SŁOWNIK WYRAZÓW OBCYCH

Piątek 6 maja 2011

 

Na całkiem poważnej stronie, niezwykle wziętej specjalistki od marketingu i „kreowania wizerunku w biznesie”, przeczytałem następujący tekst:

Świat jest ciągłą zmianą. Jeśli chcemy dotrzymać tempa zmieniającej się nieustannie rzeczywistości musimy te zmiany mieć na oku, rejestrować, obserwować i kreatywnie dostosowywać do siebie i swoich możliwości.

Świat przyspiesza. Zmiany w dzisiejszym świecie – na każdej płaszczyźnie – zachodzą niewiarygodnie szybko. Nie możemy się przywiązywać do jednej myśli, koncepcji, schematu postępowania, gdyż za chwilę w obiegu już inne idee, koncepcje, projekty są ważne i poszukiwane. Przywiązanie do przestarzałych wzorców, przestarzałe myślenie powoduje, że stoimy w miejscu.

Tylko elastyczność i otwartość na zmiany spowoduje, że osiągniemy wyznaczone cele, jednocześnie czyniąc świat wokół lepszym i piękniejszym .

I pomyślałem, że takie tam archaiczne tezy typu „Nie kradnij”,  „Nie zabijaj”, „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” czy nawet „Szanuj zieleń” ,  od dość dawna uznawane za stałe i nienaruszalne, nie mają szans. W opisie świata zaserwowanego przez specjalistkę od nowoczesnego marketingu, jawi się on jako bezkształtna pulpa, z której każdy może ulepić, co mu się podoba, na dodatek co innego każdego dnia. Ze słownika znikają wówczas takie frazy jak „Na zawsze”, „Tylko ty”, „Do końca życia”, „Nigdy cię nie opuszczę”, „Możesz na mnie polegać”, „Przyjdę jutro, „Daję ci słowo”, „Nic nas nie rozłączy”. Powoli przechodzą do współczesnego Słownika Wyrazów Obcych.

Wędrowcy na Polesiu wiedzą co to jest spleja, trzęsawisko, coś w rodzaju ruchomego, dryfującego dywanu mchów, roślin i ziemi. Niepewne, grząskie, zdradliwe, choć dla oka ładne. Popatrzeć można, wchodzić nie ma sensu.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

KOLEDZY DWAJ

Czwartek 5 maja 2011

 

Dwóch kolegów z pracy dopadła ta sama choroba. Jeden naszprycował się lekami, rozłożył na tapczanie i kazał żonie podawać sobie gorący barszczyk. Niestety choroba była groźna, kuracja zawiodła i człowiek umarł, co się niestety zdarza.

Drugi początkowo zrobił to samo, ale wieczorem przypomniał sobie, że obiecał przyjacielowi przewieźć meble. Zostawił chorobę w łóżku i poleciał do przyjaciela. Przyszła śmierć, znalazła w łóżku zarazę, raz ciach, zabiła choróbsko („Dobre i to”, pomyślała). Człowiek wrócił od przyjaciela, zasnął spokojnie i obudził się całkiem zdrowy.

To nieprawda, że umieramy z powodu chorób. Umieramy z powodu braku ważnych rzeczy, które koniecznie powinniśmy zrobić.

I w tym cała rzecz!

Itinerarium , , , ,

KTO SIĘ NAJBARDZIEJ UDAŁ PANU BOGU

Środa 4 maja 2011

 

Małe dziewczynki miewają intuicję teologiczną, czasem wręcz genialną. Ksiądz Józef Tischner często głosił kazania dla dzieci i wchodził z nimi w ciekawe dialogi. Któregoś razu opowiadał dzieciom o pięknie stworzenia, o tym, że Bóg stworzył pracowite mrówki, ze wszech miar potrzebne krowy i melodyjnie śpiewające słowiki. I podprowadzał dzieci, aby odgadły kto jest królem i szczytem całego stworzenia.

– A jak myślicie, kto jest najpiękniejszym stworzeniem i kto się tak najbardziej udał Panu Bogu?

