PIOTR I PRAWDA O NASZEJ PODŁOŚCI

Wielki Wtorek 27 marca 2018 Piotr jest jedynym z Apostołów, towarzyszących Jezusowi w ostatniej nocy Jego życia. Z ciekawości poszedł na dziedziniec pałacu arcykapłana, rozpoznany przez kilku służących z całym przekonaniem zapewniał trzykrotnie: „Nie znam Go, kobieto”, „Nie jestem jednym z nich” i „Człowieku, nie wiem, co mówisz”. Zaraz po tym zapiał kogut na pobudkę, spełniła się zapowiedź Jezusa. Wszyscy ewangeliści zgodnie relacjonują tę historię.

Zastanawia mnie, czemu autorzy Ewangelii nie pominęli tego bardzo wstydliwego epizodu w życiorysie Piotra, wręcz wygląda jakby się pastwili nad jego tchórzostwem, pokazywali z lubością jego słabość i upadek.

Każdy z nas ma sferę podłości, tchórzostwa, ciemności. Takie czyny, słowa i myśli, które wolelibyśmy wymazać z życiorysu. To sfera, do której nie dopuszczamy innych ludzi, nawet najbliższych i sami do niej nie chcemy zachodzić. Gdyby ta sfera wyszła na jaw, ludzie mogliby nami pogardzić (choć sami mają też te sfery) i odrzucić. Wolimy prezentować swoje dobre i najlepsze strony, brzydzimy się naszymi słabościami i świństwami.

To jednak jest sfera, której nie brzydzi się i nie omija Bóg. On schodzi tam, gdzie my wypieramy się siebie, z naszych zgliszcz, ruin i wraków, wskrzesza nowych ludzi, zbawia nas.

Może ta opowieść o zaparciu się Piotra jest najprawdziwszą opowieścią o nas. I pamiętajmy, że ten tchórzliwy, wystraszony Piotr za trzy dni, w dzień zmartwychwstania Jezusa, trzykrotnie wyzna Mu miłość. Bóg prowadzi nas ze sfer naszych podłości ku wielkiej miłości, ku zbawieniu.

 

Ps. O tym, że Pan Bóg nigdy nie traktuje nas jak kupę złomu, mówię w rekolekcjach, których pierwszą część, można odsłuchać na stronie www.itinerarium.pl

 

W czasie wieczerzy z uczniami Jezus wzruszył się do głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego, niepewni, o kim mówi.

Jeden z Jego uczniów – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?» Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego: «Panie, któż to jest?»

Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek chleba i podam mu». Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wstąpił w niego Szatan.

Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń prędzej!» Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. On więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.

Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.

Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie».

Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd idziesz?»

Odpowiedział Mu Jezus: «Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz».

Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie».

Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz». (J 13,21 – 38)

 

Itinerarium

MIŁOSNE SZALEŃSTWO MARII

Wielki Poniedziałek 26 marca 2018 Na koniec Wielkiego Postu pozostawiłem trzy postaci, które zgodnie z liturgią czytań niejako patronują kolejnym dniom. Wielkiemu Poniedziałkowi przypada postać Marii z Betanii, siostry Marty i Łazarza.

Olejek z nardu, sprowadzany specjalnie z Indii, był faktycznie drogocenny, niespełna pół litra tego kosmetyku jakim dysponowała Maria (rzymski funt) warte było zapłaty za 300 roboczych dniówek w ówczesnej Palestynie. Oceniając pod tym względem gest Marii, powiedzielibyśmy dzisiaj – „zaszalała”, co zresztą wypomniał jej Judasz. Na tle Marii, postawy Judasza i Piotra, pozostałych „patronów” tego tygodnia, wypadają beznadziejnie.

Skąd ten gest u Marii? Była świadkiem wskrzeszenia jej brata, Łazarza, rozpoznała w Jezusie kogoś wyjątkowego, uwierzyła, że jest Mesjaszem, Synem Boga, mającym władzę nawet nad śmiercią. Gotowa była oddać Mu wszystko, co najcenniejsze i tak zrobiła.

