KAZANIE

 

Na 6 Niedzielę Zwykłą

16 lutego 1014

 

Długa Ewangelia na dziś. Nie kliknę „Lubię to!”, bo nie ma znacznika „Tak czynię!”

Można czytać Ewangelię wiele razy, ze słownikami, konkordancjami, tłumaczeniami dosłownymi i metaforycznymi. Z oryginału lub za przekładem Wujka.

Największa jest miłość.

 

Kazanie na 6 Niedzielę Zwykłą

16 lutego 2014

 

 

 

(Syr 15,15-20)
Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go, On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć. Oto słowo Boże.

(Ps 119,1-2.4-5.17-18.33-34)
REFREN: Błogosławieni szukający Boga.

Błogosławieni, których droga nieskalana,
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego pouczenia
i szukają Go całym sercem.

Ty po to dałeś swoje przykazania,
by przestrzegano ich pilnie.
Oby niezawodnie zmierzały moje drogi
ku przestrzeganiu Twoich ustaw.

Czyń dobrze swojemu słudze,
aby żył i przestrzegał słów Twoich.
Otwórz moje oczy,
abym podziwiał Twoje prawo.

Naucz mnie, Panie, drogi Twoich ustaw,
bym ich przestrzegał do końca.
Ucz mnie, bym przestrzegał Twego prawa
i zachowywał je całym sercem.

(1 Kor 2,6-10).
Głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnicę mądrości, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.

Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego.

(Mt 5,17-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu «Raka», podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł «Bezbożniku», podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż*. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: «Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy». A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę, poza wypadkiem nierządu, naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz fałszywie przysięgał*, «lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi*. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

 

Itinerarium , , , ,

Z MOJEJ NIEŻONATEJ PERSPEKTYWY

Sobota 15 lutego 2014

Młoda dama, świeżo upieczona pani adwokat, wychodziła kilka lat temu za mąż. Zupełnie szczerze wyznała koleżance, że chce dobrze wyglądać na swoim pierwszym ślubie. To było kilka lat temu, dziś myślę, że bardzo wiele związków, miłości i małżeństw, nie ma już w zarodku waloru trwałości, a formuła „do końca życia” wydaje się kosmiczna.

Małżeństwo moich znajomych rozpadło się w trzy dni, po prawie piętnastu latach. On trochę za dużo pił (nie tylko jej zdaniem), zaniedbywał dom i rodzinę. Ją olśniło nagle, że tak dalej nie ma sensu, postawiła warunek, trzy dni na zmianę. Wcześniej też tak pohukiwała, więc pan mąż nie wziął sprawy poważnie. Dokładnie trzeciego dnia zastał przed drzwiami mieszkania cztery walizki, z upranymi, wyprasowanymi i starannie spakowanymi rzeczami. Zamki były też wymienione. Związek prysł na zawsze. W ogóle dzisiaj to „na zawsze” raczej związki się rozpadają niźli trwają.

Co ja mogę powiedzieć ze swojej „nieżonatej” perspektywy? Umiem patrzeć i słuchać ludzi i myślę, że można popełnić (przynajmniej) dwa błędy. Pierwszy polega na tym, że można potraktować związek z drugim człowiekiem, zwłaszcza potwierdzony ślubem, jako rodzaj zabetonowania czy zespawania. Tak, wziąłem z nią (nim) ślub, jest moja. Tak już będzie, jest beton, spaw, o nic się już nie muszę troszczyć, zabiegać. W tej wizji zapomina się, że każdy związek między ludźmi jest więzią dwóch wolnych osób, które chcą trwać przy sobie ale nie muszą. Trwanie potrzebuje niekiedy codziennego potwierdzania, ponawiania aktów woli  i świeżości uczuć, ale nie jest to nie skruszony beton i nierozerwalny spaw.