Do mikrofonu z podniesioną rączką podeszła mała, śliczna dziewczynka z warkoczykami i bez chwili wahania odpowiedziała:

– No chyba ja …

 

I miała rację! Jeśli umiesz powiedzieć o sobie tak, jak ta dziewczynka, jesteś szczęśliwy, nie musisz porównywać się z kimkolwiek, rozumiesz, że Bóg stworzył świat dla ciebie. Jesteś najpiękniejszym i najbardziej udanym dziełem Pana Boga. I dlatego życie jest tak fantastyczne!


 

Itinerarium , , , , , , , ,

BIN LADEN

Kazanie na Uroczystość Królowej Polski

3 maja 2011

 

Osama bin Laden był złym  człowiekiem. Odpowiada za śmierć wielu tysięcy niewinnych ludzi. Ale chciałbym, aby  żył, aby został sprawiedliwie osądzony i żeby otrzymał karę za swoje czyny.

Myślę, że źle jest życzyć komukolwiek śmierci. Nie można się także cieszyć z czyjejś śmierci. Tym bardziej publicznie wyrażać radość z powodu czyjejkolwiek śmierci. Informację o zabiciu Osamy usłyszałem w poniedziałek rano, wraz z komentarzem  prezydenta USA, Baracka Obamy  – „Sprawiedliwości stało się zadość”. Zaraz potem korespondent radiowy relacjonował entuzjazm Amerykanów, którzy tłumnie wylegli przed Biały Dom i wyrażali otwarcie radość ze śmierci „wroga nr 1”, przy okazji tańcząc i śpiewając. Ogromnie mnie to speszyło i zmartwiło, wszak i sam Obama i Amerykanie to sympatyczni ludzie, na dodatek chrześcijanie.

Potem w kompletne osłupienie i niesmak wprawiło mnie to, co usłyszałem i przeczytałem  w opiniach naszych, polskich polityków i katolików. Polećmy po nazwiskach. Bronisław Komorowski, prezydent, w niedzielę wzruszony na uroczystościach beatyfikacji Jana Pawła II: „Zabicie Osamy bin Ladena to źródło satysfakcji dla Ameryki, ale także ważny dzień dla Polski”. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, na Twitterze „YES, THEY DID! Gratulacje,  Amerykanie. 11/9 zginęli także Polacy. Sprawiedliwości nareszcie stało się zadość!”. Rzecznik MSZ, Marcin Bosacki:  „Sprawiedliwości stało się zadość. Cieszymy się wraz z narodem amerykańskim. Gratulujemy Amerykanom. Ten człowiek był odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi.” Coraz bardziej nie dowierzałem i robiło mi się przykro, że można tak myśleć i mówić, w dzień po beatyfikacji „naszego Papieża”, który w stosunku do swojego „wroga nr 1”, Ali Agcy, zamachowca, zachował się zupełnie inaczej. Na koniec znalazłem wypowiedź, o zgrozo, ministra sprawiedliwości, Krzysztofa Kwiatkowskiego: „ To dobra wiadomość dla nas wszystkich”. Myślę, że to zła wiadomość dla nas wszystkich, że ważne osoby w naszym państwie cieszą się publicznie ze śmierci innego człowieka. Złego, to prawda, ale człowieka. Wszystkie te komentarze przypominają mi trochę pogawędki myśliwych po upolowaniu grubego zwierza. Ale przecież tu chodzi o człowieka! Na miły Bóg, zdziczeliśmy do reszty?

Całkowicie dobiła mnie informacja, podana w kilka godzin po zlikwidowaniu Osamy, podana przez AFP (Agence France Presse): Kurs dolara poszedł w górę po wiadomości o śmierci bin Ladena”.

Jesteśmy ludźmi, chrześcijanami. Przypomnę, że można inaczej, po ludzku traktować wrogów „numer jeden”.

 

Jurand słuchał opowiadania bez jednego drgnienia i ruchu, tak że obecnym zdawać się mogło, iż pogrążony jest we śnie. Słyszał jednak i rozumiał wszystko, bo gdy Hlawa zaczął mówić o niedoli Danusi, wówczas w pustych jamach oczu zebrały mu się dwie wielkie łzy i spłynęły mu po policzkach. Ze wszystkich ziemskich uczuć pozostało mu jeszcze jedno tylko: miłość do dziecka.

