PRZYŚPIESZENIE KONIECZNE

 

Wtorek 16 kwietnia 2013

 

Poeci nauczają, że trzeba się śpieszyć, bo ludzie tak szybko, za szybko, odchodzą. Poezje jednak czytamy w młodości, dla wzruszeń, a potem to już wiemy swoje.

Pan Adam skłócił się z bratem o spadek po rodzicach, obydwaj trwali przy swoich racjach i krzywdach, nie odwiedzali się na  żadne święta, nie dzwonili do siebie, nie pisali listów. Adam zaczął kruszyć się wskutek choroby, która dopadła go już po sześćdziesiątce, w myślach układał sobie rozmowę na pojednanie. W którąś sobotę rano przyszła wiadomość, że brat zginął w wypadku. Banalne, ale prawdziwe – nie zdążył, ani on ani brat.

Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu może być dobrym przewodnikiem w procesie życiowego przyśpieszenia. „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” – woła Chrystus, aby zamknąć przebaczeniem historię swojego ziemskiego etapu życia. „Zaprawdę, powiadam ci, dziś ze Mną będziesz w raju” – nie wolno odkładać na jutro dobra możliwego do uczynienia dziś. „Boże mój, Boże mój, dlaczegoś Mnie opuścił?” – wątpliwości są tkanką chyba najpiękniejszych modlitw, o ile ich nie dusimy w sobie. „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” – szybka decyzja z rodzaju „samowładania” sobą i złożenia losu w najbardziej odpowiednie dłonie. „Pragnę” i „Wykonało się”, to wewnętrzne i głębokie akty, dobrowolne, w których to nie  śmierć bierze i tłamsi Jezusa, ale On ją przyjmuje. „Niewiasto, oto syn Twój. Oto Matka twoja” – propozycja nowej więzi dla najbliższych, znosząca pozorną obcość (wszak nic istotnego nie łączyło Jana z Marią) i ustanawiająca niezwykłą bliskość duchową. Wszystko to Chrystus wypowiada i robi (działa, czyni) w ciągu prawdopodobnie kilkudziesięciu minut świadomego konania na krzyżu. Jest tu pośpiech, nagłość, pilność, natychmiastowa sprawczość. Niczego nie wolno odłożyć, z niczym nie wolno się spóźnić, przesunąć na później (czyli na „nigdy”), zaniechać i rozmyć w serialu gdybań („a może jednak”, „gdyby tylko”).

Koronnym dowodem niedojrzałości duchowej i ludzkiej w ogóle jest paskudna tendencja do kumulowania rzeczy nie zrobionych, niepodjętych decyzji, nie złożonych wyznań, niedokonanych przebaczeń, nietkniętych marzeń i nawet nie rozpoczętych zmagań (o kogoś, o coś). To wszystko pchamy przed sobą jak jakąś pęczniejącą górę lodową, o którą prędzej czy później się rozbijemy. Prędzej niż myślimy.

Na popularnej internetowej „klasie” odnalazło się po latach dwoje ludzi, kiedyś uczniowie tej samej szkolnej klasy. Oboje po wielu i trudnych przejściach, dziś w drugim i trzecim związku. Od niego wiem, że niedawno opowiedzieli sobie w godzinie szczerości o gorących licealnych uczuciach, których żadne z nich nie miało odwagi wtedy wyznać. Jasne, nie wiadomo co byłoby, gdyby mieli tę odwagę.

Nie wiadomo co by było. Ale trzeba się naprawdę bardzo śpieszyć ze wszystkim co ważne.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

SOKI I WINA DLA POMNOŻENIA WIARY

 

Poniedziałek 15 kwietnia 201 3

 

 

Ewangelie opisujące zachowania Chrystusa po zmartwychwstaniu nie odnotowują żadnych przypowieści, kazań czy dłuższych przemów. Uderza w nich nadzwyczajna zmysłowość, gra zwykłych ludzkich gestów. I to jest cudowne.

Chrystus spotyka apostołów po swoim zmartwychwstaniu „za stołem”, przy kolacji i przyłącza się do nich. Posila się chlebem z uczniami idącymi do Emaus. Zachęca swoich przyjaciół do fizycznych eksperymentów – „Dotknijcie mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że ja mam”. Wielokrotnie za to Chrystus sprawia wrażenie głodnego: „Macie tu coś do jedzenia?” Chętnie spożywa z uczniami śniadanie, jest chleb, są ryby, jest woda i wino. Tak jakby od jedzenia nie było niczego ważniejszego!

