STOKROTKI ZAPOWIADAJĄ KOBIERZEC

Przy okazji Dnia Papieskiego mnożą się pytania czy Pokolenie Jana Pawła II istnieje i co się zmieniło w młodzieży po kwietniu bieżącego roku, gdy odchodził Papież.
Pokolenie Jana Pawła II– to wielu ludzi, nie tylko w Polsce – jakoś natchnionych przez Jana Pawła II, przez ostatnie 27 lat, wiarą w Chrystusa i Ewangelią. Ludzie, którym poprzez posługę Papieża, bliższy stał się Chrystus, bo człowiek może innym taką drogę wskazywać i poniekąd otwierać. I ludzie, którzy uwierzyli, że według Ewangelii można próbować urządzać świat, bo nie można (wierząc w Chrystusa i Jego słowa) z jednej strony mieć świat a z drugiej Ewangelię i nic nie robić. Oczywiście taka charakterystyka Pokolenia JP II jest bardzo uproszczona, niemniej chyba adekwatna. Do tak rozumianego Pokolenia zaliczam i siebie i moich młodych nastoletnich przyjaciół, których spotykam na żarliwej modlitwie w kościele i którzy porobiwszy właściwe badania zaczynają posługę jako wolontariusze w szpitalu klinicznym dla dzieci. Zatem istniejemy, jako Pokolenie Jana Pawła II.
Pytanie o zmiany wśród młodych od kwietnia b.r., uważam z kolei za chwytliwe dla dziennikarzy, ale przedwczesne. Rozumiem, że media chciałyby spektakularnych zmian: np. nastąpił pięciokrotny wzrost powołań, trzy czwarte młodzieży polskiej przestało kląć a liczba narkomanów zmniejszyła się o połowę. To byłyby niezbite fakty, dokumentujące (pozytywne) zmiany. Tymczasem nikt rozsądny nie oczekuje po pół roku od posadzenia drzewa, dojrzałych owoców. Na łące wiosennej najpierw pojawiają się pojedyncze stokrotki, a potem kobierzec okrywający całą połać. Tych młodych stokrotek widzę bardzo wiele już teraz. Ale na kobierzec poczekajmy cierpliwie. Moja nadzieja w tym, że największe rzeczy powstają z maleńkich ziaren gorczycy.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

SOLIDARNOŚĆ W KIESZENI FARTUCHA

Czym jest człowiek? Wcześniak jest piłką, wyjętą z inkubatora i rzucaną z rąk do rąk albo laleczką wkładaną dla uciechy pielęgniarek do kieszeni fartucha (czy tylko w śląskim Centrum Zdrowia Matki i Dziecka? ). Ten blisko śmierci jest skórą do handlowania, wartą pokaźną sumkę (czy tylko w łódzkim pogotowiu? ).
Dwadzieścia pięć lat temu rodziła się w Polsce solidarność, jako człowiek przy człowieku, jeden za drugiego. Człowiek był ważny. Teraz można go sprzedać na parę dni przed śmiercią i jako noworodka narazić na śmiertelny koniec chowając w pielęgniarskim fartuchu.
Czeka nas długa walka o człowieka.

Itinerarium , , , , , ,

PALĄCA POTRZEBA NR 1

W każdym z nas są pokłady dobra, zdolność do współczucia, solidarności i chęć pomocy innym, zwłaszcza gdy widzimy, że jest z nimi źle.

Jeśli przypominam tę z pozoru banalną prawdę, to tylko w przekonaniu, że trzeba to robić, aby nie zapomnieć i nie zatracić tego wymiaru naszego człowieczeństwa. A myślę, że szybko postępuje przesuwanie odpowiedzialności na instytucje i struktury, z jednoczesnym zwalnianiem siebie z poczucia powinności. Płacę podatki, niemałe, więc niech ktoś – państwo, miasto, pomoc społeczna – weźmie się i rozwiąże problem ubogich dzieci, bezdomnych czy uchodźców. Prócz podatków mogę jeszcze wysłać esemesa na jakąś dobrą akcję, wrzucić coś do puszki w zbiórce ulicznej. I dobre samopoczucie gwarantowane – jakoś się przecież dołożyłem, włączyłem w zbożne dzieło. Niestety nie są to metody rzeczywistego rozwiązywania problemów, ponadto tworzą iluzję zaangażowania. Najpoważniejszy deficyt to nie środki rzeczowe czy finanse, ale ludzie, którzy zdolni są emanować dobrem czy współczuciem. Powoli następuje przyrost różnych dotacji i finansów na rzecz tzw. obszarów wykluczenia. I co? Nadal następuje – prawie proporcjonalnie – przyrost bezdomnych, ubogich dzieci i ludzi zagubionych. Świadomość, że pieniądze, nawet największe dotacje, nie rozwiązują najważniejszych problemów, że potrzeba głównie ludzi przejętych sytuacją innych, ma rozstrzygające znaczenie.

