ZAMACH

Piątek 13 maja 2011

 

Trzydzieści lat temu była środa. W dzienniku zapisałem krótko – „17.17 – zamach na papieża. Na szczęście żyje”. Następnego dnia była wielotysięczna msza w kościele akademickim na KUL. I dopisałem – „Wierzę w rzeczy niemożliwe”.

Ali Agca miał w ręku śmierć, chciał nią poczęstować papieża. Jan Paweł II wierzył, że ochroniła Go Matka Boża. Z wielu zagadek dwudziestego wieku wciąż pozostaje niewyjaśniona sprawa mocodawców Turka strzelającego do papieża. Trochę żartem mówiąc, jakby dotrzeć do tajnych akt Mosadu, KGB i CIA (w kolejności wywiady Izraela, ZSRR i USA; przy czym wywiad izraelski uznawany jest za najlepszy na świecie), można by pewnie dowiedzieć się więcej.

Wierzę nadal w rzeczy niemożliwe. Tak jak trzydzieści lat temu wierzyłem, że papież przeżyje. Tej wiary uczyłem się od Jana Pawła II. Zróbcie sobie listę rzeczy niemożliwych. Potem przypomnijcie sobie, że nawet ostre kule nie zniszczyły papieża. A potem zróbcie wszystkie rzeczy niemożliwe. Których zresztą nie ma.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

DUŻO WIĘCEJ

Czwartek 12 maja 2011

 

Myślałem, że tylko słucham zakręconego słowika. Myślałem, że to tylko psy dogadują się swoim slangiem po nocy. Myślałem, że widzę tylko pół księżyca na nocnym niebie. Myślałem, że to tylko krzak bzu wyperfumował się na majową schadzkę z czeremchą.

Myślałem, że tylko idę i gwiżdżę. Myślałem, że tylko odmawiałem różaniec. Myślałem, że tylko wdycham maj po same krańce płuc. Myślałem, że tylko piętnaście zieleni wiosennych ciśnie mi się wprost w oczy.

Tak myślałem, ale okazuje się, że działo się o wiele więcej.

I wy nie myślcie, że jak śpicie, to tylko śpicie. Nie myślcie, że jak jecie sałatę na śniadanie, to tylko zaspokajajcie głód poranny. Nie myślcie, że jak rozmawiacie z przyjaciółmi, to tylko słowa furgocą między waszymi uszami.

Dzieje się naprawdę dużo więcej. Bo dużo więcej jest w nas i dookoła nas.

 

Itinerarium , , , , ,

UWESELENIE

Środa 11 maja 2011

Pewnie jak każdy potrzebuję niekiedy dobrej rady. Roztropność przydaje się codziennie. Mądrość, niedoceniana dziś, pomaga mi żyć z sensem. Nie ukrywam, że czasem choruję, a zdrowie daje zadowolenie.

Chciałbym być sprawiedliwy i wierny, pełen radości i wolny od strapień.

Dlatego w maju (i nie tylko) mówię:

Matko dobrej rady, módl się za nami
Panno roztropna, módl się za nami
Stolico mądrości, módl się za nami
Uzdrowienie chorych, módl się za nami
Zwierciadło sprawiedliwości, módl się za nami
Panno wierna, módl się za nami
Przyczyno naszej radości, módl się za nami
Pocieszycielko strapionych, módl się za nami

A na końcu dodaję:

Raduj się i wesel, Panno Maryjo, alleluja.
Bo zmartwychwstał Pan prawdziwie, alleluja.

Boże, któryś przez zmartwychwstanie Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, świat uweselić raczył, daj nam, prosimy, abyśmy przez Matkę Jego, Najświętszą Maryję Pannę, radości żywota wiecznego dostąpili. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 

Itinerarium , , , , , , ,

PANIE STANISŁAWY WIERZĄCE

Wtorek 10 maja 2011

Nazwiska Stanisławy Jasionowicz i Stanisławy Chobian-Cheron nic wam zapewne nie mówią. Pierwsza to zakonnica, druga lekarka. Obydwie podzieliły los kilku milionów Polaków deportowanych z Drugiej Rzeczpospolitej na Syberię, do Kazachstanu  i inne „nieludzkie ziemie”, po roku 1939. Obydwie przeżyły dzięki czemuś, co dziś nie jest tak oczywiste.