Nasze niedowierzanie w nowe, pośmiertne i nieskończone życie, wątpliwości  i obojętności, po części wynikają z tego, że przestajemy powoli ucztować i cieszyć się wzajemnie swoją obecnością. Ewangelia jest tu jakąś podpowiedzią. Zapraszajcie przyjaciół, na śniadania i kolacje, przygotujcie dobre, smakowite rzeczy, soki, owoce, sałatki, desery, ciasta, wina i tak dalej. Siadajcie, rozmawiajcie, opowiadajcie kawały, śpiewajcie, nie bądźcie jak mruki i ciołki, co to tylko smęcą i smucą.  Posmakujcie bliskości i przyjaźni z ludźmi, bliżej będzie nam do prostej wiary w zmartwychwstanie.

Itinerarium , , , , ,

CZY KOCHASZ MNIE

 

Kazanie na 3 Niedzielę Wielkanocną

14 kwietnia 2013

 

Stoi św. Piotr i słucha trzykrotnego zapytania „Czy kochasz mnie?” Odpowiada jak umie. Dobrze odpowiada.

Nie ma ważniejszego pytania i nie ma lepszej odpowiedzi. Pan Jezus nie przestał pytać każdego z nas „Czy kochasz mnie?” Miej odwagę dobrze odpowiedzieć.

 

LITURGIA SŁOWA

(J 21,1-19)
Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną!

Itinerarium , , , ,

DIODY W KOŚCIELE

 

Sobota 13 kwietnia 2013

 

 

Niewielkie miasto w środku Polski, nad jeziorem, piękny nowy kościół. Zatrzymuję się po drodze. I uderza mnie wielki pokos Nowej Ewangelizacji. Od lat już rozlega się wołanie, aby sięgać po nowe środki przekazu Dobrej Nowiny.

Po lewej i prawej stronie ołtarza wielki ekrany diodowe, na obydwu sprytny komputer wyświetla informacje, że o godz. 18.00 zostaną odprawione dwie intencje, pierwsza za duszę śp. Adama, zamówiona przez żonę, którą odprawi ks. Proboszcz. Druga intencja też za zmarłego, odprawiana przez ks. wikariusza. Wchodzi wierny do kościoła i od razu ma przed oczami, co kto i za kogo i o której. Ot, nowe środki komunikacji w zastosowaniu parafialnym.

Liczę żółte tulipany, jeszcze z dekoracji wielkanocnej, poddaję się po dwustu, które ozdabiają pusty grób, a są przecież i przy ołtarzu i przy chrzcielnicy jeszcze. Dużo, ułożone z myślą i znawstwem.

Podłoga sterylnie czysta, wypucowana zapewne przez odkurzacz bezpyłowy, pełno takich teraz, wyssą nawet krztynę kurzu z najbardziej kosmatego dywanu.

Kwadrans przed nabożeństwem osiem pań i jeden pan w komży (kościelny?) wzywa do modlitwy w nowennie za ofiary katastrofy smoleńskiej. Przyznaję, dotąd ta nowenna nie była mi znana. Potem jest szybka koronka do miłosierdzia Bożego, też w nowennie, tę akurat znam i praktykuję.

Tuż przed mszą świętą, z zakrystii na chór paraduje organistka, śliczna jak marzenie. Marzenie rozwiewa się kiedy ona zaczyna grać i przechodzi w smutną gorycz kiedy zaczyna śpiewać. „Otrzyjcie już łzy płaczący…”, ocieram lewe oko z żalu, prawe ze śmiechu.

Ewangelia ładna, o tych dwóch uczniach, co szli do Emaus, nie skłania kaznodziei do choćby słowa komentarza. Nie ma też chwili ciszy, aby wierni sami mogli sobie przez moment podumać.

Wszystko jest bardzo sprawne, poprawne, 18:25 jest po akcji. Na ekranach diodowych pojawia się komunikat: „Następna msza święta jutro o godz. 7:30. Zapraszamy. Szczęść Boże.” Milkną, na szczęście, organy.

Może zupełnie niepotrzebnie boję się trochę nadmiaru nowych środków przekazu w Nowej Ewangelizacji i zupełnie niepotrzebnie wymagam, aby każda organistka umiała grać i śpiewać.

