KOMPANIA NAJLEPSZA

Sobota 3 września 2011

 

Nosimy w sobie piętę Achillesa i punkt Archimedesa. I każdy inny człowiek także.

Pięta Achillesa to jakaś nasza słabość, to co wątpliwe, chwiejne i może nawet zawstydzające. Punkt Archimedesowy – przypomnę: “Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę ziemię” – to jest nasz geniusz, cudowność, wyjątkowość i podobieństwo przynajmniej do aniołów.

Nie szukaj w ludziach słabości, grzechów, draństw i podłości. Znajdziesz je bez trudu. Poszukaj w ludziach wspaniałości, dobra, wielkoduszności i serca. Trudne to i mozolne. Ale warto. Okaże się, ze niebo jest blisko.

Z jakimi wspaniałymi ludźmi idziesz przez życie! Lepszej kompani nie ma i nie będzie.

Itinerarium , , , , ,

NIE DO ODKŁADANIA

Piątek 2 września 2011

 

Mamy słońce. Cudowny późnoletni albo wczesnojesienny wiatr. Chłodny, rześki, owiewający drzewa i włosy. Na niebie  nocami widać Merkurego, wyraźnie.

Dziś jest dużo czasu na rozmowę. Powiem ci, co myślę, czuję i marzę. Ty opowiesz o podgrzybkach i borowikach, które akurat mają czas wzrostu i owocowania.

Może będzie dużo śmiechu i mało narzekania. Razem pośmiejemy się z głupich kandydatów do parlamentu wiszących na słupach (na co żaden przyzwoity człowiek by sobie nie pozwolił).

Jest życie, radość, wiele dobrych słów, pocałunków, zdjęć do oglądania, ścieżek do przejścia w wolniutkim marszu.

Gdzieś w cieniu czai się jednak glejak wielopostaciowy, który szybko, złośliwie i nieodwracalnie zjeść może cały mózg. Tak się dzieje i zdarza.

Dopadną nas kiedyś nie wypowiedziane wyznania, za późno pomyślane telefony („Śpieszmy się …”), odkładane spotkania.

No i prawda jest taka, że miłość jest najważniejsza, a wszystko inne można odłożyć.

Itinerarium , , , , , , ,

PRZEWRÓĆ KARTKĘ

Czwartek 1 września 2011

 

Odwracamy kolejną kartkę w kalendarzu. Już wrzesień, parę milionów młodych Polaków idzie do szkoły, do nowej klasy, zwykle wyższej. Zaczynają coś nowego.

Dwie trzecie roku, który przed dziewięciu miesiącami był jeszcze całkiem nowy i obiecujący, już za nami. No i jak zwykle nie wiadomo kiedy zleciało tyle godzin i dni. Przez ten czas zdołały przylecieć i odlecieć bociany, zabierając swoje nowe pokolenie na długą wyprawę w Nowy Świat. Te polskie bociany (mam nadzieję, że nie za często o nich piszę, ale już mi tęskno za nimi), tu u nas urodzone, rozpoczęły właśnie fantastyczną przygodę poznawania nowego życia, nowego świata i zupełnie nowej formy istnienia w cieplutkich klimatach Afryki. Poleciały nieprzygotowane, bez wizyt u specjalistów i seansów typu „Jak radzić sobie ze stresem w nowych sytuacjach?”.

Człowiek, który niczego nie zmienia w swoim życiu, podobny jest do gościa, który codziennie czyta tę samą stronę w książce. Nic się nie zmienia, fabuła znana, swojska, wiadomo od czego się zaczyna i na czym skończy.  To może i fajna sprawa.

Ale najciekawsze zaczyna się na następnej stronie! Odwagi! Warto zacząć nowe życie. Najciekawsze i najlepsze, jak zwykle, dopiero przed nami!

Itinerarium , , , , , , , ,

PODPATRYWANIE NAJLEPSZYCH WZORCÓW

Środa 31 sierpnia 2011

Dzień Solidarności i Wolności

 

Jagoda usynowiła Przemka kilka lat temu. Przemek w zasadzie nie miał rodziny. Teraz mówi o Jagodzie „mama”, świetnie rozwija swoje talenty, nawet gra już w juniorach niezłego klubu.

