LEKCJA OBOWIĄZKOWA

Podsłuchałem, ma się rozumieć niechcący bo w miejscu publicznym, skargę dziewczyny. Że on już jej nie kocha. Bo kiedyś było inaczej: biegał z różami, wydzwaniał co chwilę i w kinie były same dobre filmy (a teraz tak rzadko!). Pomyślałem, że ona może i ma rację.
Tak bywa, za często, że konwencja i ociężałość natury, zabijają świeżość uczuć. W miejsce twórczej aranżacji wkrada się tak zwany ciężar obowiązków i zmęczenie dorosłym życiem. I żeby się wygłupić, trzeba się upić.
Każdy z nas ma codziennie do odrobienia lekcję z miłości. Nie możesz jej zastąpić nudnym brewiarzem spraw obowiązkowych. Ani narzekaniem na nadmiar zdarzeń wynikających z grafiku. Najpierw musisz odrobić lekcję z miłości. Tyle dobrej herbaty do wypicia w nieznośnym listopadzie, tyle nie opowiedzianych historii z dzieciństwa i barów czekających na zniecierpliwione zwierzenia. W tym szybko pędzącym świecie najważniejsze jest to, aby odrobić codzienną lekcję z miłości. Reszta, naprawdę, może poczekać.

 

Itinerarium , , , , , , , , ,

TALENT NA DZIŚ TYLKO

Bylibyśmy już w niebie a Królestwo Boga rozciągałoby się od krańca ziemi po drugi kraniec. I nie byłoby wojen, kłamstw obrzydliwych i knowań chamskich. Gdybyśmy talent człowieczeństwa pomnożyli choćby tylko jeden raz.

Zawleczesz kiedyś ten swój talent złoty, ale już stęchły, podpleśniały i zardzewiały. I co? Wszystko, co najważniejsze, miałeś zrobić na ziemi. W niebie to luz i uczta. Wszystkie talenty działają króciutko, mnożyć je trzeba dziś.

Itinerarium , , , , , ,

EWANGELIA GOŁĘBI

Gołębie zlatują się na skwer przy fontannie gromadnie i pewnie. Opadają na chwilę, puszczając w ruch dzioby radośnie zgarniające resztki bułki. Potem na komendę wzlatują w niebo w zgodnym szyku. Wspólnota lotu unosi je sprawnie nad dachami kamienic. Trzepot wielu skrzydeł odbija się w uliczkach na pochwałę życia. Potem falami osiadają na gzymsach i rynnach, żując kęsy smakowite. Przy czym niefrasobliwie nie dbają o savoir vivre toaletowy. Zasypiają o pierwszej chwili zmroku wtulone we własne pierzaste skrzydła.

Jest w nas tyle radości, która czeka na eksplozję. Jest radość posiłku, częstowania chlebem i serem, nalewania herbaty do cienkich szklanek, stukania łyżeczką, która miesza cukier z wodą. Radość słów o pogodzie, która w listopadzie ciepłem się okrywa, mgłami na drogach i szarością popołudni. Radość muzyki, która zna krótką drogę od ucha do serca.

Podziel się czasem i chlebem i słowem i muzyką. Tyle masz w sobie radości. Wystarczy dla wszystkich, których dziś spotkasz.

Itinerarium , , , , , ,

JOASIA CZYLI POLSKA

kazanie na Święto Niepodległości 11 listopada 2005

Polska. Nie wiem dlaczego – może to kwestia wieku – ale gdy myślę o Polsce stają mi przed oczyma historie ludzi, różnych. Takich, których znam osobiście i takich, o których czytałem i słyszałem. Jest taka postać, której nadaję chętnie tytuł Polska. Postać, raczej nieznana, Joanna Skwarczyńska. Trzynastolatka. Urodziła się w Łodzi (1935). Do wojny dzieciństwo miała pogodne i beztroskie. Po wkroczeniu Niemców uciekała wraz z rodziną na Wschód, dotarła do Lwowa. Wskutek sowieckich deportacji znalazła się w Kazachstanie. Jak piszą we wspomnieniach znajomi i najbliżsi, odznaczała się wyjątkową odpornością na zimno, głód, niewygody transportu i brak snu. Dzięki zabiegom dalszej rodziny po kilku miesiącach wróciła z rodzicami do Lwowa. Tam, uzdolniona scenicznie Janusia, zaangażowała się w tajne przedstawienia teatralne oraz nielegalne struktury polskiego harcerstwa. Od 1945 roku mieszkała znów w Łodzi. Tu bez reszty oddała się pracy w harcerstwie, zdobywając coraz wyższe stopnie i sprawności. Cechowała ją niezwykła zdolność do nawiązywania kontaktów z ludźmi i gotowość niesienia pomocy. Ci, którzy ją znali, dostrzegali w niej dojrzałość, której nieraz brak osobom o wiele starszym.
Ta dojrzałość rozbłysła najpełniej w ostatnich chwilach jej życia. Latem 1948 roku jej zastęp harcerski bawił nad jeziorem Gardno. Podczas kąpieli młode harcerki, pozostawione bez należytej opieki, zaczęły tonąć. Joanna uratowała sześć druhen, którym dane było przeżyć, zanim sama nie utonęła w nurtach jeziora. Jej matka, prof. Stefania Skwarczyńska, już po śmierci Joasi, pisała, że tajemnicą córki była codzienna komunia święta.
I to jest dla mnie historia, której na imię Polska. Bardziej niż opisy heroicznych zmagań na polach bitew. Taką Polską jest każdy z nas.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Z MOJEGO PODWÓRKA

