DO FRYZJERA PRZED ŚWIĘTAMI IDŹMY KONIECZNIE

 

Wtorek 8 kwietnia 2014

 

Jeżeli ktoś z was śledzi codzienną Ewangelię w tym tygodniu, pewnie nie jest mu łatwo. Dzień za dniem mamy do czynienia z tzw. „trudniejszymi” rozdziałami zapisanymi przez św. Jana (8-11).  Lektura tych tekstów jest bardzo fascynująca, choć ich treść kompletnie nie przystaje do języka z jakim zwykle się stykamy. Jeden mały przykład:

 

«Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli». Odpowiedzieli Mu: «Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: „Wolni będziecie?”» Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni.

 

Ten cytat i inne podobne są zapisem samoświadomości Jezusa oraz zderzenia dwóch światów,  z jednej strony uporządkowanego i stabilnego u słuchających Żydów oraz dynamicznego i głębokiego Jezusa. Jezus w szybkim tempie mówi o wolności, świetle, miłości, radości i wieczności. Przy czym nie jest to jakiś systematyczny wykład, ale świadectwo tego, co sam przeżywa i „ma w sobie”. Słuchacze momentami odbierają słowa Jezusa jako bełkot, ponieważ nie znajdują żadnych punktów stycznych pomiędzy swoim a Jego doświadczeniem. W pewnym momencie słuchacze dochodzą do wniosku, że jedynym wyjściem jest uśmiercenie Szaleńca, który bombarduje ich świat nowymi ideami. W rozkurz idzie narodowa tradycja, wierzenia, wyobrażenia, status quo, dobrze znane granice i skonkretyzowane działania.

Jezus wzywa do życia w świetle, do zachłyśnięcia się wolnością, do ryzyka miłości i marzenia o wieczności. A Jego słuchacze? Chcą spokojnie żyć, łowić ryby, żenić się i za mąż wychodzić, budować domy, wyjeżdżać na wczasy do Egiptu, kupować w tanich sklepach i wymieniać stare osły na młodsze, powolne „Polonezy” na żwawo śmigające „Audi”.

Orędzia wolności, pieśni o niczym nie uwarunkowanej miłości, zachęta do prostej i mocnej wiary zagrażają normalnemu życiu. Nie dajmy się zwariować. Płaćmy podatki, wymieniajmy pralki na energooszczędne, żyjmy normalnie, kupujmy najtańsze rzeczy, nowe samochody, trzeba do fryzjera iść przed świętami i powysyłać życzenia. Wszystko musi być normalnie.

Wolność, miłość, wieczność. Piękne sprawy. Można posłuchać.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

19 responses to DO FRYZJERA PRZED ŚWIĘTAMI IDŹMY KONIECZNIE


Dodaj komentarz