UMRZEĆ ABY ŻYĆ

kazanie na V Niedzielę Wielkiego Postu
18 marca AD 2018

W strategię zbawienia, wiecznego szczęścia, które obiecuje Jezus, wpisana jest, na przekór naszym gustom i marzeniom, śmierć.

Gotowi bylibyśmy wiele dać, czasu, pieniędzy, modlitw, upokorzeń, energii, aby to się dokonało inaczej, nie przez śmierć. Dalibyśmy wiele, aby do niekończącego się życia dojść jakoś inaczej.

A tak, nad wszystkim, co robimy, wisi chmura – „zasmuca nas nieunikniona konieczność śmierci” (jak modlimy się we mszy za zmarłych).

I jak tu wierzyć, że aby żyć (wiecznie), trzeba umrzeć? To tak, jakby w celu uśmiechu rozpłakać się, a w celu wielkiego bogactwa pozbyć się wszystkiego, albo w celu nasycenia się, odmówić sobie jedzenia i picia.

Gdzie tylko można rolnicy sieją teraz owies, pszenicę jarą, żyto, jęczmień i inne ziarna. Te ziarenka gniją, obumierają, giną i rozkładają się. Za kilka miesięcy podziwiać będziemy łany dorodnych zbóż, cudownie pachnących, złocistych, jasnych, pełnych.

Zmartwychwstanie jest obietnicą bliższą niż myślimy. Może nawet z każdą hostią, która wnika w nasze ciało, ginie i obumiera w naszym wnętrzu, już w nas mieszka. Może z każdym uściskiem dłoni, kiedy dajemy ciepło innemu i w każdym oddawaniu siebie, prostym i bezinteresownym, jak mawiał Jan Paweł II za życia.

LITURGIA SŁOWA

(Jr 31,31-34)
Pan mówi: Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą – wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.

(Ps 51,3-4.12-15)
REFREN: Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste.

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

(Hbr 5,7-9)
Chrystus głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają,

(J 12,26)
Kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

(J 12,20-33)
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię. Tłum stojący /to/ usłyszał i mówił: Zagrzmiało! Inni mówili: Anioł przemówił do Niego. Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

 

(wpis archiwalny z http://itinerarium.pl/2009/03/29/umrzec-aby-zyc/)

Itinerarium

POMIĘDZY SZUMEM AUT A TELEWIZYJNĄ NUDĄ

Sobota, 17 marca 2018

Zamieszanie z tożsamością Jezusa, to nie tylko kwestia historii, ale także najważniejszych naszych pytań. Nie chodzi tylko o spór, kim był.

Właściwie – w kręgu chrześcijan – pytanie brzmi: Kim jest? Jeśli jest. W naszych ceremoniach liturgicznych słyszymy: „narodził się”, „żył”, „czynił cuda”, „nauczał”, „umarł na krzyżu”, „zmartwychwstał”. Wszystko w czasie przeszłym. Tak, jakbyśmy słyszeli jedną z wielu historii ludzkich, może z nieco zaskakującą puentą.

A jak się czujemy, kiedy słyszymy: „Jezus mnie prowadzi”, „Jezus mówi mi …”, „Jezus mnie uzdrowił”, „Jezus dał mi pokój serca”. Wszystko to wskazuje, że Jezus jest, teraz.

Rzadko to usłyszymy, ale jest to sednem chrześcijaństwa (często dlatego odrzucanego), że Jezus żyje. Pytania następne są także ważne: Jak? Gdzie?

Żyje jako Pierwszy Człowiek, który poradził sobie ze śmiercią. Umarł, ale nadal żyje. Albo inaczej: umarł, ale powstał z martwych. Powrócił do życia, choć w inny sposób. I tu już pojawia się podejrzenie o przesadę. Za bardzo to kontrowersyjne. Niesamowite.

Żyje w niebie, ale nie poza ziemią. Bo różnice między niebem a ziemią, Bogiem a człowiekiem, „Tam” i „Tu”, już się zatarły. To wszystko jest zawiłe, trudne i trochę dziwne.

Może najlepszą drogą jest prosty eksperyment: „Jezu, który żyjesz…” Spróbuj dalej to kontynuować w czymś, co nazwiesz modlitwą, kontemplacją, refleksją. Nadal będziesz widział i słyszał ludzi, szum samochodów, rytm topniejącego śniegu, głosy z telewizora.