W dzieciństwie razem z kolegami zaczęliśmy któregoś razu wołać  na chorego psychicznie sąsiada „głupi Tadzio”. Mama wytłumaczyła mi swoją silną ręką oraz nie mniej skutecznym słowem, że owszem Tadzio nie jest normalny, ale nie wolno mi o nim mówić inaczej jak „Pan Tadzio”, a że chory to mam zostawić sobie, a nie wołać na podwórku.

Słynna Anna Walentynowicz – już o tym pisałem kiedyś – robiła na swoim wydziale w gdańskiej stoczni kanapki i herbatę dla kolegów. Potem, jak chcieli ją zwolnić z pracy, pół stoczni zrobiło strajk, dopisali jeszcze 21 postulatów, elektryk Lech skoczył przez płot i się zaczęło, to był rok 1980, sierpień.

Andrzej sprzedał kiedyś „malucha” (Fiat 126p), jedyny samochód jaki miał, żeby były pieniądze na operację Waldka. Mówił, że w jego wieku, po sześćdziesiątce, trzeba już więcej chodzić niż jeździć. No i że trzeba pomóc dziecku. Waldek to syn Kazia, a Kazio to przyjaciel Andrzeja.

Ala usłyszała w kościele, że pewna Czeczenka, wdowa z piątką dzieci, poszukuje jakiegokolwiek zajęcia, żeby utrzymać rodzinę. Wzięła ją jako sprzątaczkę, dała parę groszy. Teraz są zaprzyjaźnione, Ala nadal zatrudnia Czeczenkę, odwiedzają się nawzajem na święta, raz na Boże Narodzenie, raz na Bajram.

Pan Bolesław, kierownik jednego z ośrodków dla uchodźców nie lubi obcych, a fuchę dyrektorską dostał po znajomości. Przekłuwał kubeczki z jogurtem, bo ubzdurał sobie, że Czeczeni sprzedają na bazarze ten towar i kupują potem wódkę.

Różnie bywa z tą solidarnością polską. Ale jestem dumny, żem z narodu co Solidarność wymyślił. A właściwie podpatrzył u samego Pana Boga, który w imię solidarności z każdym z nas stał się człowiekiem. I tak Mu już pozostało. A nam, wiadomo, podpatrywać należy najlepsze wzorce.

 

 

PS. Zapraszam do słuchania Dnia Solidarności i Wolności w Radiu eR, 87,9 FM 31 sierpnia 2011.

Itinerarium , , , , , , ,

SŁYSZAŁEM WIDZIAŁEM SOLIDARNOŚĆ WOLNOŚĆ

Wtorek 30 sierpnia 2011

 

 

Gdybym nie widział, może bym powiedział, że to dawno i nieprawda. Albo że to mit założycielski dla jakiejś polskiej legendy.

Ale widziałem. Widziałem, dało się wyrwać murom zęby krat. Widziałem, dało się zerwać kajdany i połamać bat. Widziałem, jak runął stary świat.

Słyszałem, widziałem, szedłem. Szliśmy ulicami miast, trochę więcej niż 30 lat temu, może nie zawsze zwalaliśmy pomniki i rwaliśmy bruk, choć było i tak jak w pieśni. W pieśni, która niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i głów. Zdarzył się Sierpień. Tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego. Zobaczyliśmy ilu nas, poczuliśmy siłę i czas. Dziesięć milionów, jeden za drugiego, jeden i drugi, brzemię niesione razem. We wspólnocie. Nigdy – tak wtedy myślałem – jeden przeciw drugiemu. I nigdy brzemię dźwigane w samotności. Bez pomocy innych.

Widziałem, krzyczałem, słyszałem, szedłem. Solidarność. I wolność. I to jest żywa prawda. Wtedy się zaczął czas wolności i dla nas i dla reszty, dla Niemców z NRD, dla Czechów, Słowaków, Węgrów, Rumunów, Bułgarów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Ukraińców, Słoweńców, Chorwatów, Bośniaków, Serbów, Czarnogórców, Gruzinów, Ormian, Azerów, Kazachów, Kirgizów. Może trzeba trochę jeszcze krzyczeć, żeby Fala Wolności doszła do Białorusinów, Kubańczyków, Koreańczyków z Północy, Rosjan, Chińczyków i Wietnamczyków.

