JOASIA CZYLI POLSKA

kazanie na Święto Niepodległości 11 listopada 2005

Polska. Nie wiem dlaczego – może to kwestia wieku – ale gdy myślę o Polsce stają mi przed oczyma historie ludzi, różnych. Takich, których znam osobiście i takich, o których czytałem i słyszałem. Jest taka postać, której nadaję chętnie tytuł Polska. Postać, raczej nieznana, Joanna Skwarczyńska. Trzynastolatka. Urodziła się w Łodzi (1935). Do wojny dzieciństwo miała pogodne i beztroskie. Po wkroczeniu Niemców uciekała wraz z rodziną na Wschód, dotarła do Lwowa. Wskutek sowieckich deportacji znalazła się w Kazachstanie. Jak piszą we wspomnieniach znajomi i najbliżsi, odznaczała się wyjątkową odpornością na zimno, głód, niewygody transportu i brak snu. Dzięki zabiegom dalszej rodziny po kilku miesiącach wróciła z rodzicami do Lwowa. Tam, uzdolniona scenicznie Janusia, zaangażowała się w tajne przedstawienia teatralne oraz nielegalne struktury polskiego harcerstwa. Od 1945 roku mieszkała znów w Łodzi. Tu bez reszty oddała się pracy w harcerstwie, zdobywając coraz wyższe stopnie i sprawności. Cechowała ją niezwykła zdolność do nawiązywania kontaktów z ludźmi i gotowość niesienia pomocy. Ci, którzy ją znali, dostrzegali w niej dojrzałość, której nieraz brak osobom o wiele starszym.
Ta dojrzałość rozbłysła najpełniej w ostatnich chwilach jej życia. Latem 1948 roku jej zastęp harcerski bawił nad jeziorem Gardno. Podczas kąpieli młode harcerki, pozostawione bez należytej opieki, zaczęły tonąć. Joanna uratowała sześć druhen, którym dane było przeżyć, zanim sama nie utonęła w nurtach jeziora. Jej matka, prof. Stefania Skwarczyńska, już po śmierci Joasi, pisała, że tajemnicą córki była codzienna komunia święta.
I to jest dla mnie historia, której na imię Polska. Bardziej niż opisy heroicznych zmagań na polach bitew. Taką Polską jest każdy z nas.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.