Ten sam problem mieli współcześni Jezusowi, choć nie słyszeli samochodów (ale stada owiec beczących na połoninach), ani telewizorów (ale szmer kupców na wschodnich bazarach). Niektórzy ze współczesnych Jezusowi uwierzyli, że jest Synem Boga, inni uśmiali się i nie poddali dziwnym skojarzeniom.

Niektórzy z nas wierzą, że pomiędzy szumem aut i nudną narracją z telewizora, gdzieś blisko, możemy spotkać Żywego Jezusa, Syna Bożego. Inni nie wierzą.

 

(wpis z archiwum http://itinerarium.pl/2009/03/27/pomiedzy-szumem-aut-a-telewizyjna-nuda/)

Itinerarium

SZYMON DŹWIGA SIATY BYŁEJ ŻONY

Piątek 16 marca 2018 Ewangeliczne opisy męki i śmierci Chrystusa tchną niezwykłą autentycznością, prawie nie ma w nich żadnej symboliki, jakiegoś heroizmu (Jezusa czy Jego bliskich). Przeciwnie da się zauważyć duży chaos, żywiołowość. Po drodze Jezus spotyka ludzi, których mógł wtedy spotkać każdy inny skazaniec. Wspominałem już płaczące kobiety, żołnierzy, spojrzymy także na Szymona z Cyreny, Barabasza i łotrów, oni mogli się pojawić również przy krzyżowaniu innego więźnia. Jezus umiera zwyczajnie, bez fajerwerków.

Historia Szymona z Cyreny ma jednak pewne ładne i proste przesłanie. Warto pomagać. Warto pomagać każdemu. Każdemu. Pisałem kiedyś tutaj o znajomym, którego była żona w godzinę po rozwodzie poprosiła o wniesienie ciężkiej torby, Najpierw się wzdrygnął, co ma wspólnego z obcą już kobietą, potem szybko zreflektował, że przecież całe życie chętnie pomagał innym, czemu zatem miałby nie pomóc obcej (od godziny) pani.

Szymon z Cyreny miał taki fart, że niosąc krzyż Jezusa stał się nieświadomie pomocnikiem samego Boga. Nie inaczej jest jednak, jeśli my pomagamy komukolwiek. Jesteśmy pomocnikami Boga, nawet jak dźwigamy ciężkie torby byłej żony.

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję,  abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. (Łk 23,26)

Itinerarium

SILNA I WIERNA

Czwartek 15 marca 2018 W przeciwieństwie do płaczących kobiet, Maria pod krzyżem nie płacze. Nie płacze, choć wiele pieśni i hymnów kościelnych przedstawia ją jako zrozpaczoną, zbolałą i krańcowo smutną. Według relacji ewangelicznej, Maria pod krzyżem stała i słuchała.

Mamy prawo przyjąć, że mocno wsłuchiwała się w słowa Jezusa, bo wiemy, że „zachowywała w sercu wszystkie Jego słowa” (Łk 2,51). Pozostała najbardziej wierną słuchaczką i uczennicą, zawstydzając apostołów.

I myślę, nieco wbrew popularnej literaturze kościelnej, że Maria nie jest patronką ckliwych wzruszeń i gorzkich żali. Jest za to wzorem męstwa – tak kobiety są tu wzorem, dzisiaj może mocniej niż kiedykolwiek – i wierności. Może dlatego, w Litanii Loretańskiej słusznie wzywamy Ją jako Pannę Wierną, a nie na przykład jako Królową Cierpienia. Panno Wierna, silna Wieżo Dawidowa, módl się za nami.

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję,  abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25 – 27)

Itinerarium

TYLKO ŁZY

Środa 14 marca 2018 Wspomnienie płaczących kobiet, z ósmej stacji Drogi Krzyżowej, jest zapisem ludzkich odruchów, z jakimi spotykał się Jezus tuż przed śmiercią. Instytucja płaczek zaniknęła już w naszej tradycji, nasila się tendencja ukrywania łez przy śmierci i pogrzebie bliskich. Łzy są traktowane jako przejaw niepotrzebnej histerii. Poza tym rozmazują makijaże.