W końcu i tak najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, niesłyszalne dla uszu, niepojęte dla rozumu.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

WSZYSTKIE WIELKIE RZECZY NARAZ

 

Piątek 12 kwietnia 2013

 

Potocznie myślimy tak – dawno, dawno temu Pan Bóg stworzył świat i ludzi. Potem ludzie zgrzeszyli, źle się zaczęło dziać. Wreszcie Pan Bóg się ulitował, zesłał Syna, Jezusa Chrystusa, który nas zbawił poprzez śmierć i zmartwychwstanie. Wybiegamy w przyszłość i wiemy, że kiedyś świat się skończy i zacznie się Wieczne Życie w innym wymiarze.

Takie myślenie jest zrozumiałe, ponieważ potrzebujemy, aby wszystko miało swój początek i koniec, wtedy jest porządek. Tymczasem w perspektywie wiary i doświadczenia jest nieco inaczej. Trochę upraszczając, powiedziałbym, że tu mamy Wszystko Naraz.

Stworzenie wcale się jeszcze nie zakończyło i nie ma powodu, aby ograniczać nieskończoną finezję Pana Boga, jeszcze wiele rzeczy może nas zaskoczyć. Zresztą my sami, jak naucza Kościół, kontynuujemy dzieło stworzenia, współdziałamy z Bogiem. Dlatego nie wolno w tej kwestii niczego psuć i partaczyć, ale upiększać i mądrze rozwijać. Dzieło stworzenia trwa. Trwa także, czego chyba najbardziej doświadczamy, czynienie zła i grzeszenie i będą trwały, póki żył będzie jakikolwiek człowiek. Nieustannie także dokonuje się zbawienie, „wiekuiste”, rozciągnięte po kres czasu. I podobnie życie wieczne, nie jest jedynie przyszłością, jest jak najbardziej Tu i Teraz (pisałem więcej o tym 1 kwietnia b.r.) .

Miejscem, gdzie wszystkie te przestrzenie się zbiegają (przestrzeń stworzenia, grzechu, zbawienia i wieczności) jest serce każdego z nas i nasz los, dzieje człowieka. Poza smutną przestrzenią grzechu (choć jak wiemy jest to „wina szczęśliwa”, bo odkupiona przez Chrystusa), mamy naprawdę powody do wielkiej radości a nawet euforii. Uczestniczymy w Boskim stwarzaniu, Boskim zbawieniu i Boskim (wiecznym) życiu. Bardzo ważne rzeczy się z nami dzieją i to wszystkie naraz! Alleluja i do przodu, Alleluja i wzwyż, Alleluja i we wszystkie strony świata, Alleluja!

Itinerarium , , , , , , , , ,

APETYT NA KOŚCIÓŁ

Czwartek 11 kwietnia 2013

 

Niektóre lektury rozbudzają apetyt. Iluż ludzi pojechało do Afryki po przeczytaniu książek albo zdecydowało się na szturmowanie Himalajów po wchłonięciu pamiętników odważnych wspinaczy.

W ostatnich dniach czytam w codziennej liturgii o życiu pierwszych wspólnot chrześcijańskich. I z każdym dniem rośnie mi apetyt na Kościół.

Wszystko mieli wspólne, jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących, nikt nie cierpiał niedostatku, każdemu rozdzielano według potrzeby, przyjmowali posiłek z radością i  w prostocie serca. A Pan codziennie przymnażał im tych, którzy dostępowali zbawienia.

To wszystko zapisane jest w księdze Dziejów Apostolskich. Najbardziej pospolita interpretacja mówi, że są to historyczne opisy życia pierwszych gmin chrześcijańskich. Ja myślę, że są to także proroctwa i zapowiedzi, wizja Kościoła przyszłości. I na taki Kościół, z dnia na dzień, rośnie mi apetyt.

Itinerarium , , , , , ,

MĄDRZE I DOBRZE DLA POLSKI

 

Środa 10 kwietnia 2013

 

 

Zawsze warto coś dla Polski zrobić. Coś dobrego i mądrego. W niemal każdą ważną rocznicę dla Polaków, namyślam się i wymyślam coś, mam nadzieję dobrego i niegłupiego.

