UCIESZENIE

Środa 24 sierpnia 2011

Podsłuchuję trochę wracających z Madrytu, wkrótce zjadą się wszyscy. Opowiadają, wspominają, pokazują zdjęcia, filmy. Dużo mówią, wrażenia są bardzo żywe, mocne.

Nie śmiem pytać, co zapamiętali najbardziej ze Spotkania, co tam było najważniejsze. To jeszcze nie teraz.

W twarzach i oczach „wracających z Madrytu” widoczne jest ucieszenie. To rzadki krajobraz nie tylko na obliczach młodzieży. Nie często bywamy ucieszeni.

Co ucieszyło cały młody świat w Madrycie?  Na pewno Papież, urok gorącej i beztroskiej Hiszpanii, tysiące serdecznych i bliskich ludzi z całej kuli ziemskiej, dużo zabawy i tańców. I tak można byłoby wyliczać.

Ucieszenie młodych w Madrycie, ma swoje istotne źródło nie w czymś, ale w kimś, w Jezusie Chrystusie. To On przychodził w słowach Papieża, w przyjaźniach i otwartości ludzi, w chwilach adoracji i modlitwy.

Jeśli mamy Chrystusa, mamy Madryt na co dzień. Ale nie o Madryt idzie. O ucieszenie. Co oznajmiam tym wracającym z Hiszpanii i tym, co czytają te zapiski. Ucieszcie się!

Itinerarium , , , ,

PAN Z WAMI


Wtorek 23 sierpnia 2011

 

 

Kiedy odprawiam mszę świętą wypowiadam wiele bardzo ważnych i świętych słów. Powtarzam słowa Chrystusa przy przeistoczeniu „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem ciało Moje”, podaję komunię świętą i mówię „Ciało Chrystusa”, odczytuję Ewangelię i oznajmiam „Oto słowo Pańskie”, udzielam w imieniu Pana Boga błogosławieństwa „Niech was błogosławi Bóg Wszechmogący”. Wszystkie te słowa są ważne, piękne i święte.

Wiele razy nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że są dwa proste zwroty, spowszedniałe nieco, mające najistotniejsze znaczenie i dla mnie i dla uczestników liturgii.

Pierwszy to „Pan z wami”. Tak rozpoczynam mszę, a potem kilka razy przypominam w jej trakcie. Właściwie wszystko, co dzieje się potem we mszy świętej, jest konsekwencją prawdy, iż „Pan jest z nami”. Skoro On jest z nami, możliwa jest również przemiana chleba w ciało i wina w krew, możliwe jest, że słowo ludzkie jest słowem Pańskim, a uczestnicy liturgii widząc wypieczony opłatek słyszą „Ciało Chrystusa” i tak ten opłatek przyjmują. „Pan z wami” oznajmia obecność Wielkiego i Kochającego Boga między nami i cieszę się, że mogę o tym przypominać i pomagać innym przeżyć to.

Drugi zwrot, to „W górę serca”. Kiedy dochodzę do tego momentu we mszy świętej, czuję jak trudno wznieść myśli, uczucia, drgnienia woli i najgłębsze wymiary mojego człowieczeństwa jeszcze wyżej, „do Pana”. To wymaga, abym przekroczył siebie, wyszedł ku ludziom i Panu Bogu, abym obudził często zmęczone, stroskane, zaniepokojone serce, dał mu impuls wzrostu i miłości. Cieszę się, że próbuję zerwać do wyższego lotu serca uczestników liturgii.

Kończę to Itinerarium, które przecież nie jest świętą liturgią, wezwaniami zwykłymi, ale może się przydadzą w ten sposób komuś z was.

 

Pan z Wami!

W górę serca!

 

 

Itinerarium , , , , , , ,

MŁODZI NA ZAWSZE

Poniedziałek 22 sierpnia 2011

 

Wiara. Modlitwa. Cisza. Życie. Wspólnota. Radość. Wieczność. Niby oklepane tematy. Nudne może nawet. Dla ponad miliona młodych zebranych w Madrycie okazały się najważniejsze.

My mówimy: praca, dom, pieniądze, kredyty, korki na ulicach, wybory do sejmu, droższy prąd. Ważne, ważne, ale nie najważniejsze.

Raz na kilka lat Światowy Dzień Młodzieży pokazuje sprawy najważniejsze. I ten młody, kto się trzyma spraw najważniejszych.