Znawcy Pisma Świętego, egzegeci, boją się interpretować zachowanie Marii w kategoriach miłości, a już broń Boże zakochania w Jezusie. Tymczasem jej hojność, czy znane z innej relacji zasłuchanie w słowa Jezusa (pomimo nagany ze strony Marty, smażącej kotlety w czasie wizyty Jezusa), wskazują na wielką miłość jaką obdarzała Jezusa. Św. Jan Apostoł relacjonujący namaszczenie w Betanii, napisze później, że „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością”. Może to miłość do Jezusa pozwoliła jej odkryć w Nim Boga. „Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi”, dodaje tenże św. Jan. Maria z Betanii, kocha Jezusa, którego gości u siebie i widzi, dlatego może też kochać Boga, którego nie widzi. Zresztą, miłość – jak zapisał inny Apostoł, Paweł – wszystkiemu wierzy i nigdy nie ustaje. W przeciwieństwie do kotletów, które trawimy szybko.

I jeszcze jedna uwaga, z lekkim przymrużeniem oka. Rozrzutny gest Marii z Betanii, opisany dziś przez św. Jana, ukazuje także ważną różnicę między płciami. Kobiety potrafią bezwarunkowo i szalenie kochać (to Maria), a mężczyźni umieją to ładnie opisać (to św. Jan).

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. 

Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano. 

Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie».

Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa. (J 12,1-12)

 

Itinerarium

WIERZĄCYCH W TRUMNACH NIE MA

Kazanie na Niedzielę Palmową 25 marca 2018 Zrobiłem poniżej skrót z Ewangelii, którą dziś słyszymy przy poświęceniu palm i w czasie Mszy Świętej. Proszę zwrócić uwagę na jakże różne  reakcje tłumów. Na koniec dołączam komentarz.

Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. Ci zaś, którzy Jezusa poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali:

«Hosanna!

Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie!

Błogosławione królestwo ojca naszego, Dawida,

które nadchodzi.

Hosanna na wysokościach!». 

Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział: «Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla Żydowskiego?» Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: «Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?» Odpowiedzieli mu krzykiem: «Ukrzyżuj Go!» Piłat odparł: «Cóż więc złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Ukrzyżuj Go!» (Mk rozdz. 11 i 15)

Po pierwsze ci wszyscy ludzie byli religijni, przyszli do Jerozolimy świętować Paschę. Po drugie, byli rozmodleni i znali Pismo Święte – wołali przecież słowami psalmu 118. Po trzecie, byli wspólnotą identyfikującą się jako Lud Boży. Ta wspólnota ludzi religijnych i rozmodlonych – podburzonych przez arcykapłanów – z głębokim przekonaniem wysyła Jezusa na śmierć. Z głębokim przekonaniem, ponieważ krzyczeli i „jeszcze głośniej krzyczeli: Ukrzyżuj Go!”

Utożsamiamy wiarę z praktykami religijnymi (nie zapomnimy o palmach dzisiaj!), modlitwą, znajomością Pisma, z uniesieniami emocjonalnymi wśród przejmujących śpiewów. Tak właśnie działo się ponad 2 000 lat temu w Jerozolimie. Tak dzieje się i dziś.

Miarą wiary zawsze jest życie. To, co mówimy w czasie nabożeństw, w  modlitwach, nasze palmy, popiół na głowach, jaja na Wielkanoc, nie musi świadczyć o wierze. Miarą wiary jest życie. Wierzący codziennie przebaczają, słuchają powtarzających się w kółko starych rodziców i cierpliwie odpowiadają na pytania dzieci. Wierzący nie rzucają przeżutych gum na trawniki, żeby nie zakleić żołądków ptaków i skazać je na smutną śmierć (bo ptaki łykają te gumy jak ziarna). Wierzący nie wyrzucają chleba do śmietników, bo wielu ludzi chętnie ten chleb zje. Wierzący nie umierają, nawet jak ich w trumnach niosą na cmentarze, oni przeżyli życie w miłości i cieszą się wiecznością.

