DRZEWKO SZCZĘŚCIA

Te rzeczy, o których mówi dziś w Ewangelii Jezus, to nasze rzeczy. Twoje życie.

Jest delikatna, ale wyraźna i przekonująca, wizja szczęścia w słowie, które do nas dociera. Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie! Sensem Adwentu jest twoje przebudzenie do właśnie tego życia, jakie masz. A ileż w tobie rozczarowania swoim życiem! Urodą, słabością, marną kasą, niewyraźnymi perspektywami. Prawie same klęski i porażki, marne jutro.

Nic innego do szczęścia nie dostaniesz, poza swoim życiem. To jedyne pole, na którym ma wyrosnąć drzewo twojego szczęścia. Oczywiście, drzewka szczęścia rosną w ogródkach sąsiadów, w innych miastach, w Paryżu albo Wenecji (byłem, widziałem, guzik prawda). Rosną tam, tylko w twoich wyobraźniach. To tam rodzą się iluzje i złudzenia, odrywające cię od szczęścia i piękna twojego życia. Nie ma szczęścia poza twoim życiem. Poza twoją rodziną, twoimi ścianami domu, twoimi książkami.

Nie ma szczęścia jutro. Nie ma szczęścia tam. Jest tu. Jest dziś. Popatrz w lustro. To twoje szczęście. Popatrz teraz dookoła siebie. To twoje szczęście. Jesteś najszczęśliwszym człowiekiem. Innego szczęścia nie ma.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 11,1-10)
I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.

(Ps 72,1-2.7-8.12-13.17)
REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

Niech Jego imię trwa na wieki,
jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.
Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,
niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

(Łk 10,21-24)
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

ODWAGA PORZUCANIA I WYBIERANIA

Na progu Adwentu słyszymy opowieść o powołaniu, Andrzeja i Piotra. Otrzymali misję, pewne zadanie, odmieniło się ich życie.

Stajemy wobec tej opowieści, jakby legendy, o dawnych cudach. Czy cokolwiek ważnego z tej opowieści znajdujemy w naszym życiu? Czy jej przesłanie w ogóle może nas dotyczyć?

Być może dotyczy niektórych ludzi, wobec których Bóg ma jakiś szczególny plan, ale my? My, którzy mamy rodziny, pracę, dzieci, utrzymanie domu na głowie? Jakie powołanie? Prawdopodobnie, gdyby dotarł do nas głos powołania (wzywającego do wykonania jakiegoś niezwykłego dzieła), uznalibyśmy to za przykrą ingerencję w nasze sprawy. Mamy, coraz częściej od wczesnej młodości, zarysowany scenariusz kariery i celów do osiągnięcia. Czy bylibyśmy gotowi przyjąć propozycję z zewnątrz, właśnie od samego Boga? I zrezygnować ze swojej wizji życia?

Czemu zatem Andrzej, pewnie podobnie myślący jak my, a za nim Piotr i inni, „natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Jezusem.”? Przydarzyło im się coś niezwykłego, absolutnie innego, porywającego, olśniewającego, zachwycającego i bardzo prawdziwego. Coś, dla czego warto było natychmiast rzucić to, co było dotąd ich życiem. Jeżeli przykuci jesteśmy do swojej wizji życia, bez względu na to czy ma jakiś głębszy sens, jeśli przywarliśmy do niej, bo jest nasza i ten walor jest najistotniejszy, szanse na choćby minimalny wpływ Boga na nasze życie są nikłe. Wszystko, co nie nasze, będzie złe, choćby było fantastyczne i cudowne.

Może już o tym pisałem, rozmawiała ze mną dziewczyna, po studiach, bardzo dobrych, za kilkanaście dni miała wychodzić za mąż. Zaproszenia rozesłane, sala na bal zarezerwowana, ślub w kościele także, była suknia, pantofle, welon i wszystko inne. Zrezygnowała tuż przed datą ślubu. „Poszłam na spacer i nagle uderzyła mnie jasna myśl: Ja go nie kocham! Dałam się nakręcić! Obok kolejne koleżanki wychodziły za mąż, rodzina naciskała trochę, chodziłam z chłopakiem dwa lata, nawet fajnym. Ale ja go nie kocham!”