Nic więcej nie mogły zrobić. Mogły tylko płakać. I tak jest do dziś, że czasem pozostają tylko łzy. A w nich wszystko.

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję,  abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: “Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» (Łk 23,27 – 31)

Itinerarium

W NICH MIŁOŚĆ NIE WYGASŁA

Wtorek 13 marca 2018 Żałuję, że w klasycznej Drodze Krzyżowej pomijane są Salome, Maria, matka Jakuba i Józefa i inne „niewiasty z Galilei”. Galilea jest tu ważna.

Właśnie w Galilei Jezus rozpoczynał swoją misję (słynne wesele z przemianą wody w wino), tu także ukazał się Apostołom po powstaniu z martwych. Kobiety, które zaszły aż pod krzyż, towarzyszyły Jezusowi  od początku do końca. Od początku do końca! Niezwykłe, piękne, wspaniałe! Żałuję, że nie ma stacji z tymi niewiastami, choć jest Weronika, o której Ewangelia milczy.

Oczywiście, nie tłumaczę wierności kobiet z Galilei stwierdzeniem o ich większej emocjonalności, bo to banał i lipa. Przy krzyżu pojawi się też uczony Nikodem i Jan Apostoł.

Przy krzyżu Jezusa – i przy krzyżu każdego innego człowieka – pozostają tylko ci, w których nie wygasła miłość.

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy. (Mk 15, 40 – 41)

Itinerarium

NIEOBECNI PRZY JEZUSIE

Poniedziałek 12 marca 2018 Lista nieobecnych obok Chrystusa w dniu Jego sądu i śmierci, jest znacząca. Zniknęli apostołowie, z wyjątkiem trzech, o których jeszcze napiszę. Piotr zapisuje się niechlubnie, jeszcze gorzej Judasz, mamy także bezradnego Jana po krzyżem. Chwile cierpienia i męki Jezus przeżywa bez wsparcia swoich przyjaciół. To prawda, że bliskość śmierci płoszy ludzi, choć wtedy są najbardziej potrzebni umierającym.

Nieobecni są wszyscy, którzy doznali dobra ze strony Chrystusa, uzdrowieni, pocieszeni, rozgrzeszeni. Echo dobra milknie szybko.

Jeszcze bardziej zdumiewa – w pewnym sensie – nieobecność Ojca przy śmierci Syna. O ile wcześniej ewangeliści odnotowują dialogi Chrystusa z Bogiem, przy krzyżu Bóg milczy, stąd może i wołanie: „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?” Śmierć jest ogromną próbą wiary i ufności, takie przesłanie płynie z samotności Chrystusa.

Za tym wszystkim jest jeszcze pytanie o miłość. Jeżeli żyjemy nią, wedle niej, możemy wejść w każdą samotność i opuszczenie. Ona we wszystkim pokłada nadzieję.

 

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

Itinerarium

RADOŚĆ ZBAWIENIA

Kazanie na 4 Niedzielę Wielkiego Postu 11 marca 2018 Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Słowa i gesty potępienia, odrzucenia i przeklinania dominują dziś w sferze publicznej (zwłaszcza w polityce). Coraz ostrzej rozmawiamy ze sobą także w rodzinach i ze znajomymi. Potępiamy wyrodne dzieci i wnuki, złych sąsiadów, zdradliwych mężów i frywolne żony.

Panu Bogu obce jest potępienie. Pragnie ocalić każdego człowieka, nie grzmi przeciw komukolwiek. Trzeba i nam głosić wielką miłość Boga, pragnącego zbawić każdego człowieka. I unikać miejsc, gdzie głosi się wrogość, złość, niechęć do innych. Omijać miejsca, gdzie głosi się strach, nawet jeśli są to świątynie.

Niech dana będzie nam łaska głoszenia, słowem i czynem, miłości i zbawienia. Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie. Cieszcie się, wy, którzy byliście smutni, weselcie się i nasycajcie u źródła waszej pociechy – taką antyfoną rozpoczyna się dzisiejsza Msza Święta, w niedzielę Laetare, niedzielę radości ze zbawienia, darowanego przez Boga każdemu z nas.

