PORZĄDNI LUDZIE W SAMOOBRONIE

Ewangelia i jej przekaz zachwyca mnie z wielu powodów. Mam także świadomość, że ciągle jestem na początku jej rozumienia, co dopiero mówić o jej zrealizowaniu.

Jednym z powodów zachwytu nad Ewangelią i jej duchem, misją, przekazem, jest jej niezależność, która chroni przed stawaniem pod jakiejś bzdurnej stronie bezsensownych barykad.

Dzięki próbom wierności Ewangelii, nie muszę stawać po stronie ani tzw. Kościoła toruńskiego (sympatycy ojca Rydzyka) ani po stronie tzw. Kościoła łagiewnickiego (tu zalicza się, nie do końca wiem dlaczego, zwolenników kardynała Dziwisza). Z tej samej racji równie mi blisko i daleko do zbawiennych idei tradycjonalistów, chcących cofnąć czas o parę wieków, jak i do inicjatyw typu „Jesteśmy Kościołem” (gdzie wszystkie sprawy, zbawienia, organizacji kościelnej, etyki, mają rozstrzygać głosowania wiernych).

Ewangelia każe mi z jednakową sympatią patrzeć na Żydów (mało lubianych w sondażach popularności wśród Polaków) jak na Irlandczyków (trzymających prymat w tej sondażowej tabelce).

Dobrych i sensownych ludzi spotykam w każdej formacji politycznej, nie wierzyłem nigdy w „samo dobro”, które ponoć mieszka (wedle jego deklaracji) w prezesie Kaczyńskim, ani w to, że „w życiu tak naprawdę najważniejsza nie jest władza, tylko miłość”, co ogłaszał parę lat temu Tusk. Spotykam mądrych działaczy SLD (a nawet byłych komunistów), dobrych członków Samoobrony i rozsądnych ludzi z LPR oraz PSL. Jakoś ta mądrość, szlachetność i dobro, nijak nie chcą się skroplić pod jednym parasolem partyjnym, ale się rozsiewają w każdej partii po trochu, nawet w Polskiej Partii Przyjaciół Piwa (nieistniejącej już chyba, ale zrzeszającej bodaj najliczniejszy elektorat).

Ewangelia zawsze jednak stawia mnie przy ludziach strapionych, biedniejszych, poranionych, złamanych i spychanych na różne marginesy. Co nie oznacza, że jestem przeciwko zadowolonym, bogatym, zdrowym i eleganckim. Ewangelia równa ich w godności i szacunku.

Cały czas, mówiąc Ewangelia, mam na myśli jej ducha, zapisanego może nie przede wszystkim słowami, ale sensem, wizją, misją, tchnieniem. Ewangelia jest początkiem, niejako oknem, przez które spoglądamy ku innemu światu czy światom, ku innym relacjom ludzkim, nawet ku innemu niż tylko opisanemu na różne sposoby Bogu. Boję się trochę ludzi, którzy kwitują wszystko krótkim: „Tak jest napisane”, nie potrzebującym wcale wichru Ewangelii, mogącego ich porwać ku trudnym i niewiadomym ale pięknym rzeczom. Wichry Ewangelii na pewno porywają ponad śmieszne ludzkie granice, barykady i podziały. I gdziekolwiek czujemy, że kusi nas, aby stanąć po jakiejkolwiek stronie barykady, tworzonej przez ludzi, pozwólmy, by duch Ewangelii powiał nam cudowną wolnością.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

UDAWANIE

Dziś nader często musimy udawać. Nie wiem, na którym poziomie zaczyna się wpajanie udawania jako sztuki życia.

Na pewno widać to przy okazji matury, gdzie współczesna formuła zdawania „według klucza”, eliminuje konieczność zdobywania wiedzy, na rzecz odgadywania uśrednionego bardzo zamysłu autora klucza. Jeszcze bardziej przejrzyste jest udawanie przy szukaniu pracy, gdzie musimy udawać tego, kogo sobie życzy ewentualny pracodawca. Podobnie, gdy chcemy utrzymać posadę, udajemy, że wszystko nam się podoba, nawet najbardziej idiotyczne pomysły dyrekcji.