Stanisława Jasionowicz, w latach 1940 – 1942 na zesłaniu w Uzbekistanie: „Jedynie dzięki pomocy Opatrzności Bożej, która nas ocaliła, święcie w to wierzę, przeżyłam tę gehennę i mogę dzisiaj o niej mówić (…) Na własne oczy widziałam śmierć wielu moich rodaków i mnóstwo mogił polskich, rozsianych po nieogarnionych obszarach ZSRR”. Autorka przez Kazachstan, Iran, Irak, Syrię, Liban, Egipt, dociera do Anglii. Tam odkrywa powołanie zakonne, wstępuje do zgromadzenia sióstr Nazaretanek, w latach 1992-2001 przewodzi zakonowi jako przełożona generalna.

Stanisława Chobian-Cheron, w latach 1952-1955 na zesłaniu w Kazachstanie: „ W czasie tych wszystkich trudnych chwil doznawałam jednak Bożej łaski. Głęboka wiara nie pozwoliła mi załamywać się w groźnych i beznadziejnych na pozór momentach i pozwalała konsekwentnie dążyć do wytkniętego celu.” Po powrocie do Polski lekarka reumatolog w Warszawie i Tychach, potem wyemigrowała do Francji (1970).

Wiara dziś jest dla nas zbiorem wypowiadanych stwierdzeń („Wierzę w jednego Boga …, świętych obcowanie”), praktyką religijną (sakramenty, modlitwy) i wątkiem identyfikacyjnym („Jestem katolikiem”). W istocie jest jednak ogromną mocą, zdolną pokonać głód, samotność, wygnanie, utratę domu i śmierć najbliższych, bezsens i cierpienie. Ta wiara, o której Chrystus powiedział, że „przenosi góry”. Wiara, która może wszystko.

Dzisiaj ufamy treningom interpersonalnym, programom „wyrównywania szans”, szkoleniom i warsztatom i oczywiście polisom ubezpieczeniowym. Może i nie zaszkodzą.

Wszystko pokonać można jednak tylko dzięki sile wiary.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

母亲节 – Dzień matki

Z okazji wczorajszego Dnia Matki wszystkim radości z każdej chwili. Powodów do radości oby jak najwięcej.

Pozdrawiam,

Jakub

PS. Wczoraj, w drugą niedzielę maja obchodzony jest dzień matki. Po Chińsku – 母亲节 [muqin jie]. 母亲 – muqin – znaczy mama, jakbyśmy spojrzeli głębiej to, 母[mu] znaczy mamę, coś kobiecego. Natomiast 亲[qin] relacje mama-dziecko, coś intymnego, bliskiego, relacje ciepła i rodziny, także czasem używa się tego słowa na określenie poocałunku. Więc słowo 母亲[muqin] w całości możemy przetłumaczyć jako mama, ale można również spojrzeć na szerszy kontekst i znaczenie poszczególnych słów, które pokazują, że relacje mama-dziecko w swojej pierwotnej formie, są relacjami bliskości i ciepła. Rodziny. Pomimo, że daleko, pozdrawiam również swoją mamę. I dziękuję.

PS2. Na zdjęciu też mama z synem. Jezus i Maryja z Północnej Katedry w Pekinie. Ciekawostką są ich szaty. Są to ubrania w kolorach przeznaczonych tylko dla cesarzy, więc w tym przedstawieniu Jezus ukazany jest jako cesarz Nieba i Ziemi – kolor żółty w dawnych Chinach był używany jedynie przez cesarzy.

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , , ,

TAK BLISKO

Poniedziałek 9 maja 2011

 

Najlepsza technika nie wymyśli – na razie – cudownych konstelacji zapachów majowych bzów. To da się wdychać tylko na żywo. W Internecie jeszcze nie.

Dlatego godne polecenia są wyprawy, aby wciągnąć w siebie aromaty białego i fioletowego bzu. Jest jeszcze czeremcha i tysiąc innych woni. Zapachniało wszystko, majowo, wiosennie, prawie jak w lecie.

Bliżej do Boga, ludzi i życia nie będzie już kiedykolwiek.

 

Itinerarium , , , , , ,

Lekcja matematyki

To był rok 1973. Byłem w pierwszej klasie liceum i miałem świetnego, młodego matematyka. Bardzo wymagającego, gnębił nas okrutnie – ale chyba wszyscy z nas go uwielbiali. Czwórkę na świadectwie do dziś uważam za jeden z największych swoich sukcesów życiowych.

To była wiosna. Tego dnia mieliśmy chyba tylko cztery godziny, matematyka była ostatnia. Zajęcia kończyły się wcześnie, koło południa. Pod sam koniec lekcji prof. Janusz Klimaszewski powiedział: Zdążycie jeszcze pójść do „Wyzwolenia” na „Kabaret”. To piękny film o miłości, ale może zobaczycie w nim coś więcej.