Potem sinawe jego usta poczęły się poruszać modlitwą. Na dworze rozległy się pierwsze, dalekie jeszcze grzmoty i błyskawice jęły kiedy niekiedy rozświecać okna. On modlił się długo i znów łzy kapały mu na białą brodę. Aż wreszcie przestał i zapadło długie milczenie, które przedłużając się nad miarę, stało się na koniec uciążliwe dla obecnych, bo nie wiedzieli, co mają z sobą robić.

Na koniec stary Tolima, prawa Jurandowa przez całe życie ręka, towarzysz we wszystkich bitwach i główny stróż Spychowa, rzekł:

– Stoi przed wami, panie, ten piekielnik, ten wilkołak krzyżacki, który katował was i dziecko wasze; dajcie znak, co mam z nim uczynić i jako go pokarać?

Na te słowa przez oblicze Juranda przebiegły nagle promienie – i skinął, aby mu przywiedziono tuż więźnia.

Dwaj pachołkowie chwycili go w mgnieniu oka za barki i przywiedli przed starca, a ów wyciągnął rękę, przesunął naprzód dłoń po twarzy Zygfryda, jakby chciał sobie przypomnieć lub wrazić w pamięć po raz ostatni jego rysy, następnie opuścił ją na piersi Krzyżaka, zmacał skrzyżowane na nich ramiona, dotknął powrozów – i przymknąwszy znów oczy, przechylił głowę.

Obecni mniemali, że się namyślał. Ale cokolwiek bądź czynił, nie trwało to długo, gdyż po chwili ocknął się – i skierował dłoń w stronę bochenka chleba, w którym utkwiona była złowroga mizerykordia.

Wówczas Jagienka, Czech, nawet stary Tolima i wszyscy pachołkowie zatrzymali dech w piersiach. Kara była stokroć zasłużona, pomsta słuszna, jednakże na myśl, że ów na wpół żywy starzec będzie rzezał omackiem skrępowanego jeńca, wzdrygnęły się w nich serca.

Ale on, ująwszy w połowie nóż, wyciągnął wskazujący palec do końca ostrza, tak aby mógł wiedzieć, czego dotyka, i począł przecinać sznury na ramionach Krzyżaka.

Zdumienie ogarnęło wszystkich, zrozumieli bowiem jego chęć – i oczom nie chcieli wierzyć. Tego jednak było im zanadto. Hlawa jął pierwszy szemrać, za nim Tolima, za tymi pachołkowie. Tylko ksiądz Kaleb począł pytać przerywanym przez niepohamowany płacz głosem:

– Bracie Jurandzie, czego chcecie? Czy chcecie darować jeńca wolnością?

– Tak! – odpowiedział skinieniem głowy Jurand.

– Chcecie, by odszedł bez pomsty i kary?

– Tak!

Pomruk gniewu i oburzenia zwiększył się jeszcze, ale ksiądz Kaleb, nie chcąc, by zmarniał tak niesłychany uczynek miłosierdzia, zwrócił się ku szemrzącym i zawołał:

– Kto się świętemu śmie sprzeciwić? Na kolana! I klęknąwszy sam, począł mówić:

– Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje…

I odmówił “Ojcze nasz” do końca. Przy słowach: “i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, oczy jego zwróciły się mimo woli na Juranda, którego oblicze zajaśniało istotnie jakimś nadziemskim światłem.

A widok ów w połączeniu ze słowami modlitwy skruszył serca wszystkich obecnych, gdyż stary Tolima o zatwardziałej w ustawicznych bitwach duszy, przeżegnawszy się krzyżem świętym, objął następnie Jurandowe kolano i rzekł:

– Panie, jeśli wasza wola ma się spełnić, to trzeba jeńca do granicy odprowadzić.

– Tak! – skinął Jurand.

Coraz częstsze błyskawice rozświecały okna; burza była bliżej i bliżej.

(Henryk Sienkiewicz, KRZYŻACY, rozdz. XXV)

 

PS. Dla mniej oczytanych: Krzyżak Zygfryd wyłupił Jurandowi ostanie oko i porwał córkę, Danuśkę, więził ją, co przypłaciła utratą zdrowia, a potem i życia.

 

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

SIŁA OLBRZYMA

Poniedziałek 2 maja 2011

Przynajmniej dwa ważne momenty przykuły moją uwagę podczas wczorajszych uroczystości. Najpierw fragment z homilii Benedykta XVI, w której odniósł się do „sprawy”, dla której żył i umarł Jan Paweł II.

