Gnoza

Gnostyk to taki, który wie. Posiadł gnozę. Gnostycy są z lewa i z prawa, z centrum też.

Na szczęście, z gnostycyzmu zwykle leczy wiek. Ale nie wszystkich. Niektórzy myślą, że się wyleczyli, ale to złudzenie: popadli w inną chorobę: cynizm.

Leczenie gnozy cynizmem to jak leczenie dżumy cholerą. Jednak myślę, że cynizm jest lżejszą chorobą niż gnoza (choć nie wiem, czy cholera jest lżejsza niż dżuma; niech się jakiś świętoduchowy medyk wypowie). Ale gdyby gnostyków zastąpić cynikami, to świat byłby chyba lepszy, a przynajmniej bardziej strawny. Bo cynik to praktyk, a praktyka stawia granice. Gnostyk zaś to teoretyk, a teorie nie znają granic.

W ramach kuracji współczesnych gnostyków, zapewne licznych wśród świętoduchowców, bo tego typu środowiska są na gnozę wyjątkowo podatne, polecam dwa teksty (ufff, jakie obrzydliwe, postmodernistyczne słowo: „tekst”; zważcie jednak, że nie użyłem słowa „narracja”, albo „dyskurs” – to byłby dopiero lewacki odchył).

Oto te teksty:

Itinerarium z 9 października („Ludzie na bruku a władze w hazardzie”)

Felieton Joanny Szczepkowskiej z wczorajszych „WO”.

Jan Pleszczyński

PS. Linków nie podaję, bo gnostyk i tak wie swoje i nie zajrzy. A jeśli nawet, to i tak nie pojmie, że to, czyś z lewa, z prawa, czy z centrum kompletnie nie ma znaczenia.

Spoza kruchty , , , , , , ,

RUCH NA BUDOWIE

Piotrek z Michałem zawiesili wczoraj wieczorem portret Jana Pawła II na świętoduskim kościele.

Jutro przez Polskę przetoczy się dziewiąty Dzień Papieski, będzie zbiórka na fundusz dla ubogiej młodzieży, trochę fanfar i wspomnień.

Portret Jana Pawła II na naszym kościele to tylko znak. Zarówno Piotrek i Michał, jak setki innych młodych (duchem i ciałem) mają prawo do tego (czy innego) znaku. Michał od trzech lat koordynuje zbiórką uliczną, wcześniej to samo robił Piotrek. Obydwaj brali także udział w misyjnym wyjeździe na Kubę, przez parę lat organizowali z dobrym skutkiem obozy i rekolekcje w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży.

Może na starość napiszę książkę o wielu fantastycznych młodych ludziach, wraz z którymi buduję Cywilizację Miłości. Byłaby to gruba księga. Z różnymi opowieściami, prawdziwymi i wyjątkowymi, choć także całkowicie prostymi i zwykłymi.

Młodzi adepci wolontariatu , z którymi spotykałem się w ostatnich dniach, złożyli się na pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi na Sumatrze. Zebraliśmy około sto euro. Może niewiele, ale to kwestia raczej znaku niż wielkości sumy. Znaku, że wiemy o dramacie w dalekiej Indonezji i że reagujemy.

Świat oczywiście ma nieco inne standardy, wiem o tym. Wyścig szczurów, pogoń za kasą, wyprana z treści kultura i rozrywka. Powodów do biadolenia aż nadto.

Nie chcę także narzekać, że idee Jana Pawła II bledną i mało kto nimi się przejmuje. Wierzę, że Cywilizacja Miłości jest możliwa, choć jej wznoszenie jest żmudne. A parę razy w roku nie zaszkodzi jak przypomnę, że na tym wielkim placu budowy Cywilizacji Miłości, przynajmniej tam, gdzie jestem i żyję, ciągle panuje intensywny ruch.

Itinerarium , , , , , , , , ,

LUDZIE NA BRUKU A WŁADZE W HAZARDZIE

Rząd, prezydent, sejm, koalicja, opozycja, komisja, ministrowie, premier, wszyscy zajmują się ostatnio hazardem.

