ZDRAJCY TCHÓRZE I KOBIETY WOKÓŁ JEZUSA

 

Wielki Wtorek

15 kwietnia 2014

 

 

Bardzo lubię układ ewangelii w Wielkim Tygodniu, ta wczorajsza jak wiemy pokazywała szaleństwo miłości Marii z Betanii, dzisiejsza dorzuca zapowiedź zdrady (Judasz) oraz trafne przeczucie Jezusa odnośnie zaparcia się Piotra.

Towarzystwo Jezusowe w końcówce Jego życia jest różnorodne, są tam bezgranicznie kochające kobiety (prócz Marii z Betanii jeszcze  Maria Magdalena, Zuzanna i inne), są spiskujący dygnitarze religijni (Sanhedryn), sztywni urzędnicy cesarscy (Piłat), przypadkowi pomocnicy (Szymon z Cyreny), wreszcie apostołowie, wśród których jest jeden zdrajcą, jeden zaprzańcem a dziesięciu tchórzami (nikt nie pojawia się pod krzyżem – prócz św. Jana, ale z ewangelistów tylko on sam o tym wspomina …) Dodam, że z tego to „grona apostolskiego” jedenastu wzywamy dziś jako świętych, co może być pociechą dla tych z nas, którzy mają nieciekawe historie w życiorysach a mimo to marzą o aureolach. Bardzo dobre marzenie, historycznie uzasadnione!

Przeszkód do świętości, nieprzezwyciężalnych, nie ma. Ja to wiem, wiedział też poeta i zapisał to bardzo ciekawie:

Tańczyli na moście
Tańczyli noc całą

Zbiry, katy, wyrzutki,
Wisielce, prostytutki,
Syfilitycy, nożownicy,
Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

Tańczyli na moście
Tańczyli do rana.

Żebracy, ladacznice,
Wariaci, chytre szpicle,
Tańczyły tan ulice,
Latarnie, szubienice, hycle.

Tańczyli na moście
Dostojni goście:
Psubraty!

Starcy rozpustni, stręczyciele,
Wstydliwi samogwałciciele,
Wzięli się za ręce,
Przytupywali,
Grały harmonie, harmoniki,
Do świtu grali,
Tańczyli tan swój dziki:
Dalej! Dalej!
Żarli. Pili. Tańczyli.

A był jeden obcy,
Był jeden nieznany,
Patrzyli nań spode łba,
Ramionami wzruszali,
Spluwali.

Wzięli go na stronę:
Mówili, mówili, pytali,
Milczał.

Podszedł Rudy, czerwony:
– Coś za jeden?
Milczał.

Podszedł drugi, bez nosa,
Krościasty:
– Coś za jeden?
Milczał.

Podszedł pijus, wycedził
– Coś za jeden?
Milczał.

Podeszła Magdalena:
Poznała, powiedziała…
Płakał…

Ucichło. Coś szeptali.
Na ziemię padli. Płakali.

(Julian Tuwim, Chrystus miasta)

 

LITURGIA SŁOWA

 

J 13,21-33.36-38

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi.

Jeden z uczniów Jego, ten, którego Jezus miłował, spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: „Kto to jest? O kim mówi?” Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: „Panie, kto to jest?”

Jezus odpowiedział: „To ten, dla którego umaczam kawałek chleba i podam mu”. Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan.

Jezus zaś rzekł do niego: „Co chcesz czynić, czyń prędzej”. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: „Zakup, czego nam potrzeba na święta”, albo żeby dał coś ubogim. On zaś po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.

Po jego wyjściu rzekł Jezus: „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim chwałą otoczony, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale jak to Żydom powiedziałem, tak i wam teraz mówię, dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”.

Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, dokąd idziesz?”

Odpowiedział mu Jezus: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”.

Powiedział Mu Piotr: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie”.

Odpowiedział Jezus: „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”.

Oto słowo Pańskie.

Itinerarium

SZTUKA ZWODNICZEGO OSZCZĘDZANIA

Wielki Poniedziałek 14 kwietnia 2014

 

Zupełnie niezwykła jest scena namaszczenia Jezusa w Betanii, aż szkoda, że czytana tylko raz w roku, właśnie dzisiaj. Dom Marty, Marii i Łazarza napełnił się wonią olejku.

Wartość olejku nardowego, którym Maria namaszcza nogi Jezusa jest szokująca, trzysta denarów, czyli wartość rocznych zarobków robotnika. Cena tych perfum była tak wysoka z racji skomplikowanej i długiej metody wytłaczania go z surowych łodyg krzewu nardu.

