BOŻE NAKAZY WYPEŁNIAĆ

Środa 22 marca 2017 To nie wielka sztuka wiedzieć co nakazuje nam Pan Bóg. Można o tym poczytać, można wiele razy słyszeć. Nawet nauczyć się na pamięć. Prawa i nakazy Boże trzeba jednak wypełniać.

Mojżesz powiedział do ludu:

«A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców.

Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w kraju, do którego idziecie, by objąć go w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: „Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny”. Bo któryż wielki naród ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż wielki naród ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję? 

Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy, by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków». (Pwt 4, 1 – 9)

 

Itinerarium

JAK SIĘ KOŃCZY OJCZE NASZ

 

Wtorek 21 marca 2017 Każdy Twój wyrok przyjmę twardy. Przed mocą Twoją się ukorzę. Ale chroń mnie Panie od pogardy Od nienawiści strzeż mnie Boże. Wszak Tyś jest niezmierzone dobro.  Którego nie wyrażą słowa. Więc mnie od nienawiści obroń. I od pogardy mnie zachowaj.

Może starsi z was potrafią nawet zanucić Modlitwę o wschodzie słońca, autorstwa  Nataniela Tenenbauma z muzyką Przemysława Gintrowskiego w wykonaniu Jacka Kaczmarskiego (1980).

Pamiętajcie, że Ojcze nasz nie kończy się na prośbie o chleb powszedni, w finale mamy „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Przebaczenie, pojednanie to nie kwestia dobrego wychowania czy kanonów dżentelmeństwa, to sprawa podobieństwa do samego Pana Boga i pewny wstęp do szczęśliwej wieczności.

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» 

Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. 

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. 

Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. 

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 

Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. 

Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. 

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Mt 18, 21- 35

Itinerarium

ZAJMIJCIE SIĘ DOBRZE LUDŹMI

Kazanie na Uroczystość Św. Józefa Poniedziałek 20 marca 2017 Święty Józef, którego dziś uroczyście wspominamy, nie zajmował się jakoś szczególnie Panem Bogiem, przynajmniej Ewangelia nic na ten temat nie mówi. Miał jednak – i ma nadal – trzy najważniejsze rzeczy, o które do niego modlę się dla siebie i każdemu z was polecam.

Miał wiarę, bo umiał słyszeć, nawet we śnie, co mówi Pan Bóg i wypełniał to co słyszał, a co odnosiło się do jego małżonki i dziecka. Miał nadzieję, bo nigdy się nie poddawał, choć nie brakowało mu chwil trudnych i niebezpiecznych, choćby wtedy gdy uciekał przed prześladowaniami Heroda. I wreszcie miał miłość, którą ogarniał swoją żonę i syna, Marię i Jezusa, byli przy nim bezpieczni i zadbani.

Z tego wynika jasne przesłanie, kiedy dobrze, z miłością, wiarą i nadzieją zajmujemy się ludźmi, zajmujemy się Panem Bogiem. I niech nam wszystkim Józef Święty uprosi łaskę dobrego zajmowania się ludźmi, z którymi idziemy przez  życie.

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. 

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. 

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. 

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». 

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

(Mt 1, 16 – 24).

Itinerarium

MIŁOŚĆ W WIELKIM POŚCIE I PO NIM

Kazanie na 3 Niedzielę Wielkiego Postu 19 marca 2017 To była zapewne piękna kobieta. Miała pięciu mężów i jednego partnera, musiała mieć w sobie to „coś” co pociąga facetów. Była też inteligentna i wygadana bo świetnie radzi sobie w dyskusji z Jezusem. Na pewno brylowała na ówczesnej katechezie bo wymądrza się w sprawach teologii – Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. 

W gruncie rzeczy Samarytanka, bezimienna kobieta spod Sychar, przez całe życie szukała miłości, dlatego wędrowała z jednych ramion do drugich. Kiedy czytamy dzisiejszą Ewangelię uważnie, widzimy w jej bohaterce człowieka spragnionego miłości, popełniającego w imię miłości życiowe błędy. Jezus nie gani jej, nie poucza z wysokości swojego majestatu, on daje jej odczuć swoją miłość, która polega na przyjęciu kobiety taką jaką jest, z jej słabościami, nieroztropnością i całym pogmatwanym życiorysem. Może po raz pierwszy w życiu ktoś ją naprawdę pokochał, bezwarunkowo.

