180 STOPNI

Jeszcze innym wymiarem postu jest trudny proces odrywania się. Od starego życia do nowego. Nie spowodują tej zmiany tzw. wyrzeczenia wielkopostne, abstynencja od piwa, cukierków, dyskotek i głośnych imprez.

W naszej relacji z Bogiem wciąż próbujemy Go obłaskawić i wprząc w grę po naszej stronie. Poprzez przeróżne praktyki chcemy zaskarbić sobie Jego moc i łaskę, żeby było nam trochę lepiej, bezpieczniej, milej i radośniej.

Jezus nie przyszedł trochę poprawić sytuacji Lewiego (Mateusza), On odwrócił życie celnika całkowicie, o 180 stopni. Pomiędzy życiem celnika, a życiem świętego Apostoła, który potem napisze pierwszą Ewangelię, jest cała jakościowa różnica. Działanie Jezusa jest totalne – chorzy stają się zdrowi, grzesznicy apostołami i biskupami, prostytutki świętymi na ołtarzach. Działanie Boga, to wznoszenie pałaców w miejsce rumowisk, naprawianie wyłomów, totalna odnowa.

Bóg chce nas wyrwać ze starego życia, dać nowe. Jak to brzmi patetycznie, nieprawdaż? Jakie nowe życie? Przecież my go nie chcemy, chcemy tylko lekkiej poprawy, umilenia tego, którym żyjemy. Nie chodzi o to – przykład – żebyś mniej czy rzadziej kradł, nawet nie o to, żebyś przestał kraść, chodzi o to, żebyś rozdał wszystko, zostawił wszystko, poszedł za Jezusem. Przyjmij scenariusz Boga dla twojego życia.

Dziś Bóg przyszedł do ciebie poprzez to słowo, w nim jest objawiona Jego propozycja nowego życia dla ciebie. Jest ostatni dzień miesiąca, jutro początek nowego tygodnia i miesiąca. Będzie nowe życie?

LITURGIA SŁOWA

(Iz 58,9b-14)
To mówi Pan Bóg: Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie. Twoi ludzie zabudują prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I będą cię nazywać naprawcą wyłomów, odnowicielem rumowisk – na zamieszkanie. Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły.

(Ps 86,1-6)
REFREN: Naucz mnie chodzić drogą Twojej prawdy

Nakłoń swe ucho i wysłuchaj mnie, Panie,
bo biedny jestem i ubogi.
Strzeż mojej duszy, bo jestem pobożny
zbaw sługę Twego, który Tobie ufa, Ty jesteś moim Bogiem.

Panie, zmiłuj się nade mną
bo nieustannie wołam do Ciebie.
Rozraduj życie swego sługi,
bo ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę.

Tyś bowiem, Panie, dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

(Ez 33,11) Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

(Łk 5,27-32)
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim. Potem Lewi wyprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

BÓG NIE WIE O NASZYM POŚCIE

Bóg sam zniósł post, choć my – w Jego imię – utrzymujemy go, przekonani, że robimy coś właściwego i nawet pobożnego.

Dopóki mamy „Pana Młodego” między nami, nie ma Postu. A mamy Go wszak (Jezusa), sam pozostał na weselu naszego życia. Bóg nawet nie wie, że jest Wielki Post, że była Środa Popielcowa. Zapewne nie interesują Go nasze gimnastyki moralne czy nabożne tradycje.

Interesuje Go jednak – i to weźmy pod uwagę – każdy spętany kajdanami zła, każdy zniewolony, uciśniony, ujarzmiony. Każdy głodny, bezdomny (tułacz), nagi (źle ubrany) i samotny (od którego, jako współziomka nie wolno ci się odwrócić). O tym czytasz dziś w słowie, które poniżej. Interesuje Go każdy chory i samotny, zgaszony przez życie – o tym będziemy czytać w następne dni.

Dojdziemy zapewne do Wielkanocy o wiele bardziej pobożni, po rekolekcjach, drogach krzyżowych i dorocznej spowiedzi. Przyniesiemy za te 40 dni jajka i białą kiełbasę, święconkę. Potem wysłuchamy Alleluja, zjemy Śniadanie Wielkanocne. I powiedzmy szczerze, nic to nie da, poza krótkim stanem uniesienia (i to nie za wysokiego). Po czym pozostanie nam czekać na następny „ważny czas”, czyli Boże Narodzenie i na następną Wielkanoc.

Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram … – czytaj dalej o jaki post chodzi Bogu. I tylko po takim poście jest najgłębsza radość Zmartwychwstania.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 58)
To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwośći nie opuszcza Prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga: Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał? Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem!

