NIGDY Z TŁUMAMI

Piątek 9 marca 2018 Ewangelie, relacjonujące ostatnie dni Jezusa, mówią o tłumach ludzi, które przy okazji dorocznej Paschy ściągnęły do Jerozolimy. Najpierw te tłumy obwołały Jezusa Królem (wspominamy to w Niedzielę Palmową), a tydzień później wykrzyczały kilkukrotnie: „Na krzyż z Nim!” – patrz dalej.

Tłumy, lud, tzw. niezliczone rzesze, morze głów, pozbawione są moralności i myślenia. Zawsze, kiedy mogłem, unikałem i unikam tłumów. Reakcje tłumu są zwykle skierowane przeciwko komuś, tłum musi mieć wroga, na którego można pluć, pomstować a najlepiej obić i zniszczyć. Tłumy potrzebują widowiska, krzyku, wrzasku i krwi. Zręczni manipulatorzy potrafią wykorzystać dzikość i nienawiść tłumów do osiągnięcia swoich celów. Bodaj największe sukcesy na tym polu odnosił Hitler, wprawiając w ekstazę miliony Niemców wezwaniem do likwidacji Żydów. Publiczność zgromadzona przez arcykapłanów w Jerozolimie to był zaledwie tłumek. Trochę się boję polskich tłumów dzisiaj, chcących „raz sierpem raz młotem zniszczyć czerwoną hołotę” (której dawno nie ma).

Miałem jednak wielki przywilej (może i wielu z was), uczestniczyć w wielkich, nawet wielomilionowych zgromadzeniach, które nie były tłumami ale niezwykłą wspólnotą. Tak było 2 czerwca 1979 r., kiedy witaliśmy pierwszego polskiego Papieża na Pl. Zwycięstwa w Warszawie. Tak było na Światowych Dniach Młodzieży, na wszystkich kontynentach. Wspólnota – w przeciwieństwie do tłumów – gromadzi się wokół wartości, umacnia w swoim doświadczeniu prawdę, solidarność i miłość. Jest skierowana na pomnożenie dobra i wzmocnienie braterstwa. Mam nadzieję, że takie wspólnoty jeszcze w Polsce się zrodzą.

I na koniec, wracając do tłumów, muszę wspomnieć hymn „Solidarności”, z przesłaniem o samotności wobec tłumów.

 

https://www.youtube.com/watch?v=FVPJ01HsM2U

 

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sil, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg…

Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg…

 

 

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

 Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: «Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?» Odpowiedzieli: «Barabasza». Rzekł do nich Piłat: «Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z Nim!» Namiestnik odpowiedział: «Cóż właściwie złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Na krzyż z Nim!» Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: «Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz». A cały lud zawołał: «Krew Jego na nas i na dzieci nasze». (Mt 27,20-25)

Itinerarium

Dodaj komentarz