Za miesiąc będzie po Świętach. Po opłatku. Po choince, po prezentach i po złudzeniach.
Rzeczywiście nakręcamy się emocjami okołoświątecznymi, a to wcale nie skutkuje większymi zmianami w naszym życiu. To, co istotne w Bożym Narodzeniu, może zdarzyć się dzisiaj, i oby tak się stało. I jeżeli stanie się dzisiaj, będzie sens obchodzenia Bożego Narodzenia, wszystkich choinek, bombek, kolęd i dwunastu potraw. A piszę o tym na miesiąc przed końcem Świąt, żebyśmy znowu nie obeszli się złudzeniami.
To, co istotne, to Bóg pośród nas. Bóg teraz pośród nas, nie za miesiąc. Bóg jest zawsze dziś. Dziś i tu, gdzie jesteś. Tu, żebyśmy znowu nie łudzili się, iż bardziej jest w Ziemi Świętej niż w Wólce Średniej, czy gdziekolwiek indziej. Ta realna, nadrealna (dlatego trudna do uchwycenia) bliskość Boga to jeden wymiar Bożego Narodzenia.
Drugi, to twoja gotowość do relacji z Nim, relacji, w której wszystko może się wywrócić do góry nogami i rękami. Jak Bóg jest tak blisko, tak blisko, i jeśli chcesz wejść z Nim w unię (a to było celem Jego rodzenia się wśród nas), to bądź gotowy na najbardziej niesamowite scenariusze zmian w twoim życiu. Bóg nie przychodzi dla dekoracji naszego nudnego świata, przychodzi, aby cię wciągnąć w orbitę Swojego świata.
Jeśli zatem gotowy jesteś na te zmiany, już dziś, nie miniesz się z pięknem Bożego Narodzenia. Wesołych Świąt!