Widziałem dzisiaj przedziwną sytuację. Na podwórku leżał pieniek. W nienajlepszym miejscu, trochę komplikującym komunikację. Zauważyły to dwie panie (starsze dziewczęta). Komentowały, że znowu ktoś przesunął pieniek i teraz jest problem. Po dyskusji doszły do wniosku, że jak przyjdzie ktoś z chłopców (mężczyźni w sile wieku), to się mu powie i on przesunie gdzie trzeba.
Może z kwadrans później na podwórko wpadła gromada dzieciaków, jeszcze pewnie z podstawówki. Jeden z malców, dla zabawy i rozgrzania mięśni, wziął się za pieniek i bez większego trudu przesunął go pod ścianę, gdzie nikomu już nie przeszkadzał. Malec był z pewnością dużo słabszy od każdej z pań (starszych dziewcząt) i dużo dużo słabszy od chłopców (mężczyzn w sile wieku).
Obserwując tę zabawną historię, doszedłem do wniosku, że przyczyna dla której świat zmienia się tak powoli jest dwojaka. Zwykle uważamy, że to ktoś inny ma zmieniać świat, i to jest pierwsza przyczyna. Ponadto tkwi w nas przekonanie, że nie damy rady (nie próbując nawet dać radę!), i to jest druga przyczyna.
Obydwa argumenty, jak dowiódł tego mały siłacz podwórkowy, są nieprawdziwe. Zazwyczaj trudne problemy są znacznie łatwiejsze niż sądzimy i zazwyczaj mamy o wiele więcej siły niż nam się zdaje. Wystarczy spróbować.

Itinerarium , , , , ,

EWANGELIA MOJEGO ŻYCIA

Są dwa rodzaje podejścia do Ewangelii.

Możesz ją rozłożyć przed sobą. Wczytać się, analizować, rozważać i podziwiać. Obok zaś życie. Na które patrzysz, które znasz, które przetacza się z dnia na dzień. I które nijak nie da się dostosować do lektury świętego tekstu. Obawiam się, że wtedy Ewangelia może stać się, jak każda inna książka z przesłaniem, męczącą utopią.

Na ile – stawiam sobie to pytanie – Ewangelia jest nie tyle poza mną, w świętej księdze, ale we mnie. Na ile możliwe jest obudzenie Ewangelii we mnie? Ostatecznie Ewangelią, w źródłowym sensie, był Jezus. Część Jego słów, opis czynów, zachowało się w księdze. Ostatecznie jednak całą Ewangelią jest Jezus.

Może jest tak, że Ewangelia jest programem rozkwitu mojego życia ku pełni, którą zrealizował Jezus?

Itinerarium , , , , , , ,

PO CO NAM WIELCY LUDZIE?

Kończy się powoli rok naznaczony odejściem Jan Pawła II. Dla wielu chrześcijan rok naznaczony także odejściem Brata Rogera. W jakiejś rozmowie, ktoś sceptycznie zauważył, że pojawiają się wielcy ludzie, ale nie mają istotnego wpływu na dzieje świata. Bo cóż istotnego zmienił Jan Paweł II, Brat Roger, Matka Teresa z Kalkuty czy choćby św. Maksymilian Kolbe? To życiorysy epizodyczne, niepowtarzalne, świat idzie swoją drogą. Ci, którzy zachwycali się myślą czy postacią któregoś z wielkich, muszą kiedyś zmierzyć się z realiami życia, a wtedy okrutne prawa walki biorą górę nad szczytnymi ideałami. Wielkie postaci pozostają na obrazach, pomnikach i w książkach, podziwiamy je i zaczytujemy się wieczorami w ich ponadprzeciętnych przesłaniach, a życie ma swoje prawa.
Nie trudno odgadnąć, że mam inne zdanie. Dlatego, że postaci – św. Maksymiliana, Matki Teresy, Jana Pawła II czy Brata Rogera – da się nie tylko podziwiać, ale i praktykować. Ich życiorysy stawiają wiele pytań o kształt mojego życia. Z odpowiedzi na te pytania rodzą się inspiracje, konkretne decyzje oraz określone zmiany. Poza tym, przekonanie, że ideały przegrywają z życiem, które jest walką, jest ideologią a nie opisem rzeczywistości. W tej ideologii podstawą jest teza, że życie jest walką, pozostaje tylko odpowiednie umotywowanie tezy jakimiś faktami.
Nie lekceważę doświadczenia życiowego, które nieraz dowodzi ostrej walki między ludźmi. Nie zamierzam jednak z tego powodu zaliczyć całej fali zachowań szlachetnych i solidarnych do gatunku nieszkodliwego hobby. W postaciach wielkich ludzi naszych czasów widzę zapowiedź nowego człowieka. Na Księżycu stanął jeden człowiek, a mówiliśmy o sukcesie całej ludzkości. Podobnie sukcesy ludzkości, zwycięstwo człowieka, widzieć można w postawach wielkich osób naszych czasów. Otwierają nową drogę dla człowieka i dodają siły, aby tą drogą samemu pójść. Bardziej przekonuje mnie życie według spełnionych ideałów niźli niedoskonałość świata. Dlatego czytam myśli Jana Pawła II i innych, jako krytykę rzeczywistości, której potrzebna jest zmiana. Po stronie tej zmiany się opowiadam.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