W sukurs takiemu myśleniu przychodzi też Ewangelia, która w żadnym miejscu nie postuluje pieniędzy czy innych środków jako antidotum na zło i biedę. Przeciwnie, Ewangelia wciąż postuluje miłość jako receptę na zło. A jak miłość, to przede wszystkim ty, z całym potencjałem dobra i współczucia. Najbardziej potrzeba ciebie.

NAJWAŻNIEJSZA , , , , , , , , , , , , , , , , ,

ŚPIĄCY

Często spotykam ludzi śpiących. To moje bardzo osobiste spostrzeżenie i opinia.

Ludzi, dla których większego znaczenia nie ma upływ czasu, którzy akceptują bez oporów trochę prawdy i trochę kłamstwa w swoim życiu, którzy w równym stopniu cenią dobro i zło, a żywsze reakcje objawiają dopiero gdy zabraknie im piwa albo gdy zmarzną niespodzianie.

Nawet nie chodzi o to, że nie dokonają niczego wżyciu. Tracą jednak to, co najpiękniejsze. Nie pokochają nikogo na całego, nie dostaną także od nikogo prawdziwej miłości. Bóg pozostanie dla nich jedną z wielu niewiadomych, której nie poświęcą szczypty uwagi. Pojedzą, popiją, ponarzekają na wredny świat i pójdą spać, w przekonaniu, że to jedna z największych przyjemności. Ludzie śpiący. A życie to nieustanny bal przebudzonych.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

PORA NA NAS – GODZINA SERCA

Drugiego kwietnia dwa tysiące piątego roku, o dwudziestej pierwszej trzydzieści siedem, przestało bić serce Jana Pawła II. Serce, które promieniowało na wielu ludzi wiarą, pokojem, nadzieją, zrozumieniem i miłością. Tak wiele otrzymaliśmy od Niego.
Wielu z nas zastanawia się jak to dziedzictwo kontynuować. Zgłaszam pomysł, jeden z wielu możliwych.

Kiedy Jego serce przestało bić, pora na ciebie.
Pora na nas i na nasze serca.
Na początek niech to będzie godzina.
Godzina twojego serca.
Godzina ofiarowana świadomie sprawom i dziełom, na których zależało Janowi Pawłowi II i które On realizował.

Może to być godzina modlitwy. Raz w tygodniu, albo raz w miesiącu.
Może to być godzina solidarności, poświęcona zaangażowaniu na rzecz innych.
Może to być godzina ofiarowana twojej rodzinie, kiedy szczególnie zwrócisz uwagę na swoich najbliższych.
Może to być godzina służby, gdy włączysz się w wolontariat, oddając swoje ręce i serce potrzebującym.
Może to być godzina poświęcona Ojczyźnie, ważnym sprawom publicznym lub narodowym.

Niech twoje serce ma godzinę, w której będzie biło rytmem Jana Pawła II. W ten sposób Jego duch żył będzie w nas – pokoleniu Jana Pawła II.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

DRYFOWANIE

W życiu duchowym, a pewnie w każdym innym wymiarze także, jedną z istotnych umiejętności jest zdolność pozostawiania raz na zawsze tego, co niepotrzebne i zbędne. Tak jak w wędrówce na stromy szczyt wysoce nieroztropnym jest dźwiganie wszystkich możliwych gratów, tak w życiu duchowym nie można obciążać się sentymentami, wiecznym rozważaniem różnych „ale”. Alpiniści chcąc osiągnąć wymarzony szczyt ograniczają ekwipunek do minimum najbardziej niezbędnych rzeczy.

W życiu należy respektować zasadę zamykania, bezpowrotnego, pewnych rozdziałów. To daje wolność i wyzwala ogromne moce potrzebne do budowania przyszłości. W sferze ducha konieczne jest odcięcie się od dawnych nierealnych marzeń i wyobrażeń, porzucenie mrzonek i złudzeń poezji. Nie można jednocześnie trzymać się stałego brzegu i płynąć ku odległej wyspie. Wtedy co najwyżej uzyskuje się efekt dryfowania, bezpiecznego oglądania zarówno bezpiecznego brzegu lądu jak i wzdychania do niedosięgłego konturu wyspy.