Ale to się wszystko zaczęło u nas. Widziałem wolność, krzyczałem wolność, słyszałem wolność. Czasem się pała zomowca odbiła na plecach, czasem trzeba było dla niej posiedzieć te czterdzieści osiem godzin na dołku.

Ale przecież mury nie mają już krat. Wolność. Kajdany zerwane, bat połamany. Wolność. Mury, mury, mury runęły. Byliśmy razem. Jeden z drugim, razem byliśmy, udało się. Solidarność.

Polska wolność i solidarność. Jestem z nich dumny.

 

Słownik:

 

ZOMO (zomowcy) – Zmotoryzowane Oddziały Milicji Obywatelskiej, tacy „antyterroryści” z czasów komuny, od rozpędzania, głównie długimi pałami, manifestacji niepodległościowych.

Dołek – inaczej areszt, izba zatrzymań; w czasach komuny dołek  często znajdował się w podziemiach komendy milicyjnej

 

Mury – pieśń w wykonaniu Jacka Kaczmarskiego, nieoficjalny hymn Solidarności (tekst i link niżej)
On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sił, śpiewał że blisko już świt.
Świec tysiące palili mu, znad głów podnosił się dym,
Śpiewał, że czas by runął mur…
Oni śpiewali wraz z nim:

Wyrwij murom zęby krat!
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i głów.
Śpiewali więc, klaskali w rytm, jak postrzał poklask ich brzmiał,
I ciążył łańcuch, zwlekał świt…
On wciąż śpiewał i grał:

Wyrwij murom zęby krat!
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas,
I z pieśnią, że już blisko świt szli ulicami miast;
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz najgorszy wróg!
A śpiewak także był sam.

Patrzył na równy tłumów marsz,
Milczał wsłuchany w kroków huk,
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg…

Patrzy na równy tłumów marsz,
Milczy wsłuchany w kroków huk,
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg…

Link do Murów:

http://www.tekstowo.pl/piosenka,jacek_kaczmarski,mury.html

PAPIEŻ SOLIDARNOŚCI I WOLNOŚCI

 

Czy jest miejsce bardziej stosowne, gdzie by można o tym mówić, jak nie tu, w Gdańsku. W tym bowiem mieście przed dziewiętnastu laty narodziła się «Solidarność». Było to przełomowe wydarzenie w historii [Narodu, naszego, a także w dziejach Europy]. «Solidarność» otworzyła bramy wolności w krajach zniewolonych systemem totalitarnym, zburzyła mur berliński i przyczyniła się do zjednoczenia Europy rozdzielonej od czasów drugiej wojny światowej [na dwa bloki]. Nie wolno nam tego nigdy zatrzeć w naszej pamięci. To wydarzenie należy do naszego dziedzictwa narodowego. Słyszałem wtedy w Gdańsku od was: «nie ma wolności bez solidarności». Dzisiaj trzeba powiedzieć: «nie ma solidarności bez miłości». Więcej, nie ma szczęścia, nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości, tej miłości, która przebacza, choć nie zapomina, jest wrażliwa na niedolę innych, nie szuka swego, ale pragnie dobra dla drugich; miłości, która służy, zapomina o sobie i gotowa jest do wspaniałomyślnego dawania. Jesteśmy zatem wezwani do budowania przyszłości opartej na miłości Boga i bliźniego. Do budowania «cywilizacji miłości». Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają. (Jan Paweł II, Sopot 1999)

Jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy brzemię dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności.

(Jan Paweł II, Gdańsk – Zaspa 1987).

Itinerarium , , , , , , ,

PŁOMIEŃ PAŃSKI

Poniedziałek 29 sierpnia 2011

 

 

Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. To z Pieśni nad Pieśniami, z Pisma Świętego. Z pozoru wydaje się, że to metafora, zgrabna, ekologiczna i poetycka.

