Piotrek z Michałem zawiesili wczoraj wieczorem portret Jana Pawła II na świętoduskim kościele.
Jutro przez Polskę przetoczy się dziewiąty Dzień Papieski, będzie zbiórka na fundusz dla ubogiej młodzieży, trochę fanfar i wspomnień.
Portret Jana Pawła II na naszym kościele to tylko znak. Zarówno Piotrek i Michał, jak setki innych młodych (duchem i ciałem) mają prawo do tego (czy innego) znaku. Michał od trzech lat koordynuje zbiórką uliczną, wcześniej to samo robił Piotrek. Obydwaj brali także udział w misyjnym wyjeździe na Kubę, przez parę lat organizowali z dobrym skutkiem obozy i rekolekcje w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży.
Może na starość napiszę książkę o wielu fantastycznych młodych ludziach, wraz z którymi buduję Cywilizację Miłości. Byłaby to gruba księga. Z różnymi opowieściami, prawdziwymi i wyjątkowymi, choć także całkowicie prostymi i zwykłymi.
Młodzi adepci wolontariatu , z którymi spotykałem się w ostatnich dniach, złożyli się na pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi na Sumatrze. Zebraliśmy około sto euro. Może niewiele, ale to kwestia raczej znaku niż wielkości sumy. Znaku, że wiemy o dramacie w dalekiej Indonezji i że reagujemy.
Świat oczywiście ma nieco inne standardy, wiem o tym. Wyścig szczurów, pogoń za kasą, wyprana z treści kultura i rozrywka. Powodów do biadolenia aż nadto.
Nie chcę także narzekać, że idee Jana Pawła II bledną i mało kto nimi się przejmuje. Wierzę, że Cywilizacja Miłości jest możliwa, choć jej wznoszenie jest żmudne. A parę razy w roku nie zaszkodzi jak przypomnę, że na tym wielkim placu budowy Cywilizacji Miłości, przynajmniej tam, gdzie jestem i żyję, ciągle panuje intensywny ruch.