Olśnienie, nagła świadomość, poczucie absurdu i jasna pewność, że musi radykalnie inaczej spojrzeć na swoje życie. Możecie sobie wyobrazić reakcje rodziny i najbliższych. Ja przyjąłem jej decyzję ze zrozumieniem, choć także ze współczuciem dla chłopaka.

Właśnie coś takiego musi się nam przydarzyć, sprawa wielkiej wagi, albo w sensie odrzucenia czegoś, albo absolutnego zachwytu, abyśmy pojęli sedno powołania i szczęścia, jakie ono ze sobą niesie. I tego też każdemu z was życzę na początku Adwentu. Miejmy odwagę przyjrzeć się swojemu życiu. I zdecydować, co trzeba porzucić, natychmiast. I z odwagą wybrać, to co lśni jako zapowiedź nowego szczęścia.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 49,1-6)
Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: “Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. Teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: “To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.

lub

(Rz 10,9-18)
Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa.

(Ps 19, 2-3. 4-5ab)
REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Niebiosa głoszą chwałę Boga
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.

Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.

(Mt 4,19)
Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

(Mt 4,18-22)
Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

ZE SZCZĘŚCIEM W SERCACH

kazanie na początek Adwentu 2009 niedziela 29 listopada 2009 Tegoroczny Adwent chcemy przeżywać w naszym kościele i wspólnotach funkcjonujących w naszym Duszpasterstwie, ze szczęściem w sercach i na twarzach. Po to właśnie Bóg narodził się pomiędzy nami, żebyśmy byli szczęśliwi. Ale my o tym zapominamy. Podczas Rorat zaserwujemy duże dawki szczęścia. Zapraszamy – od 30 listopada, 6.30 rano! Chcemy także przynieść trochę szczęścia dzieciom, którym służymy w Polsce i w innych miejscach. To dzieci z zapomnianych ulic Lublina – z Wapiennej, Dzierżawnej, Grygowej, Starych Bronowic, Wrońskiej, ze Starówki. Dzieci ze Szpitala Dziecięcego i dzieci uchodźców z lubelskiego ośrodka. A także dzieci z Tanzanii i Kenii, z Gruzji i Kuby. Do wszystkich tych dzieci docieramy z obecnością, ale także z kredkami, zabawkami czy cukierkami. Szczęście dziecka jest szczęściem samego Boga. W ogóle jesteśmy mistrzami świata w smęceniu, truciu, narzekaniu, warczeniu na ludzi i świat i w roznoszeniu epidemii smutku. A przecież jest Bóg, nawet między nami. Przecież jesteśmy wolni, od ruskich już od 20 lat. Przecież mamy komputery, komórki, samochody, niezłe mieszkanka. Mamy zdolne dzieci, prześliczne żony, zaradnych mężów, złote medale Majewskiego i Włoszczowskiej na olimpiadzie w Pekinie. Naprawdę mamy Boga w sercu, Ducha Świętego w ciałach, Chrystusa w braciach i siostrach. Jesteś szczęśliwy, wierzysz, czujesz się nieszczęśliwy, potrzebujesz nawrócenia. LITURGIA SŁOWA (Jr 33,14-16) Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu. W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością. (Ps 25,4-5.8-10.14) REFREN: Do Ciebie, Panie, wznoszę moją duszę Daj mi poznać, Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję. Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom. Pomaga pokornym czynić dobrze, pokornych uczy dróg swoich. Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski dla strzegących Jego praw i przymierza. Bóg powierza swe zamiary tym, którzy się Go boją, i objawia im swoje przymierze. (1 Tes 3,12-4,2) Pan niech pomnoży liczbę waszą i niech spotęguje waszą wzajemną miłość dla wszystkich, jaką i my mamy dla was; aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga, Ojca naszego, na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi. A na koniec, bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania i podobania się Bogu – jak już postępujecie – stawajcie się coraz doskonalszymi! Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa. (Ps 85,8) Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie! (Łk 21,25-28.34-36) Jezus powiedział do swoich uczniów: Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Z boku

Chrześcijaństwo stawia tak wysokie wymagania, że przeciętny człowiek musi bardzo, ale to bardzo się starać, aby im chociaż w części sprostać. Tak dotychczas myślałem i – co tu kryć – strach, że nie sprostam wyzwaniom utrwalał we mnie postawę małozaangażowanego, choć raczej życzliwego obserwatora.