Na szczęście to prawda. Miłość tęskni za spełnieniem, ale ta tęsknota nie da się ugasić. I to także byłaby może metafora.

Byłaby metafora, gdyby nie dopowiedzenie z tej samej Księgi: Żar jej to żar ognia, Płomień Pański.

Co Bóg rozpalił w nas, tylko Bóg ugasić może. Ale tylko dzięki ludziom, którzy nas kochają i których my próbujemy kochać wiemy, że nie ma nic piękniejszego i boskiego.

 

Itinerarium , , , , ,

ALE IDĘ

Kazanie na 22 Niedzielę Zwykłą

28 sierpnia 2011

 

 

 

Z miłości przyszedł na ziemię. Stał się człowiekiem. Synem ludzkim. W ludzkiej rodzinie. Miłością porywał ludzi.

Z miłości uzdrawiał. Ślepych, niemych, głuchych. Opętanych, paralityków. Przemieniał wodę w wino. Przytulał nierządnice i chytrych na pieniądze celników.

I kiedy mówi, że będzie wiele cierpieć i umrze, to też z miłości. Ale to nie do pojęcia dla Piotra, który – jak każdy z nas – chciałby sukcesu, fanfar i miejsca na podium.

Mam iść za Nim. Żeby kochać i umierać. Żeby cierpieć i być odrzuconym. Mocno to skomplikowane. Ale wierzę. Kocham, umrę. Ale idę.

PS. Kazanie w wersji głosowej na www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

(Jr 20,7-9)
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

(Ps 63,2-6.8-9)
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże mój, Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
A Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.

(Rz 12,1-2)
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

(Ef 1,17-18)
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

(Mt 16,21-27)
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Itinerarium , , , , ,

DECYZJA NA WIECZNOŚĆ

Sobota 27 sierpnia 2011

 

 

Są na świecie rzeczy proste. Dwa razy dwa zwykle wynosi cztery. Jak odczuwamy głód, trzeba coś zjeść. Na czerwonym świetle stoimy, na zielonym ruszamy. Zasady, normy, reakcje instynktowne, to wszystko jakoś reguluje nasze życie i zachowania.

Możemy uwierzyć, że jedyną rzeczą twórczą, jaką mamy do zrobienia, jest wybór koloru nadwozia w zakupionym aucie albo decyzja odnośnie sosu, łagodnego lub pikantnego, dodawanego do sałatki.

Aż trudno uwierzyć, że Pan Bóg dał nam swobodę decydowania o całej wieczności. „Kładę przed Tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście… Wybieraj więc…” (Księga Powtórzonego Prawa).

 

Itinerarium , , , ,

CZĘSTOCHOWSKA

Kazanie na Uroczystość
Najświętszej Marii Panny Częstochowskiej

 

W starym kawale jeden facet żali się koledze (przy trunku), że znajomi nazywają jego żonę Matką Boską.

– No co za prymitywy! Jak można! Nie martw się! – pociesza kolega żonkosia.

– No przynajmniej ty mnie rozumiesz! – z ulgą wzdycha kolega od żony – Zobacz, to moja Basia na zdjęciu…

Przyjaciel nachyla się, patrzy i wymyka mu się bezwiednie:

– O Matko Boska!

Nie sądzę, że Matka Boska obrazi się na zacytowanie tego dowcipu. Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że Ona, Matka Boska, Królowa Polski, Częstochowska, nie stroniła od imprez. Bywała na imprezach nie z powodu jakiegoś uwielbienia dla nich. Nie stroniła od imprez, ponieważ nie stroniła od ludzi. Od ludzi, którzy bywają w świątyniach ale i na weselach. Od ludzi, którzy czasem modlą się gorliwie, a czasem hulają równie gorliwie. Może dlatego nazywamy Ją naszą Matką. Matką, która wszystko zrozumie.