(Ps 51,3-6.18-19)
REFREN: Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość swoją
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Ofiarą. bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(Am 5,14)

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg będzie z wami.

(Mt 9,14-15)
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

BÓG BEZ WŁADZY

Wielki Post, tak też można nań spojrzeć, jest wezwaniem do oczyszczenia woli. To, co Bóg robi w stosunku do człowieka jest zaproszeniem.

W naszym świecie relacji z ludźmi, spotkamy się z umową, kontraktem (nawet małżeństwo ma taką formułę), przymusem i ujarzmieniem, prymatem władzy, niewolą i tyranią, czasem uzależnieniem, niekiedy głęboko toksycznym, porozumieniem albo pozawerbalnym konsensusem.

Bóg w stosunku do nas idzie na wariant ryzykowny, odwołując się do naszego wyboru, do woli, do aktów chcenia. Zasadniczo wyklucza to wszelkie zobowiązania, choć w praktyce kościelnej obowiązki wydają się być istotą naszej wiary – musisz zrobić to i tamto, aby otrzymać cokolwiek.

Tymczasem w relacji z Bogiem On ustanawia poziom woli, jako najistotniejszy. W każdej chwili możesz odwołać swój wybór, oczywiście w każdą stronę. Bóg nie może być niczego pewien. Najgorliwszy święty może stracić wszystko w jednej chwili (echo takiej możliwości pobrzmiewa choćby w postawie starszego syna w przypowieści o synu marnotrawnym), najgorszy grzesznik może zyskać wszystko w jednej chwili (Dobry Łotr).

Nic nie wskazuje na to, by w chwili sądu nad naszym życiem, zapytano nas o świadectwo chrztu, adnotację o bierzmowaniu, kartotekę z kolędy, o poprawne odpowiedzi z katechizmu czy o cenzurkę z religii na koniec liceum.

W słowie, które dziś przyjmujemy, jest jeden istotny akcent – „Wybierajcie…” i „Jeśli kto chce iść za Mną…” Oczywiście chcielibyśmy przekształcić naszą relację z Bogiem na jasne warunki umowy – my to, On tamto. Ale Bóg, wystawiając się na nasze zmienne wybory, a nawet kaprysy, może jedynie zapraszać. I liczyć się z tym, że wszystko odwołamy. Bóg zrzekł się wszelkiej władzy nad nami (choć w Jego Imię wielu chętnie ją próbuje przechwycić, i nawet im się to udaje!), decyzje ostateczne pozostawiając w naszych rękach.

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 30,15-20)
Mojżesz przemówił do ludu: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.

(Ps 1,1-4.6)
REFREN: Błogosławiony, kto zaufał Panu

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni; jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo niebieskie.

(Łk 9,22-25)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

OSTRZEŻENIE

kazanie na Środę Popielcową
25 lutego 2009

Wielki Post jest próbą spojrzenia w oczy śmierci. Bez strachu i obaw co dalej. Kiedy proch zsypuje się po naszych głowach chcemy uciec od jego ulotności do nadziei. Do nadziei, że cokolwiek jest czy będzie, poza prochem.

Bierzemy na włosy ten proch, popiół, w nadziei, że nie jest to prawda o nas ostateczna. Że jest życie. Już nieskończone. Pozwalamy się posypać, bo może tych posypanych kiedyś Bóg wskrzesi, ożywi, reanimuje czy jakoś inaczej wyrwie z martwych.

Znak, jak znak, wymyślili go ludzie. Sami sobie ten znak wymyśliliśmy i nadajemy mu jakiś sens. W moim odczuciu ten znak nie jest przede wszystkim – jak mówimy przy posypywaniu głów („Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz”) – przypomnieniem kondycji człowieka. Tekst o prochu, zaczerpnięty ze sceny upadku (Rdz 3,19), jest zapowiedzią Bożej kary za nieposłuszeństwo człowieka. My jednak żyjemy już w erze odkupienia, po zmartwychwstaniu Pierwszego Człowieka, gdzie Bóg sprzymierza się z człowiekiem na rzecz jego życia i ocalenia. Proch nie jest definitywną przyszłością człowieka. Niestety, bez jakiegoś sensownego wyjaśnienia (proch w całej Biblii odsyła do pokuty), pełni funkcję straszaka, jakiegoś beznadziejnego znaku przekleństwa.