 

Homilia Benedykta XVI na zakończenie

spotkania młodzieży w Madrycie 21 sierpnia 2011

 

Drodzy młodzi,

Wraz z celebracją Eucharystii zbliżamy się do kulminacyjnego momentu tego Światowego Dnia Młodzieży. Kiedy widzę was tutaj, tak licznie przybyłych z całego świata, moje serce napełnia się radością, myśląc o szczególnej miłości, z jaką spogląda na was Jezus. Tak, Pan was kocha i nazywa was swoimi przyjaciółmi (por. J 15,15). Wychodzi wam na spotkanie i pragnie towarzyszyć wam w drodze, aby otworzyć wam bramy do pełni życia i uczynić was uczestnikami swego bezpośredniego związku z Ojcem. My ze swej strony, świadomi wielkości Jego miłości, chcemy odwzajemnić z całą wielkodusznością ten znak upodobania, postanawiając dzielić także z innymi otrzymaną radość. Z pewnością jest obecnie wiele osób, które czują się pociągnięte postacią Chrystusa i chcą Go lepiej poznać. Dostrzegają, że jest On odpowiedzią na wiele z ich osobistych niepokojów. Ale kim On jest naprawdę? Jak to możliwe, że ktoś, kto żył na ziemi tak wiele lat temu, ma coś wspólnego ze mną dzisiaj?

W usłyszanej przez nas Ewangelii (por. Mt 16,13-20) opisane są dwa różne sposoby poznania Chrystusa. Pierwszy polegałby na poznaniu zewnętrznym, charakteryzującym się opinią bieżącą. Na pytanie Jezusa: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” uczniowie odpowiadają: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. To znaczy, uważano Chrystusa za jeszcze jedną postać religijną, obok dotąd znanych. Następnie, zwracając się osobiście do uczniów, Jezus pyta ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Piotr odpowiada słowami, które są pierwszym wyznaniem wiary: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Wiara wykracza poza zwykłe dane empiryczne lub historyczne, zdolna jest pojąć tajemnicę osoby Chrystusa w Jej głębi.

Jednakże wiara nie jest owocem wysiłku ludzkiego, ludzkiego umysłu, ale jest darem Boga: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Ma swoje źródło w inicjatywie Boga, który objawia nam swoje wnętrze i zaprasza nas do udziału w Jego Boskim życiu. Wiara daje nie tylko pewne informacje na temat tożsamości Chrystusa, ale zakłada osobistą więź z Nim, przylgnięcie całej osoby, z jej inteligencją, wolą i uczuciami, do samoobjawienia się Boga. W ten sposób pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?” w głębi pobudza uczniów do podjęcia osobistej decyzji w stosunku do Niego. Wiara i naśladowanie Chrystusa są ze sobą ściśle powiązane. A ponieważ zakłada ona naśladowanie Mistrza, wiara powinna umacniać się i wzrastać, stawać się głębszą i dojrzalszą, w miarę jak nasila się i umacnia więź z Jezusem, bliskość z Nim. Także Piotr i pozostali apostołowie musieli przejść tą drogą aż do spotkania ze zmartwychwstałym Panem, które otworzyło im oczy na pełną wiarę.

Drodzy młodzi, także dziś Chrystus zwraca się do was z tym samym pytaniem, jakie zadał Apostołom: „A wy, za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedzcie Mu wielkodusznie i śmiało, jak wypada sercom młodym, takie jak wasze. Powiedzcie Mu: Jezu, wiem, że jesteś Synem Bożym, który dał swoje życie za mnie. Chcę iść za Tobą wiernie i dać się kierować Twoim słowem. Znasz i miłujesz mnie. Ufam Tobie i całe moje życie składam w Twoje ręce. Chcę, żebyś był siłą, która mnie podtrzymuje, radością, która mnie nigdy nie opuszcza.

Odpowiadając na wyznanie Piotra, Jezus mówi o Kościele: „A Ja ci powiadam, ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój”. Co to oznacza? Jezus buduje Kościół na skale wiary Piotra, który wyznaje boskość Chrystusa.

Tak, Kościół nie jest zwykłą ludzką instytucją, jak każda inna, ale jest ściśle zjednoczony z Bogiem. Sam Chrystus odnosi się doń jako do „swojego” Kościoła. Nie można oddzielać Chrystusa od Kościoła, tak jak nie można oddzielać głowy od ciała (por. 1 Kor 12,12). Kościół nie żyje sam z siebie, ale z Pana. Jest On obecny w nim i daje mu życie, pokarm i siły.

Drodzy młodzi, pozwólcie, że jako Następca Piotra zachęcę was do umocnienia tej wiary, którą przekazali nam apostołowie, do umieszczenia Chrystusa, Syna Bożego, w centrum waszego życia. Pozwólcie jednak również, abym przypomniał, że pójście za Jezusem w wierze oznacza kroczenie z Nim w komunii Kościoła. Za Jezusem nie można pójść samemu. Temu, kto ulega pokusie, by pójść „na własną rękę” lub żyć wiarą według dominującej w społeczeństwie mentalności indywidualistycznej, grozi to, że nigdy nie spotka Jezusa Chrystusa, lub że skończy, idąc za fałszywym Jego obrazem.