Wszyscy mamy pogmatwane życiorysy, wolność przychodzi wtedy, gdy pozwolimy Jezusowi, aby nas pokochał takimi jakimi jesteśmy, a w pierwszym rzędzie jesteśmy słabi i grzeszni. O to chodzi w Wielkim Poście, i przed nim i po nim.

Ewangelia na dzisiaj

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.

Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.

Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.

Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej».

Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»

W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».

A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»

A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».

Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».

Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.

Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»

Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam».

Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata». (J 4, 5 – 42)

Itinerarium

MOJA BIOGRAFIA W EWANGELII

Sobota 17 marca 2017 Cieszę się, że w Ewangelii znalazła się moja biografia, tak doskonała i szczegółowa. Jeśli chcecie się czegoś więcej dowiedzieć o moim życiu, życiu młodszego syna, czytajcie do końca.

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». 

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: 

«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. 

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. 

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. 

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. 

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić. 

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. 

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. 

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

Itinerarium

TO DA SIĘ UNIEŚĆ

Droga Krzyżowa dla tych, którzy myślą, że nie  dadzą rady

Stacja I.

Jezus na śmierć skazany

Są różne wyroki. Z łatwością je wydajemy, zwykle bez znaczenia – czy ktoś winien czy nie winien. Wydajemy te wyroki wobec najbliższych, w rodzinie, szkole, środowisku. „Jesteś głupi!”, „Ty małpo!”, „Niech Cię trafi…”.  Dajemy upust złości, niechęci, rewanżujemy się za urazy i cierpienia.

Mamy przy tej stacji przed oczyma wszystkie wyroki, które wydaliśmy sami na naszych najbliższych, rozstrzygając sprawę zawsze na swoją korzyść. Ale mamy także przed oczyma wszystkie śmiercionośne wyroki wydane w poprzednim stuleciu, które  – wyroki na niewinnych Żydów, na polskich oficerów w Katyniu, Miednoje i Charkowie, na tych skazanych przez Gestapo, KGB i UB.

Patrzymy Jezu, na farsę wyroku wydanego na Ciebie. I prosimy, byś zamknął nasze usta przed ocenianiem i wydawaniem jakichkolwiek wyroków. I żebyś dał nam ten spokój ducha, jaki sam miałeś, gdy błoto oskarżenia spadło na Ciebie.

 

 

Stacja II

Jezus bierze krzyż na ramiona

 

Drewno na plecach… Narzędzie śmierci na barkach skazańca. Brać krzyż. Ta stacja nie jest chętnie odwiedzana przez nas. My zawsze myślimy, że innym jest lepiej. Że mają piękniejsze żony, bardziej pracowitych mężów, mądrzejsze dzieci, szybsze samochody i lepsze mieszkania. My zawsze mamy gorzej. Zawsze nam brak czegoś do szczęścia. Inni to mają dobrze. I tak się złościmy na ten parszywy los, który nas cięższym krzyżem pokarał, że nic dobrego i pięknego w swoim życiu już nie widzimy. Zamiast stacji, przy której bierze się krzyż, mamy ulubione przystanki narzekania, marudzenia, ubolewania nad sobą i życiowej goryczy.

Chyba i Tobie Jezu nie było łatwo wziąć krzyż, kiedy w pamięci był entuzjazm tłumów, radość cudownie uzdrowionych i sytość nakarmionych rozmnożonym chlebem.

Daj nam siłę i odwagę brania swojego życiowego krzyża z powagą i bez szemrania. Daj wiarę, że nasz krzyż jest piękny i nie za ciężki.

 

 

Stacja III

Pierwszy upadek Jezusa

 

Jesteśmy tak głupi, że nie umiemy pogodzić się z życiowymi porażkami. Dążymy do ideału i nie możemy na siebie patrzeć, jeżeli nie dorastamy od razu do tego ideału. Teraz patrzymy, jak upadasz Ty, Syn Boga. I to nam ma powiedzieć, że upadek nie jest tragedią. Że trzeba się umieć pogodzić z porażkami. Że trzeba przebaczyć też sobie. Że się zrobiło głupio, bez sensu, że nie daliśmy rady. Źle jest, gdy z upadku rodzi się rozpacz albo zła decyzja. Że wszystko na nic, że nic się już nie da zrobić i że nie ma sensu już się starać. Syn Boży upada pod ciężarem drewnianych belek. Taka słabość! Może niejeden mężczyzna dałby sobie radę! I wstyd jaki! Syn Boży na ziemi!