Wyobrażałem sobie na przykład, że jednym z takich bardzo wysokich wymagań, którym nie potrafię (no i nie za bardzo chcę) sprostać jest to, aby liczyć się z uczuciami i poglądami innych ludzi. Nawet jeśli te uczucia i poglądy mocno nas ranią, albo są dla nas niezrozumiałe. A już szczególnie wtedy, jeśli dotyczą one symboli, a nie spraw życia i śmierci.

W ostatnim tygodniu skorygowałem swoje błędne wyobrażenia. Zobaczyłem, że chrześcijańska postawa jest w zasięgu mojej ręki.

Tylko jakoś wcale nie zdopingowało mnie to do większego zaangażowania. A i życzliwość jakby ciut zmalała.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

KLEPKI ANDRZEJKOWE

Na Andrzejki proszę sobie pohulać, potańczyć, poweselić się, pośpiewać i pokrzyczeć.

Andrzejki, mam na myśli dzisiejszy wieczór. I może, co by jeszcze dorzucić wesołość jakowąś, migawka z sali sądowej. Sprawa rozwodowa, on wnosi pozew, również o równy i sprawiedliwy podział majątku. Do podziału jest także luksusowy parkiet, z klepek. Strony głowią się, jak te klepki rozdzielić. On nalega, że sprawiedliwość i równość w dziedzinie klepek winna być absolutna.

Optymistyczna pani sędzia proponuje dwa warianty.

– Możemy zliczyć klepki i każdej stronie dać równą liczbę, albo ekwiwalent pieniężny, odpowiadający wartości klepek, o ile ktoś z państwa zdecyduje się wziąć wszystkie. I to jest jeden wariant. A drugi, bardziej sprawiedliwy, żeby pan był usatysfakcjonowany, jest taki, że przerżniemy każdą klepkę na pół i każda ze stron weźmie dokładnie połowę klepek. I wtedy będzie miał pan sprawiedliwość absolutną.

Pan mąż, nie zdeprymowany, zdecydował się na wariant pierwszy. A mnie dziwi, że nie brakuje facetów, którym brak klepki, a nawet połowy klepek. I raduje, że panie w sądzie bywają rezolutne i z wariantami. Udanych baletów!

Itinerarium , , , , , , , , ,

PRZEDŚWIĄTECZNIE

Za miesiąc będzie po Świętach. Po opłatku. Po choince, po prezentach i po złudzeniach.

Rzeczywiście nakręcamy się emocjami okołoświątecznymi, a to wcale nie skutkuje większymi zmianami w naszym życiu. To, co istotne w Bożym Narodzeniu, może zdarzyć się dzisiaj, i oby tak się stało. I jeżeli stanie się dzisiaj, będzie sens obchodzenia Bożego Narodzenia, wszystkich choinek, bombek, kolęd i dwunastu potraw. A piszę o tym na miesiąc przed końcem Świąt, żebyśmy znowu nie obeszli się złudzeniami.

To, co istotne, to Bóg pośród nas. Bóg teraz pośród nas, nie za miesiąc. Bóg jest zawsze dziś. Dziś i tu, gdzie jesteś. Tu, żebyśmy znowu nie łudzili się, iż bardziej jest w Ziemi Świętej niż w Wólce Średniej, czy gdziekolwiek indziej. Ta realna, nadrealna (dlatego trudna do uchwycenia) bliskość Boga to jeden wymiar Bożego Narodzenia.

Drugi, to twoja gotowość do relacji z Nim, relacji, w której wszystko może się wywrócić do góry nogami i rękami. Jak Bóg jest tak blisko, tak blisko, i jeśli chcesz wejść z Nim w unię (a to było celem Jego rodzenia się wśród nas), to bądź gotowy na najbardziej niesamowite scenariusze zmian w twoim życiu. Bóg nie przychodzi dla dekoracji naszego nudnego świata, przychodzi, aby cię wciągnąć w orbitę Swojego świata.