Przyznaję, nie chodzę na żadne manifestacje, pochody, oficjalne przemarsze, unikam akademii, przedstawień słowno-muzycznych i tak zwanego składania kwiatów i wieńców. Wszystko to jest nudne jak flaki w oleju i ogromnie smutne. I od ręki mogę podać kilka przykładów jak można ciekawiej, mniej pompatycznie i dużo bardziej radośnie przypomnieć nasze fantastyczne sukcesy z przeszłości. Przed rokiem 1989, przeciwnie, chodziłem na wszelkie nielegalne manifestacje, krzyczałem i śpiewałem „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”, bo była zniewolona. I tak jak większość mojego pokolenia drukowałem i roznosiłem ulotki, sprzeciwiające się systemowi, przygotowywałem i wygłaszałem prelekcje o chwalebnych kartach historii mojego narodu, w stanie wojennym roznosiłem paczki dla rodzin internowanych działaczy „Solidarności”. To wtedy trzeba było robić, co mogłem robiłem, zresztą były nas dziesiątki tysięcy.

Dzisiaj, w wolnej Polsce, nie uważam, że narodowe dreptanie i skandowanie, ma jakikolwiek większy sens. Możemy coś zrobić dla Polski, chociaż miłośników patriotycznych spacerów nie potępiam, jak lubią, niech chodzą.

Kilka lat temu na jedną z narodowych rocznic zaprosiłem na lody grupę czeczeńskich dzieci (uchodźców)  i jako tako wytłumaczyłem jakie mamy święto. To w sumie już prawie Polacy, nieźle mówią po polsku, mimo, że urodzili się na Kaukazie i są muzułmanami. Przy okazji, zawsze mnie rozśmiesza, jak mali muzułmanie, dorastający w polskim i katolickim środowisku, zupełnie bezwiednie powtarzają nasze kalki i wołają do siebie „O Jezu! Nie rób tak!” albo „Matko Boska! Co ty mówisz!”

Innym razem poszedłem na obiad z dwoma bezdomnymi Polakami i było to dla nich święto, bo moi bezdomni polscy bracia, nie mają w słowniku pojęć typu „śniadanie”, „obiad”, „kolacja”. Jedzą co się da i w porach kiedy się uda.

W każdą ważną dla Polaków rocznicę, dziś także, modlę się za tych, co polegli w walkach i za tych co zginęli w katastrofach, np. za Władysława Sikorskiego i za 96 spod Smoleńska, za kilku szczególnie, bo było mi dane ich osobiście znać i bardzo cenić. Poza modlitwą – to naprawdę za mało – wymyśliłem sobie na dziś także „pracę dla Polski”. I tak od początku tego wpisu wygląda jakbym się chełpił, więc nie napiszę co konkretnie.

Kocham Polskę i staram się coś mądrego i dobrego dla niej robić.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

NIEMYJE ZĄBKI I ZAKRYSTYJAN

Wtorek 9 kwietnia 2013

 

 

Serce Polski leży gdzieś pomiędzy miejscowościami Niemyje Ząbki, Żery Czubiki, Miodusy Pokrzywne, Moczydły Kukiełki, Twarogi Ruskie, Żale, Głody, Trzaski, Porzeziny Mędle, Koce Schaby i Koce Bździuchy (zwane także jako Koce Borowe). Tak przynajmniej twierdzi moja koleżanka z Podlasia, gdzieś stamtąd pochodząca. Owa koleżanka mocno obstaje także przy tym, iż jej strony ojczyste przechowały najczystszą polszczyznę, wzorową, rdzenną i najbardziej polską.

Rozmawialiśmy kiedyś w szerszym gronie o zwyczajach kościelnych w różnych częściach naszego kraju. I znajomy pyta koleżankę z Podlasia:

 

– A kto u was zbiera na tacę?

– Nu jak kto? Zakrystyjan! – odparła dziewczyna.

 

I tak oto uświadczyliśmy szczypty najczystszej polszczyzny, z serca Polski.

 

PS.

