NA SZALI ZŁA

Pewnie wielu z was czyta także makabryczne informacje o zbrodniach popełnianych tuż obok nas. Nie gdzieś daleko, w slumsach Nowego Jorku czy na przedmieściach Kalkuty, ale w Warszawie czy niedaleko Dębicy. Zło.

Wolelibyśmy myśleć o złu w kategoriach odległych, jakiegoś szatana, który knuje intrygi (na wzór tej w Raju), zachęca do złośliwych psikusów (Rokita lub Boruta).

Zło dobrem zwyciężaj, znamy to wezwanie z Ewangelii. Nie może ono jednak pozostać w Ewangelii. Musi dziś zostać spełnione w naszych czynach. Połóżmy na tej szali nasze dobro, świadome, ochotne, realne, piękne, odważne i wielkie. A szala zła pójdzie w górę i uleci.

Zbrodnia na Podkarpaciu

Podkarpacka policja zatrzymała dwóch mężczyzn, podejrzanych o potrójne zabójstwo – podaje RFM FM. Ofiary to: 33-letni mężczyzna oraz dwie kobiety w wieku 78 i 79 lat. Wszyscy mieszkali samotnie w sąsiadujących ze sobą domach w miejscowości Siedliska-Bogusz.

Wszystkie trzy osoby zginęły od ciosów w głowę. Prawdopodobnym motywem zbrodni był rabunek – podaje RMF FM. Jak ustaliła stacja, najpierw zginał 33-letni mężczyzna, później zamordowano kobiety w wieku 78 i 72 lat.

Zbrodnia w Warszawie

Wstrząsająca zbrodnia na Woli. 20-letni student z Wyszkowa zaprosił do siebie prostytutkę. Zabił ją, a potem poćwiartował jej ciało

– Na razie mamy sprawcę i ofiarę, a raczej to, co z niej zostało. I sporo znaków zapytania – przyznaje jeden ze śledczych. Waży każde słowo, bo podobnej zbrodni w Warszawie nie było od dawna.

20-letniego Jonasza S. z Wyszkowa prokurator przesłucha dopiero dziś. Może dzięki temu uda się poznać motywy zbrodni. – Na razie kontakt z nim jest mocno ograniczony – zaznacza jeden z naszych rozmówców.

41-letnia Barbara Z. przyjechała do jednego z wielkich bloków w wolskiej części os. Za Żelazną Bramą w niedzielę ok. godz. 18. Podwiózł ją znajomy taksówkarz. – Poprosiła, by czekał na nią ok. 19 – opowiada oficer stołecznej policji.

Mężczyzna przez godzinę załatwiał swoje sprawy, a o umówionej porze wrócił na Chłodną. Prostytutki nie było. “Pewnie im się przedłużyło” – miał pomyśleć taksówkarz. Czekał więc kolejną godzinę. W mieszkaniu, do którego weszła jego znajoma, to zapalało się światło, to gasło. Zadzwonił na jej telefon komórkowy. Cisza. Zaniepokoił się, więc podjechał na najbliższy posterunek – do rewiru dzielnicowych przy Dzielnej. Poprosił o pomoc policjantów.

Po kilku minutach na Chłodniej pojawił się patrol. Policjanci pukali do drzwi, ale nikt im nie otwierał.

– Z mieszkania dochodziły odgłosy, więc poprosiliśmy o pomoc strażaków, by zajrzeć do środka od strony okna – relacjonuje nadkom. Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji. Ci przystawili do ściany bloku drabinę. W mieszkaniu na pierwszym piętrze dostrzegli młodego mężczyznę.

– Panowie, wszystko w porządku – rzucił przez uchylone okno.

– Chcielibyśmy wejść do mieszkania – odparli mundurowi.

Mężczyzna niechętnie, ale jednak otworzył drzwi. I od razu rzucił się do ucieczki. Został zatrzymany.

Gdy policjanci zajrzeli do łazienki, zrozumieli, dlaczego próbował uciekać. W wannie znaleźli zwłoki Barbary Z. Ciało, jak głosi policyjny komunikat, było “rozczłonkowane”. – Odcięta dłoń, odcięta ręka, odcięta noga. I na tym może poprzestańmy, bo reszta jest zbyt makabryczna – opowiada stołeczny policjant. Inny dodaje: – Chwytał się, czego mógł. W użyciu była m.in. piła do cięcia desek.

Jeden z prokuratorów: – Wciąż szukamy niektórych części ciała. Mogą być np. w rurach ściekowych.