Tę bliskość z ludźmi wzięła albo otrzymała od swojego Syna. Syna, który będąc Bogiem stał się (i pozostał) człowiekiem. Syna, który sprawy Boże uczynił ludzkimi, a wszystkie ludzkie – Bożymi. Bożymi stały się ludzkie sprawy, wesela i wina na nich wypijane, pieluszki i zabawki, dowcipy i kawały, a przede wszystkim wszystkie sprawy naszego ducha, serca i ciała.

Matko Boża! Módl się za nami. Wiesz o co, dla każdego o coś innego. Módl się. Za nami grzesznymi. Teraz. Teraz i w godzinę śmierci naszej.

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Prz 8,22-35)
Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił – początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich. Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie! Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana.

lub

(Iz 2,2-5)
Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pana.

(Ps 48,2-3.9-11.13-15)
REFREN: Tyś wielką chlubą naszego narodu

Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały
w mieście naszego Boga.
Święta Jego góra, wspaniałe wzniesienie,
radością jest całej ziemi.

Cośmy słyszeli, to zobaczyliśmy
w mieście Pana Zastępów,
w mieście naszego Boga;
Bóg je umacnia na wieki.

Rozważamy, Boże, Twoją łaskawość
we wnętrzu Twojej świątyni.
Jak imię Twe, Boże, tak i chwała Twoja
sięga po krańce ziemi.
Prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości.

Obejdźcie dokoła Syjon,
policzcie jego wieże.
By powiedzieć przyszłym pokoleniom,
że Bóg jest naszym Bogiem na wieki.

(Ga 4,4-7)
Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

(Łk 1,28)
Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami.

(J 2,1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Itinerarium , , , , , , , ,

WYPADA

Czwartek 25 sierpnia 2011

 

W niektórych tekstach liturgicznych występuje oryginalna wskazówka „Wypada odmówić modlitwę …” albo „Wypada użyć formuły …” Dla przykładu, trzy dni temu, 22 sierpnia, we wspomnienie Najświętszej Marii Panny Królowej  Świata, w komplecie (modlitwa na koniec dnia), znalazłem sugestię, iż „Wypada odmówić antyfonę „Witaj niebios Królowo”. W zasadzie, według kalendarza liturgicznego, tego dnia użyć należało innej antyfony (jest ich pięć do wyboru) . Ale kontekst wspomnienia podpowiadał, że antyfona z Królową byłaby bardziej odpowiednia.

Formuła „Wypada” jest naprawdę bardzo trafna i użyteczna. Sugeruje coś, ale nie nakazuje. Jak zrobisz inaczej, nie zbłądzisz, nie zgrzeszysz, postąpisz nawet dobrze i przyzwoicie, ale mogłeś zrobić bardziej akuratnie, mądrzej i odpowiednio. „Wypada” wykracza poza normę, w celu osiągnięcia większego dobra, piękniejszego piękna, czy jaskrawszej prawdy. Chodzi o to, że „Najlepiej byłoby” … Choć „Dobrze” też jest na miejscu.

Kwestia zastosowania zasady „Wypada” wiąże się z wyczuciem i inteligencją, pomija sztywne zasady na rzecz smaku, głębi i prostoty. I dlatego, wypada (czasem) złamać normę.

Wypada (czasem) kupić kwiaty bez okazji. Wypada wydać znienacka pieniądze na niespodziankę. Wypada zaprosić kogoś na ucztę wyborną. Wypada uczcić szampanem nawet mały sukces.

Wydaje mi się, że zasadę „Wypada” zastosował sam Pan Bóg, kiedy wpadł na pomysł wejścia w nasz  świat. Wypadało Mu zrobić coś ponad normę, ekstra, coś boskiego, nadzwyczajnego.

Ale ta sama zasada „Wypada”, obowiązuje też w innych ważnych sytuacjach. Na przykład niekiedy wypada powiedzieć komuś, że jest świnią. Niekiedy wypada komuś nie podać ręki. A czasem dać komuś w gębę. Wszystko to jest kwestią intuicji i inteligencji. Tak jak Pan Jezus, który kopniakami wyrzucił handlarzy ze świątyni. Naprawdę „wypadało” tak uczynić. Dla naszego zbawienia i na wzór do naśladowania.

Itinerarium , , , , , , , , , ,