Mieć wiarę oznacza opierać się na wierze twoich braci i że twoja wiara służy w ten sam sposób jako wsparcie dla wiary innych. Proszę was, drodzy przyjaciele, abyście kochali Kościół, który zrodził was do wiary, który wam dopomógł w lepszym poznaniu Chrystusa, który pozwolił wam odkryć piękno Jego miłości. Fundamentalne znaczenie dla wzrostu waszej przyjaźni z Chrystusem ma uznanie znaczenia waszego radosnego włączenia się w życie parafii, wspólnot i ruchów, jak również udział w niedzielnej Eucharystii, częste korzystanie z sakramentu pojednania, troska o modlitwę oraz modlitwa i rozważanie Słowa Bożego.

Z tej przyjaźni z Jezusem zrodzi się także bodziec prowadzący do dawania świadectwa wiary w najróżniejszych środowiskach, nawet tam, gdzie się ją odrzuca lub gdzie panuje obojętność. Nie można spotkać Chrystusa i nie ukazywać Go innym. Nie zatrzymujcie więc Chrystusa dla siebie! Przekazujcie innym radość waszej wiary! Świat potrzebuje świadectwa waszej wiary, z pewnością potrzebuje Boga. Myślę, że wasza obecność tutaj, młodych przybyłych z pięciu kontynentów, jest wspaniałym dowodem płodności polecenia Chrystusa skierowanego do Kościoła: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15). Także was dotyczy niezwykłe zadanie bycia uczniami i misjonarzami Chrystusa w innych ziemiach i krajach, gdzie jest mnóstwo młodych ludzi, którzy dążą do wyższych rzeczy, a dostrzegając w swych sercach możliwość wartości bardziej autentycznych, nie dają się uwieść fałszywym obietnicom stylu życia bez Boga.

Drodzy młodzi, modlę się za was wszystkich z całą miłością mego serca. Polecam was Najświętszej Maryi Pannie, aby wam zawsze towarzyszyła swym macierzyńskim wstawiennictwem i uczyła was wierności Słowu Bożemu. Proszę was także o modlitwę za Papieża, aby jako Następca Piotra mógł nadal umacniać swoich braci w wierze. Oby wszyscy w Kościele, duszpasterze i wierni, zbliżali się każdego dnia coraz bardziej do Pana, abyśmy wzrastali w świętości życia i w ten sposób dawali skuteczne świadectwo, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Synem Bożym, Zbawicielem wszystkich ludzi i żywym źródłem ich nadziei. Amen.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

PIUSKA BENEDYKTA FRUWA

Kazanie na finał XXVI ŚDM w Madrycie

Niedziela 21 sierpnia 2011

 

 

Fruwająca piuska Benedykta Xvi zrobiła największą furorę podczas sobotnich wydarzeń ŚDM w Madrycie. Silny wiatr i rzęsisty deszcz zaskoczył organizatorów, służby techniczne i samego Papieża. Najmniej zmartwił młodzież. Choć niektórzy odkryli ze zdziwieniem, że pomimo prawie 85 lat, Papież ma jeszcze  bardzo dużo włosów – co wydobyły kamery na telebimach.

Nie usłyszeliśmy przemówienia Ojca Świętego, ale znajdziecie go poniżej, to formuła odpowiedzi na pytania młodych, wcześniej przedstawione w trakcie czuwania na lotnisku „Czterech Wiatrów”. Spotkanie z młodzieżą odbyło się bez żadnych cudów, może poza jedną osobliwością, że po raz pierwszy w historii papieżowi nie udało się wygłosić przemówienia. Złośliwi powiedzą, że bez piuski nie da rady. Ja myślę, że gęsty deszcz to chyba specjalność ŚDM w Hiszpanii, 22 lata temu w Santiago de Compostela lało także cały wieczór i noc i budziliśmy się w śpiworach ubabranych w błocie tak solidnie, że trzeba było je tam już na zawsze pozostawić.

Wiadomo, że każde kazanie i tak musi być o Panu Jezusie. O Panu Jezusie, co czasem płata figle, abyśmy nie czuli się bufonami. Więc dla większej radości zwiewa papieżowi piuskę z głowy, skrapia milion fryzur ciepłym deszczem, tak jak w Madrycie. Syn Boga  Żywego, nasz Zbawiciel, jak dziś czytamy w Ewangelii. Bardzo bliski naszym sprawom, Dawca życia wiecznego.

 

 

 

Kazanie w duchu Madrytu 2011, dźwiękowe, na stronie www.itinerarium.pl

 

PRZEMÓWIENIE BENEDYKTA XVI

MADRYT 20 sierpnia 2011

Drodzy młodzi,

Pozdrawiam was wszystkich, szczególnie tych młodych, którzy zadali mi swe pytania, i dziękuję im za szczerość, z jaką przedstawili swe niepokoje, wyrażające w pewnym stopniu gorące pragnienie was wszystkich, aby osiągnąć coś wielkiego w życiu, coś, co da wam pełnię i szczęście.

Ale jak młody człowiek może być wierny wierze chrześcijańskiej i nadal dążyć do wielkich ideałów w dzisiejszym społeczeństwie? W Ewangelii, której wysłuchaliśmy, Jezus udziela nam odpowiedzi na to ważne pytanie: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15,9).

