Na Andrzejki proszę sobie pohulać, potańczyć, poweselić się, pośpiewać i pokrzyczeć.
Andrzejki, mam na myśli dzisiejszy wieczór. I może, co by jeszcze dorzucić wesołość jakowąś, migawka z sali sądowej. Sprawa rozwodowa, on wnosi pozew, również o równy i sprawiedliwy podział majątku. Do podziału jest także luksusowy parkiet, z klepek. Strony głowią się, jak te klepki rozdzielić. On nalega, że sprawiedliwość i równość w dziedzinie klepek winna być absolutna.
Optymistyczna pani sędzia proponuje dwa warianty.
– Możemy zliczyć klepki i każdej stronie dać równą liczbę, albo ekwiwalent pieniężny, odpowiadający wartości klepek, o ile ktoś z państwa zdecyduje się wziąć wszystkie. I to jest jeden wariant. A drugi, bardziej sprawiedliwy, żeby pan był usatysfakcjonowany, jest taki, że przerżniemy każdą klepkę na pół i każda ze stron weźmie dokładnie połowę klepek. I wtedy będzie miał pan sprawiedliwość absolutną.
Pan mąż, nie zdeprymowany, zdecydował się na wariant pierwszy. A mnie dziwi, że nie brakuje facetów, którym brak klepki, a nawet połowy klepek. I raduje, że panie w sądzie bywają rezolutne i z wariantami. Udanych baletów!