Plejada udawanych sytuacji zadomawia się w szeregu naszych życiowych relacji i działań. Myślę, że coraz częściej widujemy udawane małżeństwa, rodzicielstwa, więcej, udajemy szczęśliwych, zadowolonych, spełnionych.

Doskonale wychodzi nam także udawanie ludzi wierzących. Z tym, że w środowiskach bardziej nastawionych na emanację wiary, stroimy się bez problemu na „głęboko” wierzących, a w miejscach, gdzie wiara bywa kontestowana, umiemy zdobywać się na radykalny krytycyzm i demonstracyjny agnostycyzm.

Udawanie miłości jest bardzo łatwe, wystarczy powielać proste schematy „I Love You”, dostępne w każdym niemal czasopiśmie i kanale TV. Ale na taką udawaną, wyreżyserowaną miłość jest też zapotrzebowanie, więc podaż zaspakaja popyt. Zastanawiam się czasem, czy współczesne młode pokolenie ma nawet jakąś szansę otarcia się choćby o smak i czar miłości.

Wreszcie udawanie w relacji do Boga, prowadzi do karykatury wiary, przeradzając się w swoistą grę z samym sobą. Ponieważ współcześnie obserwuje się silny wpływ kultury na wiarę (w przeciwieństwie do odwrotnej sytuacji jeszcze jakiś czas temu), można zasadnie twierdzić, że nie tyle wierzymy, co w myśl kanonów współczesnej kultury, doskonale umiemy udawać pewne religijne zachowania.

Co z Bogiem? Przekonany jestem, że w celu poszukiwania Go, należy iść tropami autentyczności, nie pozwalając sobie na nasycenie kulturą udawania. Być może niekiedy należy porzucić także zachowania religijne. To, co Jezus dokonał dla zbawienia, dokonało się poza świątynią.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

PUŁAPKA ZACHCIANEK

Świat naszych wyborów jest przestrzenią, w której toczy się ostra walka. Czasem myślę, że taktyka szatana zmierza do jednego – abyśmy nie wiedzieli, czego chcemy.

Może i wy słyszeliście nieraz naganę „sam nie wiesz, czego chcesz”. Przy kapryśności właściwej dzieciom, jest to do wybaczenia, choć w przy wychowaniu należy pracować nad kryteriami wyborów malusińskich.

Patrząc na zachowania ludzi dziś, widzę jak naturalna zdolność wybierania zastępowana jest filozofią zachcianek. Zachcianki, czyli chwilowe zachwyty i upodobania, nietrwałe i pstre, potrafią jednak tak wypełnić wyobraźnię człowieka, że obezwładniają jego zdolność podstawowych wyborów. Zachcianki, usilnie promowane przez współczesną kulturę, powodują stałe nastawienie na realizację (zwykle natychmiastową) doraźnych celów. W efekcie prowadzi to do rozchybotania woli i niemożności zorientowania serca na rzeczy najważniejsze.

Stosując nieco kulawą metaforę, jeśli ktoś przede wszystkim łowi cierniki i piskorze w małym bajorku, nie przyjdzie mu do głowy by zapolować na cudnego pstrąga w rwącym potoku.

Ponieważ w sprawach najważniejszych – Bóg, miłość, dobro, prawda – musimy wybierać jasno (odrzucając inne alternatywy) i zdecydowanie, potrzebna jest ku temu wola (chcę) a nie zachcianka (lubię, przynajmniej na razie).

Człowiek, który nie chce stracić swojego życia musi jasno wiedzieć, czego chce. Jasno! Co jakiś czas musi także musi także dokonywać rewizji swojego życia, aby odrzucić to, co mąci jego wybory. Musi zaślubiać się na nowo z Bogiem, prawdą, miłością, wybierając je mimo wszystko, wbrew podpowiedziom, że można łatwiej i przyjemniej przejść przez życie pomijając te najważniejsze wartości.