Poszliśmy prawie całą klasą. I wszyscy zobaczyliśmy coś więcej.

Dzisiaj nie ma już kina „Wyzwolenie”. Zresztą słowo wyzwolenie jest passé. Ale w kinach, które są, też nie grają „Kabaretu”. Ten film także jest passé.

Gdybyście jednak gdzieś się na niego natknęli – obejrzyjcie. Może coś zobaczycie.

 

Jan Pleszczyński – “Spoza kruchty”

Spoza kruchty , , , , , ,

NA DRODZE DO WÓLKI

Kazanie na trzecią niedzielę Wielkanocną

8 maja 2011

Chrześcijaństwo na początku przeniosło doświadczenie Boga poza świątynie. Wszystko co ważne dla naszego zbawienia, dokonało się poza świątyniami. Syn Boga rodzi się w gospodzie, miejscem Jego zbawiennych dzieł (cuda, wskrzeszenia) są domy, łodzie, trawniki nad jeziorami. Męczeńsko ginie na Golgocie poza Jerozolimą, powstały z martwych ukazuje się w ogrodzie, w sali spotkań (Wieczernik) czy na drodze do Emaus, jak dziś czytamy.

Znakiem swojej obecności czyni chleb i wino, wskazuje, że świątynia ciała ważniejsza jest od kamiennej, zapowiada, że skryje się w głodnych, chorych, więźniach i uchodźcach. Następuje wyraźne „przesunięcie” tego, co Boże z przestrzeni fizycznych do duchowych, z rzeczy do ludzi.

Idziemy do świątyń po Boga, żeby Go spotkać. Ale paradoks jest zapewne taki, że dopóki nie znajdziemy Go w domach, na łodziach, trawnikach przy jeziorach, ogrodach, wreszcie w chorych, więźniach, uchodźcach, na drogach do naszych Wólek i Starych Wsi, trudno nam będzie znaleźć Go w świątyniach.

PS. Kazanie w wersji dźwiękowej zamieściłem na www.itinerarium.pl .

LITURGIA SŁOWA

(Dz 2,14.22-28)
W dzień Pięćdziesiątnicy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów. Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówił o Nim: Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał. Dlatego ucieszyło się moje serce i rozradował się mój język, także i moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu. Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim.

(Ps 16,1-2.5.7-11)
REFREN: Ukaż nam, Panie, Twoją ścieżkę życia

Zachowaj mnie, Boże, bo chronię się do Ciebie,
mówię do Pana: „Tyś jest Panem moim”.
Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
to On mój los zabezpiecza.

Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek,
bo serce napomina mnie nawet nocą.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

Dlatego cieszy się moje serce i dusza raduje,
a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie,
bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz
i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie.

Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
pełnię Twojej radości
i wieczną rozkosz
po Twojej prawicy.

(1 P 1,17-21)
Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was. Wyście przez Niego uwierzyli w Boga, który wzbudził Go z martwych i udzielił Mu chwały, tak że wiara wasza i nadzieja są skierowane ku Bogu.

(por. Łk 24,32)
Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma, niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

(Łk 24,13-35)
Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Itinerarium , , , , , , , ,

NAJWAŻNIEJSZA

Ostatnią odpowiedź na pytanie czy miłość jest nadal najważniejsza przysłał Jakub, z Pekinu, gdzie obecnie studiuje. Spojrzenie spoza Polski i spoza Europy jest i twórcze i ciekawe.

Gorąco polecam.

http://www.youtube.com/user/kubusiator#p/a/u/0/VMUhS82V2Rk

Ks. Mietek Puzewicz

 

 

NAJWAŻNIEJSZA , ,

JEDNA LITERKA A JAK DUŻO

Sobota 7 maja 2011

 

Moja sympatyczna przyjaciółka przysłała mi entuzjastycznego esemsesa. „Kurde! Los lezy na srodku ulicy!”. Odpowiedziałem, że jak szczęśliwy, to podnieś natychmiast!

Okazało się, że „Kurde, łoś leży na środku ulicy!”, dobrze, że nie chciała go podnosić! Esemesy są niezbyt precyzyjne.

Inny gość wysłał do znajomego esemesa „Przepraszam, nie przyjde jutro do ciebie, bo musze jechać do sadu”. Adresat wiadomości uznał najpierw, że porządki w sadzie to marna wymówka.  Potem  zrozumiał, że sąd to jednak bardziej poważna sprawa.

A już najbardziej boli literówka miedzy „s” a „c”. Cała galaktyka!  „Kocham ciebie”, to miliardy lat świetlnych od „Kocham siebie”. Choć tylko jedna literka.

 

Itinerarium , , , , ,