Tak, drodzy przyjaciele, Bóg nas kocha. Jest to wielka prawda naszego życia i to ona nadaje sens całej reszcie. Nie jesteśmy owocem przypadku czy nieracjonalności, ale u początków naszego istnienia znajduje się plan miłości Boga. Trwanie w Jego miłości oznacza więc życie zakorzenione w wierze: wiara bowiem nie jest prostą akceptacją pewnych oderwanych prawd, ale głęboką więzią z Chrystusem, która prowadzi nas do otwarcia naszych serc na tę tajemnicę miłości oraz do życia jako osoby, które wiedzą, że są kochane przez Boga.

Jeśli pozostaniecie w miłości Chrystusowej, zakorzenieni w wierze, napotkacie – nawet wśród sprzeczności i cierpień – źródło wesela i radości. Wiara nie przeciwstawia się waszym najwyższym ideałom, ale przeciwnie, uwzniośla je i doskonali. Drodzy młodzi, nie dostosowujcie się do czegoś, co jest mniejsze od Prawdy i Miłości, nie dostosowujcie się do kogoś, kto jest mniejszy od Chrystusa.

Właśnie dzisiaj, gdy panująca obecnie kultura relatywistyczna odrzuca i gardzi poszukiwaniem prawdy, która jest najwyższym dążeniem ducha ludzkiego, musimy zaproponować z odwagą i pokorą powszechną wartość Chrystusa jako zbawiciela wszystkich ludzi i źródło nadziei dla naszego życia. On, który wziął na siebie nasze udręki, zna dobrze tajemnicę bólu ludzkiego i ukazuje swoją pełną miłości obecność we wszystkich cierpiących. Oni zaś ze swej strony, zjednoczeni z męką Chrystusa, uczestniczą znacznie bliżej w Jego dziele odkupienia. Ponadto nasza bezinteresowna uwaga poświęcona chorym i potrzebującym będzie zawsze pokornym i milczącym świadectwem o pełnym współczucia obliczu Boga.

Drodzy przyjaciele, niech żadne nieszczęście was nie paraliżuje! Nie lękajcie się świata ani przyszłości, ani swej słabości. Pan pozwolił wam żyć w tej chwili dziejowej, aby dzięki waszej wierze nadal rozbrzmiewało Jego Imię na całej ziemi.

W czasie tego czuwania modlitewnego zapraszam was, abyście prosili Boga, aby pomógł wam odkryć na nowo wasze powołanie w społeczeństwie i w Kościele oraz abyście trwali w nim z radością i w wierności. Warto przyjąć w głębi swego wnętrza wezwanie Chrystusa oraz kroczyć odważnie i wielkodusznie drogą, którą On nam proponuje!

Wielu Pan powołuje do małżeństwa, w którym mężczyzna i kobieta, tworząc jedno ciało (por. Rdz 2, 24), spełniają się w głębokim życiu wspólnoty. Jest to widnokrąg świetlany i wymagający zarazem. Plan prawdziwej miłości, która codziennie się odnawia i pogłębia, dzieląc radości i trudności i która odznacza się darem pełni osoby. Dlatego uznanie piękna i dobra małżeństwa oznacza bycie świadomymi, że tylko kontekst wierności i nierozerwalności, jak również otwarcia się na boski dar życia, jest odpowiedni dla wielkości i godności miłości małżeńskiej.

Innych dla odmiany Chrystus powołuje, aby szli za Nim bliżej w kapłaństwie lub w życiu konsekrowanym. Jakże pięknie jest wiedzieć, że Jezus cię szuka, kieruje swój wzrok na ciebie i swym niepowtarzalnym głosem mówi także tobie: „Pójdź za mną!” (por. Mt 2,14).

Drodzy młodzi, aby odkryć i pójść wiernie za tą formą życia, do której Pan wzywa każdego z was, niezbędne jest trwanie w Jego miłości jako przyjaciele. A jak się podtrzymuje przyjaźń, jeśli nie przez częsty kontakt, rozmowę, trwanie w jedności i dzielenie nadziei lub niepokojów? Święta Teresa od Jezusa mawiała, że modlitwa jest to „przyjacielskie z Bogiem obcowanie i wylewna, po wiele razy powtarzana rozmowa z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje” (por. Księga życia, 8).

Zapraszam was zatem, abyście trwali teraz na adoracji Chrystusa, rzeczywiście obecnego w Eucharystii. Do rozmawiania z Nim, do przedkładania Mu waszych pytań i do słuchania Go. Drodzy przyjaciele, modlę się za was z całej duszy. Błagam was o modlitwę także za mnie. Prośmy Pana w tę noc, pociągani pięknem Jego miłości, abyśmy żyli zawsze wiernie jak Jego przyjaciele. Amen!