Musisz jasno wiedzieć, czego chcesz w życiu i co odrzucasz. W kociokwiku napadających nas co chwilę zachcianek czai się szatan, mistrz zamętu i ulotności.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

W STRONĘ WIEDZY

Na samą myśl o początku roku szkolnego wielu moich młodych znajomych wpada w głęboką (przejściową) depresję. Szkoła jawi się jako małą apokalipsa, kończąca wakacyjne dolce vita.

Narażę się na kpiny teraz, ale przyznaję szczerze, że uwielbiałem szkołę a pierwszy września witałem z radością. Fascynowały mnie tajemnice Rowu Mariańskiego, mitoza i mejoza, śluzorośla (wyhodowałem je kiedyś nawet z kolegą), i szczegóły bitwy pod Cedynią. Próbowałem skonstruować turbinę (nie do końca się udało), podziwiałem geometrię euklidesową i chciałem koniecznie mówić po grecku (trochę czytam w tym języku).

Szkoła była świątynią wiedzy, była w niej także biblioteka z mnóstwem książek, wielkie mapy, zadziwiające urządzenia do różnych eksperymentów. Pamiętam radość z samodzielnego wyprodukowania sporej porcji siarkowodoru na kółku chemicznym, mniej się ta radość udzieliła dyrektorowi, który zarządził wielogodzinne wietrzenie całej szkoły.

Do dziś nie zasypiam bez lektury choćby kilku stron, do poduszki. W ogóle do niedawna miałem nawet specjalny zestaw książek z kategorii „do poduszki”, można by stworzyć ciekawą serię. I – wiem, że to zabrzmi baśniowo – podczytywanie przy latarce pod kołdrą, bo palenie światła uważane było za rzecz zbyt kosztowną.

Szkoła, nauczyciele, książki, wiedza, poznanie i zrozumienie świata, odkrywanie sensu, piękna, tworzenie swojego życia, to wszystko było jakoś ze sobą powiązane. Ponadto szukanie dobra, inspiracji, nowych dróg, wreszcie pytania o miłość i Boga, to także zahaczało i zahacza nadal o książki, naukę i wiedzę.

Kolega, już profesor prawa, łamie sumienie, bo gdyby chciał uczciwie oceniać swoich studentów, musiałby oblać blisko połowę. Dziekan zakazuje mu rzetelnej oceny, bo odbije się to na wyniku finansowym całej uczelni. Przepuszcza więc ćwierćinteligentów albo nawet ćwoków. Uniwersytet to teraz biznes. Inny znajomy, egzaminator na prawo jazdy mówi, że jeśliby stosował kryteria sprzed 30 lat, zdawałaby u niego obecnie tylko jedna czwarta kursantów. Ponieważ jednak ludzie płacą, nawet sporo, trzeba ich przepuszczać. Absolwenci prawa, o wątpliwej wiedzy, niedouczeni kierowcy, zapewne i inne ofiary awersji do wiedzy, powiększają strefę ignorancji w naszym wspólnym życiu.

Ponure może wydają się te refleksje, żyjemy jednak dalej, jakoś sobie radzimy, wszystko się kręci. Trochę jest może dziwniej, czasami śmieszniej.

Itinerarium , , , , , , , ,

NIESMAK WOLNOŚCI

Pięćdziesiąt lat, to aktualnie najdłużej trwająca dyktatura na świecie. Ten wątpliwy tytuł nestora wśród satrapów dzierży Fidel Castro na Kubie.

W polskim Dniu Solidarności i Wolności (o którym nikt nie pamięta, ale i o których – o wolności i solidarności – mało kto pamięta), spoglądam na kraje świata, gdzie wolność nadal jest marzeniem. A nam się udało.

