WIARA NA WSTECZNYM

Duża część wierzących wierzy na wstecznym biegu. Kiedyś Bóg morze rozdzielił na pół, zstępował do gorejącego krzaku, podarowywał gotowe wskazówki na kamiennych tablicach. Ej, to były czasy! Bóg bliziutko, za krzakiem i na górze. Potem też nie było najgorzej, bo Ten, co za Syna Najwyższego się podawał, chodził po jeziorze nie mocząc stóp, chleb w mig mnożył na pięć tysięcy głodomorów i jeszcze grób pusty po sobie pozostawił.

Dobrze, że to było kiedyś. Sprawdzić się dziś (nowoczesną aparaturą) nie da. Jest zapisane. Trzeba wierzyć w tego Boga, bo zobaczcie, co On – kiedyś! kiedyś! kiedyś! – zrobił. Dziś nie spisuje się już tak dobrze i efektownie. Ale trzeba wierzyć, bo niesamowite rzeczy – kiedyś! – robił.

Kto nie korzysta z Bożej mocy – nadal oferowanej obficie – dziś, ten może tylko uprawiać „chrześcijaństwo (w)zdychania”. Kto nie wierzy w moc Bożą, współdziałającą dzisiaj, ten na dawne zapiski w świętych księgach patrzy jak na pouczające bajki. Na wstecznym biegu można wykonywać tylko krótkotrwałe manewry odwrotu. Jak w dowcipie o francuskich czołgach, co mają cztery biegi wsteczne i jeden do przodu (po co ten do przodu???).

Itinerarium , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.