Obdarz nas Jezu, siłą do wstawania, nadzieją, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że na upadku nic się nie kończy, że jest jeszcze droga, że trzeba się podnosić.

 

 

Stacja IV

Spotkanie z Matką

 

To piękna scena. Matka nie opuszcza dziecka w najbardziej dramatycznym momencie. Nic nie może zrobić. Jedynie asystuje przy cierpieniu. Ta stacja to jakby ilustracja do obrazka pod tytułem SOLIDARNOŚĆ. I podpowiedź, że cierpienia jest mniej, gdy przy kimś jesteśmy choćby. Obecność, czasem zwykłe słowo, czasem gest, dodają siły, wzbudzają nadzieję, ujmują lęku, rozpraszają strach. I takiej obecności trzeba – przy każdym cierpiącym, przy dziecku i chorym, przed operacją i na łożu śmierci. I takiej obecności od Maryi się uczymy przy stacji czwartej. I dziękujemy za nasze matki, które taką obecnością towarzyszyły nam i towarzyszą. Dla żyjących prosimy o zdrowie i błogosławieństwo. Dla zmarłych o wieczną radość.

Ale przy tej stacji wspominamy również matki, które nie dały szansy na życie swoim poczętym dzieciom. I rozumiemy, że jest miejsce dla nich również na Drodze Krzyżowej.

Dziękujemy Ci Jezu za nasze matki. Prosimy za nie – modlitwą wdzięczności i zobowiązania do solidarności z innymi.

 

 

Stacja V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż

 

Ta stacja napawa nas otuchą, że nie jesteśmy sami. Znalazł się, szkoda, że z przymusu, Szymon na Drodze Jezusa. Dobrze, że są Szymonowie na współczesnych drogach krzyżowych. Dziękujemy, że świat nasz miał Matkę Teresę z Kalkuty, która Szymonową posługę wykonywała wobec brudnych, cierpiących i umierających. Dziękujemy, że Ewangelia dla wielu z nas nie zamyka się w dążeniu do życia bez grzechu, ale że inspiruje nas do pracy, która zmieni los najbiedniejszych. Niech ta stacja zobowiązuje nas do reakcji – że nie mogę być spokojny, jeżeli ktoś w naszym mieście umrze z zimna, rozchoruje się z niedożywienia i głodu.

Natchnij nas Jezu, duchem Szymona z Cyreny. Niech ta miłość, która króluje na kartach Ewangelii, stanie się czynem w naszych życiorysach.

 

 

Stacja VI

Weronika ociera twarz Jezusowi

 

Uczymy się przy tej stacji odwagi do pokonywania strachu i obojętności. Mocno nas sądzi czyn Weroniki. O wiele mniej złych rzeczy byłoby na naszych ulicach, gdybyśmy mieli więcej odwagi, męstwa i współczucia. Zaskorupienie w trosce o własną skórę rodzi obojętność i bezczynność. Od kogo się uczyć tej odwagi? Przywołujemy wstawiennictwa bł. księdza Jerzego Popiełuszki, zapomnianego mistrza odwagi, odwagi w głoszeniu prawdy. Głoszenia prawdy za cenę śmierci.

Wzywamy Twojego wstawiennictwa św. Weroniko! Wzywamy Twojego wstawiennictwa bł. księże Jerzy! Prosimy Ducha Świętego o święty dar męstwa na nasze tchórzliwe czasy obojętności i strachu.

 

 

Stacja VII

Drugi upadek Jezusa

 

Nigdy nie wolno nam zrezygnować z wysiłku przemiany naszego życia. To powstanie z ziemi Jezusa, przy drugim upadku, to przemiana, pomimo ciężaru Krzyża, bólu i zmęczenia. Nam także życie daje się we znaki. Z tej stacji płynie wezwanie, aby powstawać i ciągle podejmować trud przemiany. Przestrzeń tej stacji obejmuje nasze życie rodzinne, gdzie trzeba ciągle odnawiać miłość i oddanie, życie szkolne, gdzie z miernoty należy dźwigać się na prymusa, życie serca, gdzie możliwe jest życie bez grzechu ciężkiego.

O moc przemiany, która promieniuje z tej stacji, błagamy Cię Jezu  – dla każdego z nas.