Ale o jaką sprawę chodzi? Chodzi o to samo, co Jan Paweł II wyraził już podczas swej pierwszej uroczystej Mszy świętej na placu św. Piotra w niezapomnianych słowach: “Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. To, o co nowo wybrany Papież prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma – siłą, którą czerpał z Boga – tendencję, która wydawała się być nieodwracalna.
Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity syn narodu polskiego, pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomógł nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda jest gwarancją wolności.

Siła olbrzyma odwracającego tendencję wypchania, wyrzucenia Chrystusa z doświadczenia współczesności.  I pomógł nam nie lękać się. Cieszę się, że jestem reprezentantem pokolenia, które doświadczyło na własnej skórze prawdy powyższych słów.

Drugi ważny moment, to prośba wyrażona w modlitwie Regina Coeli (wielkanocny odpowiednik „Anioł Pański”), aby Jan Paweł II pobłogosławił dzieło budowania Cywilizacji Miłości. Pomysł przebudowania cywilizacji w duchu miłości jest dziełem Pawła VI  (1975), ale realne podstawy tej wizji nadał Jan Paweł II, przede wszystkim w encyklice „Dives in misericordia” (1980). W pierwszej oficjalnej litanii do Jana Pawła II, zatwierdzonej przez kardynała Stanisława Dziwisza znajdziemy wezwanie „Promotorze cywilizacji miłości, módl się za nami” (cały tekst na końcu).  Czuję się obdarzony błogosławieństwem Jana Pawła II w tym ważnym dziele, mam nadzieję, że wielu z was także.

Transmisja z uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II w kilku momentach rozbawiła mnie także. Pojawili się bowiem „konferansjerzy”, komenderujący milionem wiernych, nawet 1.500.000, jak czytam. „Proszę nie klaskać, nie machać flagami”, „A teraz proszę się przez chwilę pomodlić w ciszy”. To novum liturgiczne, skądinąd smutne trochę, hamujące jakiekolwiek odruchy spontaniczności  wśród uczestników.

Pokolenie JP2, zebrane w Rzymie czy przed telewizorami, przyzwyczaiło się do kształtowania liturgii dość radośnie, że wspomnę tylko Rzym 2000 (Światowy Dzień Młodzieży), gdzie kilka dziewcząt zatańczyło w czasie psalmu responsoryjnego. Wczoraj zostało zdyscyplinowane przez liturgicznych konferansjerów, dyrygujących nastrojami serc. Niepotrzebnie, bo w Słowie Bożym znajdziemy wezwanie wprost: „Wszystkie narody klaskajcie w dłonie” (przedstawiciele ponad 100 narodów zjawili się wczoraj w Rzymie), a co do wymachiwania, to jerozolimska młodzież entuzjastycznie machała gałązkami oliwnymi i palmami, wyznając w Jezusie Zbawiciela. Gdyby wówczas mieli flagi!

Jest już maj, dużo dnia i piękna natury. Pora na nas.

 

LITANIA DO JANA PAWŁA II

 

 

Kyrie eleison, Christe  eleison, Kyrie eleison.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo – módl się za nami.

Błogosławiony Janie Pawle, módl się za nami
Zanurzony w Ojcu, bogatym w miłosierdzie,
Zjednoczony z Chrystusem, Odkupicielem człowieka,
Napełniony Duchem Świętym, Panem i Ożywicielem
Całkowicie oddany Maryi,
Przyjacielu Świętych i Błogosławionych,
Następco Piotra i Sługo sług Bożych,
Stróżu Kościoła nauczający prawd wiary,
Ojcze Soboru i wykonawco jego wskazań,
Umacniający jedność chrześcijan i całej rodziny ludzkiej,

Gorliwy Miłośniku Eucharystii,
Niestrudzony Pielgrzymie tej ziemi,
Misjonarzu wszystkich narodów,
Świadku wiary, nadziei i miłości,
Wytrwały Uczestniku cierpień Chrystusowych,
Apostole pojednania i pokoju,
Promotorze cywilizacji miłości,
Głosicielu Nowej Ewangelizacji,
Mistrzu wzywający do wypłynięcia na głębię,
Nauczycielu ukazujący świętość jako miarę życia,
Papieżu Bożego Miłosierdzia,
Kapłanie gromadzący Kościół na składanie ofiary,
Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba,