Wolność i niezawisłość, swobody obywatelskie, normalność, są nie do pomyślenia w krajach rządzonych przez dyktatorów. Dokładnie, ilu obecnie jest (jeszcze) dyktatorów na świecie, nie wiemy. Z tej racji, że nie ma pewności czy dwóch z nich na pewno żyje. Niepewność dotyczy wspomnianego Fidela Castro oraz szefa Północnej Korei, Kim Dzong Ila (dyktatura od 15 lat). Inni „boscy władcy” żyją i czują się dobrze. Dotyczy to m.in. naszego sąsiada, Aleksandra Łukaszenki (15 lat u władzy), Muammara Kadafiego w Libii (40 lat), Omar al- Baszira w Sudanie (20 lat), Islam Karimova w Uzbekistanie (18 lat). Niektórzy z dyktatorów, jak zmarły niedawno Nijazow w Turkmenistanie napisali nawet dla swojego narodu coś na kształt „nowej biblii” czy „nowego koranu” (w tym przypadku „Księga ducha”), której musi uczyć się każde dziecko. Nadto miał szczęście być uznany, przez rodzimych historyków, za potomka Aleksandra Wielkiego.

Z polskiej perspektywy zjawisko dyktatury może wydawać się nawet zabawne i egzotyczne (mimo bliskości Białorusi). Przestaje takim być, gdy weźmie się pod uwagę, że za każdym nazwiskiem tyrana kryją się dziesiątki i setki tysięcy ofiar. Krew ilu ludzi ma na rękach Castro, zastrzelonych własnoręcznie przez niego, przez bezpiekę kubańską czy straż graniczną przy próbach emigracji? W Sudanie liczby ofiar czystek etnicznych idą w miliony, nikt nie jest w stanie zliczyć zagłodzonych Koreańczyków na Północy.

Przyznam, że nie bardzo smakuje mi nasza polska wolność, kiedy w wielu miejscach na świecie z powodu jej braku giną niewinni ludzie. Nawet nie chodzi o jakiś dług wdzięczności, który mamy czy nie mamy do spłacenia, z racji tego, że nam się udało (a początek był właśnie 29 lat temu). Jakoś tak mam, że nie jest mi całkiem dobrze, dopóki wiem, że komuś tam jest bardzo źle.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

POBOŻNOŚĆ NIESKUTECZNA

kazanie na XXII niedzielę zwykłą
30 sierpnia 2009

Oberwało się faryzeuszom, można by skwitować czytany dziś fragment Ewangelii. I historycznie tak było.

Dominacja werbalnych deklaracji nad rzeczywistym stanem ducha – Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie – nie przeminęła wraz z ostatnim faryzeuszem, to też przyznamy. Wszystko, co Jezus dziś krytykuje, nie było złe czy pogańskie. Przeciwnie, mycie rąk, kubków i dzbanków, było oznaką pobożności.

Czy pobożność, w sensie zachowywania tradycji, zwyczajów religijnych, może być zatem przeszkodą w zbawieniu? Takiej myśli nie ma w przesłaniu Jezusa. Sama jednak pobożność może nie mieć znaczenia – Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno. Sama pobożność nie tyle jest przeszkodą do zbawienia, ale może być bezowocna, próżna.

Rozstrzygająca dla zbawienia jest wspomniana przez Jezusa „odległość serca”, wewnętrzne przylgnięcie do Niego. Czasem może się to także objawić zachowaniami o charakterze pobożnym.

Tak byśmy chcieli mieć jakiś pewny gest, jakiś znak, jakieś zaklęcie, jakiś ryt, po wykonaniu których, mielibyśmy pewność zbawienia. Nic z tego, Bóg ciągle zostawia nas w kruchej niepewności wyborów naszego serca. Tam tylko Go dosięgamy i zdobywamy, tam też Go tracimy.

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 4,1-2.6-8)
Mojżesz powiedział do ludu izraelskiego: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?

(Ps 15,1-5)
REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie

Kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu,
kto swym językiem oszczerstw nie głosi.

Kto nie czyni bliźniemu nic złego,
nie ubliża swoim sąsiadom,
kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę,
ale szanuje tego, kto się boi Pana.

Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

(Jk 1,17-18.21b-22.27)
Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.

(Jk 1,18)
Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, abyśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.