 

 

Stacja VIII

Jezus pociesza płaczące niewiasty

 

Chcemy Ci Jezu przy tej stacji podziękować za wszystkie kobiety, których tak dużo w naszych świątyniach na naszych nabożeństwach. Ta wierność kobiet, które do końca pozostały przy Tobie Jezu, na Drodze Krzyżowej, znajduje wspaniałe przedłużenie w wytrwałej obecności tylu kobiet przy Tobie w chwilach adoracji, rozważania różańców. Dziękujemy za piękno kobiecej wrażliwości, oddanie sprawom Bożym i sprawom Kościoła. Dziękujemy za wszystkie łzy, które stają się jedyną modlitwą w bardzo trudnych sprawach, gdy rodzina się rozlatuje, gdy mężowie piją i biją, gdy dzieci schodzą na złe drogi.

 

 

Stacja IX

Trzeci upadek Jezusa

 

Z trzeciego, ostatniego upadku, albo się podnosimy jak Jezus, albo giniemy w beznadziejności jak Judasz. Niech nas ogarnie światło tej stacji. Niech zrodzi w nas wiarę, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że nie ma ślepych zaułków. To jest stacja wielkiej nadziei, kiedy się zdaje, że nie ma już żadnej nadziei.

Przy tej stacji oddajemy Ci także, Jezu, tych wszystkich, którzy jednak odkręcili gaz, zacisnęli sznur na szyi i wyskoczyli z ostatniego piętra. Nam żyjącym wlej przez swego Ducha najświętszą nadzieję, która nie może zawieść.

 

 

Stacja X

Obdarcie z szat

 

Modlimy się tutaj, Jezu, o łaskę przywrócenia wartości wstydu. Modlimy się tutaj przeciwko telewizji i kolorowym gazetom, które czynią z ciała towar, a niszczą wymiar świątyni Ducha. Modlimy się, abyśmy nie przyjęli tego pośmiewiska z ciała ludzkiego za rzecz zwykłą, a może nawet za przyjemną. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą! Niech to Twoje błogosławieństwo stanie się naszym udziałem.

 

 

Stacja XI

Przybicie do krzyża

 

Przywróć nam, Jezu, kiedy zatrzymujemy się przy tej stacji, spokój i milczenie w chwilach bólu. I przy bólach zęba, i przy bólach w szpitalnych salach, i przy mękach przedśmiertnych. Z Twoich ran, rozrywanych gwoździami, niech płynie na nas moc przezwyciężania bólu.

Daj nam też, Jezu, łaskę, abyśmy my nigdy bólu nie zadawali – byśmy nie męczyli, nie podnosili ręki, nie zadawali ciosów, nie wymierzali policzków. O tę łaskę prosimy.

 

 

Stacja XII

Śmierć na krzyżu

 

Tu się uczymy Jezu, jaka jest różnica między umieraniem a oddawaniem życia. Kiedy się ma umrzeć, to przychodzi strach. Ale oddanie życia – bo tak chce Bóg – to najpiękniejsze, co możemy uczynić z darem od Boga otrzymanym. Nie umierajmy! Oddawajmy życie. Tak jak oddałeś życie Ty, Jezu. Tak jak oddał życie św. Maksymilian Kolbe. Patrząc przy tej stacji jak oddajesz życie za nas wszystkich, za mnie, proszę o łaskę oddawania życia – i niech to będzie zawsze z powodu miłości.

 

 

Stacja XIII

Zdjęcie z krzyża

 

Tu św. Józef z Arymatei przychodzi po ciało, oddaje ostatnią przysługę, nie brzydząc się ciała Mistrza, który wskazał drogę. Chętnie uciekamy od obrazu śmierci – aby zapomnieć o swojej. A trzeba nam bywać jak najczęściej przy umierających. Chcą w ostatnich chwilach powiedzieć najważniejsze rzeczy, jeszcze zobaczyć, że ktoś jest – bliski i blisko. Nie wolno nam zostawić nikogo w bolesnej samotności na chwile śmierci. Trzeba być przy konających, trzymać ich za rękę, mówić do nich i słuchać. Nasza epoka odwraca się od konających. Niech ta stacja da nam prostą odwagę bycia przy tych, którzy przeżywają swoje ostatnie chwile.

