DZIŚ POZDRAWIAMY RODZEŃSTWO!

Sobota 29 lipca 2023

Od dwóch lat 29 lipca mamy swoisty Dzień Rodzeństwa. Konkretnie świętego rodzeństwa, Marty (tej, która krzątała się), Marii (która słuchała)  i ich brata Łazarza, wskrzeszonego przez Pana Jezusa. Z radością pozdrówcie dziś swoje rodzeństwo, w przypadku jedynaków można to dalsze (wujeczne czy cioteczne, jak się dawniej mawiało).

Nie mogę też pominąć rodzeństwa, sióstr i braci z Ukrainy, tak to rodzeństwo, choć przybrane (nie przyrodnie!), to prawdziwe i piękne. Jak ktoś ma fantazję, niech pozdrawia. Duże rodzeństwo PL – UA na zdjęciu.

I jeszcze do Marty wrócę, usłyszała po śmierci swojego brata słowa, które do dziś buzują ogromną nadzieją dla każdego kto styka się ze śmiercią bliskich lub stoi w obliczu własnej – „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?”.

Kilka razy uczestniczyłem w pogrzebach młodych ukraińskich żołnierzy, we Lwowie nabożeństwo odbywa się zwykle w kościele garnizonowym (dawnym jezuitów), potem trumna zatrzymuje się przed ratuszem i wybrzmiewa Silenzio na trąbkę.

„Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?”. W świecie pełnym pustych i nic nie wartych słów warto brać do serca te, które mają najgłębszy sens. I to daje radość na dzisiaj i każdy dzień.

Ewangelia

Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga».

Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie».

Marta Mu odrzekła: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym».

Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Itinerarium

NAWET MINUTY NIE POWRACAJĄ

Piątek 28 lipca 2023

Piątek 28 lipca 2023

Każdy dzień jest niepowtarzalny, tak jak i każda godzina, nawet minuty nie powracają. Kiedy to sobie uświadamiam, natychmiast przywracam się do teraźniejszości. Jasne, mam co wspominać, mam także milion rzeczy, które chciałbym w życiu zrobić jeszcze.

I oto nagle, zatrzymuję się nad małym jeziorkiem, i patrzy na mnie wodna lilia, zdziwiona gdzie tak lecę. Jakby chciała powiedzieć – właściwie chciałby, bo ta lilia to wszak grzybień biały – zobacz jak tu jest pięknie, woda, zielone towarzystwo dookoła, są też brzozy i świerki. I co za radość, że mogę cię tu spotkać, cudownie, że do mnie przyszedłeś. No, przybiegłeś, bo zaraz pognasz dalej…

O twojej siostrze, polnej lilii, to nawet Pan Jezus uczył. Te troski, kłopoty, plany, projekty… Ech, można zapomnieć, że trzeba żyć. To dobrze, mówię do lilii wodnej, że istniejesz, zostanę przy tobie dłużej. Powiedz mi więcej o tym, że każdy dzień jest niepowtarzalny, tak jak i każda godzina, nawet minuty nie powracają.

Ewangelia Mateusza, r. 6

A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?

Itinerarium

NIE TAK BEZBOŻNI NIE TAK

Czwartek 27 lipca 2023

Zdarzały mi się podczas kolędy zabawne historie, pytałem niekiedy czy jest w domu Pismo Święte. I zaczynały się ceregiele w stylu – A tak! Tak! Kasiu weź tam z półki i pokaż księdzu. Nie zadawałem dalszego pytania, czy ktoś czyta, wygląd Biblii raczej wskazywał na nieużywanie. Bardzo źle jest, gdy Pismo Święte jest tak święte, że aż niedotykalne.

Dziś jest rocznica śmierci Jakuba Wujka (czasem zapisywanego jako Wójek), autora pierwszego przekładu Biblii na język polski, z łaciny. Wracam czasem do tej wersji Pisma Świętego, urzeka pięknem i ciepłem. Dla przykładu psalm pierwszy:

Błogosławiony mąż, który nie chodził w radzie niezbożnych i na drodze grzesznych nie stał, i na stolicy zaraźliwości nie siedział.

I będzie jako drzewo, które wsadzone jest nad ściekaniem wód, które swój owoc da czasu swego, a liście jego nie opadnie: i wszytko, cokolwiek czynić będzie, poszczęści się.

Nie tak niezbożni, nie tak, ale jako proch, który rozmiata wiatr z wierzchu ziemie.

Prawda jak przekonująco brzmi – Nie tak bezbożni, nie tak! Powiem szczerze, nie znam niczego lepszego na podmuchy wojenne płynące z Ukrainy, na zatruwający bełkot płynący z sfery polityki, na ceny uprawiające stale skok wzwyż i na codzienne zmartwienia, nie znam niczego lepszego jak słowa z Księgi Życia.