(Mk 7,1-8.14-15.21-23)
Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

Itinerarium , , , , , , ,

JAK SOLIDARNOŚĆ SCHODZI ZE SZTANDARÓW

Niedługo rocznica Solidarności, tej z 1980 roku. „Solidarność”, związkowa, stała się, niestety, godną pożałowania farsą w stosunku do swojej „założycielki”. Cieszą jednak małe solidarności, które być może obudzą nową falę, powszechnej solidarności, na miarę doświadczenia sprzed 29 lat.

Praktycznie nie mam już ślubu, aby młodzi nie przyszli i nie zapytali, co mogą zebrać zamiast kwiatów na ślubie. Ostatnio Kasia i Mateusz (poznali się na Światowych Dniach Młodzieży) dokładnie sondowali czego potrzeba różnym naszym (prowadzonym przez Centrum Duszpasterstwa Młodzieży) świetlicom i ośrodkom, aby precyzyjnie na zaproszeniach wypisać, co goście powinni przynieść. Inna para wybrała się nawet do dziecięcego szpitala, aby rozpatrzyć się po oddziałach i skonkretyzować listę potrzebnych misiów, kotków i piesków.

Apelowałem wczoraj o ewentualną pomoc w zakupie podręczników dla dzieci z jednego z ośrodków dla uchodźców w Gruzji, słuchająca młodzież przerwała mi w trzeciej minucie i natychmiast wymyśliła jak można zdobyć środki na ten cel. Jakiś pan, niekoniecznie bajecznie zamożny, wyłożył dwa tysiące na wyjazd podopiecznych, objętych przez nas pomocą w ramach działań na rzecz dzieci ulicy.

Jedni mogą dać czas, inni trochę siły, jeszcze inni jakieś rzeczy czy pieniądze. Czasem są niezwykle pomysłowi, energiczni i zaradni. I tak powoli solidarność schodzi (o ile nie zeszła) ze sztandarów, plakatów i znaczków, stając się w sercach wielu ludzi mocnym imperatywem myślenia i działania. Dlatego nie bardzo mi żal tej 29-letniej Solidarności związkowej, zajętej obecnie walką o kasę, stołki i wpływy.

Za dwa dni polecą w górę balony na cześć tamtej Solidarności, będą wspomnienia, odznaczenia, przemowy i toasty, a także (a jakże!) spory, kłótnie i wymówki. Taki zadęty teatr wspomnień, niestety bez większego sensu i wizji na przyszłość. A solidarność nowa, na szczęście wciąż zapracowana i zapędzona, buduje to, co najważniejsze.

Itinerarium , , , , , , , , ,

ODWET PRZY 78 RAZIE

Być może w miarę upływu lat staję się coraz bardziej wyrozumiały, a być może trochę lepiej rozumiem Ewangelię.

W kwestii przebaczania Jezus świetnie znał naszą psychikę, chętnie i silnie odwdzięczająca się za doznane zło. Dlatego wyznaczył nam granicę 77 przebaczeń, do wykonania na dzień. Wiem, że bibliści tłumaczą, iż owe 77 należy pojmować jako „zawsze”. Sądzę jednak, że 77 jako pułap ludzkich możliwości, jest doskonałym pomysłem.

Dotychczas nie zdarzyło mi się, abym musiał przebaczyć więcej niż 77 razy. Nawet jeśli liczyłem kiedyś obraźliwe wpisy na forum internetowym, po jakiejś publicznej wypowiedzi. Przy lekturze wzdychałem jedynie ewangelicznie: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co piszą …”

Skoro Ewangelia zachęca mnie do 77 przebaczeń dziennie (przy 78 mógłbym już knuć jakiś odwet…), biorę to jako wymóg oczywisty. Czy dlatego, że mi lat przybywa, a wraz z nimi wyrozumiałości? Czy lepiej trochę rozumiem Ewangelię? Jakby nie było, polecam.

Itinerarium , , , ,

MODLITWA MATKI

Rzadko która Monika dziś świętuje, choć postać świętej Moniki, matki Augustyna (także świętego) jest wyjątkowa i godna wspomnienia.