Jeśli zatem gotowy jesteś na te zmiany, już dziś, nie miniesz się z pięknem Bożego Narodzenia. Wesołych Świąt!

Itinerarium , , , , , , , ,

O SZUKANIU WYTRWAŁYM

Na Księżycu już ludzie byli, latają także po orbicie dookoła ziemi. Pewnie niedługo Mars, Wenus, ewentualnie dalej polecą.

Kolumb odkrył Amerykę, Marco Polo Chiny, a Magellan jako pierwszy opłynął dookoła ziemię. Watt wynalazł silnik parowy, Edison żarówkę, a Bell telefon. Mamy dzięki nim wszystkim trochę więcej Ziemi, a nawet Kosmosu, mamy światło wieczorem i możemy dzwonić do siebie, na różne nawet sposoby.

Ewangeliczne wezwanie, szukajcie a znajdziecie, niesie ze sobą sporą porcję optymizmu. Powtarzam, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a jak się komuś tak wydaje, to znaczy, że za wcześnie zrezygnował. Trochę się boję, że dziś bardziej nastawieni jesteśmy na kupienie rzeczy, posiadanie ludzi, na konsumpcję. To wiemy. Tylko jeszcze jedną konsekwencją jest zaprzestanie poszukiwania i tworzenia.

I może dlatego tak niewiele na „naszym rynku” miłości, w której tworzenie i poszukiwanie jest decydujące. I kto wie, czy nie z tego samego powodu do Boga nam dalej.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

NEWS

Najnowsze wiadomości. Słucham, faktycznie są nowe.

Nowe w sensie takim, że dotyczą zdarzeń, spotkań, oświadczeń, wypowiedzi, kłótni, których jeszcze nie było, ale które z łatwością mogłem przewidzieć. Starzy aktorzy – politycy, luminarze, gadające głowy – trochę nowe kwestie do wygłoszenia. I tak co dzień.

Na szczęście co dzień otwieram Ewangelię, w której znajduję dobre nowiny (dla mniej wtajemniczonych, w języku greckim „dobra nowina” to właśnie „Ewangelia”). Wśród tych dobrych nowin odnajduję prawdę, że ludzie mogą się zmieniać, z największych skurczybyków w pełnych światła aniołów. Przyroda nadal jest tak piękna, że salony przyodziewające modnisie mogą się zwijać. Choroby są do pokonania, choć lekarze machają ręką. Można porozmawiać o ponownym narodzeniu. Uczyć się szacunku dla celników (złodziei) i nierządnic (z agencji towarzyskich). Wyrywać morwy i ciskać na odległość w morze. Iść drogą miłości i wygrywać życie.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

WIERZĘ NIE WIERZĘ

Wierzę, nie wierzę, odpowiedź wydaje się bardzo prosta. A jest niezwykle trudna w rzeczywistości.

Odnoszę wrażenie, jakby coraz częściej nasza wiara zacieśniała się do rzeczy możliwych. Przez co, oczywiście przestaje być już wiarą, a staje się zbiorem dość oczywistych przekonań.

Spotykam ludzi coraz mniej pewnych wszystkiego, a co za tym idzie także Boga, wieczności i zbawienia. Tak, jakby w wierze pojawiła się przestrzeń mgły, przez którą niczego nie widać wyraźnie, tym bardziej spraw ostatecznych. Mniej wierzymy ludziom (w imię ostrożności?), mniej wierzymy w przyszłość (zbyt dużo czynników do ogarnięcia), mniej wierzymy nawet w siebie samych (nie mogąc pewnie wpierw siebie zrozumieć). Zdecydowanie mniej wierzymy we wszystko, co jest treścią naszego życia. Jeszcze wierzymy, choć mniej, mgliściej i z dużym marginesem odwoływalności. Prawda to wszystko?

Ponieważ mniej wierzymy, mniej też możemy czynić rzeczy sensownych. Dobrą jakość kilku rzeczy sensownych i ważnych zastępujemy mnogością rzeczy pstrych, błahych i pustych. Możliwości tworzenia, zwłaszcza w sferach „niemożliwych” ustępują miejsca swoistej życiowej zabawie w „lego” (pamiętacie te klocki?). Prawda to wszystko?