Itinerarium

OD ANNY DO AMABILIS

Środa 26 lipca 2023

Aniu, jakie masz piękne żydowskie imię! – zdarza mi się czasem wypowiedzieć do jakiejś solenizantki z dnia 26 lipca. Bardzo często w odpowiedzi słyszę odkrywcze zdziwienie. Anna, najkrócej tłumacząc z hebrajskiego oznacza „łaska”. Hebrajskie proweniencje ma wiele innych popularnych imion – Ewa, Maria, Magdalena, Jakub, Jan, Piotr, Tadeusz.

Przy nadawaniu imion należy zachować trzeźwość i rozum. Trzeźwość, bo jak głosi stara futbolowa legenda, pewien kibic polskiej piłki w czasach jej świetności, chciał uczcić jednego z bardziej znakomitych piłkarzy, Roberta Gadochy. Popijał zaś tęgo i oznajmił ciężarnej małżonce, że jak będzie syn to Robert, a jak córka to Gadocha, zdaje się, że sam nosił nazwisko Jabłoński.

A rozum też, miałem kiedyś w klasie dwie młodziutkie uczennice, przy wyczytywaniu listy obecności ledwo tłumiłem zdumienie, bo na tejże liście były Andżelika Jesica Koń oraz Konsuela  Woźnica. Mam nadzieję, że teraz już owe panny są zamężne i potraciły efekt dziwnej fantazji rodziców.

W ostatnim czasie zaroiło się wokół nas wiele pań o imieniu Oksana, Swietłana, Nastia (od Anastazja), Lena i rzadsze jak Roksolana, Slaviana, Sniezanna czy Zoriana.

Pominę tu fantazję zakonną, któż jej dorówna! W korytarzach klasztornych można czasem usłyszeć: „Siostro Pantolomeo, podejdź do celi Assumpty, niech co rychlej bieży do Amabilis …”

Itinerarium

GDZIE LUBELSKI ŻUK I LUBLIN?

Wtorek 25 lipca 2023

Od czasu do czasu, przy okazji pobytów poza Lublinem, robię małą sondę z czym kojarzy się moim rozmówcom Lublin. Nadal bodaj najczęściej na pierwszym miejscu wymieniany jest KUL, potem po namyśle pada „A przecież! Unia Lubelska!” Bardziej poważni wiekowo dodają – „Żuk!!!”, mając na myśli popularnego dostawczaka, przez dziesiątki lat nakręcającego polski handel i gospodarkę.

Sam mam duży sentyment do tego pojazdu, przynajmniej dwa razy używałem go duszpastersko przewożąc na pace bodaj z 10 osób w Bieszczady, młodzież zasiadywała na drewnianych zydlach. Żuk, trzybiegowy, dawał sobie radę na serpentynach pod Ustrzykami i Dolnymi i Górnymi, 70 km/h to było maksimum.

Przed Żukiem, który akurat obchodzi 64 urodziny, był jednak jeszcze Lublin. W środę 7 listopada 1951 r. – w tamtych czasach wszystko co nowe musiało łączyć się z rocznicą rewolucji październikowej, świętowaną w listopadzie –  z nowopowstałej lubelskiej fabryki samochodów wyjechał pierwszy egzemplarz małej ciężarówki pod nazwą Lublin 51. Był to w zasadzie prezent od Stalina, który zarządził, aby we wszystkich krajach socjalistycznych produkowano pojazdy na bazie radzieckich. Najpierw przyjechały z ZSRR gotowe już samochody GAZ, a lubelscy robotnicy jedynie wymieniali sowiecką tablicę na „Lublin 51”, potem ruszyła produkcja własna. Przy pełnym załadunku mieściło się na niej 2,5 tony, spalanie kosmiczne –  prawie 27l/100 km. Powstało kilka wersji tej ciężarówki, od sanitarek, przez wozy strażackie po kino objazdowe.

Po śmierci Stalina z radością rozstano się z tym koszmarnym szmelcem, a lubelski inżynier Stanisław Tański wymyślił zgrabną i oszczędną maszynę, którą nazwał „żuk”, kojarzyła mu się ze żwawym owadem. Żuki zdominowały polski rynek, jeździły także po drogach 31 krajów na 5 kontynentach.

