SREBRNE GODY

Na wiele sposobów odmieniamy dziś słowo solidarność. Obrosło przez 25 lat skojarzeniami i nawet aferami, biegło krętą ścieżką od słowa-miodu, które z lubością smakował każdy, kto pragnął wolnej Polski, po słowo-kamień, rzucane (wbrew swemu sensowi) przeciwko i wyrzucane w steku wyzwisk.

Nie trzeba może badać, jak teraz smakuje samo słowo. Ale zadać pytanie: czy gotów jestem jeden za drugiego? przy drugim stanąć, gdy mu coś grozi? za niego nadstawić karku? jak blisko mi do drugiego? może dalej niż wczoraj?
Więc nie samo słowo, ale jego sens najgłębszy, zapis stanu serca, wykres przebiegu uczuć i myśli, kosztorys sił wydanych na to, co wspólne i dobre, to solidarność.

Nijak nam do zbawienia dojść bez solidarności najprostszej, współodczuwania, współmyślenia i współżycia. Myśl, czucie i życie – na pół, na pół z każdym, kto zagrożony i odepchnięty. To w sobie mamy mieć święto solidarności, spełnionej i zaklętej w czyny miłości. By słowo cokolwiek znaczyło.

Itinerarium , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.