 

 

Stacja XIV

Złożenie do grobu

 

Niech nas nie zwiedzie fakt, że jest to ostatnia stacja drogi krzyżowej. Nie jest to jednak ostatnia stacja losu człowieka. I to nam Jezus pokazuje idąc do grobu. Bo grób to część losu Jezusa, losu mojego i twojego. Ale nie ostatnia część. Za miesiąc staniemy przy grobach naszych bliskich. Niech wtedy oprócz nagrobnych lampionów, rozbłysną też światła naszej nadziei i wiary w niekończąca się przyszłość życia z Bogiem.

Daj nam, Jezu, łaskę nadziei życia bez końca.

 

Ps. Jeśli ktoś chce wykorzystać tekst, proszę o znak.

Itinerarium

KIEPSKI DZIEŃ DLA PISMA ŚWIĘTEGO

Czwartek 16 marca 2017 Czytam Pismo Święte codziennie od ponad 40 lat. Bardzo kocham te słowa, które „dają życie wieczne” (J 6,58). Mocno zasmuciła mnie idea Narodowego Dnia Czytania Pisma Świętego, która – niestety – ziści się 30 kwietnia w Polsce.

Rozumiem intencje pomysłodawców – cała depesza za Katolicką Agencją Informacyjną na końcu wpisu – ale nie tędy droga. To prawda, że większość katolików, nie tylko w Polsce, nie czyta Pisma Świętego. Czy zaradzi temu Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego? Wątpię najgłębiej.

Większość katolików, nie tylko w Polsce, nie chodzi do kościołów na msze święte – tak mówią oficjalne statystyki kościelne. Czy zaradziłby temu Narodowy Dzień Mszy Świętej? Większość katolików, nie tylko w Polsce, nie chodzi do spowiedzi. Zaradziłby temu Narodowy Dzień Spowiedzi? Jeśli by dalej iść tropem zbożnych intencji organizatorów będziemy ogłaszać wkrótce narodowy Dzień Wiary, potem taki sam Nadziei czy Miłości. Przypomnę, że mamy już Narodowy Dzień Życia, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych itd.

Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego ma też złe obciążenie ewentualnym kontekstem nacjonalistycznym. Czy 30 kwietnia będą mogli czytać Pismo moje siostry i bracia z Ukrainy? Nie są Polakami ale Pismo Święte czytają, wiem to na pewno. Czy będą mogli je czytać moi przyjaciele muzułmanie, którzy nie we wszystko w Biblii wierzą (tak zresztą jak część katolików) ale bardzo ją podziwiają? Pismo Święte nie jest narodowe, na szczęście. A jak już to najbardziej jest żydowskie, bo przytłaczająca większość autorów ksiąg Pisma, to Żydzi. Tak to Pan Bóg wymyślił.

Coraz bardziej nasila się dziś tendencja do religijnego etykietowania wszystkich możliwych rzeczy. Rozzłościł mnie pomysł zbudowania kaplicy w centrum handlowym (o ile pamiętam w Gliwicach). Inspiratorzy argumentowali, że chodzi tam bardzo wielu ludzi. Przy okazji kupowania sałaty po promocyjnej cenie i płynu do czyszczenia toalet, można by wskoczyć na mszę świętą. Wszystko w jednym miejscu, blisko, tanio i jak zaradnie. Trzymając się tej logiki, należałoby zbudować kaplice na stadionach (też przychodzi tam wielu ludzi), w dyskotekach disco – polo (tłumy!) czy latem na plażach (normalnie ciżba!).

Pismo Święte to słowa zbawienia i miłości wiecznej. „Nie rzucajcie swych pereł przed wieprze” – wzywa Pan Jezus (Mt 7, 6). Czytajcie Pismo Święte codziennie, to są słowa Życia Wiecznego. W niedzielę 30 kwietnia idźcie na wiosenny spacer powtarzając w sercu słowa „abyście się wzajemnie miłowali” (J  13, 34). I bez znaczenia czy jesteście katolikami, żydami czy muzułmanami. To są słowa, które dają życie wieczne.

Depesza KAI

Organizowany po raz pierwszy, Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego odbędzie się 30 kwietnia. To ogólnopolska inicjatywa Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II oraz Fundacji Soar i Fundacji Dabar. Wydarzenie polega na poddaniu się szczególnej refleksji nad wybranym fragmentem Słowa Bożego. W tym roku będą to cytaty z “Listu św. Pawła do Galatów”. Hasło wydarzenia brzmi: “Weź i czytaj!”.