Bracie i Mistrzu kapłanów,
Ojcze osób konsekrowanych,
Patronie rodzin chrześcijańskich,
Umocnienie małżonków,
Obrońco nienarodzonych,
Opiekunie dzieci, sierot i opuszczonych,
Przyjacielu i Wychowawco młodzieży,
Dobry Samarytaninie dla cierpiących,
Wsparcie dla ludzi starszych i samotnych,
Głosicielu prawdy o godności człowieka,
Mężu modlitwy zanurzony w Bogu,
Miłośniku liturgii sprawujący Ofiarę na ołtarzach świata,
Uosobienie pracowitości,
Zakochany w krzyżu Chrystusa,
Przykładnie realizujący powołanie,
Wytrwały w cierpieniu,
Wzorze życia i umierania dla Pana,

Upominający grzeszników,
Wskazujący drogę błądzącym,
Przebaczający krzywdzicielom,
Szanujący przeciwników i prześladowców,
Rzeczniku i obrońco prześladowanych,
Wspierający bezrobotnych,
Zatroskany o bezdomnych,
Odwiedzający więźniów,
Umacniający słabych,
Uczący wszystkich solidarności,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas. Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami.

Módl się za nami błogosławiony Janie Pawle.
Abyśmy życiem i słowem głosili światu Chrystusa, Odkupiciela człowieka.

Módlmy się:
Miłosierny Boże, przyjmij nasze dziękczynienie za dar apostolskiego życia i posłannictwa błogosławionego Jana Pawła II i za jego wstawiennictwem pomóż nam wzrastać w miłości do Ciebie i odważnie głosić miłość Chrystusa wszystkim ludziom. Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

I MIŁOŚĆ I ZMARTWYCHWSTANIE

Kazanie na II Niedzielę Wielkanocną

1 maja 2011

Dzień beatyfikacji Jana Pawła II

 

 

Od chwili zmartwychwstania Jezusa możliwa jest miłość, ofiarna, kompletna i całkowita. Na co dzień nie  wierzymy w nią i zamykamy się w kokonach swojego egoizmu, oczekując, że czasami ktoś nakarmi nas jakimś pięknym doznaniem czy uniesieniem.

Wiara w miłość i zmartwychwstanie zbiegają się dzisiaj w osobie Chrystusa, ale widzialnie także w osobie Jana Pawła II. Chrystus pokonując śmierć dowodzi, że można i warto kochać kompletnie i do końca. Z tego zwycięstwa rodzi się miłość, która odpuszcza grzechy i zło, nawet perfidne zbrodnie i straszne świństwa. Miłość, która ma siłę przebaczyć wszystko i rozpocząć nowe życie nawet na dzień przed śmiercią. Miłość, która się nie nudzi drugim człowiekiem nawet po pięćdziesięciu wspólnych latach i nie brzydzi odleżynami schorowanego ciała. Taka, co nadaje blask i życiu i śmierci.

Bez tej miłości, co wiedzie ku zmartwychwstaniu nie byłoby błogosławionego  Jana Pawła II, kremówek i „Pokolenia JP2”. Nie byłoby i naszej miłości, nie byłoby po co rozpoczynać i kończyć dnia.

Dzięki miłości zmartwychwstajemy, dzięki zmartwychwstaniu możemy kochać całkowicie.

 

PS. Kazanie w wersji dźwiękowej na stronie www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

(Dz 2,42-47)
Bracia trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.

(Ps 118,1.4.13-14.22.24)
REFREN: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł,
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.

(1 P 1,3-9)
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym. Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz.

(J 20,29)
Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 20,19-31)
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

 

Itinerarium , , , , , ,

1 maja

Ja też się cieszę – zastrzegam to na samym początku, bo zaraz znowu usłyszę, że tylko sieję defetyzm i zawsze wszystko psuję. Więc jeszcze raz: cieszę się, i to bardzo.

I nawet sam tą swoją radością jestem trochę zaskoczony, bo nie mam szczególnego nabożeństwa do kultu świętych i błogosławionych, a niektórzy z nich wzbudzają we mnie nawet pewną niechęć.