Drugi błąd, myślę, polega na poznawczym braku. Współczesność narzuca styl życia, w którym dominuje zmienność, prędkość i ilość. Upraszczając, coś ma wartość jeśli się zmienia, najlepiej szybko i najlepiej jak tego jest dużo, jak najwięcej. Tak podchodzimy do samochodów, komórek, repertuaru kin, miejsc urlopu i wielu innych rzeczy. Być może mimowolnie przenosimy to na relacje z ludźmi, a to błąd, niekiedy ze skutkami nieodwracalnymi. Wmawiają nam, że w CV warto mieć wpisane jak najwięcej doświadczeń i miejsc pracy, może i w osobistym curriculum nie zawadzi mieć przynajmniej „aktualnego” i „byłego” męża? Człowiek daje się poznawać (bo nigdy poznać do końca) w miarę upływu czasu, także miłość potrzebuje wielu lat, aby z wesołego pączka przemienić się w dojrzały i smakowity owoc. Jeśli ktoś zeżre nawet pół kilograma pączków jabłoni, nadal nie wie jak smakuje jabłko.

Nigdzie nas dziś nie uczą, że ludzi nie da się zabetonować czy zespawać i  że drugi człowiek to święta tajemnica, dla rozpoznania której i całego życia mało. Dlatego piszę.

 

PS 1. A propos CV, ja, kiedy widzę, że ktoś zmieniał pracę co 3 miesiące, natychmiast podejrzewam, że go w kolejnych firmach nie chcieli i wyrzucali. Jakby był dobry, to by trzymali go tam latami. Na naszej kościelnej niwie, w przypadku wikariusza zmieniającego co pół roku parafię, nie mówi się że jego przełożeni już go nie chcieli w danej parafii, tylko, że jest tak dobry, że wszędzie chcą go mieć …

PS 2. Kamil! Kamil! Leć! Leć jak najdalej….(Kamil Stoch)

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

WALENTYNKI – WZYWAM DO CZYNU

Piątek 14 lutego 2014

No dobrze, niech będą Walentynki, ale nie tak jak to teraz się dzieje. Jeden z moich mądrych profesorów mawiał, że miłość należy do kategorii „Don’t talk about it, but just do it!”

No a co my mamy dzisiaj? Jakieś bileciki z „I love you”, liściki, esemesy, serduszka na czym się da, naklejone, przybite, wyryte i wygrawerowane. Mordęga, żeby to wszystko czytać.

Znajomy adorowany jest przez panią, która w każdym mailu i esemesie wypisuje, że go kocha. Biedak wije się z bólu po każdym wyznaniu, kto wie czy się nie rozchoruje.

Wszyscy coś gadają, plotą, nawijają, śpiewają, jedna wielka gadanina i pisanina.

To żeby tego werbalnego potoku nie zasilić jeszcze jednym zbędnym strumyczkiem, wzywam do czynu!

Zrób coś z miłości, jakiś gest, jakieś dzieło, akt, opus, niech ten ktoś, kogo kochasz doświadczy twojej miłości, nie tylko o niej usłyszy czy przeczyta. Czyn jest największym dobrem, jakiego może dokonać człowiek.

Profesor, który w dziedzinie miłości wyznawał zasadę „Don’t talk about it, but just do it!”, był biblistą. I przypuszczam, że tę zasadę zaczerpnął wprost z Pisma Świętego – „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1 J 3,18). Właśnie, o takie Walentynki mi idzie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

Z POWODU ŚWIĘTEGO NIESZCZĘŚCIE

Czwartek 13 lutego 2014

Wiem, że podróże do głębi serc nie są w modzie, łatwiej prysnąć do kolorowej galerii i coś kupić albo nawet tylko popatrzeć.

Jak zaryzykujemy tę podróż, natkniemy się na nasze tęsknoty, które natychmiast objawią nam kim naprawdę jesteśmy.

Ale to jest ryzyko wielkie. Bo może się okazać, że trzeba wszystko pozmieniać w życiu.

Nie ryzykujemy. Z powodu naszego ulubionego Świętego. Z powodu Świętego Spokoju.

Itinerarium , , , , , ,

ŻEBY SOLIDARNOŚĆ NIE ŚMIERDZIAŁA

Środa 12 lutego 2014

 

Czasem z rozbawieniem, ale coraz częściej z rozdrażnieniem i obawą dostrzegam, że w Polsce mówi się przynajmniej dwoma językami, zupełnie nieprzekładalnymi. Słowa brzmią podobnie ale światy zupełnie nieprzystawalne.