Itinerarium

PEŁEN OWOCÓW WIARY

Sobota 24 marca 2018 Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta żydowskiego Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał. (Łk 24,50 – 55)

Nie wiemy nic więcej o Józefie z Arymatei poza powyższym wspomnieniem. To, co do mnie przemawia z jego postawy, to spełnienie słów Chrystusa: „Poznacie ich po owocach” (Mt 7,20).

Miał do czynienia z człowiekiem, a jak się okazało z Synem Bożym. To jest też tajemnica naszych spotkań z ludźmi. Z tymi, których pocieszamy, z którymi płaczemy, którym dajemy czas, energię, siły, uwagę i troskę. Za prostymi gestami kryje się coś więcej, przestrzeń bliskości z samym Bogiem.

Józef z Arymatei, na tle spłoszonych Apostołów, jest także mężem odważnym, ryzykującym, silnym, zdecydowanym. To człowiek wiary, objawiającej się w czynie. „Dobry i sprawiedliwy”, jak pisze Łukasz. W dobru i sprawiedliwości rozbłyska Boży świat.

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

Itinerarium

TEN CO SZUKAŁ I ZNALAZŁ

Piątek 23 marca 2018 Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. (J 19,39).

Nikodem, znany głównie z nocnej rozmowy z Jezusem, z 3 rozdziału Ew. wg św. Jana, zabiegał także (bezskutecznie) o sprawiedliwy sąd dla Jezusa. Możemy przypuszczać, że był człowiekiem przyzwoitym, myślącym i poszukującym. Miał w sobie gen, coraz rzadziej dziś spotykany – szukał prawdy i Boga. Dziś wielu ludzi żyje w błędnym przekonaniu, że ma Boga, ponieważ wykonuje takie czy inne praktyki religijne. Nie szuka też prawdy, bo pieniądze, znaczenie i powodzenie zdobywa się bez niej.

Nie wiemy czy Nikodem uwierzył w Chrystusa, to samo jednak możemy myśleć o większości Apostołów w Wielki Piątek. Do końca szukał w Jezusie Boga, to było dla niego ważne. A ponieważ szukał, odnoszą się do niego słowa Chrystusa – „szukajcie a znajdziecie”.

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

Itinerarium

KTO ŚMIERCI SIĘ NIE BOI

Czwartek 22 marca 2018 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25 – 27)

Jan jest jedynym Apostołem, który pozostał do końca z Jezusem, być może dlatego napisana przez niego Ewangelia oraz trzy listy, są przepełnione opowieściami o miłości, z kluczowym odkryciem, że „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1J 4,16). Może dopiero widok umierającego Syna Bożego pozwolił mu zrozumieć, że wszystko zależy od miłości.

I zapisał prawdy, dziś pomijane, że bez miłości nie da się poznać Boga ani przejść do życia wiecznego. To wszystko znajdziemy w jego pierwszym liście, polecam do lektury, wystarczy 15 minut.

Ja tylko dodam, że kto się boi śmierci, będzie zawsze walczył o siebie i nie pójdzie za miłością. Ten, kto śmierci się nie lęka, będzie żył według miłości, pójdzie jej drogą nawet na śmierć (bo i tak miłość ją pokona), będzie też żył wiecznie.

 

Ps. Na marcowe dni Wielkiego Postu proponuję, abyśmy przyjrzeli się ludziom, którzy pojawiają się wokół Chrystusa w ostatnich dniach Jego życia. Ewangelie wyliczają w sumie kilkadziesiąt osób, niektóre są powszechnie znane (Piłat, Judasz, Maria), inne są na drugim czy trzecim planie, są też grupy – „tłum”, „naród”. Duchowieństwo, politycy, inteligencja, kompani Jezusa, Jego rodzina, znajomi, przypadkowi ludzie, tchórze, błazny, cała galeria.

Wczytując się w ich zachowania i słowa, odnajdziemy – pomimo upływu prawie dwóch tysięcy lat – postawy bardzo podobne do współczesnych. Co więcej, myślę, że możemy też dowiedzieć się czegoś o sobie. Zaprezentuję 24 postaci i grupy ludzi do 28 marca włącznie, z wyjątkiem niedziel i Triduum Paschalnego (29-31 marca).