Na lubelskim UMCS do zwolnienia z pracy pójdzie nawet 690 osób. W nieodległym Kraśniku, w Fabryce Łożysk Tocznych, zwolniono już ponad 400 osób, a następne 340 straci pracę wkrótce. W poznańskim „Cegielskim” zwolnionych zostanie prawie 500 pracowników. W stoczniach w Gdyni i Szczecinie 7954 osoby idą na bruk. W Radomiu, w Fabryce Łączników taki los spotkał 300 ludzi.

Nie pretenduję tutaj do podania kompletnej listy miejsc, gdzie ludzie tracą pracę. Korupcja, przy hazardzie czy przy piwie, jest zjawiskiem złym, rozumiem to.

Z przerażeniem jednak widzę, że tak na serio nikt z tzw. władz nie interesuje się zwalnianymi z pracy. Wymówka, że jest kryzys, mało mnie przekonuje. Bo w czasie prosperity władze niekoniecznie są nam potrzebne, dajemy sobie radę. Władze, z jakimiś przemyślanymi rozwiązaniami, pilnie są potrzebne w czasie kryzysu. A dziś ich nie ma, a raczej zajmują się hazardem. Po raz kolejny wraz ze złością, przychodzi mi do głowy myśl, że władze (wszystkie) należałoby rozpędzić. Wraz z władzami należy przepędzić także media, oślepłe i ogłuchłe na istotne ludzkie dramaty, bo jak słyszę i widzę, w mediach także hazard na topie.

Piszę to wszystko z dużym poczuciem bezsilności i złości, ze świadomością, że świat polityki i mediów, oderwał się zupełnie od trosk i zmartwień ludzi. Nie muszę dodawać, co czują ludzie i rodziny, które tracą źródło dochodów, jak wkrada się lęk, stres, poczucie osamotnienia. Do tego dochodzi przekonanie, że nie ma co liczyć na jakikolwiek rząd czy urząd.

Jasne, że moje zrozumienie dla tracących pracę, nie pomaga im. Zrozumiem jednak i poprę każdą formę protestu. I zrozumiem, jeżeli nie będzie to łagodna forma.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

W OBRONIE PANA BOGA

Zauważam, że ostatnio Polacy nie tylko powszechnie znają się na medycynie i polityce, ale także na teologii.

Większość z nas ma jakieś wyobrażenie o Bogu, relacji z Nim i w ogóle o świętych rzeczach. Wczoraj ktoś, wracając z odpustu Matki Bożej Różańcowej napisał mi, że „Maryja Cię pozdrawia”. Przyjąłem to spokojnie, w gruncie rzeczy miło jest słyszeć i widzieć tak niezwykłe pozdrowienia.

Zdumiewa mnie jednak zażyłość z Matką Bożą, znajomość Bożej woli („Pan Bóg powiedział mi …) i pewność dróg zbawienia („Żeby się zbawić powinieneś …). Bezwysiłkowa tendencja do nazywania Bożymi swoich wyobrażeń i oczekiwań jest zadziwiająca. Mnie się Matka Boża nie objawia, Pan Bóg nie huczy do ucha Swoich orzeczeń, a o zbawienie zabiegam z troską i lękiem.

Mam wrażenie, że łatwiej nam wykreować Boga na miarę naszych możliwości, aniżeli rzeczywiście poznać Go. Bóg – rzekomo – stał się dostępny każdemu i w każdej sytuacji. Nie trzeba Go szukać, tęsknić za Nim i pragnąć, wystarczy cokolwiek z Nim związać, jakiś nastrój, emocję i wyobrażenie.

Tylko taki Bóg nie istnieje. W rzeczywistości jest Tajemnicą, przed którą należy się ukorzyć i którą trzeba pokochać. Jeśli dobrze pamiętam, kryje się w głodnych, spragnionych, więźniach, przybyszach, chorych i źle odzianych. O ileż łatwiej nazwać Nim swoje wyobrażenia.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

I ZABIŁ OJCA I BRATA

Znałem też jednego takiego, co zabił ojca i brata. Mieszkał w naszej wsi, w Atiaku.