Jeśli celem ma być Bóg, trzeba abyś odpłynął od wszystkiego, co tylko miało pozór sensu i wartości, a co latami niesiesz ze sobą, jako kiepskie zabezpieczenie na wypadek porażki.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

ZLEKCEWAŻAMY

kazanie na niedzielę 9 października AD 2005

Bóg nie nakazuje i nie zmusza. Zaprasza. Oto przygotowałem moją ucztę. Przyjdźcie. Wszystko już gotowe.

Zaproszeni zlekceważyli ofertę. Jeden poszedł na pole, drugi do kramu z bibelotami, a bardziej krewcy wzięli się za bicie wysłanników zapraszającego. Tak skutecznie, że były ofiary śmiertelne.

Zlekceważyli. Nie wyczuli swojej szansy i godziny szczęścia.

Och, zawsze mamy tak wiele ważnych naszych własnych spraw, którymi będziemy się zajmować do końca życia i jeszcze dłużej.

Itinerarium , , , , , , ,

TRYB NADZWYCZAJNY

Czasem musisz zadać sobie pytanie o to, co jeszcze masz z rzeczy ważnych – realnie – do uczynienia. Jeśli są to rzeczy ważne nie możesz stosować zwykłych procedur. Potrzebny jest zryw. Przyśpieszenie. Tryb nadzwyczajny. Fryzjer, krawiec, kosmetyczka, myjnia samochodowa, nowe okulary i obiad u teściów – mogą poczekać. To, co najważniejsze trzeba wykonać w trybie nadzwyczajnym. To może być spowiedź, rozmowa, decyzja, podróż, list, spotkanie, duży wydatek, zdecydowane zerwanie, zwrot o sto osiemdziesiąt stopni.

Łaska przychodzi niespodzianie, nagle, natychmiast ale realnie i przejmująco. Zaniechanie współpracy z nią to krach nowego życia.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

NAJWAŻNIEJSZE ZROBIĆ!

Co mogą zrobić politycy?

Otwieram telewizor (u sąsiada) – mówią. Włączam radio ( w samochodzie) – mówią o tym, co mówili (oni lub inni) w telewizorze. Kiedy kupuję następnego dnia rano gazetę, piszą w niej o tym, co mówili politycy w radiu lub telewizorze. Prócz tego piszą o tym, co politycy powiedzieli gazecie o tym, co wczoraj politycy (ci sami lub inni) powiedzieli w radiu, oczywiście w odniesieniu do tego, co wcześniej powiedzieli w telewizorze. Czasem zdarza się, że polityk powie coś na wiecu. Wtedy w radiu i telewizorze, a jutro w gazecie, będzie mowa o tym, co powiedział polityk na wiecu i co o tym, co on powiedział na wiecu, powiedzieli inni politycy (już nie na wiecach). Czasem polityk zwoła konferencję prasową, po to by coś powiedzieć. I wtedy mówi o tym, co inni powiedzieli na innych konferencjach, wiecach lub w innych telewizorach albo radiostacjach.

Czy politycy nie mogą czegoś zrobić? Bo tylko mówią. Najgorzej – jak w starym kawale – że mówią, mówią i mówią, i nie mówią o czym mówią.

Czasem ta mowa polityczna wleje się jakoś w nasz umysł. Może zakazić bezsensem nasze myśli. Bo my, normalni ludzie, to zbierzemy się, pogadamy, powiemy co mamy powiedzieć, i …. Uwaga! – kolosalna różnica – robimy coś.

Im bardziej nasila się bełkot polityczny, tym bardziej przekonany jestem, że dla zdrowia, pożytku i zbawienia, należy coś przede wszystkim zrobić.

Itinerarium , , , , , , , , ,

NA JEDNĄ KARTĘ

Życie masz jedno. Kiedy pamiętasz o tym, chętniej porzucasz iluzje, pstre krainy urojeń, te wieczne czekania na cud i mrzonki, że ktoś za ciebie zrobi, to, co najważniejsze.

Jedno życie. Każdy dzień jak sąd ostateczny. Dajesz wszystko. Stawiasz – jak w hazardzie zawziętym – wszystko na jedną kartę.

Tak wygrywasz Boga, miłość i wieczność.

Itinerarium , , , , , , , , , ,