Wiemy, że jej modlitwa, zanoszona przez kilkadziesiąt lat, za pogańskiego męża i syna lekkoducha, doprowadziła do nawrócenia obydwu. Jeśli Bóg jest na coś szczególnie wrażliwy, to na pewno na łzy i wołanie rodziców.

Dosyć często rozmawiam z matkami, które boleśnie przeżywają dramaty swoich dzieci, nawet spowiadając się z rzekomej winy. Mówią, że dzieci się rozpiły, rozwodzą się, wpadają w złe towarzystwa, sięgają po narkotyki. Winią za to siebie, że źle wychowywały, że może czegoś zaniedbały, że może za mało czasu poświęcały. Najczęściej przypominam, że wpływ matki (rodziców w ogóle) jest ograniczony. Jej modlitwa i troska, stają przeciw potężnej sile mediów, oddziaływań środowiska, osobistej wolności (w tym i głupoty) dzieci. Podpowiadam, żeby rozmawiać i modlić się za swoje dzieci. Nie krzyczeć, nie umoralniać, nie psioczyć co dzień, nie zgrzytać zębami. Czasem jest tak, że trzeba kochać swoje dziecko, nawet jak zapija się codziennie, błądzi i kradnie.

Serca matek wystawiane są na największe doświadczenia. Od Marii trwającej przy konającym na krzyżu Jezusie, do tych, które cierpią odwiedzając swoich synów w więzieniach, zasiadając w salach sądowych na procesach dzieci czy płacząc przy miejscach ich śmiertelnych wypadków.

To naprawdę może wydać się banalne, jeśli matkom pozostaje modlić się i rozmawiać ze swoimi dziećmi. Dzisiejsza patronka dodaje otuchy, że ma to sens.

Itinerarium , , , , , , , ,

JEŻYKI I CIASTKA MAŚLANE

Nieraz wyolbrzymiamy sobie warunki szczęścia. Marzymy o jakichś jachtach na Pacyfiku, willach na Lazurowym Wybrzeżu (nota bene zszarzałym!), szóstce w loterii.

Wakacje z młodzieżą (jeszcze do końca sierpnia) uczą mnie pokory wobec zbyt idealistycznych wizji życia, i szczęścia także. Czasem ponoszę porażki, jak w przypadku żelek w kształcie misiów (pisałem o tym w Itinerarium pod datą 6.07.2007), czasem mnie olśniewa.

Grupa, z którą obecnie jestem na rekolekcjach, liczna na prawie 80 osób, jest grzeczna i sympatyczna. Kilka dni temu czwórka młodych uczestników zagadnęła mnie ujmująco:

– Czy ksiądz nas lubi?

Przytaknąłem, bo lubię, a nawet jakbym nie lubił, młodzieży podpadać nie wypada.

– A chciałby ksiądz, żebyśmy byli szczęśliwi?

Znowu przytakuję, choć czuję podstęp, ale przecież szczęścia młodzieży chcę.

– To proszę nam to kupić w mieście! – mówią.

I dostaję kartkę z następującą listą:

Cisowianka gazowana
Cisowianka niegazowana
Paluszki solone (razy 2)
Krakersy (razy 2)
Czekolada, Wedel, truskawkowa (razy 3)
Czekolada, Wedel, mleczna (razy 2)
Ciastka maślane
Princessa kokosowa
Prince Polo złote
Petitki w czekoladzie (razy 3)
Wafelki familijne
Lift jabłko – brzoskwinia
Jogurt Danone, truskawka, duży (razy 3)
Jogurt zbożowy (razy 2)
Chrunchipsy duże
Jeżyki (razy 2)

Zakupiłem, wyszło 32 złote i 46 groszy. I proszę, szczęście za taką, nie za dużą sumę! Nie jakieś tam jachty i wille, tylko jeżyki i ciastka maślane. Przy okazji wzbogaciłem niezwykle swoją wiedzę w temacie różnokolorowego badziewia spożywczego, a ponieważ wiedza sprzyja szczęściu, wiec i ja jakbym był bardziej szczęśliwy. Czego i wam życzę.

Itinerarium , , , , , ,