Czytamy ten epizod z życia Jezusa i widzimy zderzenie świata Marii ze światem Judasza, z jednej strony jej szaleństwo miłości, z drugiej wyrafinowana, racjonalna i chłodna kalkulacja Judasza (ostatecznie zawodna).

W każdym z nas żyje duch Marii i Judasza. Z nadzieją czekamy na kolejne Wielkanoce i inne uroczystości. Z nadzieją, że miłość rozszaleje się w naszym życiorysie, bez względu na cenę. I tak mijają nam kolejne Wielkie Noce, Boże Narodzenia, Boże Ciała i odpusty. Mijają, a my racjonalnie i na chłodno oceniamy, że na razie to musimy oszczędzać.

 

Liturgia słowa

 

 

(J 12,1-11)
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, Gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

BLISKIE SPOTKANIA Z CHRYSTUSEM

 

Niedziela Palmowa

13 kwietnia 2014

 

 

Wspominamy dziś … Obchodzimy dziś … Przeżywamy dziś … Dziś akurat moment wjazdu Jezusa do Jerozolimy, co nazwaliśmy Niedzielą Palmową. Zdaję sobie sprawę, że pamięć w religiach jest bardzo ważna i każda z nich odwołuje się do zdarzeń z przeszłości, historii. Muzułmanie obchodzą noc poczęcia Mahometa, Jego urodziny i wniebowstąpienie, wyznawcy judaizmu świętują moment wyjścia Izraela z Egiptu i dzień zburzenia Jerozolimy. Pod tym względem chrześcijaństwo ma swoją pamięć, a w niej m.in. dzień wjazdu Jezusa do Jerozolimy.

Idziemy na procesje z palmami w rękach, czasem nawet nimi pomachamy. Czterdzieści dni temu podstawialiśmy głowy pod popiół. Za tydzień dzielić będziemy się jajkiem, a w Zielone Świątki gałązki brzóz ozdobią nasze kościoły. Wspominanie ważnych wydarzeń z historii wiary jest potrzebne, bo uświadamia, że niczego nie zmyślamy i nie kręcimy się w sferze baśni.

Każde święto jest jednak zaproszeniem do nowego początku, do nowego życia. Wspominanie jest istotne, ale bardziej jeszcze nowy start, porzucanie starego i ufność w nowe. Palmy dzisiaj wzywają do rozstania się z kłamstwem i pokochania prawdy, do porzucenia smutku i przywdziania „szat radości”, do wyzucia się z egoizmu i uwierzenia w sens oddawania życia innym.

Niedziela Palmowa to zaproszenie do bliskich spotkań z żyjącym Chrystusem.

 

Kazanie dźwiękowe: www.itinerarium.pl

 

Liturgia słowa

 

 

(Iz 50,4-7)
Nie Zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i wiem, że nie doznam wstydu. Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.

(Ps 22,8-9.17-20.23-24)
REFREN: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?

Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
wykrzywiają wargi i potrząsają głowami:
„Zaufał Panu, niech go Pan wyzwoli,
niech go ocali, jeśli go miłuje”.

Sfora psów mnie opadła,
otoczyła mnie zgraja złoczyńców
Przebodli moje ręce i nogi,
policzyć mogę wszystkie moje kości.

Dzielą między siebie moje szaty
i los rzucają o moją suknię.
Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka:
pomocy moja śpiesz mi na ratunek.

Będę głosił swym braciom Twoje imię
i będę Cię chwalił w zgromadzeniu wiernych:
„Chwalcie Pana, wy, którzy się Go boicie,
niech się Go lęka całe potomstwo Izraela”.

(Flp 2,6-11)
Chrystus uniżył samego siebie, dlatego Bóg Go wywyższył. Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym co zewnętrzne uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

(Flp 2,8-9)
Dla nas Chrystus stał się posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć na krzyżu. Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i dal Mu imię, które jest ponad wszelkie imię.

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według świętego Mateusza

Ewangelia dłuższa – Mt 26,14-27,66

Zdrada Judasza

E. Jeden z dwunastu imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i powiedział:

I. Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam.

E. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.

Przygotowanie Paschy

E. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go:

T. Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?

E. On odrzekł:

+ Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.

E. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.

Wyjawienie zdrajcy

E. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł:

+ Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi.

E. Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego:

I. Chyba nie ja, Panie?

E. On zaś odpowiedział:

+ Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

E. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, powiedział:

I. Czy nie ja, Rabbi?

E. Odpowiedział mu: Tak, to ty jesteś.

Ustanowienie Eucharystii

E. A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał go i dał uczniom, mówiąc:

+ Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.

E. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, mówiąc:

+ Pijcie z niego wszyscy; bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego.

E. Po odśpiewaniu hymnu wyszli na Górę Oliwną. Przepowiednia zaparcia się Piotra. Wówczas Jezus rzekł do nich:

+ Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei.

E. Piotr Mu odpowiedział:

I. Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię.

E. Jezus mu rzekł: Zaprawdę powiadam ci: Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.

E. Na to Piotr:

I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie zaprę się Ciebie.

E. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie. Modlitwa i trwoga konania. Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów:

+ Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił.

E. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich:

+ Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną.

E. I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami:

+ Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty.

E. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra:

+ Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.

E. Powtórnie odszedł i tak się modlił:

+ Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszą go wypić, niech się stanie wola Twoja.

E. Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich:

+ Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników Wstańcie, chodźmy; oto się zbliża mój zdrajca.

Pojmanie Jezusa

E. Gdy On jeszcze mówił, przyszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak:

I. Ten, którego pocałuję, to On; Jego podchwyćcie.

E. Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc:

I. Witaj, Rabbi.

E. I pocałował Go. A Jezus rzekł do niego:

+ Przyjacielu, po coś przyszedł?

E. Wtedy rzucili się na Jezusa i pochwycili Go. A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana, odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego:

+ Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi?

E. W owej chwili Jezus rzekł do tłumów:

+ Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie zasiadałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście Mnie. Lecz stało się to wszystko, żeby się wypełniły Pisma proroków.

E. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli.

Jezus przed Wysoką Radą

E. Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali:

T. On powiedział: Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować.

E. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego:

I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?

E. Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego:

I. Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym?

E. Jezus mu odpowiedział:

+ Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich.

E. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł:

I. Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?

E. Oni odpowiedzieli:

T. Winien jest śmierci.

E. Wówczas zaczęli Mu pluć w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili:

T. Prorokuj nam Mesjaszu, kto Cię uderzył?

Piotr zapiera się Jezusa

E. Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła:

I. I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem.

E. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł:

I. Nie wiem, co mówisz.

E. A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli:

I. Ten był z Jezusem Nazarejczykiem.

E. I znowu zaprzeczył pod przysięgą:

I. Nie znam tego Człowieka.

E. Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra:

I. Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza.

E. Wtedy począł się zaklinać i przysięgać:

I. Nie znam tego Człowieka.

E. I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

Wydanie Jezusa Piłatowi

E. A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić. Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata.

Koniec zdrajcy

E. Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł:

I. Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną.

E. Lecz oni odparli:

T. Co nas to obchodzi? To twoja sprawa.

E. Rzuciwszy srebrniki do przybytku, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli:

T. Nie wolno kłaść do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew.

E. Po odbyciu narady kupili za nie pole garncarza na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi. Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. I dali je za pole garncarza, jak im Pan rozkazał.

Jezus przed Piłatem

E. Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie:

I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?

E. Jezus odpowiedział:

+ Tak, Ja nim jestem.

E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat:

I. Nie słyszysz jak wiele zeznają przeciw Tobie?

E. On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

E. A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat:

I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?

E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie:

I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.

E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłum, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik:

I. Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?

E. Odpowiedzieli:

T. Barabasza.

E. Rzekł do nich Piłat:

I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?

E. Zawołali wszyscy:

T. Na krzyż z Nim!

E. Namiestnik odpowiedział:

I. Cóż właściwie złego uczynił?

E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:

T. Na krzyż z Nim!

E. Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył sobie ręce wobec tłumu, mówiąc:

I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.

E. A cały lud zawołał:

T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze.

E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyśmiany

E. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z Jego szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc:

T. Witaj, królu żydowski!

E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Droga krzyżowa

E. Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. Nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, ról żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Wyszydzenie na krzyżu. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc:

T. Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, cal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża».

E. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:

T. Innych wybawiał, siebie nie noże wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.

E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy pyli z Nim krzyżowani.

Śmierć Jezusa

E. Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:

+ Elí, Elí, Lemá sabachtáni?

E. To znaczy: Boże mój, loże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili:

T. On Eliasza woła.

E. Zaraz też eden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, ułożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:

T. Poczekaj zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić.

E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie

Po śmierci Jezusa

E. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż trzy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:

I. Prawdziwie, ten był Synem Bożym.

E. Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, natka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza.

Złożenie w grobie

E. Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął e w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejście do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. Nazajutrz, to znaczy o dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili:

T. Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli Jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze.

E. Rzekł im Piłat:

I. Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie.

E. Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż.

 

Ewangelia krótsza – Mt 27,11-54

Jezus przed Piłatem

E. Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie:

I. Czy Ty jesteś królem żydowskim?

E. Jezus odpowiedział:

+ Tak, Ja nim jestem.

E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat:

I. Nie słyszysz jak wiele zeznają przeciw Tobie?

E. On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

E. A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat:

I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?

E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie:

I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.

E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłum, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik:

I. Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?

E. Odpowiedzieli:

T. Barabasza.

E. Rzekł do nich Piłat:

I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?

E. Zawołali wszyscy:

T. Na krzyż z Nim!

E. Namiestnik odpowiedział:

I. Cóż właściwie złego uczynił?

E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:

T. Na krzyż z Nim!

E. Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył sobie ręce wobec tłumu, mówiąc:

I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.

E. A cały lud zawołał:

T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze.

E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyśmiany

E. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z Jego szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc:

T. Witaj, królu żydowski!

E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Droga krzyżowa

E. Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. Nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Wyszydzenie na krzyżu. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc:

T. Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, ocal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża.

E. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:

T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.

E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Śmierć Jezusa

E. Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Elí, Elí, Lemá sabachtáni?

E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili:

T. On Eliasza woła.

E. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:

T. Poczekaj zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić.

E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie

Po śmierci Jezusa

E. A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:

I. Prawdziwie, ten był Synem Bożym.

 

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

W SKRÓCIE MIŁOŚĆ

 

Sobota 12 kwietnia 2014

Wyobraźcie sobie, że ktoś nie je przez cały tydzień, a potem próbuje nadrobić zaległości w kaloriach napychając się do rozpuku. Wyobraźcie sobie, że ktoś chodzi w tej samej koszuli przez miesiąc, a potem udaje eleganta wkładając nowy ciuch. Wyobraźcie sobie, że ktoś nie myje się cały rok, a potem szoruje się (na przykład przed świętami), chcąc dołączyć do czystych i pachnących.

Wyobraźcie sobie, że ja piszę teraz o katolikach, którzy raz do roku, właśnie teraz coraz tłumniej, oblegają konfesjonały w celu uzyskania czystości duszy (chodzi o efekt krótkoterminowy, do obiadu w Wielkanoc). Wyobraźcie sobie, że ja teraz piszę o katolikach, którzy zaglądają z koszyczkami do kościoła, dziwiąc się, że ksiądz znowu święci jajka i białą kiełbasę.

Naprawdę nikogo nie zamierzam obrażać, rozumiem tych, co z trudem wzdychają do Pana Boga, tych, co stoją w ostatnich rzędach w kościołach gotowi czmychnąć zaraz po „Ojcze nasz” i tych, którym kratki konfesjonałów kojarzą się w ogóle z kratkami. Oni czują, że do zbawienia konieczna jest wierna i hojna miłość do Pana Boga i ludzi.

Ja to robię tak, że zanim zjem śniadanie, a jadam codziennie i z apetytem, słucham co mój Bóg mówi do mnie w psalmach, hymnach i pieśniach. Potem szybko Mu mówię o troskach mojego serca, On to zapisuje na swoim niezawodnym  Najtwardszym Dysku i mam pewność, że będzie dobrze. Potem w tajemnicach radosnych, bolesnych, światła i chwalebnych, spotykam  się z tymi, którzy chorują, niedomagają, błądzą, dołują się i w nic nie wierzą. W skrócie to różaniec.

To, co czynimy codziennie, modlitwa, śniadania i kolacje, uśmiechy, uściski, ciepłe słowa. To są nasze święta, od poniedziałku, przez wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę po niedzielę. W skrócie miłość

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

DROGA KRZYŻOWA Z WYSOKOŚCI REZYDENCJI PIŁATA

Dobrze znamy tradycyjne opisy Drogi Krzyżowej, co i jak się działo. Przypuszczam jednak, że wydarzeniom na Golgocie przypatrywali i przysłuchiwali się także inni bohaterowie ostatnich dni Jezusa Chrystusa. Z pewnością „rękę na pulsie trzymał” Piłat i jego świta. Spójrzmy zatem na Drogę Krzyżową z wysokości jego rezydencji.

 

Stacja 1. Skazanie na śmierć.

 

– Nie było innego wyjścia! Mogły się zacząć jakieś rozruchy, ktoś doniósłby do Rzymu, że nie panuję nad sytuacją … Trudno. Choć swoją drogą to ciekawy człowiek był, mądry. Prawa nie złamałem. Poczekajmy jak się to skończy, oby nie za długo, bo trzeba kolację zjeść o przyzwoitej porze. Pilnuj sprawy i donieś jak przebiega egzekucja.