Dlaczego właściwie doszło do tej zbrodni? I skąd tyle okrucieństwa? Policja wciąż próbuje odpowiedzieć na to pytanie. Wstępna hipoteza: agresja wywołana niepowodzeniem seksualnym. Ale to wciąż nie tłumaczy ogromnej desperacji w ćwiartowaniu zwłok.

Prokurator: – Na pewno będziemy prześwietlać przeszłość tego pana. Nie mamy co prawda żadnych sygnałów, by ofiar mogło być więcej, ale charakter tego przestępstwa jest wyjątkowy, więc musi być ono wyjątkowo dokładnie zbadane.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, Jonasz S. mieszkanie na Chłodnej wynajmował od początku lutego. Barbara Z. osierociła dwójkę dzieci.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

ZGADYWANKA

Jest taka zgadywanka, zabawa. Kolor – skojarzenie – czerwony. Narzędzie – młotek. Owoc – jabłko. Ponoć dużo osób tak bezwiednie kojarzy. Mówimy „Bóg” i myślimy Niebo, to pewnie dalszy ciąg skojarzeń najoczywistszych. Skojarzenie z Miłością może nastąpi po namyśle albo egzegezie biblijnej. Miłość, jako pewna droga do spotkania, doświadczenia i poznania Boga wciąż jest traktowana jak poetycka fraza, bez realnego odniesienia do codzienności. „Postępujcie drogą miłości”, to zdanie ze świętej księgi, wypisywane jest na małych albumach dla narzeczonych, trochę na zasadzie złotej myśli. Ale co innego maksyma, co innego życie. I jak daleko jeszcze do myśli o Bogu. Mówisz „Bóg” i co? To ważne, aby dalej była droga miłości.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ORMIAŃSKIE WYZNANIE

Walentynki już dawno za nami, pewnie rzadko kogo częstujemy nadzwyczajną czułością, poczekamy na następne lutowe szaleństwo, może jakieś majowe.

Zupełnie przy okazji odkryłem, że w języku ormiańskim wyrażenie „Kocham Cię” funkcjonuje inaczej niż w języku polskim i wielu innych, zwłaszcza europejskich. Gramatyka ormiańska zwykle stawia podmiot przed orzeczeniem, dzięki czemu otrzymujemy na przykład zwroty – „Kawę chcę”, „Samochodem jadę”, „Fajkę palę”, etc. Tak samo jest w przypadku deklaracji uczuć, tej najpiękniejszej – „Cię kocham”. A po ormiańsku – Kiez Sirumem. Upewniłem się u znajomej Ormianki z Lublina, pani Armine. Z pozoru może ta gramatyka jest bez znaczenia.

Jednak, czy zauważyliście, że taka konstrukcja stawia – przynajmniej w kolejności zapisu i wymowy – przedmiot uczuć przed deklaracją? Najpierw jesteś ty, którego kocham, potem relacja z moich uczuć. W języku polskim „Kocham Cię”, najpierw jest akcent na moją aktywność – ja (podmiot domyślny) kocham cię. Podobnie w angielskim „I love You”, niemieckim i rosyjskim.

Oczywiście czulibyśmy się pewnie dziwnie mówiąc: Cię kocham albo Ciebie kocham. Zresztą nieważne jak się mówi.