Ale tej mojej radości towarzyszy jakiś głęboko ukryty, a nie dający się odpędzić smutek. Bo dzisiejsza uroczystość dotkliwie przypomina to, o czym na co dzień nie pamiętamy, albo udajemy, że nie pamiętamy. Raczej tylko udajemy, że nie widzimy. Tego, że w ciągu ostatnich sześciu lat staliśmy się gorszymi ludźmi.

Nie chcemy się do tego przyznać. Bo jest nam po prostu wstyd, że tak bardzo zawiedliśmy. A najgorsze w tym wszystkim to, że chyba mało kto jeszcze wierzy, że się poprawimy. Że ta beatyfikacja cokolwiek w nas zmieni.

Ciekawe, ilu z nas podjęło dzisiaj mocne postanowienie poprawy.

Jan Pleszczyński – “Spoza kruchty”

Spoza kruchty , , , , , , , ,

SPRZECIW

SPRZECIW

Kazanie na Sobotę Wielkanocną

30 kwietnia 2011

 

Gdyby Piotr, Jan i inni posłuchali jednak nakazu przełożonych, starszych i uczonych – a przecież powinni (my sami tak robimy) – nie byłoby pewnie Jana Pawła II, kościołów i naszej wiary, która choć chwiejna, ma nas do zbawienia doprowadzić. Apostołowie byli w trudnej sytuacji, sprzeciwili się ówczesnemu Kościołowi oficjalnemu (starsi), władzy państwowej (przełożeni) i autorytetom naukowym (uczeni).

To było dawno i prawda. Ale przypuszczam, że nie mamy już prawd, w imię których sprzeciwimy się komukolwiek. Chyba, że anonimowym i bezkarnym wpisem w komentarzu na jakimś portalu, co nie ma i sensu i konsekwencji.

Szkoda mi tej spóźnionej beatyfikacji, choć uroczystej i ważnej zapewne. Wiem, że w Ewangelii jest potencjał sprzeciwu – wobec wszystkich tzw. ważnych autorytetów, moc prawdy i żywa nadzieja. I oby eksplozja nastąpiła czym szybciej.

 

LITURGIA SŁOWA

(Dz 4,13-21)

Przełożeni i starsi, i uczeni widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi. Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzili się: Co mamy zrobić z tymi ludźmi? – mówili jeden do drugiego – bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię. Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać, i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli. Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.

(Ps 118,1.14-16.18.21
REFREN: Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś

Dziękuję Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Głosy radości z ocalenia
w namiotach sprawiedliwych:
„Prawica Pana wzniesiona wysoko,
prawica Pańska moc okazała”.

Ciężko mnie Pan ukarał,
ale na śmierć nie wydał.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

(Ps 118,24)
Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy.

(Mk 16,9-15)
Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

 

 

Itinerarium , , , , , , ,

JEDNO IMIĘ

Kazanie na Piątek Wielkanocny

29 kwietnia 2011

Czasem modlę się hezychazmem. Mówię, dostosowując frazy do oddechu „Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nad nami”. Przesuwam paciorki różańca przy każdym wezwaniu.

Hezychazm, zwany modlitwą serca, modlitwą Jezusową czy modlitwą nieustanną jest najprostszą formą modlitwy. Nie ma w sobie nic z przepychu naszych rozbudowanych litanii i finezji brewiarza. Powtarza się tylko jedno wezwanie, „Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nad nami”, przy czym chodzi o to by obudzić serce, wprawić je w rytm wyczuwania i dosięgania Boga. Dla kolekcjonerów wrażeń modlitwa ta z pozoru wydaje się nudna i monotonna.

Jest jeszcze jedna piękna rzecz w hezychazmie. W każdym wezwaniu pojawia się imię Jezus, imię o którym dziś czytamy – I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

Powtarzanie imienia Jezus, moim zdaniem, wyzwala nas ze złudnego przekonania, że zbawimy się przez „coś”. Naiwnie wierzymy, że zbawimy się przez dobre uczynki (i niekoniecznie święte życie), przez grzeczne i przyzwoite zachowanie (nie podstawimy zdradliwie nogi starej babci), przez „pierwsze piątki miesiąca” (a przecież wtorki też są piękne!), przez pielgrzymki do (Częstochowa, Fatima, Lourdes, dla bogatszych – Guadalupe lub Ziemia  Święta). Tradycyjny nawis pobożności kumuluje zresztą litanie, pielgrzymki i procesje w dość uciążliwy zestaw. Trzeba zrobić „coś”, coś odmówić, gdzieś pójść, uklęknąć, stanąć, paść na twarz, wypowiedzieć zbawienną formułę, obejść trzy razy dookoła w procesji. Zawsze „coś”.