Z jednej strony słyszę język elit, polityków, dziennikarzy, różnych VIP-ów, również kościelnych. I tu krążą tematy „nowej perspektywy budżetowej”, „napięć w koalicji”, „agresywnej retoryki opozycji” i wyższości ofert urlopowych typu „first minute” nad „last minute”. Ten żargon słyszę w wiadomościach radiowych (słucham często) i wyczytuję ze szpalt gazet, niekiedy dociera do mnie „na żywo” podczas różnych spotkań.

Na szczęście dość często mam okazję słuchać i rozmawiać z tzw. NIP-ami (Not Important Person). Byli i aktualni więźniowie, bezdomni, sprzątaczki, „przeprowadzacze” (przy zebrach), rolnicy (z małymi areałami) mówią zupełnie innym językiem. Tu słyszę, że „nie ma pracy”, „nie ma domu”, a jak już jest dom, to że „zimno, bo mało węgla” albo że „u tych na parterze to jeszcze gorzej bo im prąd wyłączyli”. Tu słyszę, że „ciężko jest wyżyć za 800 złotych” i że „do nas to starosta nigdy nie przyjechał” (wieś, jakieś 15 km od Lublina). Proszę wybaczyć, ale nie razi mnie w tym dyskursie słowo „kurwa” (zwykle z dodatkiem „O, przepraszam, proszę księdza!”), nawet przyznam, że chyba pasuje.

Przypuszczam, że świat elit raczej nie pofatyguje się, aby zajrzeć do schronisk dla bezdomnych, więzień i do mieszkań w których wyłączono prąd. Trochę się martwię, że ten drugi świat może wtargnąć na salony elit, co już nieraz się zdarzało i nosiło nazwę „rewolucji” lub „buntów społecznych”.

Ponieważ wierzę  w zmartwychwstanie, modlę się by z tego ciężkiego i woniejącego grobu wróciła do żywych polska solidarność. I że na nowo uwierzymy i w czyn zamienimy Boże słowa: „Jeden drugiego brzemiona noście” (Ga 6,2).

Itinerarium , , , , , , , , , ,

RANO DZWONI ARCYBISKUP

Wtorek 11 lutego 2014

Praca przed szóstą rano? Pamiętam, że dla Arcybiskupa Życińskiego było to niemal normą. Bez wahania włączał w swój rytm dnia współpracowników. Kiedyś, o 5:45 widzę na wyświetlaczu numer Arcybiskupa. Lekko zaspany odbieram i słyszę:

 

– Mieciu, jakże się nazywa ten niezbyt rozgarnięty pan z telewizji?

 

Zamurowało mnie, przeszukuję intensywnie głowę z bazą danych i w końcu mnie oświeca:

 

– Ekscelencjo, śmiem twierdzić, że w telewizji to akurat sporo takich … Może więcej szczegółów?

 

– No ten, co chciał, żebyśmy drugi raz poświęcili hospicjum…

 

Tu dwie uwagi. Pierwsza, rzecz działa się jeszcze w ubiegłym tysiącleciu, kiedy telewizja miała manierę spóźniania się i uzależniania początku zdarzeń od swojego przybycia. Teraz jest punktualna, przynajmniej ta lokalna. A nierozgarnięty pan z TV spóźniwszy się, domagał się, żeby jeszcze raz poświęcić obiekt!

Druga uwaga, ów nierozgarnięty pan dawno już w telewizji nie pracuje, teraz harują tam sami rozgarnięci ludzie i bardzo proszę, aby koleżanki i koledzy z lokalnej wizji się nie złościli, tylko „zalajkowali” wpis.