 

– Tak, panie, będę miał wszystko pod kontrolą.

 

Stacja 2. Krzyż na ramiona.

 

– Panie, przyniesiono już drzewo na krzyż …

 

– Dobrze, dopilnujcie tylko, żeby było solidne, żeby krzyż się nie przewrócił, bo nas wyśmieją, że spartaczyliśmy robotę.

 

Stacja 3. Pierwszy upadek.

 

– Spod Golgoty donoszą, że upadł, zaraz prawie na początku drogi.

 

–  Kto by nie upadł! A jak tłum?

 

– Mocno podniecony, choć są w różnych nastrojach. Większość cieszy się, że ma za swoje, bo tyle naobiecywał a nic z tego nie wyszło. Małe grupki, z biedoty, wyglądają na smutnych, może to jego zwolennicy.

 

Stacja 4. Spotkanie z matką.

 

– Panie, mamy informacje, że spotkał się z matką.

 

– Prawo tego nie zabrania. Ale co? Rozmawiali ze sobą? O czym rozmawiali?

 

– Nie, ona tylko patrzyła, była bardzo zbolała.

 

– To zrozumiałe. Nasze matki też płaczą jak wyruszamy na kolejną wyprawę w imię Cezara, niepokoją się. Ale skoro nic nie mówiła, to wszystko w porządku.

 

Stacja 5. Szymon z Cyreny.

 

– News jest taki, drogi Piłacie, że chyba by się nam zabawa szybciej skończyła gdyby nie jeden z rolników. Musieliśmy go zachęcić, delikatnie mówiąc, żeby wziął krzyż i pomógł skazańcowi. Inaczej w połowie drogi byłoby po wszystkim, tak osłabł. Szymon, ponoć aż z dalekiej Cyreny, trochę się bronił. Ale sytuacja opanowana.

 

Stacja 6. Weronika.

 

– Potem mieliśmy trochę zamieszania, niemal melodramat!

 

– Hm, opowiadaj!

 

– Z tłumu wyrwała się jakaś dziewczyna, szalona. Wypadła na drogę i zaczęła go przytulać, wycierać twarz jakąś chustą. Tłum się nawet rozbawił. Nie wiemy co za jedna, ale na wszelki wypadek mamy ją na oku.

 

Stacja 7. Drugi upadek.

 

– Piłacie, mamy komplikacje. Już drugi raz się przewrócił, twarzą prosto na bruk. Krwawi, ma pozdzieraną skórę na kolanach. Przykry widok, ale jakoś wstał.

 

– Nie mamy innego wyjścia, poczekajmy aż dojdzie na Golgotę. Pilnujcie, żeby nie było ekscesów.

 

Stacja 8. Płaczące niewiasty.

 

– Wrzasku się narobiło przez te panie, co zawsze na pogrzeby chodzą i wyją jak oszalałe. Larum podniosły, że umiera. Tłum prawie nie zareagował. Panie popłakały, wszystko przebiega prawie zgodnie z planem.

 

– Oby, już niedługo koniec.

 

Stacja 9. Trzeci upadek.

 

– Meldunek z Golgoty. Rąbnął po raz trzeci, już na samym szczycie, ale doszedł. Naprawdę dzielny chłop, tylko parę metrów go podnieśliśmy.

 

 

Stacja 10. Obnażenie z szat.

 

– Piłacie, mała wpadka. Żołnierze zachowali się trochę nie fair, ale to ci najemnicy z Tracji. Przymknąłem na to oko, bo zdarli z niego tunikę, jeszcze się wygłupiali, dawali mu gąbkę z octem. Połakomili się na ciuchy, marne ale zawsze to łup.

 

 

– No cóż, będziemy musieli popracować potem nad dyscypliną.

 

Stacja 11. Przybicie do krzyża.

 

– Donoszę Panie, że w sumie operacja się udała. Niezwykłe, ale przy wbijaniu gwoździ nawet nie jęknął, a na pewno jeszcze żył. Trzeba mu oddać szacunek, po męsku przez to przeszedł.

 

Stacja 12. Śmierć.

 

– Dobre wieści! Skonał! Jeszcze na wszelki wypadek, zgodnie ze zwyczajem, przebiliśmy go włócznią. Jak już wisiał na krzyżu, charczał, ale nie krzyczał. Wiesz zmęczenie, wycieńczenie,. Było trochę zabawy, bo tłum wołał: „Zejdź z krzyża!”. Miał niezłe towarzystwo, tych dwóch, co już wcześniej mieliśmy powiesić. Jeden coś nawet zagadywał i pletli o jakimś królestwie.