 

Itinerarium

RADOŚĆ Z MIŁOSIERDZIA NA TĘ WIOSNĘ

Środa 21 marca 2018 Razem z Jezusem ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». (Mk 15,27 i Łk 23,39 – 43)

Łotr, zwany w tradycji Dobrym, ma swoje wspomnienie w liturgii 26 marca. Pomimo egoizmu – prosi tylko za siebie – uzyskuje obietnicę natychmiastowego zbawienia. Wie, że czynił zło, świadomie, ale wierzy. Wierzy, że Jezus może go w jednej chwili rozgrzeszyć ze złego życia. Rzeczywiście na jednej szali jest jego złe życie, na drugiej iskra wiary i ona wystarcza.

Dobry Łotr ucieleśnia nas wszystkich, odkrywających w Jezusie bezkresność miłosierdzia, logikę wyższości miłosierdzia przed sprawiedliwością, co mamy trochę za złe Chrystusowi, zwłaszcza gdy nie obciążają nas jakieś plugawe czyny. Iskra wiary, zaufanie Jezusowi, waży więcej niż wszystkie grzechy, ciężkie i lekkie, nawet te zwane „śmiertelnymi”. Grzechy trwają krótko, na wieki trwa tylko miłosierdzie Pana (Ps 136). Zajmujemy się naszymi grzechami znacznie dłużej niż Pan Bóg. Liczymy grzechy, składamy je w kategorie i kalkulujemy jak na to patrzy Pan Bóg, a On „nigdy nie cofa od nas Swojego miłosierdzia” (2 Mch 6,.16). Nigdy, nawet wtedy jak my w nie zwątpiliśmy. My grzeszymy, ale On jest „pełen miłosierdzia” (Jk 5, 11).

Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem (Jk 2.13), doświadczył tego Łotr Dobry. I niech nad każdym z nas, grzeszników, rozbłyśnie wiosenna radość z Jego wiecznego miłosierdzia.

Itinerarium

SIOSTROM ŁOTRZYCOM I BRACIOM ŁOTROM NA POCIECH

Wtorek 20 marca 2018 Razem z Jezusem ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». (Mk 15,27 i Łk 23,39)

Dobrze znamy historię Dobrego Łotra, czczonego w Kościele jako pierwszego świętego, na tak zwanego „Złego Łotra” patrzymy z politowaniem i niechęcią. Szkoda, bo to jednak on jest naszym najlepszym kumplem i naśladujemy go bardzo często.

Najpierw zwróćmy uwagę, że Jezus wcale nie gani ani nie beszta tego łotra, wchodzi tylko w dialog z drugim. I nie wiemy który z nich wisi po której stronie (wbrew tym, którzy złego chcą widzieć po lewej – wiadomo, że lewica ma dalej do Pana Jezusa). Znając poczucie humoru Pana Jezusa i rozmach Jego Miłosierdzia, tzw. Zły Łotr, mógł pójść do Raju „jutro”, podczas gdy Dobry od razu „dziś”.

My, naśladując Złego Łotra, najczęściej mówimy: „Panie Jezu, jeżeli jesteś, przywróć mi zdrowie … ocal od bankructwa … oddal nieszczęście …” Zły Łotr, który wcale nie jest zły, to racjonalista, zdrowo używający rozumu – „Jeżeli jesteś Bogiem, to zrób coś! Dla siebie i dla nas”. Ponadto, ten Zły Łotr, jest altruistą, prosi za siebie i drugiego łotra. Dobry zaś, egoista, mówi – o czym więcej jutro – „Jezus wspomnij na mnie …”, o koledze już nie pamięta.

Drodzy bracia Łotry i drogie siostry Łotrzyce, mamy szansę! Bylebyśmy pamiętali o innych, za nich walczyli. Dziś czy jutro, nie takie ważne, ważne by blisko Pana Jezusa!

Itinerarium

DLA BOGA NIGDY NIE JESTEŚMY KUPĄ ZŁOMU

REKOLEKCJE LAST MINUTE Wielki Post 2018

Rekolekcje dla wierzących, niewierzących, dla tych, którym wydaje się, że wierzą, dla tych, którym wydaje się, że nie wierzą, dla poszukujących  i wątpiących, dla zagubionych i grzeszników. Dla tych, co chcieliby się dać naprawić przez miłość.