Pisałem już kiedyś o tym, starsi czytelnicy wybaczą powrót. Przez ponad 14 lat współpracy z Arcybiskupem, nasłuchałem się (i nadal zdarza mi się słyszeć) krytyk, m.in. taką, że „leciał do mediów”. Porządkując archiwum rzecznika zrobiłem sobie statystykę, a z niej wynika, że kiedy zwoływałem na jego prośbę konferencje prasowe, trzy czwarte z nich poświęconych było obronie atakowanych ludzi. Kiedy ktoś padał ofiarą nagonki publicznej, „kamienowania” lub „wbijania na pal” (jak mawiał Arcybiskup), głos zabierał Życiński. Bronił bezrobotnych, kiedy padały kolejne fabryki i zakłady pracy, pielęgniarek, lekarzy, cukrowników, policjantów, profesorów, bezdomnych, polityków i dziennikarzy. Na dwa tygodnie przed śmiercią ujął się za czeczeńską wdową, mieszkającą w Lublinie z czwórką dzieci. A tuż przed odlotem do Rzymu wsparł historyka prof. Grzegorza Motykę, odważnie piszącego o trudnych relacjach między Polakami i Ukraińcami w czasie Drugiej Wojny Światowej, poniewieranego przez niektóre tzw. „środowiska kresowe”. Nie leciał do mediów z namiętnością właściwą celebrytom, ale chętnie korzystał z ich mocy, aby bronić ludzi.

Praca od rana, obrona krzywdzonych ludzi, wiele niezwykłych rzeczy nasz brat Józef dał naszemu pokoleniu.

 

 

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

DO ROBOTY

Poniedziałek 10 lutego 2014

Wiem, że wśród was jest wielu takich, którzy znali, spotykali i słuchali Józefa Życińskiego, arcybiskupa, metropolity lubelskiego. Trzy lata już żyje w Nowym Świecie.

Kiedy zdarzało się coś ważnego, zmiana drugiego w trzecie tysiąclecie, śmierć Nowaka – Jeziorańskiego, Miłosza, ks. Twardowskiego, Jana Pawła II – zwykł mawiać:

 

– A teraz trzeba brać się do roboty!

 

Ja biorę się. I ufam, że Wy także.

 

http://www.jozefzycinski.eu/

Itinerarium , , , ,

SOLI SIĘ NIE SOLI

Kazanie na 5 niedzielę zwykłą

9 lutego 2014

Soli się nie soli, jak zwietrzeje jest na nic, jest do wyrzucenia. Bez sensu jest zapalanie świecy i nakrywanie jej dziesięciolitrowym garnkiem, bo taką objętość miał biblijny korzec.

Jeśli czytamy dzisiejszą Ewangelię jako przestrogę i przejmujemy się nią to jest nadzieja. Ziemia, świat i ludzie, o których dziś czytamy odnoszą się do kształtu cywilizacji, w nadtytule do perykopy teologowie i redaktorzy kościelni dopisują „Zadanie uczniów”.  Zatem, nieco upraszczając, misją chrześcijaństwa i chrześcijan jest „nadawanie smaku” cywilizacji i niesienie ludzkości jasnego światła, pokazywanie celu.

Rzeczywiście, przez wieki to chrześcijaństwo wyznaczało rytm historii. Dzięki temu mamy dziś powszechne szkoły i uniwersytety, istnieje służba zdrowia i mamy też miasta (pomysł św. Benedykta). Do defensywy chrześcijaństwo zaczęło przechodzić gdzieś od czasów Kopernika i Galileusza, kiedy osiągnięcia nauki przyjmowano za groźny dla wiary wirus. Wielką nadzieję wniósł pontyfikat Jana Pawła II, choć jego znaczenie dopiero pewnie odkryjemy, teraz ufnością napawają gesty i słowa Franciszka.

Chrześcijaństwo, myślę, jest projektem niedokończonym, ba, przypuszczam, że jedynie w niewielkiej mierze zrealizowanym. Skandal aborcji ze smutnym plonem śmierci milionów zabitych dzieci, skandal śmierci z powodu głodu, braku wody czy lekarstw, zapomniane wezwanie do braterstwa, akceptacja przemocy jako metody funkcjonowania polityki, wreszcie traktowanie miłości jako nieszkodliwej emocji (a nie jako najważniejszej zasady życia indywidulanego i wspólnotowego – Cywilizacja Miłości), to potężne wyzwania dla chrześcijaństwa. Do zaaplikowania w bieg historii.