 

– Dobrze, dopełniliśmy zatem wszystkiego, zgodnie z prawem.

 

Stacja 13. Zdjęcie z krzyża.

 

– Panie, czy zgodzisz się, bo przyszła delegacja, chcą zabrać jego ciało i pochować.

 

– Jasne, zgoda, co nam po zwłokach. Tylko przypilnujcie, żeby grób zabezpieczyć, bo wiecie co wcześniej gadał …

 

 

Stacja 14.

 

–  Mam jeszcze Piłacie informacje, że jakiś Józef z Arymatei, wiesz Arymatea, tam sami dziwacy i mistycy mieszkają. Oddał swój grób, nowiutki, w skale, nie jakiś ziemny, tam go położyli. Na wszelki wypadek postawiłem dodatkowe straże, żeby nikt ciała nie wykradł, żeby potem nie opowiadali głupot o zmartwychwstaniu.

 

Ps. Nikt nie wykradł. Ale głupoty o Jego zmartwychwstaniu opowiadają do dziś. A ja jestem wśród tych, co w nie wierzą.

 

PS 2. Jeśli ktoś chciałby wykorzystać ten tekst, proszę o znak.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

ROZUM MILCZY SERCE KOCHA POLSKĘ

Czwartek 10 kwietnia 2014

 

Prezydenci państw latają samolotami od kiedy je wynaleziono. W strefie najbardziej ucywilizowanej, euroatlantyckiej, w ostatnim półwieczu, rozbiły się trzy samoloty z głowami państw. W 1980 w katastrofie ginie premier Portugalii, w 2004 prezydent Macedonii i w 2010 prezydent Polski. Trzy inne podobne przypadki zdarzyły się jeszcze w Afryce, Azji i Ameryce Środkowej. Z tym, że skala tragedii pod Smoleńskiej nie ma sobie równej w historii, 96 znakomitych i wybitnych Polaków zginęło bez sensu.

10 kwietnia, w rocznicę Smoleńska, najpierw jest mi wstyd i nachodzi mnie gniew. Wstyd i gniew dotyczy mojego państwa, które źle funkcjonuje, zarządzane jest przez ludzi nie należących do elit intelektualnych i nie obdarzonych przyzwoitym poziomem odpowiedzialności za sprawy wspólne. Demokracja, nasz współczesny bożek, wynosi do  władzy ludzi sprytnych, sprawnych medialnie i bezwzględnych. Mamy rządzących, nie mamy przywódców i mężów stanu.

Pomimo to miałem i mam szacunek do wszystkich premierów i prezydentów Polski w ostatnich 25 latach, choć nie ze wszystkimi się zgadzałem jeśli chodzi o wartości i wizje (o ile je mieli i umieli wyartykułować). Trochę wedle zasady, którą podsłuchałem u ś. p. ks. Jana Zieji. Ów wybitny kapłan, współzałożyciel KOR-u, próbował dostać w latach 70-tych paszport w celu wyjazdu za granicę. Pan ze Służby Bezpieczeństwa pytał zjadliwie księdza Jana: „I co? Pojedzie ksiądz za zachód i będzie szkalował tę naszą Polskę, Ojczyznę?”. Na co ksiądz Jan odrzekł wprost i z serca: „O, co to nie! Choćby matka była k…., złego słowa o niej nie powiem!” Szanuję wszystkich rządzących w moim kraju.

Na razie nie widzę dobrych owoców smoleńskiej tragedii i może długo przyjdzie na nie poczekać. Śmierć gen. Władysława Sikorskiego pod Gibraltarem (1943) też była bez sensu, jednak rok potem wojna się już prawie kończyła i świtała nadzieja lepszych czasów. Nie były wymarzone, jasne, tylko bez bomb i krematoriów, czyli lepsze.