CYWILIZACJA FINANSOWA

Trzeba być w bardzo małym stopniu realistą, aby nie rozumieć, że większość spraw życia politycznego, społecznego, głośnych afer i skandali, nawet konfliktów zbrojnych w jakiś sposób zahacza o pieniądze. Koncerny farmaceutyczne (czego dziś nawet specjalnie się nie ukrywa) potęgowały panikę przed ptasią grypą, dzięki czemu pozbyły się zapasów szczepionek (od lat zalegających półki hurtowni). Miarą rozwoju społeczeństwa (a więc i mojego i twojego także) ma być wzrost gospodarczy, gwarantujący poczucie szczęścia. Dlatego kolejne ekipy rządzące deklarują przede wszystkim troskę o stan gospodarki. Istotą reklam jest pozyskiwanie naszego zainteresowania określonymi produktami. Nawet w kościołach mówi się coraz częściej o inwestycjach i pozyskiwaniu funduszy.
Język przesycony jest terminologią handlową, biznesową; funkcją pracy jest głównie zdobywanie pieniędzy (jak największych). Można odnieść wrażenie, że kwestie finansowe zdominowały niemal wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Gdyby były odpowiednie pieniądze nie byłoby problemu ze służbą zdrowia, z rozwojem kultury, edukacji, z wyeliminowaniem ubóstwa, z pokonaniem plagi alkoholizmu i narkomanii. Wszystko jest tylko kwestią odpowiednich nakładów finansowych. Główne problemy powstały wskutek braku pieniędzy, zatem tylko napływ środków finansowych może je rozwiązać. Nawet ludzie przejmujący się sytuacją najbardziej skrzywdzonych, myślą w kategoriach finansowych o środkach zaradczych. Mamy więc do czynienia z cywilizacją finansową, w której wszelkie dobro i wszelkie zło możliwe jest dzięki pieniądzom.
Dopóki nie wyrwiemy się z takich schematów myślenia, wciąż będzie rosło pragnienie zdobywania pieniędzy, zarówno dla dobrych jak i złych celów. W istocie przyczyną dramatów naszych czasów nie jest niedomiar finansowy, ale deficyt solidarności, sprawiedliwości, braterstwa i współczucia. Nawet gdybyśmy posiadali tyle pieniędzy, aby zapobiec różnym biedom, i tak deficyt człowieka przy drugim pozostanie największym brakiem cywilizacji.
Jeśli do kwestii pożądania finansów dołożymy czas, jakiego potrzeba na zdobywanie pieniędzy, widzimy już swoiste zapętlenie. Warto przenieść na diagram własnego życia kwestię pieniędzy i zapytać na ile jesteśmy uwięzieni w schemacie myślenia i zachowania, zdominowanym przez pieniądze.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

BRAKI OLIWNE

kazanie na niedzielę 6 listopada 2005

Kalkulacje ludzkie obliczone są na najmniejszy wysiłek i maksymalny zysk.

Panny głupie nie przedźwigały się – po co brać dodatkową oliwę i się męczyć? Przecież drugą ręką, wolną od bańki z oliwą, można poprawić uczesanie albo pomachać znajomym. Zadbały o siebie, zaniedbały cel. I tak koło nosa przeszła im cudna uczta.

A nam życie wieczne.

Itinerarium , , , , , , , ,

GŁUPIM W ODPOWIEDZI

Czy wiara, którą mam, w to, że możliwa jest istotna zmiana świata, jest naiwnością? Świat ma za duże gabaryty? A to, co się na nim dzieje przerasta wysiłki jednostki czy nawet zorganizowanych grup? Jezusowe zapowiedzi Królestwa Bożego – rosnącego powoli jak maleńkie ziarno gorczycy – są użyteczną metaforą czy jednak programem?

Tak dużo rzeczy niemożliwych już się wydarzyło na moich oczach. Polak został Papieżem. Upadł mur berliński. Po komunie tylko smutne wspomnienie. Otóż historia i doświadczenie podpowiadają mi, że każdy wysiłek zmiany świata (według Ewangelii) ma sens. I jak ktoś mi mówi, że świata nie da się zmienić, z czystym sumieniem odpowiadam: Aleś ty głupi!

Itinerarium , , , , , , , , ,