Znak prochu jest chyba przede wszystkim ostrzeżeniem. Taka może (ale nie musi) być twoja przyszłość. Proch, jako nicość, bezsens, absolutne nic, jest na przeciwległym krańcu Boga, Który Jest, obfituje w sens, kipi życiem. Dlatego druga formuła, możliwa do użycia przy posypaniu głów popiołem – „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” – jest bliższa pełnej prawdzie o Bogu, człowieku i tym, co między nimi może się dziać. Nawracajcie się, to znaczy lećcie ku Bogu, biegnijcie ku Niemu, uciekajcie w Jego stronę, śpieszcie się do Niego, lgnijcie do Niego, uczepcie się Go (jako ostatniej deski ratunku), to ma najwyższy sens. Uciekajcie do Boga przed prochem, którym w oczy sypie diabeł, król śmierci, pan nicości, źródło i sedno absurdu życia.

Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia. To jest właśnie przesłanie nadziei, płynące z dzisiejszego dnia.

LITURGIA SŁOWA

(Jl 2,12-18)
Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Kto wie? Może znów pożałuje i pozostawi po sobie błogosławieństwo [plonów] na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana Boga waszego. Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg? I Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.

(Ps 51,3-6.12-14.17)
REFREN: Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość swoją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

(2 Kor 5,20-6,3)
W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem /Pismo/: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do waszego Boga, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Mt 6,1-6.16-18)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

NIE UDAWAĆ GRUZINA!

W ostatnią niedzielę głosiłem kazanie dla dzieci. Nałożyłem na głowę szczególną czapkę.

Otrzymałem ją od Gruzinów, a konkretnie od dzieci z jednego ośrodków dla uchodźców, w Gori, przy granicy z Osetią Południową. Czapka zrobiona ręcznie przez dzieci, z wyhaftowanym krzyżem świętego Jerzego, patrona Gruzji i innymi kolorowymi detalami. Naprawdę rarytas.

Dzieci miały za zadanie odgadnąć – wyglądam jak … No właśnie jak kto?

– Jak Turek! – padła pierwsza odpowiedź.

Zdzierżyłem tę zniewagę, wszak nieświadomie zgłoszoną.

– Żyd! – z pewnością w głosie zgadywała następna małoletnia istota.

No, nie muszę dodawać jak zachowywała się pozostała część wiernych, tych starszych.

– Amerykan! – próbował następny dzieciak.

A kątem ucha, usłyszałem jak dziewczynka upewnia się u mamusi:

– Może Mongoł…?

I widzicie, chciałem wyglądać oryginalnie, to mam za swoje! I w ogóle z dziećmi nie warto zaczynać. Nie wolno udawać Greka, to znaczy Gruzina, trzeba być sobą.

PS.
Od jutra, już w rytmie Wielkiego Postu, wędrować będziemy wraz z liturgią słowa.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

NOGA W BŁOCIE

Częścią naszego życia duchowego czy moralnego jest doświadczenie grzechu, słabości i ułomności. Grzeszymy.

Właściwą reakcją jest odrzucenie grzechu, jak najszybsze. To tak, jakbyś wdepnął w błoto – niemal instynktownie wyciągasz nogę. I ilekroć wdepniesz, czynisz tak samo. Żeby nie narazić się na większe ubłocenie wyciągasz nogę i wychodzisz. Dlatego, ilekroć grzeszysz, odrzucaj grzech natychmiast. Nie uczyni ci wówczas większej szkody i zapewne za którymś razem zwyciężysz. Owo odrzucenie grzechu musi najpierw nastąpić w twoim umyśle, chodzi o rozumowanie, w którym uznasz, że jest źle, że tak nie może być, że coś z tym trzeba zrobić.

W przypadku grzechów lekkich zmazać grzech możesz poprzez modlitwę, Eucharystię, jałmużnę, post, świadome dobre czyny, proklamację Ewangelii. Jeśli jest to grzech ciężki, wyznaj go, przyjmij pokutę, będzie ci odpuszczony – to wszystko znajdziemy w Ewangelii. Jeżeli nawet miałbyś spowiadać się codziennie, rób to. Tak jak każdy rozsądny, kto wdepnąwszy w błoto, za każdym razem wyciąga zeń nogę, choćby zdarzyło mu się to pięć razy dziennie. Bóg zresztą przewidział taką sytuację, w opowieści o przebaczeniu znajdziemy, że zło popełnione nawet „siedem razy na dzień” należy odpuścić (w wersji św. Mateusza jest to siedemdziesiąt siedem razy, a w niektórych rękopisach nawet siedemdziesiąt razy po siedem, co daje już wyjątkową wielkość – 490!). Wielkim błędem jest odkładanie rozprawy z grzechem na później, jakieś diabelskie kiedyś. Oczywiście, trzeba przezwyciężyć wstyd, upokorzenie. Doznawany wstyd czy upokorzenie jest ceną czystego serca, warto tę cenę płacić. Wielu z nas przyjmuje jednak zasadę – nie będę latać do spowiedzi, bo to nic nie daje. Taka postawa to wyraz dumnej pychy – wdepnąłem już tak wiele razy w błoto, że postoję sobie w nim, nie będę bez przerwy się otrząsać. Dopóki walczysz, jest nadzieja i dasz radę.