Polskę kochałem, kocham i kochać będę. To sprawa serca, które każe rozumowi zamilczeć.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

UKRZYŻOWANY RÓWNIEŻ ZA NAS REKOLEKCJE LAST MINUTE

 

Ukrzyżowany również za nas

pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany

i zmartwychwstał dnia trzeciego

Rekolekcje dla wierzących

Dla niewierzących

Dla tych, którym wydaje się, że wierzą

Dla tych, którym wydaje się, że nie wierzą

Dom Spotkania w Dąbrowicy

14 – 16 kwietnia 2014

Poniedziałek – Wtorek – Środa

Początek o 19.30

Wersja dźwiękowa

poniedziałek

Poniedziałek 2014.04.14

wtorek

Wtorek 2014.04.15

środa

Środa 2014.04.16

Itinerarium , , , , , , , ,

PIJĘ JEM I CHRAPIĘ Z BOGIEM

Środa 9 kwietnia 2014

 We wszystkim chodzi mi o Boga. Z biegiem lat rozumiem, że nie wystarcza mi codzienna msza, brewiarz i różaniec, czyli tzw. „pobożności”. Nie chcę czasu z Bogiem i czasu bez Boga.

Co zrobić, skoro muszę jeździć samochodem, pracować przy komputerze, rozmawiać z ludźmi, parzyć kawę i spać? To wszystko jest moim czasem z Bogiem! Podpowiedzi już wcześniej znajdowałem w doświadczeniu innych. Św. Paweł czuł, że „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 27), on też przekonywał, że na chwałę Boga można jeść, pić i wszystko inne robić (1 Kor 10,31).

Nie wystarczy jednak sama deklaracja, zewnętrzna dedykacja. Pewna szkoła duchowa radzi, aby przed każdą czynnością zadedykować ją Bogu, skierować przed nią myśl ku Niemu – „Przyjmij moją pracę na swoją chwałę!” Przyznam, że nie przemawia ta idea do mnie. Wynikałoby z niej, że jedzenie, picie, sen, praca, jazda autem z natury nie są dobre czy święte, dopiero przywołanie Boga do nich jakoś je uświęca („ochrzczenie”).

Przełomowym doświadczeniem było dla mnie odkrycie wartości serca, jego żywej i nieprzerwanej aktywności. O czymś podobnym pisze autor Pieśni nad Pieśniami: „Ja śpię, lecz serce me czuwa” (5,2). Mogę spać, bardzo mocnym snem, jestem jednak z Bogiem, bo moje serce czuwa! Ono trwa w Bogu i przy Bogu, mogę głośno chrapać, zmieniać boki i drzemać, nic mnie nie odłącza od Boga, trzyma mnie przy Nim serce, które czuwa! Czuwa i nasłuchuje, bo dalej w wspomnianej księdze czytamy jak serce żywo rejestruje każdy szmer: „Cicho! Oto miły mój puka!” Ono czuje i wita się o każdej porze z przychodzącym i stale obecnym, żywym Bogiem.

Zupełnie nie dziwi mnie wezwanie św. Pawła „Módlcie się nieustannie” (1 Tes 5,17). Tak, to jest realne i prawdziwe. I na szczęście nie oznacza konieczności nieustannego religijnego paplania, wymiękłbym pewnie i oszalał. Serce jest w wewnętrznym i ciągłym dialogu z moim Bogiem.

Co można zrobić, żeby tak rezonowało serce, trwało w radosnym i miłosnym uścisku z samym Bogiem? Po wielu latach doświadczeń mogę powiedzieć tylko tyle, że trzeba zbudzić się i powstać w strefie serca. Nie jestem poetą, dlatego odsyłam każdego z was do uważnej lektury podpowiedzi z Pieśni nad Pieśniami:

 
Oto on! Oto nadchodzi!
Biegnie przez góry,
skacze po pagórkach.
Umiłowany mój podobny do gazeli,
do młodego jelenia.
Oto stoi za naszym murem,
patrzy przez okno,
zagląda przez kraty.
Miły mój odzywa się
i mówi do mnie:
«Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź!
Bo oto minęła już zima,
deszcz ustał i przeszedł.
Na ziemi widać już kwiaty,
nadszedł czas przycinania winnic
6 
i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie.
Drzewo figowe wydało zawiązki owoców
i winne krzewy kwitnące już pachną.
Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma, i pójdź!
 Gołąbko ma, [ukryta] w zagłębieniach skały,
w szczelinach przepaści,
ukaż mi swą twarz,
daj mi usłyszeć swój głos!
Bo słodki jest głos twój
i twarz pełna wdzięku». 

(PnP 2,8-14)

 

Tak się właśnie dzieje w moim sercu, tak się może dziać w każdym.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

DO FRYZJERA PRZED ŚWIĘTAMI IDŹMY KONIECZNIE

 

Wtorek 8 kwietnia 2014

 

Jeżeli ktoś z was śledzi codzienną Ewangelię w tym tygodniu, pewnie nie jest mu łatwo. Dzień za dniem mamy do czynienia z tzw. „trudniejszymi” rozdziałami zapisanymi przez św. Jana (8-11).  Lektura tych tekstów jest bardzo fascynująca, choć ich treść kompletnie nie przystaje do języka z jakim zwykle się stykamy. Jeden mały przykład:

 

«Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli». Odpowiedzieli Mu: «Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: “Wolni będziecie?”» Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni.