Zbawia tylko Jezus, wiara w Jego imię, wielka miłość ufająca w Kogoś, kto mnie kocha bezgranicznie i za darmo. Nie ma innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

 

(Dz 4,1-12)
Gdy Piotr i Jan przemawiali do ludu, po uzdrowieniu chromego, podeszli do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze oburzeni, że nauczają lud i głoszą zmartwychwstanie umarłych w Jezusie. Zatrzymali ich i oddali pod straż aż do następnego dnia, bo już był wieczór. A wielu z tych, którzy słyszeli naukę, uwierzyło. Liczba mężczyzn dosięgała około pięciu tysięcy. Następnego dnia zebrali się ich przełożeni i starsi, i uczeni w Jerozolimie: arcykapłan Annasz, Kajfasz, Jan, Aleksander i ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. Postawili ich w środku i pytali: Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to? Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

(Ps 118,1.4.22-25)
REFREN: Kamień wzgardzony stał się fundamentem

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana
i cudem jest w naszych oczach.

Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.
O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.

(Ps 118, 24)
Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy.

(J 21,1-14)
Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

RYBY PIECZONE ALBO WĘDZONE

Kazanie na Czwartek Wielkanocny

28 kwietnia 2011

 

Ryby pieczone są bardzo dobre, jeszcze lepsze wędzone. Jemy ryby albo schabowe, rozmawiamy z rodziną, przyjaciółmi. Spacerujemy, żartujemy, mocno śpimy. Trzeba od czasu do czasu pójść do fryzjera i dentysty. Kupić koszulę i zatankować samochód.

I to są właśnie cuda. Nic więcej nie trzeba, żeby Go spotkać. Sęk w tym, że rzadko zdarza się nam mocno przylgnąć do rzeczywistości. Jak rozmawiamy, to oglądamy TV i w zasadzie ani rozmawiamy ani oglądamy. Żyjemy naraz w kilku wariantach. Trochę myślimy, trochę patrzymy, trochę się cieszymy.

A  życie, Bóg, miłość i inne najważniejsze sprawy są dla tych co lgną na całość. Jak oglądają dzień to od jutrzenki na godzinę przed wschodem słońca, jak idą to całą drogę, jak śpiewają to słowiki z podziwu milkną.

Ten, co wczoraj kulał a dziś skacze, przylgnął na całość. I ci, co smętni i przygnębieni ledwo powłóczyli nogami na trasie do Emaus, dziś opowiadają z przejęciem i radością, przylgnęli na całość.

 

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Dz 3,11-26)
Gdy chromy, uzdrowiony, trzymał się Piotra i Jana, cały lud zdumiony zbiegł się do nich w krużganku, który zwano Salomonowym. Na ten widok Piotr przemówił do ludu: Mężowie izraelscy! Dlaczego dziwicie się temu? I dlaczego także patrzycie na nas, jakbyśmy własną mocą lub pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego widzicie i którego znacie, imię to przywróciło siły. Wiara /wzbudzona/ przez niego dała mu tę pełnię sił, którą wszyscy widzicie. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał wam zapowiedzianego Mesjasza, Jezusa, którego niebo musi zatrzymać aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, co od wieków przepowiedział Bóg przez usta swoich świętych proroków. Powiedział przecież Mojżesz: Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, Bóg nasz, spośród braci waszych. Słuchajcie Go we wszystkim, co wam powie. A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu. Zapowiadali te dni także pozostali prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców. Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi. Dla was w pierwszym rzędzie wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów.

(Ps 8,2.5-9)
REFREN: Jak jest przedziwne imię Twoje, Panie!

O Panie, Panie nasz,
jak przedziwne jest imię Twoje po całej ziemi.
Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów,
uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich,
wszystko złożyłeś pod jego stopy:

Owce i bydło wszelakie
i dzikie zwierzęta,
ptaki niebieskie i ryby morskie,
wszystko, co szlaki mórz przemierza.

(Ps 118, 24)
Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy.

(Łk 24,35-48)
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.

 

 

Itinerarium , , , , , ,