Żal mi trochę, że nie ma w Lublinie – i wydaje się, że nic się na razie nie zmieni – muzeum Lublina i Żuka, samochodów, które naprawdę stanowiły przez lata o marce miasta. Owszem , są próby amatorskich entuzjastów, brawo! Pan Henryk Komajda – na zdjęciu – zgromadził kilka egzemplarzy starych Lublinów, można się z nim dogadać, chętnie opowiada o swoich antykach (jeszcze sprawnych!). Marzy mi się takie wielkie plenerowe muzeum lubelskiej motoryzacji, sam mogę przejechać kilka razy tym czy innym eksponatem.

Historia, historia! Może ktoś powiedzieć. Tak, ale historia piękna, dobra, ciekawa.

Itinerarium

WĄTPIĘ I KOCHAM

Poniedziałek 24 lipca 2023

Mój dobry znajomy, stateczny i poważny wiekiem, wszystko w życiu pokładane, nic na rympał, oznajmił mi niedawno, że chyba przestaje wierzyć w Boga. I chyba przestałby całkowicie gdyby nie czwórka wnucząt. Dzieci, owszem, wychował po katolicku, do kościoła chodzą, ale zleciły sprawy religijne swoich pociech dziadkowi. Te zaś zasypują go setkami trudnych pytań, np. ostatnio czy Pan Bóg nie mógłby jakoś zakończyć wojny w Ukrainie, i oczywiście nie na remis, tylko na korzyść sióstr i braci znad Dniepru.

Znajomy mówi, że coraz częściej musi bronić Pana Boga, tłumaczyć i usprawiedliwiać Go. A pytania, jakie zadają mu wnuczęta, sam chętnie by komuś postawił, część z nich stawia mnie. Ja też bym kogoś zapytał, ale w moim wieku nie bardzo wiem komu, ponadto wypada bym wiedział a nie pytał.

Od dawna wiem, że wiary nie da się zmierzyć, w podobny sposób jak wagę czy wysokość, no nie mamy metrum i basta. Spotykam jednak ludzi, którym wydaje się, że nie wierzą i nawet tak deklarują. Znajomy, o którym dziś piszę, w którymś momencie stwierdził, że „Dzięki Bogu mam oparcie w żonie, którą bardzo kocham …”. Ja zaraz na to: „Dzięki Bogu?”. Pomyślał chwilę i odparł: „Może to tylko przypadek, ale bardzo szczęśliwy”.

Żywa wiara zawsze będzie osaczana przez wątpliwości, jeśli ktoś wątpi, to jeszcze wierzy, nawet jakby się wydawało, że nie wierzy i tak opowiadał. Wśród wątpiących, choćby czasowo, jest prawie całe grono apostołów i długi szereg świętych.

Najważniejsze żeby kochać, dobrą żonę (mniej dobra także) i wnuczęta.

Itinerarium

EJ SIOSTRA! POLEJ I NAS!

Kazanie na niedzielę 23 lipca 2023

Zaprzyjaźniona siostra zakonna już od kilku lat w dniach suszy podlewa w klasztornym ogrodzie zarówno warzywa jak i … chwasty. Zrozumiała w pewnym momencie, że nawilżanie jedynie marchewek, pietruszek i selerów jest nie po Bożemu, bo przecież Pan Jezus powiedział o swoim Ojcu, że „On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.”

 Skoro tak, to ona chcąc być podobna do Boga, powinna też dać wodę pospolitej bylicy, komosie białej czy czarnej psiance. Nawet czasami jakby słyszała od nich przy wieczornym polewaniu – „Ej, siostra! My też chcemy pić! Mamy wielkie pragnienie! Nie bądź zołza, polej i nas!” I polewa. Co ciekawe, nie zauważyła, żeby warzywa były mniej dorodne czy słabsze.

Nie nazywajmy nikogo złym człowiekiem, jak jest naprawdę wie sam Bóg tylko i to się okaże na końcu. Obyśmy na tym końcu byli zwiezieni do Bożego spichlerza, jak czytamy dziś w Ewangelii.

Ewangelia wg św. Mateusza

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?”

A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».

Itinerarium

POŻYCZAJCIE PIENIĄDZE! MOGĄ URATOWAĆ! Sobota 22 lipca 2023 Marii Magdaleny

Tak, jak w tytule, zachęcam, abyście pożyczali pieniądze ludziom, takim w miarę wiarygodnym. I koniecznie bierzcie pisemne poświadczenia!

Rzecz działa się we Lwowie, zdarzyła się naprawdę, udało mi się potwierdzić ją w dwóch źródłach, mam taką dziennikarską pozostałość. Rzecz dotyczyła ks. ppłk Zygmunta Truszkowskiego, kapłan ten został aresztowany w lipcu 1945 r., we Lwowie i oskarżony o „współkierownictwo polską antysowiecką nacjonalistyczną organizacją Armii Krajowej”, utrzymywanie kontaktów z centralą AK w Warszawie, a także werbowanie kadry kapelanów wojskowych. Groziło mu przynajmniej 5 lat pobytu w kolonii karnej. 

