowiedzi, że tak wcale nie musiało być. Nawet jeżeli recept gotowych nikt nie ma. Stan świata jest też efektem moich działań bądź ich braku. Świat nie dzieje się poza mną i ja nie jestem widzem obserwującym scenę zdarzeń. Więc prócz modlitwy pojawia się wezwanie – ile mogę, tyle dobra podejmuję, na cały nowy miesiąc, żadnych zaniechań i rezygnacji, machania ręką (że niby nic i tak zrobić nie można). I modlitwa i dobre dzieło są potrzebną walką, świętym staraniem, powinnością ludzką nieodzowną. To nic, że nie możesz zrobić wszystkiego, zrób jak najwięcej i jak najlepiej.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

SREBRNE GODY

Na wiele sposobów odmieniamy dziś słowo solidarność. Obrosło przez 25 lat skojarzeniami i nawet aferami, biegło krętą ścieżką od słowa-miodu, które z lubością smakował każdy, kto pragnął wolnej Polski, po słowo-kamień, rzucane (wbrew swemu sensowi) przeciwko i wyrzucane w steku wyzwisk.

Nie trzeba może badać, jak teraz smakuje samo słowo. Ale zadać pytanie: czy gotów jestem jeden za drugiego? przy drugim stanąć, gdy mu coś grozi? za niego nadstawić karku? jak blisko mi do drugiego? może dalej niż wczoraj?
Więc nie samo słowo, ale jego sens najgłębszy, zapis stanu serca, wykres przebiegu uczuć i myśli, kosztorys sił wydanych na to, co wspólne i dobre, to solidarność.

Nijak nam do zbawienia dojść bez solidarności najprostszej, współodczuwania, współmyślenia i współżycia. Myśl, czucie i życie – na pół, na pół z każdym, kto zagrożony i odepchnięty. To w sobie mamy mieć święto solidarności, spełnionej i zaklętej w czyny miłości. By słowo cokolwiek znaczyło.

Itinerarium , , , , , , ,

WIARA NA WSTECZNYM

Duża część wierzących wierzy na wstecznym biegu. Kiedyś Bóg morze rozdzielił na pół, zstępował do gorejącego krzaku, podarowywał gotowe wskazówki na kamiennych tablicach. Ej, to były czasy! Bóg bliziutko, za krzakiem i na górze. Potem też nie było najgorzej, bo Ten, co za Syna Najwyższego się podawał, chodził po jeziorze nie mocząc stóp, chleb w mig mnożył na pięć tysięcy głodomorów i jeszcze grób pusty po sobie pozostawił.

Dobrze, że to było kiedyś. Sprawdzić się dziś (nowoczesną aparaturą) nie da. Jest zapisane. Trzeba wierzyć w tego Boga, bo zobaczcie, co On – kiedyś! kiedyś! kiedyś! – zrobił. Dziś nie spisuje się już tak dobrze i efektownie. Ale trzeba wierzyć, bo niesamowite rzeczy – kiedyś! – robił.

Kto nie korzysta z Bożej mocy – nadal oferowanej obficie – dziś, ten może tylko uprawiać „chrześcijaństwo (w)zdychania”. Kto nie wierzy w moc Bożą, współdziałającą dzisiaj, ten na dawne zapiski w świętych księgach patrzy jak na pouczające bajki. Na wstecznym biegu można wykonywać tylko krótkotrwałe manewry odwrotu. Jak w dowcipie o francuskich czołgach, co mają cztery biegi wsteczne i jeden do przodu (po co ten do przodu???).

Itinerarium , , , , , , , ,

TWOJA KOSTKA W DOMINO

Tak wiele rzeczy zależy od twojej odwagi i śmiałości. Niekiedy wystarczy powalczyć ze zmorami wyobraźni, które straszą, że szkoda sił, że to takie trudne i że to nie należy do mnie. Wyobrażenia o czekających nas trudnościach i przeczucie niepowodzenia, paraliżują nasze pomysły i działania już w zarodku.

Świat i życie to jednak takie domino, gdzie wiele kostek nie jest jeszcze na właściwym miejscu a jeszcze więcej brak w ogóle. Źle, gdy myślimy, iż kto inny ma się tym zająć. Nikt jednak bardziej niż wyznawcy i naśladowcy Chrystusa nie jest predestynowany do twórczej odpowiedzialności za świat.

Świat po tobie nie może pozostać gorszy lub tylko taki sam. Żyjesz po to, aby odchodząc zostawić ten świat w znacznie lepszym stanie. Po to przyszedłeś, po to żyjesz.

Bo to jest twój świat i twoje dzieła mają prowadzić go do zamierzonego przez Boga kształtu. Masz swój czas i swoje miejsce, misję do spełnienia. Jeśli jej zaniechasz, oglądając się na innych, pozostanie wyrwa w obrazie świata, zeszpecenie i niedosyt. Bez odwagi i śmiałości tak właśnie się stanie. Nie masz prawa marudzić, że nie jest tak dobrze, jakbyś to sobie wyobrażał. Bez oglądania się na innych – odważnie i śmiało – zrób to, co dziś jest twoją misją. Raz oznaczać to będzie, że w końcu pójdziesz tam, gdzie dawno powinieneś był iść. Drugi raz, że w końcu pogadasz o tym, co ważne a odkładane w nieskończoność. Jeszcze innym razem będzie chodzić o to, by się skrzyknąć i wreszcie to (coś) zrobić. Może trzeba zadzwonić, może napisać, może zebrać podpisy, może walnąć ręką w stół i krzyknąć „Dość!” Może chwycić za różaniec, może kamieni uzbierać na szaniec. Sam wiesz najlepiej, wszak chodzi o twój świat.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

STAŃ I WALCZ

kazanie na niedzielę 28 sierpnia AD 2005

Stracić swoje życie. Brać krzyż. Nie ponieść szkody na duszy. Będzie nam oddane według naszego postępowania.

Jezus jest realistą. Zbawienie nie spadnie ci z nieba jak przysłowiowa gwiazdka. Trzeba o nie walczyć. Inaczej stracisz to, co najważniejsze. Ta walka jest do wygrania. Zbierz siły. Opłaci się trud, pot, czasem nawet rany. Kto nie walczy o to, co najważniejsze jest ciapą i utracjuszem. Stań i walcz. I zwyciężaj. Masz dość mocy. Twoja walka, twoje zwycięstwo.

Itinerarium , , , , , , , , ,

MOSTY UFNOŚCI

Ufaj ludziom. To brzmi jak banał. Bo przecież wiesz dobrze, że zawodzą i niektórzy obrócą się przeciwko tobie.

Tak jednak uczynił Bóg. Powierzył się ludziom, ich dłoniom i umysłom. I dobrze na tym wyszedł.

Sam siebie znasz i wiesz, że czasem zawodzisz, ranisz i siejesz pustkę. Jak zatem ufać ludziom, skoro mogą być podobni tobie? Jak zaryzykować w materii tak kruchej? Wyskoczą zaraz wszystkie strachy, lęki i obawy, że nie warto i na próżno.

A jednak w zaufaniu budują się rzeczy najważniejsze i najpiękniejsze. Mimo, że czasem okupione łzami i bólem. Zaufanie to najtrwalszy most, dzięki któremu możliwy jest świat, za którym tęsknisz.

Itinerarium , , , , , , , , , ,