 

Ten cytat i inne podobne są zapisem samoświadomości Jezusa oraz zderzenia dwóch światów,  z jednej strony uporządkowanego i stabilnego u słuchających Żydów oraz dynamicznego i głębokiego Jezusa. Jezus w szybkim tempie mówi o wolności, świetle, miłości, radości i wieczności. Przy czym nie jest to jakiś systematyczny wykład, ale świadectwo tego, co sam przeżywa i „ma w sobie”. Słuchacze momentami odbierają słowa Jezusa jako bełkot, ponieważ nie znajdują żadnych punktów stycznych pomiędzy swoim a Jego doświadczeniem. W pewnym momencie słuchacze dochodzą do wniosku, że jedynym wyjściem jest uśmiercenie Szaleńca, który bombarduje ich świat nowymi ideami. W rozkurz idzie narodowa tradycja, wierzenia, wyobrażenia, status quo, dobrze znane granice i skonkretyzowane działania.

Jezus wzywa do życia w świetle, do zachłyśnięcia się wolnością, do ryzyka miłości i marzenia o wieczności. A Jego słuchacze? Chcą spokojnie żyć, łowić ryby, żenić się i za mąż wychodzić, budować domy, wyjeżdżać na wczasy do Egiptu, kupować w tanich sklepach i wymieniać stare osły na młodsze, powolne „Polonezy” na żwawo śmigające „Audi”.

Orędzia wolności, pieśni o niczym nie uwarunkowanej miłości, zachęta do prostej i mocnej wiary zagrażają normalnemu życiu. Nie dajmy się zwariować. Płaćmy podatki, wymieniajmy pralki na energooszczędne, żyjmy normalnie, kupujmy najtańsze rzeczy, nowe samochody, trzeba do fryzjera iść przed świętami i powysyłać życzenia. Wszystko musi być normalnie.

Wolność, miłość, wieczność. Piękne sprawy. Można posłuchać.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

DO IZDEBKI ZAPRASZAM

Poniedziałek 7 kwietnia 2014

Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swojej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. Od tych słów zaczyna się Wielki Post, tegoroczny też (Mt 6,6).

Oczywiście nie pamiętacie tego, przypuszczam też, że raczej nikt nie wziął sobie powyższego wezwania jako wielkopostnego motta. Co więcej, śmiem twierdzić, że większość z nas postępuje wbrew wspomnianej zachęcie. I czyni to z powodów religijnych.

Za dwa tygodnie nie będzie Zmartwychwstania tylko Święta Zmartwychwstania. Chrystus z martwych wstał przed blisko 2 000 lat, a my organizujemy sobie święta, aby wspomnieć tamto wydarzenie, podobnie jak Boże Narodzenie czy Zielone Świątki. Tak jak laleczka imitująca dziecko w żłóbku nie ma nic wspólnego z narodzeniem Chrystusa, tak i gipsowe figury nieboszczyka w dekoracjach grobu Pańskiego nie są istotą zmartwychwstania Jego i naszego. Laleczki niemowlaka i rzeźby nieboszczyka są próbą artystycznego znaku, goszczą zresztą od jakiegoś czasu w naszych kościołach. Osobiście wolę dekoracje symboliczne niźli te dominujące naoczne.

Wejdź do swojej izdebki … Chłopie, o czym mówisz? Jaka izdebka? Rezurekcja, poranek z biciem dzwonów, procesja trzy razy dookoła kościoła, poświęcenie jajek i kiełbasy (białej!), to jest jakiś konkret. Izdebka? Jaka izdebka? Żeby chociaż izba, ale izdebka?

Wierzę, że Chrystus nie pomylił się wskazując samotność i ciszę, wnętrze naszych serc jako miejsce spotkań ze Sobą. I wiem, że jeśli ktoś nie odnajdzie Go żywego w swoim sercu, prędzej czy później znudzi się chodzeniem po drodze krzyżowej, śpiewaniem Gorzkich Żali i święceniem nabiału.

Na dwa tygodnie przed świętowaniem Jego i naszego z martwych wstania, zejdź do izdebki swojego serca, w ciszę i samotność. Tam Go znajdziesz. A jak tam Go znajdziesz, wszystkie Noce będą Wielkie i każdy dzień świętą uroczystością.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,