Ponadto, trzymając się już ubłocenia, brak szybkiej reakcji spowoduje gorsze skutki, a nawet oswojenie się i powolne grzęźnięcie w błotku. O ileż łatwiej wyjść z błota, póki tkwisz w nim jedną nogą, o wiele trudniej jeśli breja sięga po kolana. Nie mówiąc już o tym, że znane są przypadki utonięcia w wielkim błocie, bagnie.

Nie zwlekaj z rozprawą z grzechem, im szybciej tym lepiej.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

JAK DOBRZE MIEĆ KOLEGÓW

kazanie na VII Niedzielę Zwykłą
22 lutego 2009

Jakże pełna nadziei jest dzisiejsza Ewangelia. Opowiada o niezłomnej wierze czwórki ludzi, zdeterminowanych do niesienia (jak długo?) kolegi, potem do rozbierania dachu.

Sam uzdrowiony w zasadzie nie robi nic, nie widzimy jakiejś aktywności z jego strony, żadnego nawet wołania o ulgę czy cud. Wszystko za niego załatwiają koledzy. Jezus „widząc ich wiarę” zaczyna błyskawiczne działanie na ciele i duszy paralityka.

Jak dobrze jest mieć głęboko wierzących kolegów czy koleżanki!

LITURGIA SŁOWA

(Iz 43,18-19.21-22.24b-25)
Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów.

(Ps 41,2-5.13-14)
REFREN: Uzdrów mnie, Panie, bo bardzo zgrzeszyłem

Błogosławiony człowiek, który myśli o biednym,
ocali go Pan w dniu nieszczęścia.
Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu,
uczyni szczęśliwym na ziemi
i nie odda w moc jego wrogów.

Pan mu pomoże na łożu boleści,
podczas choroby poprawi mu posłanie.
Mówię: „O Panie, zmiłuj się nade mną,
uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!”

A Ty mnie podtrzymasz dzięki swej prawości
i na wieki umieścisz przed Twoim obliczem.
Błogosławiony Pan, Bóg Izraela,
aż po wszystkie wieki.

(2 Kor 1,18-22)
Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie tak i nie. Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był tak i nie, lecz dokonało się w Nim tak. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, w Nim wszystkie są tak. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze Amen Bogu na chwałę. Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.

(Łk 4,18)
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

(Mk 2,1-12)
Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

Itinerarium , , , , , , ,

Lekcja skrótów

W studenckich, naprawdę pięknych latach, należałem do SZSP i jakoś nic a nic mnie to nie uwiera. Podobnie, jak nie uwiera mnie, że pewnym okresie swojego życia należałem do „Solidarności”, do NZS, czy PZSzach. Obecnie należę do PTF, LKKK i PZA. No i do SDP, co, przyznaję, jest źródłem pewnego dyskomfortu, bo to jednak trochę obciach, ale mam nadzieję, że przejściowy. Nic przecież nie trwa wiecznie, a władze wszelkich organizacji zmieniają się szybciej niż legitymacje członkowskie.

Co do innych organizacji: Do Armii Krajowej nie należałem z przyczyn biologicznych, do Akcji Katolickiej z wyboru. Do tej drugiej AK to by mnie zresztą, na moje i jej szczęście, nie przyjęli.

Tę litanię skrótów (a rozszyfrujcie je sobie sami) przytaczam dlatego, że coraz więcej moich znajomych umiera. I w urzędowych, oficjalnych nekrologach czytam o ich przynależności do szacownych stowarzyszeń, związków, organizacji. I o tym, jakie funkcje pełnili. Nie byli oczywiście dyrektorami, rektorami, prezesami, tylko pełnili funkcję dyrektora, rektora, prezesa. Nie byli adiunktami, tylko pracowali na stanowisku adiunkta. Nie należeli do, lecz byli członkami takich to a takich organizacji, związków, stowarzyszeń.