Dom Spotkania w Dąbrowicy

Zapraszam – ks. Mieczysław Puzewicz

26 – 27 – 28 marca

Poniedziałek – Wtorek – Środa

Początek o 19.30

 

Ponadto – Triduum Paschalne, czyli Wielki Czwartek (29 marca), Wielki Piątek (30 marca) i Wielka Sobota (31 marca) – z udziałem Gospel Rain. Także zawsze o 19:30.

 

Itinerarium

ZBAWIENI NA BARABASZA

Poniedziałek 19 marca 2018 Ludzie wokół Jezusa, w Jego ostatnim dniu, są różni. W kim my moglibyśmy się dziś odnaleźć? Oczywiście, najchętniej wśród pozytywnych bohaterów. Może przez wierność, nawet w bardzo niechętnym dla Ewangelii klimacie, widzimy siebie w garstce do końca trwającej przy krzyżu (Jan i Marie). Może w nielicznych współczujących Mu, jak płaczące kobiety i Szymon (jednak przymuszony do solidarności).

Na pewno daleko nam do utożsamienia się z sądzącymi i odrzucającymi Jezusa, arcykapłanami i faryzeuszami. Nie chcemy też być w tłumie, zmiennym w nastrojach, od uwielbienia do wzgardy.

Pasowałaby nam rola Dobrego Łotra, który na zasadzie okazji „last minute”, łapie się na zbawienie. Ale kto wie czy zdążymy z nawróceniem.

W jakimś sensie wielu z nas – proszę wybaczyć śmiałość porównania – podziela przypadek Barabasza. Tak, Barabasza. Nie w sensie popełnienia jakichś bardzo złych czynów. Barabasz doznał łaski ocalenia poprzez łut szczęścia i pomyślny zbieg okoliczności. W słynnym i wartym obejrzenia filmie Richarda Fleischera (ze znakomitą kreacją Anthony Quinna) Barabasz nawet głęboko się nawraca i staje się głosicielem Dobrej Nowiny.

Barabasz uniknął kary, ocalił życie doczesne i być może zyskał to wieczne, przez szereg korzystnych zdarzeń. Sprzyjali mu arcykapłani (z nienawiści do Jezusa), Piłat chciał się pozbyć problemu, tłum też był po jego stronie.

Myślę, że wielu uważających się za chrześcijan liczy, że jakoś im się uda zdobyć zbawienie. Dlatego „na wszelki wypadek” wierzą, tzn. chadzają do kościoła (obowiązkowo na popiół, pasterkę i rezurekcję), mają święte obrazy i krzyże w mieszkaniach i wiedzą kto był papieżem od 1978 r.

Żadna z tych rzeczy nie jest kryterium wiary i do zbawienia konieczna nie jest. Jest też spora grupa takich, którzy wolą – też „na wszelki wypadek” – mieć jakiegoś znajomego księdza, najlepiej biskupa, prałata, w ostateczności wikarego z parafii. Wiadomo, księża są bliżej Boga i zbawienia, więc i my będąc z nimi blisko (nawet na „Ty”), jakoś łapiemy się na strefę zbawienia, a już na pewno jak uda nam się zaprosić takiego zbawiennego duchownego na kolację.

Próba zbawienia „na Barabasza”, nie wiem czy jest skuteczna, na pewno dość powszechna. Pewną drogą zbawienia jest ofiarna miłość, ciągłe przebaczanie aż do śmierci, chleb dawany głodnym i miłosierdzie wobec chorych i samotnych.

Na koniec tego wpisu ostrzegam wszystkich czytelników Itinerarium i znajomych na FB. To, że mnie jakoś znacie daje szansę tylko na jako takie miejsce w czyśćcu. Na pewno rozbawić może Pana Boga, a to już dużo!

 

A był obowiązany uwalniać im jednego na święta> Zawołali więc wszyscy razem: «Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!» Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: «Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!» Zapytał ich po raz trzeci: «Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę. (Łk 23, 17 – 25)

Itinerarium