Inspiracją do Narodowego Czytania Pisma Świętego są obchody 1050. rocznicy chrztu Polski, natomiast jego głównym celem jest, jak zaznacząja organizatorzy, rozwój życia w łasce chrztu świętego. Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego ma za zadanie ukazywać Pismo Święte jako kod kulturowy chrześcijańskiej Polski i Europy, pomagać w odkrywaniu zalet wspólnotowego czytania Biblii, ukierunkowywać modlitwę i medytację wiernych na wybraną księgę. Hasło przewodnie Narodowego Dnia Czytania Pisma Świętego brzmi: “Weź i czytaj!”. Wydarzenie ma charakter ogólnopolski i będzie przeżywane w kościołach we wszystkich diecezjach, a w miarę możliwości także w świeckich instytucjach, stowarzyszeniach, placówkach dydaktyczno-wychowawczych, organizacjach i ruchach. Tego dnia w kościołach będzie miała miejsce uroczysta lektura fragmentu księgi biblijnej. W tym roku będą to wybrane teksty z “Listu do Galatów” z odpowiednim nawiązaniem do Niedzieli Biblijnej. W niektórych kościołach odbędzie się również popołudniowa celebracja Słowa Bożego przez wystawienie Najświętszego Sakramentu, hymn do Ducha Świętego, odczytanie fragmentów z “Listu do Galatów”, krótkie rozważanie i błogosławieństwo księgą Pisma Świętego. W parafiach odbędzie się również rozdawanie „Chleba życia” (por. J 6,26-51a), czyli pojedynczych fragmentów “Listu do Galatów”, by wierni mogli zabrać je do domu. Co tydzień na Facebooku i na stronie internetowej Dzieła Biblijnego będzie drukowany kolejny fragment “Listu do Galatów” z odpowiednim komentarzem egzegetycznym, patrystycznym oraz ikonograficznym.

Dzieło Biblijne im. św. Jana Pawła II oraz Fundacja im. Rodziny Ulmów „Soar” dostarczą do wszystkich parafii odpowiednią ilość specjalnie przygotowanego Biuletynu, który przybliży wiernym “List do Galatów” oraz pomoże w jego samodzielnej lekturze i medytacji nad jego treścią. Obok tekstu natchnionego będzie w nim zamieszczony komentarz narracyjny, objaśnienia geograficzno-historyczne, orędzie teologiczne i aktualizacja w odniesieniu do życia chrześcijan i Kościoła w świecie współczesnym. Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego może być przywoływany w kolejnych tygodniach czy miesiącach poprzez zaproszenie parafian na spotkania kręgu biblijnego lub nabożeństwo lectio divina.

Narodowe Czytanie Pisma Świętego to wspólna inicjatywa Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II oraz Fundacji Soar i Fundacji Dabar. W dniu 11 stycznia 2017 roku została ona przedstawiona abp. Stanisławowi Gądeckiemu. Po zapoznaniu się z celami i formą przeprowadzenia inicjatywy, przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Polski, uznał wydarzenie za potrzebne dopełnienie uroczystości 1050- lecia Chrztu Polski i objął nad nim patronat honorowy. Do zorganizowanie uroczystości na poziomie ogólnopolskim przewodniczący KEP upoważnił pomysłodawców: moderatora krajowego Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II ks. prof. Henryka Witczyka oraz założyciela Fundacji Soar Bogdana Romaniuka, inicjatora powstania i budowy Muzeum Rodziny Umów w Markowej. W diecezjach odpowiedzialnymi za zorganizowanie czytania będą moderatorzy diecezjalni Dzieła Biblijnego upoważnieni do tego przez swojego biskupa, w ścisłej współpracy z nim, a także we współpracy z diecezjalnym referentem ds. duszpasterstwa. W parafiach księża proboszczowie razem z innymi duszpasterzami, katechetami, członkami zwyczajnymi Dzieła Biblijnego, kręgów biblijnych i lektorów – podejmą trud zorganizowania uroczystego czytania “Listu do Galatów” przed każdą Mszą św. w Niedzielę Biblijną lub w innej formie (z wykorzystaniem proponowanych materiałów).

Itinerarium

PUSTE GABINETY ODNOWY DUCHA

Środa 15 marca 2017 Wierzę w duchy. Zwłaszcza w Ducha Świętego. Staram się Go słyszeć i słuchać. Wierzę też w ducha ludzkiego.