Itinerarium , , , , , , , ,

KOMU PUCHNIE PUPA W CZASIE KRYZYSU

Dla wielu z nas współczesnych coraz bardziej miarą tego czy coś jest czy czegoś nie ma, jest notka w Internecie, news w TV albo tekst w gazecie. Ponieważ wszystkie te media piszą, pokazują obrazki i mówią o kryzysie, jesteśmy chyba coraz bardziej przekonani, że kryzys jest. Na pewno kryzys jest w mediach, które nieźle na nim zarabiają. Oczywiście kryzys w mediach jest obecny jako dyżurny temat i chyba najbardziej w mediach kryzys jest widoczny. Na pisaniu, mówieniu i pokazywaniu kryzysu, dziennikarze wyrabiają pokaźne wierszówki. Dlatego kryzys jest w mediach naprawdę wielki, a im będzie większy, tym więcej media zarobią na nim. Ale cała ta sytuacja pokazuje nie tyle kryzys, co raczej media w kryzysie. Media są w kryzysie ponieważ odbiegają od zasady relacji rzeczywistości na rzecz kreacji rzeczywistości. Takiej rzeczywistości, którą widz, czytelnik, słuchacz kupi. Pamiętajcie, że media muszą zarabiać i pamiętajcie, że kryzys jest w mediach obecny jako sposób na ściągnięcie naszej uwagi. Z tym, że od kryzysu w mediach do kryzysu w rzeczywistości jeszcze daleko. Oczywiście przy pewnym założeniu (błędnym i śmiesznym nawet), dominującym w umysłach wielu z nas, możemy zacząć bredzić o kryzysie. To założenie jest następujące – musi nam być coraz lepiej. Oznacza to, że musimy z roku na rok mieć coraz więcej pieniędzy i różnych rzeczy (przeważnie nowych i lepszych niż dotychczasowe). Z tym, że ten mus jest z zasady obcy i naturze człowieka i zdrowemu rozsądkowi. W naturze ptaki miewają pierza raz bardziej oszczędne a raz bardziej obfite, raz bywa lepiej raz gorzej; podobnie zwierzęta linieją a potem przyodziewają się w piękną i bogatą sierść; drzewa raz dygocą nagie na wietrze, raz okrywają się cudownie zielonym listowiem. My sami raz czujemy się lepiej, raz gorzej, wiadomo biomet jest zmienny, wirusy aktywne, a i lekko przeterminowany jogurt czasem się zdarzy. Zasady „musi być coraz lepiej” nie spotkamy w naturze, proste wnioskowanie z doświadczenia ludzkiego także nakazuje jej nie przyjmować. Nawet przeciwnie, czasem kiedy jest gorzej (w myśl zasady „musi być coraz lepiej”), jest o wiele lepiej. Małżeństwo, które cieszy się z długo oczekiwanego dziecka, będzie miało gorzej – nie wyjedzie na wczasy do tunezyjskiego kurortu, nie zakupi nowego plazmowego telewizora, nie będzie w stanie chadzać co sobotę na party ze znajomymi. Będzie miało gorzej, ale lepiej, bo będzie cudowny maluch, rozdziawiający co rusz buźkę. Rodzina, która nagle musi wydawać wszystkie pieniądze na ratowanie zdrowia matki, ma gorzej, bo musi ograniczyć wydatki na nowe ciuchy, wyjazdy i zabawki, nawet niekiedy na jedzenie. Kiedy jednak mama zdrowieje, jest lepiej, mimo, że jest gorzej. Czy będzie nam gorzej jeżeli będziemy jeździli samochodami o kilka lat dłużej, naprawiając je częściej, zamiast wymieniać je co rusz (w zalecanym przez doradców cyklu)? Czy będzie nam gorzej jeżeli jedne czy drugie wczasy spędzimy w domu, oszczędzając na samolotach i kurortach? Czy będzie nam gorzej, jeżeli poczekamy dwa lata z zakupem mieszkania? Czy spuchną nam pupy od starych foteli czy krzeseł? Jak ktoś przewiduje, że mu spuchnie, niech wykupi polisę… Ja zaś nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem przyzwyczajony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Podszyłem się w powyższych wersetach pod świętego Pawła wprawdzie, ale na czasy, kiedy nie będziemy mieli coraz lepiej (co nie znaczy, że będziemy mieli zawsze coraz gorzej), te słowa to jak balsam. Stosować, moi drodzy, natychmiast!

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

WSZYSTKO A WIĘC I NIEDZIELNY ROSÓŁ

kazanie na VI Niedzielę Zwykłą
15 lutego 2009

Drugie czytanie zwykle nam umyka w trakcie liturgii mszy świętej, jeśli już pamiętamy cokolwiek to Ewangelię, ale też rzadko i krótko. Ewangelia nie jest niczym nowym dla nas.

Jak często wspominam, nie zmienia naszego życia, nie inspiruje, nie roznieca jakiegoś życiowego ognia. Wiadomo, kiedy należy ją odczytać, jest w kościele rozłożona na trzyletni cykl, bardziej uważni słuchacze wiedzą kiedy się spodziewać odpowiedniej perykopy.

Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. To z drugiego czytania dziś. Jedna z ważniejszych fraz, jeżeli przyjmiemy ją za światło dla życia. W codzienności takie zajęcia, jak picie, jedzenie i spanie, odbieramy jako coś, co jeśli nas nie oddala od Boga, to na pewno nie zbliża do Niego. Tymczasem – powtarzam – jeśli nie jesteśmy z Nim w trakcie posiłków, zabaw, pracy, jazdy samochodem i pisania na komputerze, to nie spotkamy Go także w świętej liturgii i innych pobożnych zdarzeniach.

Będziemy dziś jeść i pić. Święte zajęcia, szansa na bliskość z Żywym Bogiem.

LITURGIA SŁOWA

(Kpł 13,1-2.45-46)
Tak powiedział Pan do Mojżesza i Aarona: Jeżeli u kogoś na skórze ciała pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, która na skórze jego ciała jest oznaką trądu, to przyprowadzą go do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów kapłanów. Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem.