Natknęli się na partyzantów na drodze. Partyzanci oświadczyli, że z nich trzech przeżyje tylko jeden, i wcisnęli mu w ręce siekierę. Tłumaczył potem, że był nieprzytomny ze strachu i że ojca i tak by zabili, bo był za stary i nie wytrzymałby wędrówki przez busz, a brat miał tylko cztery lata i nie nadawał się na jeńca. Zarąbał ich obydwu siekierą, a sam faktycznie przeżył. Trzy lata później udało mu się uciec od partyzantów.

To opis sytuacji sprzed dwóch, może trzech lat, historia nastolatka, siłą wcielonego do obłąkańczej armii rebeliantów w Ugandzie. Zapis reporterski, ponury jak na lekturę po śniadaniu, zbyt oschły jako temat do głębszej refleksji przy kawie.

Uganda daleko, zawsze były, są i będą głupie wojny, nienawiść i strach rodzą okrucieństwa. Czy wystarczy, że się nie zgadzam na taki świat?

PS. Cytat pochodzi z książki Wojciecha Jagielskiego „Nocni wędrowcy”, s. 58, wyd. WAB, 2009.

Itinerarium , , , , , , , ,

NA AREOPAGU BEZ ZMIAN

Około roku 55 naszej ery święty Paweł miał zabawną i pouczającą zarazem historię na ateńskim Areopagu.

Ponieważ był niezwykle „nakręcony” Ewangelią i chęcią głoszenia nowej nauki o zmartwychwstaniu (zarówno Jezusa jak i każdego z nas), wzbudzał ciekawość mieszkańców Aten, zyskał też od razu status luminarza a może nawet celebryty.

– Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz? – rozpytywano.

A zaraz dalej, Łukasz, autor Dziejów Apostolskich, odnotowuje stan ducha ówczesnej cywilizacji (wiodącej i najważniejszej w tamtym czasie):

„A wszyscy Ateńczycy i mieszkający tam przybysze poświęcają czas jedynie albo mówieniu o czymś, albo wysłuchiwaniu czegoś nowego.”

Aż się uśmiechnąłem, wszak ta uwaga najcelniej charakteryzuje Areopag współczesny! I prawie każdego z nas, zwłaszcza, że jesteśmy użytkownikami Internetu. Mówienie o czymś, gadanie, wysłuchiwanie czegoś nowego, to przecież sedno naszych czasów. Oczywiście, rolę Areopagu odgrywa dziś telewizja (w dużej mierze także inne media) i Internet. Wywiady, oświadczenia, prognozy, zapowiedzi, riposty, stanowiska, deklaracje – zalew gadaniny, mielenia jęzorami, z jednej strony. Z drugiej strony my, którzy wysłuchujemy tej pustej kanonady i żywimy się nią, by potem epatować innych – „A widziałeś jak…”, „Słyszałaś, co powiedział …” Do tego jeszcze słynna instytucja komentarzy, wszędzie i zawsze można „dodać swój komentarz”. Zupełnie rozumiem i podzielam frazę – „głupi jak komentarz na Onecie”.

Święty Paweł ze swoim orędziem o człowieku będącym dzieckiem Boga, i o Bogu bliskim ludziom („W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”), poniósł porażkę na Areopagu.

– Posłuchamy cię o tym innym razem – rzucili Ateńczycy na zakończenie mowy Apostoła. Jedynie „niektórzy przyłączyli się i uwierzyli” (por. Dzieje 17,16 – 34).

Wiem, nie powiem nic nowego, co spowodowałoby lawinę komentarzy (zwłaszcza na Onecie…). Miłość jest piękna, daje szczęście każdemu, kto wedle niej układa swoje życie. Miłość uszczęśliwia kochającego i dodaje blasku życia kochanemu. Otwiera także drogę do Boga, bo kto nie miłuje, nie zna Boga. Wtorki bez miłości są puste i beznadziejne. W miłości stają się niepowtarzalnymi i najbardziej cudownymi dniami tygodnia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

TYLKO RAZ

Prawdopodobnie na tej ziemi żyjemy tylko raz. Choć zachowujemy się, jakbyśmy żyli przynajmniej dwa razy albo i stukrotnie.

Jednorazowość tego życia bardzo zobowiązuje. Poważny jest czas, stanowiący osnowę naszego życia. Nie można marnować ani chwili. Oczywiście, przeczytamy te słowa i stracimy połowę dnia.