Ale nie chodzi mi o nadęty język. Ciekawe jest to, że na tych oficjalnych nekrologach pomija się co poniektóre przynależności, np. do PZPR, albo ZMP, ZMS, SZSP. Oficjalne życiorysy są przykrawane do obowiązującej mody. A moda przecież się zmienia.

I dlatego ciekaw jestem, jakie skróty wypadną z oficjalnych nekrologów moich jeszcze żyjących kolegów. Przypuszczam, że u wielu w relacji z ich bogatego życiorysu, typu: prześladowany przez władze PRL, wielokrotnie więziony, wyrzucany z pracy, internowany, represjonowany, wypadnie wzmianka: w latach tych a tych pracownik IPN. Ot, uznane to zostanie za nieistotny epizodzik. Taki, jak moje członkostwo w SZSP.

Jan Pleszczyński

PS. Na moim chciałbym mieć po prostu: „Jan Pleszczyński (1958 -….)”. Jak ktoś dopisze „śp” to się nie obrażę, a nawet będę wdzięczny. A na oficjalnym i tak wiem, że nikt mi SZSP nie wypomni. No, chyba że moda się zmieni. Ale na to wpływu nie mam.

Spoza kruchty , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

KURZAWA

Gdybyś umiał zapomnieć wszystko, co usłyszałeś dotychczas o Bogu, co przeczytałeś o Nim, zapomnieć wszystkie święte obrazy, wszelkie piękne modlitwy.

Może wtedy niespodziewanie odkryłbyś Boga. Tak jak opada kurz pustyni i nagle wyłania się karawana. Czasem mam wrażenie, że wszystkie słowa, obrazy i gesty, wszystko, co z nazwy ma nam objawiać Boga, jest gigantycznym tumanem bezużytecznego kurzu. Mgła ma swój urok, jednak jak się rozprasza, dopiero wtedy objawia się zachwycające piękno pałacu albo lasu albo dumnie wysokiej góry. Tak, mgła ma swój urok i czar, ale skrywa jedynie to, co istotne, trwałe, piękne.

Taką mgłę, kurzawę słów, obrazów i gestów, wzniecamy myśląc, że to już Bóg, że to najważniejsze co mogliśmy zrobić. Pewnie dlatego wciąż mnożą się wątpliwości czy On jest.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

DLACZEGO STUDENTKI SIĘ UPIJAJĄ?

Kiedyś pytanie o sens życia było pytaniem niemal dyżurnym. Stawiał je sobie każdy młody człowiek, dyskutowało się o tym, czasem całe noce, były książki do których wzajemnie się odsyłaliśmy, do piosenek Doorsów, Dylana czy Okudżawy.

Jest rzeczą banalną stwierdzenie, że życie samo z siebie wydaje się nieznośne, czasem głupie, płytkie i brutalne. Przemoc, wojny, kłamstwa, intrygi, wypadki, choroby, pech, zbrodnie, kradzieże, bezrobocie, bezdomni, narkomani. Wciąż stykamy się z jakimś złem, bezsensem, podłością i wulgarnością. Jaki sens ma życie? Walczyć, bić się, mścić, używać tych samych metod co inni?

Sam nadajesz życiu sens. Inaczej wymknie ci się i potoczy cię, jak bezwładny kamień. Musisz wiedzieć po co się uczysz, czemu wybierasz takie studia a nie inne, dlaczego ci a nie inni ludzie są twoimi bliskimi. Musisz wiedzieć dlaczego się żenisz, wychodzisz za mąż, wstępujesz do klasztoru albo przywdziewasz sutannę. Musisz wiedzieć dlaczego chcesz żyć w Lublinie, Warszawie, Dublinie czy Hamburgu. Musisz wiedzieć dlaczego w weekend pójdziesz na spacer, zasiądziesz przed telewizorem, albo odwiedzisz kogoś w szpitalu.

Kiedyś jedna studentka opowiedziała mi jak się upiła. Do nieprzytomności.

– Uwaliłam się…

– Jakieś niepowodzenia na studiach? – dociekałem.

– Nie, idzie mi całkiem nieźle.

– Zawód miłosny?

– Nie, nie mam nikogo.

– To dlaczego?

– Oj, tak wyszło…

Tak wyszło. Żeby życie przeżywać z sensem, trzeba wiedzieć nawet po co się pije. I wszystkie inne ważne rzeczy.

Droga do Boga, tego Żywego, wiedzie poprzez trud nadawania sensu życiu. Na bezdrożach „Tak wyszło”, czeka na nas szatan.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,