  1. Niemyje Ząbki, Żery Czubiki, Miodusy Pokrzywne, Moczydły Kukiełki, Twarogi Ruskie, Żale, Głody, Trzaski, Porzeziny Mędle, Koce Schaby, Koce Bździuchy i Koce Borowe – to nazwy miejscowości na Podlasiu, w niektórych nawet byłem i wcale się nie naśmiewam!
  2. „Zakrystyjan” częściej występuje jako „Zakrystian” lub „Zakrystianin”.
  3. Nu a u was kto zbiera na tacę? Bo daje to chyba, jak wszędzie, co czwarty mniej więcej … J
Itinerarium , , ,

ODLOTOWA BAJKA

Kazanie na Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Poniedziałek 8 kwietnia 2013

        Ładne święto dziś mamy, uroczystość Zwiastowania. Śliczna historia o aniele (z imieniem Gabriel), który przychodzi z zaproszeniem do dziewczyny na żydowskiej prowincji w Nazarecie. W istocie jest to zaproszenie do Tańca, w którym nastolatka, Maria, uczyć się będzie kolejnych kroków i figur, aż się okaże, że będzie matką samego Boga. Początek niewinny, szept może cichy śpiew anioła, kosmiczne obietnice „poczniesz i porodzisz syna”, jakaś odlotowa bajka. A ona godzi się, oświadcza „fiat” (tak, okej) i zaczyna się Taniec. Taniec, w którym Bóg prowadzi, wciąga i dyktuje warunki, a ponieważ „dla Boga nie ma nic niemożliwego”, zbawienie wszystkich ludzi i każdego z nas od odwagi dziewczyny się zaczyna. Mamy marzenia, które lekceważymy, sny, którym nie wierzymy, pragnienia, które wyrzucamy z pamięci. Może innych aniołów Pan Bóg już nam nie pośle.

Itinerarium , , , , , , ,

PRZESTAŃ SIĘ LĘKAĆ

Kazanie na 2 Niedzielę Wielkanocną

Święto Miłosierdzia

7 kwietnia 2013

Póki się jeszcze czegokolwiek boisz, nie dowierzasz w zmartwychwstanie Chrystusa i swoje własne. I może na darmo powiesz dziś: „I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo… I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie”.

Jeżeli boisz się czegokolwiek, przyszłości, zmian, ludzi, śmierci, jesteś niewierzący, choć możesz chodzić  do kościoła, nawet dwa razy dziennie. Jeżeli boisz się miłości, tej, którą możesz dać, jeżeli boisz się nienawiści, którą ktoś może w ciebie ugodzić, jeżeli boisz się prawdy, którą możesz głosić albo kłamstwa, którym mogą cię skrzywdzić, jeżeli boisz się czegokolwiek lub kogokolwiek, nawróć się na zmartwychwstanie.

Powstały z martwych Chrystus, kilkukrotnie mówi do swoich przyjaciół, zalęknionych i strwożonych, „Pokój wam!”, a potem „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani”.

Moglibyśmy dziś o miłosierdziu Boga opowiadać jedynie baśnie, jeśliby Chrystus nie zmartwychwstał. Cóż to za miłosierdzie, które przebacza, pomaga biednym i chorym, odpuszcza grzechy, a nie umie pokonać śmierci! Ale to Miłosierdzie, ten Bóg, Chrystus, śmierć pokonuje. I dlatego może odpuszczać każdy grzech, posyłać na końce świata i ogłaszać świętość miłości.

Miłosierdzie, które pokonuje śmierć, wyzwala z każdego lęku i strachu, z niepewności istnienia, z obaw o przyszłość i z niepokoju  o złą przeszłość, z płochliwej nieufności wobec ludzi i czarnej rozpaczy nad sobą samym. Przestań się lękać! Masz dziś wspaniale święto!

 

Kazanie w wersji dźwiękowej – www.itinerarium.pl

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Dz 5,12-16)
Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu. Trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet, przyjmujących wiarę w Pana. Wynoszono też chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. Także z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia.

(Ps 118,1.4.13-14.22.24)
REFREN: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł,
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.

(Ap 1,9-11a.12-13.17-19)
Ja, Jan, wasz brat i współuczestnik w ucisku i królestwie, i wytrwałości w Jezusie, byłem na wyspie, zwanej Patmos, z powodu słowa Bożego i świadectwa Jezusa. Doznałem zachwycenia w dzień Pański i posłyszałem za sobą potężny głos jak gdyby trąby mówiącej: Co widzisz, napisz w księdze i poślij siedmiu Kościołom, które są w Azji. I obróciłem się, aby widzieć, co za głos do mnie mówił; a obróciwszy się ujrzałem siedem złotych świeczników, i pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, obleczonego [w szatę] do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy, a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani. Napisz więc to, co widziałeś, i to, co jest, i to, co potem musi się stać.

(J 20,29)
Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 20,19-31)
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Itinerarium , , , , ,