Czas to pierwsza ważna i poważna rzecz. Druga kwestia, to ludzie. Dla nich warto żyć, choć i tak pewnie najwięcej naszej uwagi przykują dziś rzeczy.

Prócz czasu i ludzi, mamy jeszcze piękno. Obecnie to pełnia księżyca, liczne klucze żurawi żegnających nasze bagna i rozlewiska, liście w karnawałowych strojach, mgły królujące przy rzekach i strumieniach. Napatrzymy się jednak najbardziej w telewizory.

Czas, ludzie, piękno. To wszystko mamy dziś i na cały tydzień. Wybierzemy telewizory, rzeczy i nudę. Diabeł nam podpowiada, że jeszcze zdążymy.

Itinerarium , , , , , , , ,

O BOGU W NAS

kazanie na XXVII niedzielę zwykłą
4 października 2009

Jakiś tam Bóg z dalekich niebios, nie nakaże ani zakaże nam czegokolwiek. Rozstajemy się z mężami i żonami bez przekonania o złamaniu świętych zasad.

Nawet Kościół coraz bardziej wyrozumiały dla natury ludzkiej, ułomnej i chwiejnej, stwierdza nieważne małżeństwa, choć wydawały się wcześniej ważne i święte.

Tylko Bóg bliski, który mieszka w nas, jeśli Go tam odkryjemy, może kazać czynić nam rzeczy trudne i nieprawdopodobne. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg w nas mieszka i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Bóg mieszka w nas i tylko tego Boga kochamy i słuchamy.

LITURGIA SŁOWA

(Rdz 2,18-24)
Potem Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.

(Ps 128,1-6)
REFREN: Niechaj nas zawsze Pan Bóg błogosławi

Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich,
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Małżonka twoja jak płodny szczep winny
w zaciszu twojego domu.
Synowie twoi jak oliwne gałązki
dokoła twego stołu.

Tak będzie błogosławiony człowiek, który się boi Pana.

Niech cię z Syjonu Pan błogosławi
i obyś oglądał pomyślność Jeruzalem
przez wszystkie dni twego życia.
Obyś oglądał potomstwo swych dzieci. Pokój nad Izraelem.

(Hbr 2,9-11)
Widzimy Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie. Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego /są/ wszyscy. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazywać ich braćmi swymi.

(1 J 4,12)
Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg w nas mieszka i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.

(Mk 10,2-16)
Faryzeusze przystąpili do Jezusa i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo. Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

Itinerarium , , , , , ,

Autorytety

Kiedy miałem 20 lat żyli ludzie, których nazwiska budziły respekt. Respekt, czyli szacunek. Marek Edelman był jednym z nich.

I było tych ludzi całkiem dużo. Bez trudu mógłbym wymienić co najmniej kilkudziesięciu. A Wy ilu?

To nie Wasza wina. Ale współczuję.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

KILO OWSA ZA DZIEWIĘĆ GROSZY

Ksiądz przeważnie zna wysokość ofiar za chrzest, ślub, pogrzeb. Przeważnie korzystający z tych posług uważają, że składają ofiary za wysokie.

Ja też dzisiaj o cenach. O cenach owsa. Raz, że jutro jest święto zwierząt (św. Franciszka), które są konsumentami owsa i innych zbóż. Dwa, że dokładnie odróżniam owies od jęczmienia, pszenicy, żyta, gryki, seradeli i rzepaku. A trzy, i to jest sedno, że cena owsa jest porażająca.

Owies, skupowany obecnie, ma porażająco niską cenę. Skupowany jest od rolników po 90 – 100 złotych (pszenica po ok. 400 zł, jęczmień 250 zł, a żyto 180 – 200 zł). Za tonę! Co oznacza, że kilogram owsa kosztuje 9 groszy. Rolnik, żeby wyhodować tonę owsa, musi zainwestować 300 złotych minimum. Traci zatem, na jednej tonie, około 210 złotych.

Boję się, że rolnikom dzieje się krzywda. A gdzie jest krzywda, powinien się odezwać ksiądz i każdy myślący człowiek. Bo gdzie jest krzywda, tam jest daleko do Królestwa Bożego. Dlatego piszę o owsie. W kwestiach ofiar za posługi kościelne stosuję zasadę „Co łaska”.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,