Sam papież, nawet najświętszy, nie da rady. Co znaczy jedno zdrowe ziarenko soli w zwietrzałej pryzmie? Na której leży większość z nas.

 

Kazanie dźwiękowe – www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

(Mt 5,13-1ie
Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

 

(Iz 58,7-10)
Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem! Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem.

(Ps 112,4-9)
REFREN: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza,
i swymi sprawami zarządza uczciwie.

Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.

Jego wierne serce lękać się nie będzie.
Rozdaje i obdarza ubogich;
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą będzie jego potęga.

(1 Kor 2,1-5)
Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością dawać wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

(J 8,12b)
Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

PALCIE SWOJE NOTATKI

Sobota 8 lutego 2014

Zmarły przed trzema laty (10.02.2011) Arcybiskup Józef Życiński opowiadał kiedyś dość humorystyczną historię o tym, że warto mimo wszystko w życiu trzymać się jakichś zasad.

Życiński przebywał w jednym czasie bodajże na stypendium naukowym w Rzymie z ks. Józefem Tischnerem. Codziennie chadzali do Watykanu z domu, w którym rezydowali. Idąc najkrótszą trasą potrzebowali na to około 20 minut. Nigdy jednak nie dochodzili szybciej niż w godzinę. A wszystko to przez zasady, którym byli wierni.

Dokładnie nie pamiętam, który z tych zacnych myślicieli wyznawał jedną, a który drugą. Jeden miał taką, żeby nigdy nie skręcać w lewo, co było wyrazem niechęci do poglądów lewicowych. Drugi zaś chodził według zasady „zawsze w cieniu”, ponoć w imię pokory i niechęci do blichtru.  Ponieważ obydwaj nie zamierzali zrezygnować ze swoich zasad, pokonanie dwudziestominutowej drogi przy ich respektowaniu, zajmowało im minimum godzinę. Przy okazji omówić mogli wszelkie kwestie filozoficzne.

W myśl innej zasady, ja nie czytam cudzych tekstów, jeśli ich autorzy tego sobie nie życzą. Dlatego nie sięgnę po „Jestem bardzo w Bożych rękach”, czyli głośne, wydane ostatnio notatki Jana Pawła II z lat 1962 – 2003. W swoim testamencie Błogosławiony Papież zapisał:

 

Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować. Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić. Proszę, ażeby nad tymi sprawami czuwał Ks. Stanisław, któremu dziękuję za tyloletnią wyrozumiałą współpracę i pomoc. (tu całość: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/inne/testament_jp2_20050407.html)

 

To, co Jan Paweł II i wcześniej Karol Wojtyła napisał i chciał, żebyśmy poznali, przeczytałem niemal w całości. Obawiam się, że nie braknie takich czytelników, którzy sięgną TYLKO po te notatki, które miały zostać spalone.

Mam też swoje jakieś notatki, z różnych lat, jasne, że w porównaniu z tymi papieskimi zupełnie nieistotne. Dla nowej zasady spalę je na wszelki wypadek sam.

Itinerarium , , , ,

W KWESTII MIEDZI BRZĘCZĄCEJ

Piątek 7 lutego 2014

Teraz jest wielka i dobra moda, aby mówić po angielsku, hiszpańsku i włosku. I to jest świetna i ważna sprawa. Nie wiem czy ktoś uczy się anielskiego.

 

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

Stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

 

Teraz na studiach jest moda na dwa a nawet trzy kierunki, żeby wiedzy dużo, dużo mieć, poznawać tajemnice i cały świat a nawet wszechświat.

 

 

Gdybym też miał dar prorokowania

i poznał wszystkie tajemnice,

I posiadał wszelką wiedzę,

i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił,

A miłości bym nie miał,

byłbym niczym.

 

Teraz jest nawet moda na wolontariat, akcje charytatywne, aukcje dobroczynne i inne wielkie piękne dzieła. Brawo!

 

 

I gdybym całą majętność moją rozdał na jałmużnę,

a ciało wydał na spalenie, lecz nie miał miłości,

nic bym nie zyskał.

Itinerarium , , , , , , , , ,