Od kary uratowała go … znajomość z Włodzimierzem Leninem! Słynnym wodzem rewolucji. Takie oświadczenie księdza przed obliczem KGB (sowiecka bezpieka) zrobiło wrażenie, ale śledczy zażądali jednak dowodów. A ksiądz – Proszę bardzo! I wyciągnął przekaz pocztowy z r. 1914, którego nadawcą był sam Lenin, zresztą na przekazie własnoręcznie podpisany. Przekaz opiewał na sumę 300 koron austriackich i był zwrotem zaciągniętej wcześniej u księdza Zygmunta pożyczki przez wodza rewolucji. W latach 1913 – 14 Lenin, razem z żoną Nadieżdą Krupską i teściową, przebywał w Poroninie, a obok w parafii Olcza pracował jako duszpasterz ks. Truszkowski. Lenin chętnie przychodził do księdza i toczył z nim długie dyskusje światopoglądowe.

Po okazaniu wspomnianego przelewu ks. Zygmunt został zwolniony z aresztu i objął funkcję proboszcza w kościele św. Marii Magdaleny we Lwowie, sowieci zapewnili mu nietykalność do końca życia (1949 r.).

Tak, jak w tytule, pożyczajcie wiarygodnym ludziom pieniądze, koniecznie z pisemnym poświadczeniem. Bohater tego wpisu do końca życia pracował we lwowskim kościele św. Marii Magdaleny, a dziś wszak święto Marii Magdaleny! Najbliżej Lublina odpusty są w Łęcznej i Sernikach, do Lwowa 207 km.

Przepraszam za jakość zdjęcia, na nim widnieje część fasady lwowskiej świątyni pw. św. Marii Magdaleny.

Itinerarium

ZA NASZĄ ЗА НАШУ I WASZĄ І ВАШУ WOLNOŚĆ СВОБОДУ!

Piątek 21 lipca 2023

W imię Boga, za naszą i waszą wolność, to polskie zawołanie wkrótce będzie miało wspaniały dwustuletni jubileusz, powstało (Joachim Lelewel) podczas Powstania Listopadowego

В ім’я Боже, за нашу і вашу вободу!

Coraz częściej ostatnio słyszę słabsze i mocniejsze zarzuty, również pod swoim adresem, że trzeba ograniczyć pomoc dla Ukrainy, że co mogliśmy to już daliśmy a i tak było tego za dużo. Im bliżej polskich jesiennych wyborów, tym będzie więcej takich haseł.  I możemy w nie uwierzyć i zacząć praktykować.

Nie jestem naiwnym romantykiem, który stawałby pod sztandarami wzniosłych idei i narażał dla nich życie czy zdrowie. Jednak w wolności Ukrainy jest i moja, nasza polska wolność, a wolności – i ukraińskiej i polskiej i każdej innej – Rosja nie znosi. Jeśli pogodzimy się z utratą wolności Ukrainy (i jej niepodległości), inni pogodzą się w krytycznej sytuacji z utratą naszej, sami możemy nie dać rady.

Jestem dumny z każdego z Was, jeśli w jakikolwiek sposób stanęliście po stronie ukraińskiej wolności. To nie są jakieś akty polityczne, to przede wszystkim słuszna, ludzka postawa, co więcej, to współpraca z Panem Bogiem, który podzielił się z nami darem wolności. Z nami i z Ukraińcami, ze wszystkimi ludźmi i narodami.

Na zdjęciu, ukraińsko – polska przyjaźń, na wspólnym obozie.

Itinerarium

JEST BÓG

Czwartek 20 lipca 2023

Jestem może w tej uprzywilejowanej sytuacji, że prawie codziennie poznaję nowych ludzi, tak było wczoraj, pewnie podobnie będzie i dzisiaj. W naszym lubelskim wolontariacie pojawiają się bardzo różni ludzie, najczęściej szukający jakiejś pomocy. Na zdjęciu, które zrobiłem wiele lat temu, są mężczyźni, których widziałem krótko, w tak zwanym mgnieniu oka.

W każdym przypadku, przy przelotnym skrzyżowaniu spojrzeń, nawet w krótkiej rozmowie, prostej wymianie zdań, jest jednak głębszy wymiar. Czasem uda mi się wychwycić jakiś rąbek tajemnicy, mocno zakrytą prawdę, szczyptę niesamowitości, niby powszedniość ale przecież świętość, normalność ale i wielką niespodziankę. Najkrócej – jest Bóg! Jeśli jest człowiek, jest Bóg!

Itinerarium