(Ps 32,1-2.5.11)
REFREN: Tyś jest ucieczką i moją radością.

Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.

Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: „Wyznaję mą nieprawość Panu”,
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi,
radośnie śpiewajcie wszyscy prawego serca.

(1 Kor 10,31-11,1)
Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa.

(Mt 4,23)
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

(Mk 1,40-45)
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Itinerarium , , , , , , , , ,

O ludziach szczęśliwych

Naprawdę chciałem dzisiaj inaczej, bo przecież powinno być powalentynkowo miło. Ale nie dało się i będzie jak zwykle. A to dlatego, że pewien autor, którego bardzo cenię, na łamach gazety, którą też bardzo cenię, napisał: „Śmierć Eluany nie budzi moich wątpliwości etycznych”.

Szczęśliwy człowiek, bez wątpliwości. Ale pewnie większość z Was też nie ma wątpliwości w tej sprawie, prawda?

Nie zazdroszczę szczęścia ani jemu, ani Wam.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

CELIBAT I WALENTYNKI

Ktoś podsunął mi zabawną, chemiczną definicję małżeństwa. Brzmi tak: mało zasad, dużo kwasów.

Z kolei media doniosły o innej ciekawostce, dotyczącej księży i małżeństwa. Ponoć ponad 50 procent nas księży chciałoby mieć żony. W żartobliwej wersji tej ankiety wyniki miałyby być takie: jedna trzecia księży chce żon, jedna trzecia jest temu przeciwna, a ostatnia jedna trzecia jest za tym, aby było tak jak jest.

To nic, że dziś Walentynki. Najważniejsza jest miłość. Żona, mąż czy celibat, to jednak sprawy drugorzędne względem miłości. Jesteśmy dziećmi Boga, który jest Miłością, dla którego i małżeństwo i celibat sens mają tylko wtedy, gdy kochamy.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

FERALNY TRZYNASTY W PIĄTEK

Nikogo piękniejszego i bliskiego nie spotkasz dziś nad ludzi, którzy porozmawiają z tobą, zażartują, przypieką może jakimś nietrafnym słowem.

Bóg stał się człowiekiem. Każdym, którego spotkasz w ten piątek, mimo, że trzynastego.

Itinerarium , , , , , , ,

PAPIESKA RADA DO ROZMAWIANIA

W Watykanie istnieje wiele poważnych kongregacji (Doktryny Wiary, Ewangelizacji Narodów, Wychowania Katolickiego), trybunałów, komisji i rad.

Trzy lata temu papież zasadniczo zawiesił działalność Papieskiej Rady do Spraw Dialogu Międzyreligijnego, wcielając ją do innej Rady – Rady do Spraw Kultury. Rok później ta pierwsza Rada znów uzyskała autonomię, ale już nie wydała żadnego istotnego dokumentu.

Wcześniej Rada do spraw Dialogu rozmawiała z buddystami i muzułmanami. To mi się wydaje na wskroś ewangeliczne. Pan Jezus wszak rozmawiał z pogardzanymi poganami, Samarytanami czy Syrofenicjankami. Święty Paweł dialogował z innymi religiami, choćby z greckimi politeistami. Święty Piotr odważył się wejść w dialog z ateistycznym Rzymem, Święty Jakub nie bał się barbarzyńskich mieszkańców półwyspu Iberyjskiego. Bruno z Kwerfurtu dialogował z naszymi przodkami nad Wartą i Odrą, dzięki czemu jako tako wierzymy w Ewangelię.

Sam Bóg wybrał drogę dialogu z kiepsko wierzącym człowiekiem poprzez Wcielenie. Od tej pory dialog stał się najlepszą formą komunikowania najważniejszego, zarówno w relacji z Bogiem, jak i pomiędzy ludźmi. Z każdym trzeba rozmawiać.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

ROZBRAT EWANGELII Z ESTETYKĄ

kazanie na Dzień Chorego
11 lutego 2009

Dzisiaj jest dzień chorego, jeden z wielu „Dni”, obchodzonych w Kościele. Dzień, w którym człowiek chory staje się ważny.

Kiedy czytam Ewangelię, znajduję tam światło, że człowiek chory jest najbardziej interesujący dla Chrystusa.

I tak myślę, dlaczego dla chrześcijan dzisiaj najważniejszy jest człowiek zdrowy, majętny, rześki, sprawny, brykający i świeży.

Estetyka często kłóci się z Ewangelią.

Itinerarium , , , ,