Jezus powiedział do Nikodema:

«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu». (J 3,14 – 21)

 

Itinerarium

NIEZWYKŁE ZBAWIENIE W ZWYKŁYM ŻYCIU I  ŚMIERCI

Sobota 10 marca 2018 Jeden z żołnierzy przebił włócznią bok Jezusa. Nie wiemy jak ten żołnierz miał na imię, choć do dziś jego sylwetka pojawia się na wielu obrazach ukrzyżowania Chrystusa. Jego cios miał definitywnie potwierdzić zgon skazańca. Nie mógł wiedzieć, że wykonując swoją zwykłą powinność przechodzi do historii.

Ten banalny fakt jest jednym z wielu towarzyszących procesowi i egzekucji Jezusa. Wokół Golgoty toczy się normalne życie, Szymon z Cyreny wraca z pracy (jeszcze o nim napiszę), zapewne pełną parą pracują stragany przyświątynne i wszystkie hotele w Jerozolimie, Pascha była doskonałą okazją do zarobku ze względu na licznych pielgrzymów.

Patrzymy na śmierć Chrystusa z perspektywy Jego zmartwychwstania, dla tamtych ludzi był to jeden z wyroków, wpleciony w scenariusz ich zwykłego życia.

Zbawienie, nasza droga do wiecznego życia wiedzie nie przez święta i uroczystości, ale przez najbardziej zwykłe okoliczności życia.

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. (J 19,31 – 34)

Itinerarium

NIGDY Z TŁUMAMI

Piątek 9 marca 2018 Ewangelie, relacjonujące ostatnie dni Jezusa, mówią o tłumach ludzi, które przy okazji dorocznej Paschy ściągnęły do Jerozolimy. Najpierw te tłumy obwołały Jezusa Królem (wspominamy to w Niedzielę Palmową), a tydzień później wykrzyczały kilkukrotnie: „Na krzyż z Nim!” – patrz dalej.

Tłumy, lud, tzw. niezliczone rzesze, morze głów, pozbawione są moralności i myślenia. Zawsze, kiedy mogłem, unikałem i unikam tłumów. Reakcje tłumu są zwykle skierowane przeciwko komuś, tłum musi mieć wroga, na którego można pluć, pomstować a najlepiej obić i zniszczyć. Tłumy potrzebują widowiska, krzyku, wrzasku i krwi. Zręczni manipulatorzy potrafią wykorzystać dzikość i nienawiść tłumów do osiągnięcia swoich celów. Bodaj największe sukcesy na tym polu odnosił Hitler, wprawiając w ekstazę miliony Niemców wezwaniem do likwidacji Żydów. Publiczność zgromadzona przez arcykapłanów w Jerozolimie to był zaledwie tłumek. Trochę się boję polskich tłumów dzisiaj, chcących „raz sierpem raz młotem zniszczyć czerwoną hołotę” (której dawno nie ma).

Miałem jednak wielki przywilej (może i wielu z was), uczestniczyć w wielkich, nawet wielomilionowych zgromadzeniach, które nie były tłumami ale niezwykłą wspólnotą. Tak było 2 czerwca 1979 r., kiedy witaliśmy pierwszego polskiego Papieża na Pl. Zwycięstwa w Warszawie. Tak było na Światowych Dniach Młodzieży, na wszystkich kontynentach. Wspólnota – w przeciwieństwie do tłumów – gromadzi się wokół wartości, umacnia w swoim doświadczeniu prawdę, solidarność i miłość. Jest skierowana na pomnożenie dobra i wzmocnienie braterstwa. Mam nadzieję, że takie wspólnoty jeszcze w Polsce się zrodzą.

I na koniec, wracając do tłumów, muszę wspomnieć hymn „Solidarności”, z przesłaniem o samotności wobec tłumów.

 

https://www.youtube.com/watch?v=FVPJ01HsM2U

 

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg…

Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg…

 

 

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

 Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: «Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?» Odpowiedzieli: «Barabasza». Rzekł do nich Piłat: «Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z Nim!» Namiestnik odpowiedział: «Cóż właściwie złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Na krzyż z Nim!» Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: «Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz». A cały lud zawołał: «Krew Jego na nas i na dzieci nasze». (Mt 27,20-25)

Itinerarium