[Pozdrowienia w różnych językach]

Po francusku: Drodzy młodzi francuskojęzyczni, bądźcie dumni z przyjęcia daru wiary, gdyż to ona rozświetla wasze życie w każdej chwili. Opierajcie się na wierze waszych bliskich, na wierze Kościoła! Dzięki wierze jesteśmy umocowani w Chrystusie. Odnajdźcie się na nowo wraz z innymi, aby ją pogłębić, uczęszczajcie na Eucharystię, która jest właściwą tajemnicą wiary. Tylko sam Chrystus może odpowiedzieć na dążenia, jakie nosicie w sobie. Dajcie się pochwycić Bogu, aby wasza obecność w Kościele dała mu nowy zapał!

Po angielsku: Drodzy młodzi ludzie, w tych chwilach milczenia przed Najświętszym Sakramentem wznieśmy nasze umysły i serca ku Jezusowi Chrystusowi, Panu naszego życia i przyszłości. Niech ześle On swego Ducha na nas i na cały Kościół, abyśmy mogli być lampą wolności, pojednania i pokoju dla całego świata.

Po niemiecku: Drodzy młodzi chrześcijanie języka niemieckiego! Głęboko w swych sercach widzimy wielkość i piękno życia. Nie pozwólcie, aby wasze życzenia i pragnienia trafiały w próżnię, lecz umacniajcie je w Jezusie Chrystusie. On sam jest podstawą, która wspiera i niezawodnym punktem odniesienia dla spełnionego życia.

Po włosku: Zwracam się teraz do młodych języka włoskiego. Drodzy przyjaciele, niech to Czuwanie pozostanie jako niezapomniane doświadczenie waszego życia. Strzeżcie płomienia, który Bóg zapalił w waszych sercach w tę noc: działajcie tak, aby nie zgasł, podsycając go każdego dnia, dzieląc go ze swymi rówieśnikami, żyjącymi w ciemności lub szukającymi światła na swej drodze. Dziękuję! Do zobaczenia jutro rano!

Po portugalsku: Moi drodzy przyjaciele, zapraszam każdego i każdą z was do nawiązania osobistego dialogu z Chrystusem, przedstawiając Mu własne wątpliwości, a zwłaszcza słuchając Go. Pan jest tutaj i woła cię! Młodzi przyjaciele, warto usłyszeć w swym sercu Słowo Jezusa i kroczyć Jego śladami. Proście Pana, aby pomógł wam odkryć wasze powołanie w życiu i w Kościele oraz trwać w nim w radości i szczęściu, wiedząc, że On nigdy was nie opuści ani nie zdradzi! On jest z nami aż do końca świata.

Po polsku: Drodzy młodzi przyjaciele z Polski! To nasze modlitewne czuwanie przenika obecność Chrystusa. Pewni jego miłości zbliżcie się do Niego płomieniem waszej wiary. On was napełni swoim życiem. Budujcie wasze życie na Chrystusie i Jego Ewangelii. Z serca wam błogosławię.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 22,19-23)
To mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca.

(Ps 138,1-3.6.8)
REFREN: Panie, Twa łaska trwa po wszystkie wieki

Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich;
będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów.
Pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.

Pan, który jest wysoko, patrzy łaskawie na pokornego,
pyszałka zaś dostrzega z daleka.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.

(Rz 11,33-36)
O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.

(Mt 16,18)
Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.

(Mt 16,13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

NIE MAMY KOŃCA

20 sierpnia 2011

 

 

Na głównym bulwarze Madrytu pojawił się wczoraj krzyż. Wysoki prawie na 4 metry, szeroki w ramionach na niecałe 2 metry i gruby na jedynie 5 cm. Jan Paweł II oddał go młodzieży w 1984 roku. Rok wcześniej (1983) Kościół obchodził 1950 lecie śmierci Chrystusa na Krzyżu (1950 +33 = 1983). Na zakończenie tych całorocznych obchodów Papież ofiarował młodzieży rzymskiej prosty drewniany krzyż. “Droga młodzieży, na zakończenie Roku Świętego powierzam wam znak tego Roku Jubileuszowego: Krzyż Chrystusa! Nieście go na cały świat jako znak miłości Pana Jezusa do ludzkości i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest zbawienie i odkupienie”. (Rzym, 22 kwietnia 1984).

Od tamtej pory Krzyż papieski wędrował po całym świecie, bywał także w Polsce (1991), a jego kopia gościła kilka lat temu m.in w Lublinie. Bodajże od spotkania w Paryżu (1997) krzyż pojawia się w trakcie Dni Młodzieży wraz z Drogą Krzyżową, nabożeństwem, które poprzedza finał młodzieżowych spotkań z Papieżami.

Jak Krzyż to i Chrystus. A wraz z Jego Krzyżem kilka ważnych prawd. Człowiek bywa samotny i wydaje mu się, że to koniec. Będziesz samotny, ale to nie koniec. I krzyż Chrystusa potwierdza tę prawdę. Druga ważna prawda – będziesz cierpiał, ale to nie koniec, to też pokazuje Chrystus na krzyżu. I trzecia – umrzesz, ale to nie koniec. Tak było z Chrystusem, tak będzie z tobą. Krzyż daje kilka najważniejszych prawd o naszym życiu. Warto patrzeć na krzyż, aby uwierzyć, że nie mamy końca.