Wierzę w ducha ludzkiego – który jakoś zespolony jest z Duchem Świętym – bo widziałem piękne rzeczy. Znam Wacka, który bił po mordach kolegów, jednemu nawet tak zdzielił w nos, że wyszedł mu z tyłu głowy. Teraz jest konsultantem Niebieskiej Linii i pomaga ofiarom przemocy, szczególnie domowej. Jego duch się odmienił, uświęcił.

Dbamy o nasze ciała, brawo. Widzę te setki ciał w gabinetach odchudzania. Te ciała najpierw opychają się hot dogami i innymi świństwami, a potem lecą po zdrowie i humor, pedałują na rowerkach, robią  miliony przysiadów i skłonów, żeby zrzucić zbędne kilogramy.

A co z gabinetami odnowy ducha? Wędrowałem niedawno po pięknym wiosennym lesie, pusto. Zajrzałem do kaplicy adoracji w warszawskiej katedrze (na Pradze), pusto, no może nie całkiem, był Pan Jezus i ja. Dużo wolnych miejsc, wejście gratis, polecam.

Itinerarium

KTO ZAPŁACZE PO MARCELLO

Wtorek 14 marca 2017 Marcello Cimino przed trzema laty wylądował na ulicy, wcześniej rozwiódł się, potem stracił pracę, na posiłki zaglądał do stołówki kapucynów w sycylijskim Palermo. Kilka dni temu, w nocy z piątku na sobotę został oblany benzyną i podpalony, w pobliżu kościoła Zwiastowania Pańskiego, pod którego murami sypiał. Płonął samotnie kilkadziesiąt minut nim zmarł, miał 45 lat.

Wczoraj został pochowany, do kościoła trumnę wnieśli jego bezdomni bracia. Pod koniec mszy świętej kilkaset osób zgotowało zmarłemu rzęsistą owację. Na trumnie położono szalik w barwach US Palermo, któremu bezdomny kibicował.

Mordercą jest o dwa lata starszy znajomy Marcello, pominę jego nazwisko, pracownik stacji benzynowej. Bestialsko zamordował kolegę z zazdrości, podejrzewał go o romans z własną żoną.

Znalazłem dużo szczegółów o moim, o naszym bracie Marcello z Palermo, żeby w jakiś sposób go upamiętnić,  żebyście szepnęli „Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków, Amen.” Może ktoś zapłacze, też piękna modlitwa.

Piszę też dlatego, że nie ma ludzi bezdomnych. Jest Marcello, nieszczęśliwy Włoch, jest Adam, lublinianin, który nie mógł dogadać się z gadatliwą żoną, jest Ania, którą bił i poniewierał były (na szczęście) już mąż. Rok temu pisałem tu o Krzysiu, który prosto z dworcowego śmietnika zameldował się w niebie – http://itinerarium.pl/2016/01/27/krzysiu-ze-smietnika-melduje-sie-w-niebie/

Piszę też dlatego, żebyśmy nie zakrztusili się pychą, bo mamy ładne mieszkania i domy z ogródkami. Żebyśmy rozpoznawali nieszczęścia drugich i goręcej kochali.

Itinerarium

MILIONY EURO PAPY FRANCISZKA

Poniedziałek 13 marca 2017 Mówi otwarcie, że ma problemy z wiarą, ja też mam i mam nadzieję, że wy też się do tego przyznajecie. Zachęca do picia wina i przekonuje: Czy wyobrażacie sobie zakończenie wesela piciem herbaty? To byłby wstyd, wino jest niezbędne podczas świętowania…

Piszę o Papieżu Franciszku w 4-tą rocznicę Jego wyboru. Bon motów papieskich można przytaczać tysiące, nie w tym rzecz. Franciszek „robi” Ewangelię, jada kolacje z bezdomnymi, zabrał z Lesbos do Watykanu 12 uchodźców z Syrii, co kilka miesięcy odwiedza więźniów.

Z Jego inicjatywy przekazano na Ukrainę 12 mln euro pomocy dla ofiar wojny i kilka milionów dla ofiar trzęsienia ziemi w Abruzji. Mocy Kościoła i mocy wiary nie mierzy się wielkością zebranych środków, mierzy się zdolnością do dawania i rozdawania, pieniędzy, ubrań, chleba, uwagi, czasu, serca.

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 

Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

(Łk 6, 36 – 38)

Itinerarium