A dalej co? Pozostańmy przy tych kilku uwagach, szukając co dalej. Jeżeli wiara zatli się jedynie maleńkim żarem, pochłonie nas dym, zakrztuszający dym, z niewielkim poletkiem sensu. Jeżeli zagaśnie całkiem, po co jeszcze żyć?

Dobrze jest, przypominam, zrobić sobie listę rzeczy niemożliwych, tak jak je dziś widzimy. To pomoże nam ujrzeć rozległe zagony naszej niewiary, bądź wiary słabnącej.

Dobrze jest także spojrzeć na siebie i odpowiedzieć na pytanie dlaczego, w pierwszym rzędzie, słabnie wiara w nas samych. Bo tu chyba jest źródło mgły niewiary w ludzi, w przyszłość i ostatecznie w Boga także.

Prawda o mgle, na szczęście, jest taka, że rozwiewa ją silny wiatr i wchłania gorąco słońca. To prawda!

Itinerarium , , , , , , ,

CO WYNIKA Z RUIN ZAMKU?

Rzeczy wielkie zdarzają się w epopejach, spisanych i opowiadanych, czasem nawet śpiewanych i odmalowanych w obrazach czy freskach.

Epopeje, pomniki, obeliski, gigantyczne budowle, zdają się mówić, że zdarzały się rzeczy wielkie, które tworzyli ludzie, że komuś o coś ważnego chodziło. Pokazywałem niedawno młodzieży ruiny zamku, pod Lublinem, powstałego w czasach wykluwania się unii polsko-litewskiej. Czasy świetności zamku przypadły na heroiczną obronę Europy przed Turkami (XVII wiek). Przy okazji wspominałem jak rodziła się idea zjednoczenia Litwy i Polski, dlaczego Polska stawała w obronie chrześcijańskiej Europy.

Ktoś kiedyś w przeszłości doszedł do wniosku, że skandalem jest niewolnictwo. Inny, pewnie pamiętając zachowania samego Jezusa, założył pierwsze leprozorium. W średniowieczu powstawały szpitale świętoduskie, tzn. swoiste domy opieki społecznej (nad chorymi, zniedołężniałymi, zubożałymi, bezdomnymi) z kościołami pod wezwaniem Świętego Ducha. Nie wiem jak i gdzie pojawiła się idea powszechnego kształcenia, ale dzięki Bogu dziś jest to oczywiste, podobnie jak prawo kobiet do głosowania.

Wiele z tych ważnych rzeczy zrodziło się z inspiracji Ewangelią. Z ważnych pytań jakie ona stawia; oczywiście w jakiejś mierze skłania do nich także lektura dobrych książek czy słuchanie Mozarta. Dziś ważne pytania przebijają się z trudem do dyskursu publicznego.

Czy budujemy swoje życie i nasze wspólne według prawdy? Odpowiadam, że nie, bo oswoiliśmy kłamstwo jako metodę osiągania celów, głównie dzięki polityce, gdzie kłamstwo i intryga stały się normą, stosowaną bezkarnie. Czy jesteśmy bliżej sprawiedliwości? Odpowiadam, że nie, bo nieuczciwe formy zdobywania pozycji i majątku – niestety w majestacie prawa (pamiętajmy, że to, co zgodne z prawem, często jest niezgodne z poczuciem sprawiedliwości czy słuszności; niekiedy zgodne z prawem jest krzywdzenie ludzi) – wręcz się wzmagają. Czy jako kolebka Solidarności realizujemy jej przesłanie? Odpowiadam, że nie, bo w naszym kraju rośnie liczba głodnych dzieci, bezdomnych, coraz niechętniej traktujemy uchodźców.

Ważne pytania można także przenieść na sferę naszego osobistego życia. Czy jesteś szczęśliwy? Czy wierzysz w miłość i żyjesz nią każdego dnia? Co robisz z urazami do wrogów? Przebaczasz? Czy niesiesz radość coraz bardziej smutnym ludziom?

I nie chodzi o to, aby kiedyś wystawiono ci pomnik lub napisano o tobie książkę. Sprawy ważne decydują o tym, czy jesteśmy ludźmi, godnymi tego miana. I od nich warto zacząć nowy tydzień.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,