Itinerarium , , , , , , , , ,

KOŚCIÓŁ W UŚMIECHU

19 sierpnia 2011

 

 

Patrzę na Kościół w Madrycie. Cóż on wyrabia! Klaszcze, tworzy murale z Jezusem w roli głównej, wyznaje grzechy na środku placu w stolicy Hiszpanii, chodzi pod rękę z księżmi i biskupami, śpiewa i przekrzykuje się w setkach języków. Taki Kościół jest prawdziwy, żywy i  święty. Jednocześnie roześmiany, bębniący i siedzący na chodnikach z kanapkami.

Jezusowa wizja Kościoła wszystkich narodów ziszcza się pięknie w czasie Dni Młodzieży. Podglądam to wszystko na Telepace, telewizji, która prawie 24 godziny na dobę pokazuje wydarzenia z Madrytu. Z perspektywy naszych parafii widzimy Kościół tylko z jednego profilu i możemy ulec złudzeniu, że to jego jedyne oblicze.

W Madrycie Kościół buduje się przez przyjaźnie, długie rozmowy, radosne śpiewy i wzajemne poznawanie się. To wszystko młodzi przynoszą na modlitwy, msze, drogę krzyżową i miejsca spowiedzi. Każda z tych dróg jest dobra dla Boga.

I żebyśmy się nie zestarzeli, zafundujmy sobie ten weekend z uśmiechem, niespodziankami, dobrym słowem, może ze spowiedzią i adoracją (noc z soboty na niedzielę w Madrycie młodzież spędzi przed kilkudziesięcioma monstrancjami, pod gołym niebem). Madryt mamy pod ręką, a właściwie w sercu. Niech wybuchnie i w nas.

 

 

Itinerarium , , , , , ,

SIEDEM DUCHOWYCH PORAD

Jak znaleźć Boga? To ważne, najważniejsze pytanie. Ktoś pyta, szuka i słyszy odpowiedź:

– Zacznij się modlić.

I to jest dobra podpowiedź, droga warta spróbowania. Ktoś inny mówi:

– Idź do kościoła.

I to jest bardzo dobra sugestia. W kościołach zdarzają się chwile bliskiej obecności Tajemnicy. Jeszcze ktoś ma myśl:

– Czytaj Pismo Święte.

Znakomita intuicja. Mądrość i piękno tekstów natchnionych budzą serca i kierują je w Nieskończoność.

Ja, ostatnio zapytany w sprawie Pana Boga dodałem:

1.Mniej mów.

2.Więcej słuchaj.

3.Patrz jak bociany zbierają się do odlotów.

4.Bardzo serdecznie mów „Dzień dobry”, nawet nieznajomym.

5.Powoli pij kawę, herbatę, dobrą wodę mineralną, a jak ci się trafi, to wino i koniak.

6.Rankiem zaczynaj dzień od „Dziękuję” i tak samo kończ dzień wieczorem – dziękuj za życie, słońce, świat, ludzi i za swoja zaspaną (rankiem) i zmęczoną (wieczorem) buzię.

7.A przede wszystkim, bądź sobą.

 

 

Itinerarium , , , , , , , ,

VIVA EL PAPA!

Środa 17 sierpnia 2011

 

Uwielbiam Światowe Dni Młodzieży, niezwykłe połączenie chaosu, improwizacji i działania Ducha Świętego. Ten święty bałagan nie ominął spotkania w niemieckiej Kolonii, co dopiero obecnie w Madrycie, gdzie króluje iberyjska fantazja. Podczas wtorkowej wieczornej inauguracji spotkania w Madrycie, na początku Mszy św. wysiadł mikrofon (co zresztą pamiętam także np. z Paryża w 1997 r.,  na błoniach pod Wieżą Eiffla).  Kardynał Antonio María Rouco Varela, arcybiskup Madrytu i gospodarz miejsca wypowiedział „Pan z wami”, ale młodzież (jakieś pół miliona) nie mogła tego słyszeć, więc na to pobożne wezwanie odpowiedziała burzą oklasków i różnymi okrzykami.

Kiedy usłyszałem „Viva el Papa!” („Niech żyje Papież”), roześmiałem się. Wszak Kardynał z Madrytu to nie Papież (przynajmniej na razie), a młodzież ma w swoich „książeczkach pielgrzyma” napisane wyraźnie, że Papież dojedzie w czwartek. Ale pomyliłem się! Oni witali Papieża, ale Jana Pawła II! Bo ten Papież, który wymyślił Dni Młodzieży jest z nimi teraz w Madrycie, namacalnie w postaci relikwii (nota bene umieszczonych – ampułka z krwią – w ewangeliarzu, z którego odczytano fragment ze św. Jana).

Dalej kardynał odczytał homilię w naprawdę ekspresowym tempie, zajęło mu to jakieś 10 minut. To da się wytłumaczyć prażącym słońcem, przed którym starał się go nieudolnie uchronić jeden z ceremoniarzy – machał parasolem spory kawałek od lica purpurata. To słońce dawało się też we znaki koncelebransom, bo na ich głowach objawił się ciekawy festiwal nakryć: kapelusze (słomkowe też), czapki, czapeczki, beretki, chusty i apaszki. Przypuszczam, że niejeden liturgista aż piszczał z bólu z powodu tej rewii, dalekiej od kanonicznych norm.

Wpadł mi też w ręce „Przewodnik dla dziennikarzy”, obsługujących madryckie spotkanie. Pouczające to dziełko. W jednym z rozdziałów znalazłem „listę osobistości”, czyli najważniejsze osoby w  Hiszpanii. Pierwsza ósemka wygląda tak:

 

HM Juan Carlos de Borbón, The King of Spain

HM Sofía, The Queen of Spain

HRH Felipe de Borbón, Prince of Asturias

HRH Letizia Ortiz, Princess of Asturias

HRH Elena de Borbón, The Duchess of Lugo

HRH Cristina de Borbón ,The Duchess of Palma de Mallorca

HE Iñaki Urdangarín, The Duke of Palma de Mallorca

Mr. José Luis Rodríguez Zapatero, Prime Minister of Spain

 

Na piętnastym miejscu znalazł się

Mr. Mariano Rajoy, President of the People’s Party, Leader of the Opposition

 

Ponieważ Itinerarium to nie ćwiczenia dla poliglotów, wyjaśniam, że HM – to Jego (Jej) Wysokość, król i królowa Hiszpanii, HRH to Jego (Jej) Królewska Mość (królewskie koneksje książąt), HE to Jego (Jej) Ekscelencja (jacyś książęta pomniejsi), a skromne Mr. przy premierze Hiszpanii to zwykłe „pan”, podobnie jak przy liderze opozycji na piętnastym miejscu.

Dziennikarze otrzymali także „Słownik Trudniejszych Pojęć”, pomocny przy relacjonowaniu wydarzeń w Madrycie. I tu zapobiegliwość organizatorów wkręciła mnie w trawę. Co znalazłem, dla przykładu:

 

Pecado: Es una ofensa a Dios y a la Iglesia, una falta contra la razón, la verdad y la conciencia recta; es faltar al amor verdadero para con Dios y el prójimo.

Grzech: przewinienie wobec Boga i Kościoła, błąd w prawdzie i zaburzenie relacji braterskich, stan grzechu uniemożliwia pełną miłość Boga i bliźniego

 

oraz

 

DOMINGO: Día que recuerda la nueva creación, inaugurada por la resurrección de Cristo.

Niedziela: dzień poświęcony czci Boga, początek  nowego stworzenia, dokonanego przez Zmartwychwstanie Chrystusa

 

Organizatorzy, pośród “trudniejszych pojęć” wyjaśniają dziennikarzom, co to jest „grzech” i „niedziela”, również takie skomplikowane słówka jak „kardynał”, „ewangelia”, „wiara”, „łaska”, „kazanie”, „ołtarz”. Uff! Ale pomyślałem sobie, może organizatorzy przewidzieli, że relacje przekazywać będzie Kuba Wojewódzki, Marcin Meller albo Kinga Rusin? Może się przydać!

 

Najważniejsze, że Święto Młodych ruszyło w Madrycie, że powrócił Jan Paweł II, że idzie nowa i dobra fala wiary, nadziei i miłości. I nie przejmujcie się, jeśli nie znajdziecie w mediach zbyt wielu informacji o tym, co w Madrycie. Hiszpańska telewizja, bliska „panu” Mr. Zapatero, pokazywała głównie we wtorkowy wieczór dwudziestu przeciwników Dni Młodzieży, ledwo zauważając pięćset tysięcy szczęśliwych młodych z całego świata.  To tylko „błąd w prawdzie”, odpuszczalny.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

LUDZI SIĘ KOCHA

Wtorek 16 sierpnia 2011

 

Pewnie niektóre nawyki wynikające z częstego korzystania z komputera i Internetu zakorzeniają się w nas głębiej niż myślimy. Uproszczenia świetnie funkcjonujące w elektronice cyfrowej, przeniesione w sferę relacji międzyludzkich mogą być groźne.

Jednym ruchem „enter” w ułamku sekundy wprowadzamy co tam zechcemy w plik. Do ludzi trzeba mieć kilogramy cierpliwości, zanim coś zrozumieją, przyjmą i zastosują. System komputera można błyskawicznie zresetować („reset”), więzi międzyludzkie wymagają ciągłej troski, naprawy i umacniania. Obawiam się, że niekiedy nawyk „delete” (skasuj), zbyt prosto przechodzi w złowieszcze „spadaj”, a potem w mail z informacją o terminie rozprawy rozwodowej.

Na jednym z portali klikamy „Lubię to!”. Ładne, ale trzeba pamiętać o starej prawdzie. I najważniejszej. Lubi się wpisy na portalach i kluski. Ludzi się kocha.

Itinerarium , , , , , , , , ,

Prowadzący umarłych

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu można było spotkać w Chinach ludzi, którzy zwani byli prowadzący umarłych. Rzecz dotyczyła kwestii połowicznie związanych z życiem już na tamtym, drugim świecie. A prowadzący umarłych mieli jedynie wtedy zajęcie, kiedy ktoś umarł poza swoim domem, w stosunkowo dalekiej odległości od swojej prowincji. W takich okolicznościach potrzeba było sprowadzić zwłoki – tutaj praca dla prowadzących umarłych. Pracowali zawsze parami. Choć widać było jedynie jednego. Na ich temat powstało wiele legend, historii. Do końca nie wiadomo co jest prawdziwe i gdzie opowieść przeplata się z prawdą.

Jeden człowiek szedł z przodu trzymając w ręku biały lampion, który miał za zadanie oświetlać drogę zwłokom ukrytym pod długą, czarną peleryną, które maszerowały za lampionem. Bywało, że i kilkaset kilometrów, przyprawiając przypadkowo napotkanych ludzi o dreszcze. Rozsypywał także przed wolno kroczącymi zwłokami podrobione pieniądze kupione w specjalnym sklepie z artykułami żałobnymi. Pieniądze miały na celu wykupienie drogi do nieba dla owych zwłok. Zwyczaj przynoszenia podrobionych pieniędzy przetrwał do dziś dzień. W święto zmarłych na grobach można zobaczyć wiele falsyfikatów dla duchów i strażników nieba.
Oczywiście możemy się zastanawiać w jaki sposób zwłoki same chodziły, podążając za białymu światłem lampionu. Wielu ludzi, którzy widzieli prowadzących umarłych mówiło, że zwłoki ukryte pod czarną peleryną poruszały się wolnym, niezbyt zgrany ruchem, przypominającym zombie. Budziły straszy, ale uważano, że tam gdzie zatrzymały się na noc przynosiły szczęście. Zwykło się mówić, że “jeśli wejdzie w twoje progi bóg szczęścia, po nim odwiedzi cię dobry los.” (Bogiem szczęścia nazywano właśnie chodząc zwłoki ukryte pod peleryną, a prowadzący umarłych zatrzymywali się na nocleg gdyż wędrowali niejednokrotnie kilka tygodni). Opowieści o prowadzących umarłych pełne są magii i symboliki nie z tego świata, bo w końcu jak te zwłoki mogły chodzić samemu. Ówcześni wierzyli, że to człowiek z lampionem jest w mocy rozkazać zwłokami chodzić. A jak było na prawdę mówi Luo Tianwang, który wielokrotnie widział prowadzących umarłych, przechodzących przez jego wioskę. “Cały sekret polegał na tym, że pod peleryną ukrywają się dwa ciała: zmarły i żywy, który niesie zmarłego na plecach. W podróży ten, który niesie ciało, musi je trzymać obiema rekami, żeby nie spadło na ziemię. Ciało zmarłego sztywnieje i robi się ciężkie jak kamień. Trumnę dźwiga ośmiu meżczyzn, proszę sobie wyobrazić jakie to musi być trudne zadanie dla jednego człowieka, iść setki kilometrów pod czarną peleryną, że zwłokami na plecach. Ponieważ dźwigającemu trudno jest zginać kolana, jego ruchy są sztywne i niezgrabne. Biały lampion służy do tego aby oświetlać drogę temu, który niesie zwłoki.
Prowadzący umarłych zwykle jedzą jeden posiłek dziennie, a są w drodze dziesięć czy dwanaście godzin bez przerwy. Ponieważ pracują parami, zmieniają się i każdy niesie zwłoki co drugi dzień. Czasami podróż prowadzących umarłych może trwać i ponad miesiac. Z uwagi na tak długi czas niemożliwe jest wyruszanie w trasę latem, bo zwłoki rozłożyłyby się w upale. Nawet zimą prowadzący umarłych muszą wstrzykiwać w ciało rtęć i inne substancje przeciwdziałające rozkładowi.”

Dziś już najprawdopodobniej nie jest możliwe spotkać kogoś kto wykonuje taki zawód. W latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku podczas wprowadzania reform przez przewodniczącego Mao, zrywano z tradycją, lokalnymi wierzeniami, gusłami. Jeśli kogoś przyłapano na wykonywaniu pracy prowadzącego umarłych, był aresztowany lub bezpośrednio zabijany. Umierał jako kontrrewolucjonista, który wystąpił przeciw ideom Mao.

Po więcej historii i wywiadów o nie Tak odległych Chinach, bo z początku dwudziestego wieku odsyłam do książki “Prowadzący umarłych” Liao Yiwu. Polecam. Dodatkowo autor, który musiał uciekać z Chin prześladowany za swoje poglądy, będzie gościł w Polsce 1 września na autorskim spotkaniu w Warszawie. Zapraszam.

Pozdrawiam,
jakub.

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , ,