WIĘCEJ FANTAZJI Poniedziałek 30 grudnia 2019

Czasem sobie myślę, że Boże Narodzenie było wynikiem nieograniczonej Bożej fantazji. Mógł inaczej stać się obecnym pośród nas, z jakimiś specjalnymi efektami, przylotem kosmicznej kopuły czy cesarskiego orszaku opływającego w złoto. A On stał się człowiekiem, jadł, pił, spał i chodził na ówczesne imprezy (wesele w Kanie Galilejskiej).

I nam chyba potrzeba fantazji, abyśmy odkryli Jego obecność w ludziach. Szczególnie w tych, których dziś spotkamy.

Itinerarium

MODLITWA ZA NASZE RODZINY Niedziela Świętej Rodziny 29 grudnia 2019

Rodzina jest sztuką budowania trwałych i dających szczęście więzi. Najbardziej doskonałą więzią łączącą osoby jest Trójca Święta, tak, pamiętajmy, że Ojciec, Syn i Duch Święty to osoby.

Żyjemy w czasach kiedy łączymy się z ludźmi kontraktami, umowami albo słabymi przylepcami emocji. Formuła – „Na całe życie”, jest niewyobrażalna i coraz bardziej nieosiągalna.

Pan Bóg jest Kimś, kto może nas łączyć właśnie do końca życia i na zawsze. Tak było w przypadku Świętej Rodziny.

Pomódlmy się dzisiaj za nasze rodziny, oddajmy je Panu Bogu. On najlepiej wie, jak jednoczyć osoby w przyjaźnie, miłości i rodziny.

LITURGIA SŁOWA

Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić».

On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: «Z Egiptu wezwałem Syna mego».

A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia».

On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem».

(Mt 2,13 – 23)

Itinerarium

PIJCIE WINO! Piątek 27 grudnia 2019 Dzień Św. Jana Apostoła

Będę zachęcał do picia wina. I do praktykowania miłości. W szanujących się parafiach skosztujecie dzisiaj wina po Mszy Świętej. Jedyny raz w roku.

Zwyczaj błogosławienia wina w ten dzień nawiązuje do legendy z VI wieku, do tzw. Apokryfu św. Jana „Virtutes Johanni”. „Legenda na dzień św. Jana Apostoła i Ewangelisty” podaje, że kiedy św. Jan po całej Azji głosił słowo Boże, „kapłan bożków Aristodemus” wzniecił przeciw niemu rozruchy wśród ludu. Ów kapłan zażądał od św. Jana, aby poddał się próbie zatrutego wina, gdyż tylko w tym przypadku, gdyby zobaczył, że św. Jan po jego spożyciu nadal będzie żyć, uwierzy w Boga. Przedtem podał to zatrute wino dwom skazańcom, których dostarczył mu prokonsul. Skazańcy po wypiciu wina zmarli. Św. Jan wziął kielich, nakreślił na sobie znak krzyża i bez szkody dla zdrowia wypił je. Gdy Aristodemus nadal jeszcze nie był przekonany, św. Jan dokonał dodatkowo cudu przywrócenia życia obu skazańcom. To dopiero sprawiło nawrócenie zarówno owego kapłana, jak też prokonsula wraz z ich rodzinami.

Obrzęd błogosławieństwa wina zawiera następującą modlitwę:

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino, które jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich. Twój Syn Jednorodzony, nasz Pan, Jezus Chrystus, ustanawiając Eucharystię, obrał wino jako znak Nowego Przymierza we Krwi swojej. Pobłogosław † to wino i zachowaj od niebezpieczeństwa choroby tych, którzy będą je kosztować. Za wstawiennictwem świętego Jana, ucznia, którego Jezus miłował, umacniaj wśród nas wzajemną zgodę i bratnią miłość. Przez Chrystusa, Pana naszego. Wszyscy odpowiadają: Amen.

Boże Narodzenie, które nadal świętujemy zdarzyło się z powodu wielkiej miłości Boga do nas. A my dar wiecznego życia osiągamy tą samą drogą, przez miłość. Znakiem tej tajemnicy jest dziś wino.

Itinerarium

CO MÓWIĄ O NAS ZWIERZĘTA I CO SAM PODSŁUCHAŁEM Czwartek 26 grudnia 2019

Wiadomo, że w noc wigilijną zwierzęta mówią. Ja akurat wiele razy słuchałem ich opowieści. Zapamiętałem jedną, w której podzieliły się wrażeniami na temat człowieka. Doczytajcie do końca, dowiecie się dużo o sobie!

Jednego razu zleciały się, zeszły i spłynęły zwierzęta na specjalnym zebraniu, któremu, wiadomo, przewodniczył lew. Na początek oddał głos mrówkom, a te jedna przez drugą zaczęły szczebiotać:

– Człowiek, to dziwne stworzenie, które strasznie lubi się przechwalać! My, mrówki, od setek tysięcy lat budujemy nasze wieżowce, na 300 i więcej pięter. Robimy to w dwa, trzy tygodnie, a człowiek, jak dotąd, zbudował 160 piętrowy dziwoląg i szczyci się, że jest najlepszym budowniczym na świecie. Potrzebuje do tego kilka lat, a jak się pyszni!

– I jeszcze – dodała jedna mrówka – wyrzuca nam na nasze mrowiska śmieci, nasz szwadron ostatnio musiał zepchnąć trzy puszki po „Perle”! Ja mam taką małą główkę, ale nigdy mi do niej nie przyszło, żeby człowiekowi nasze śmieci wrzucać do jego salonu! A człowiek ma przecież taką dużą głowę!

– No właśnie, właśnie – wtrącił się żuraw – ten człowiek, żeby wznieść wyższe piętra bezprawnie używa mojego imienia na oznaczenie tego żelastwa, którym wciąga cegły. Ten jego żuraw nie ma nawet pół pióra, nie mówiąc już o pani żurawiowej …

– Tak, to prawda, człowiek kradnie nam wszystkie pomysły – dorzuciła pani kukułka. My, kukułki, wymyśliłyśmy rodzinę zastępczą przed wiekami, a ludzie uważają to za osiągnięcie humanitarne! Humanitarne! Ludzi są niby tacy mądrzy, a wszystko małpują! O, przepraszam pana szympansa – tu pani kukułka ukłoniła się w stronę małpki z wąskim nosem.

– Prawda, prawda! – podłapała małpa – A najbardziej mnie wkurza jak oni wyzywają moim imieniem swoje żony … To tak, jakbym ja do swojej szympansicy mówił, „Ty babo!”

Wtem rozległ się trzepot wielkich skrzydeł i głos zabrał orzeł:

– Ludzie chwalą się swoimi boeingami, a my orły, latamy już kilka milionów lat i nie trąbimy o tym. Poza ty, te ich latające wynalazki, strasznie smrodzą i hałasują! Masakra!

– Mnie śmieszą ich GPS-y! – zaklekotał bocian – Mam to urządzenie od wieków i bez problemu trafiam znad Bystrzycy nad Nil. I nic mi się nie rozładowuje po drodze.

– Racja z tymi lotami – perorował kormoran – Jak widzę te miliony Polaków, które wrzeszczą gdy jakiś Małysz czy inny Stoch poleci ponad 100 metrów, to pękam ze śmiechu. Ja normalnie odbijam się pod Lublinem i ląduję na Lazurowym Wybrzeżu, 3 000 km z jednego odbicia, takie mam skoki!

– Całą swoją powagą potwierdzam to ludzkie wywyższanie się – oświadczył mocnym głosem wieloryb – Od tysięcy lat pływam i nurkuję gdzie chcę, a ludzie jakieś 150 lat temu zaczęli się zanurzać w metalowych szkatułach i próbują nas, wielorybów, małpować. O, przepraszam, panie szympansie! – tu wieloryb machnął płetwami w kierunku małpki z wąskim nosem.

– To samo jest z tunelami! – krzyknął kret – My, polskie krety, wyryłyśmy miliony tuneli, radzimy sobie bez światła, koparek i łopat, a człowiek dumny jest z paru kilometrów, które nazywa metrem…  Dziwny jest ten człowiek!

– Dodam coś jeszcze w sprawie seksu – zaświergotał pokaźny wróbel – Bo ludzie … (tu muszę usunąć wypowiedź skrzydlatego, bo tekst mogą czytać osoby niepełnoletnie).

– Moje drogie siostry i bracia, z ziemi, podziemi, powietrza i wody – zabrał głos na koniec lew – Macie rację, wszystko, co mówicie o człowieku, to prawda! Rzeczywiście mocno się ponad nas wywyższa, ponad zwierzęta.

– Na dodatek – wrzasnęły kury z indykami – niektóre z nas ten człowiek zjada!!! Chciały to potwierdzić karpie, ale jak wiadomo, ryby głosu nie mają.

– Niektóre zjada, a niektóre nie zjada – pisnął zadowolony jeż.

– Tak, niektóre z nas zjada – konkludował lew – Choć, nie powiem, zdarzyło mi się kilka razy spożyć jakiegoś myśliwego, ale tak normalnie, bez gotowania i panierki, po Bożemu. Rzeczywiście, człowiek mocno się ponad nas wywyższa choć przeważnie nas małpuje. I tu lew wcale nie przeprosił szympansa, bo jak wiadomo królowie nie przepraszają.

– Ale musicie wziąć pod uwagę jedną ważną rzecz – finiszował lew – Ten człowiek, co na nas poluje i zjada nas, co się tak wywyższa ponad nas, choć przeważnie nas małpuje (znów lew nie dygnął nawet w stronę małpki z wąskim nosem), ten człowiek jest jednak naszym bratem, co prawda najmłodszym i nie najmądrzejszym, ale jest naszym bratem.

– I zgodnie z odwiecznym prawem Bożym starajmy się go kochać – dodał ściszonym głosem – Idziemy spać, bo jeszcze nas ktoś podsłucha!

PS. Powyższy tekst jest fragmentem kazania, które wygłosiłem na Pasterce. Wszystkie prawa zastrzeżone (jak wiadomo). Do zdjęcia także.

Itinerarium

PAN JEZUS RZECZYWIŚCIE PRZYSZEDŁ Środa 25 grudnia 2019

Świętowaliśmy narodzenie Pana Jezusa razem z naszymi siostrami i braćmi bezdomnymi, w sumie było nas ponad 80 osób. Słuchaliśmy opisu narodzenia Chrystusa, był barszcz, śledzie, kolędy, opłatek, prezenty.

Najważniejsze, że byliśmy razem, blisko. Właśnie wtedy przyszedł Pan Jezus, rzeczywiście.

Zdjęcia: Basia Cholewa i Michał Chojęta.

dav
Itinerarium

ŻŁÓBKI SĄ PUSTE Wtorek 24 grudnia 2019 Wigilia Bożego Narodzenia

I co z Panem Jezusem, którego urodziny zaczniemy świętować dziś wieczorem? Najpierw zacznę od pięknego cytatu:

„On, Syn Boży, przez Wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał” .

Tak czterdzieści lat temu opisywał tajemnicę Bożego Narodzenia św. Jan Paweł II w swojej pierwsze encyklice, Redemptor Hominis.

Co zatem z Panem Jezusem? Możecie Go jeszcze dziś odkryć. Ponieważ zjednoczył się z każdym człowiekiem, szybko pójdźcie do ludzi, jeszcze zdążycie. Do tych bliskich, żon, mężów, córek, synów, matek, ojców, dziadków i babć. Jak możecie, pójdźcie do samotnych, do chorych, do smutnych, do załamanych i rozgoryczonych. Pójdźcie do nich, wysłuchajcie ich, spróbujcie zrozumieć i okażcie, że są dla Was ważni. Przytuleniem, rozmową,  żartem, wspólną herbatą, partią warcabów, tysiąc innych znaków sami wymyślcie.

Pamiętajcie, że żłóbki są puste, są tam tylko mało estetyczne laleczki, żadnego Pana Jezusa tam nie ma.

Ponieważ zjednoczył się z każdym człowiekiem, zajrzyjcie w siebie samych, w swoje myśli, uczucia, decyzje, wątpliwości i pragnienia. Ponieważ zjednoczył się z każdym człowiekiem, z Tobą także. Jesteś dzisiaj prawdziwym Betlejem. Chociaż na kwadrans pobądź ze sobą samym, odkryjesz, że żyje w Tobie Pan Jezus.

Bóg stał się człowiekiem i wśród ludzi Go szukajcie, w tych ludziach wokół Was i w samych sobie.

Itinerarium

UCIEKALI UCIEKALI W BOŻE NARODZENIE Poniedziałek 23 grudnia 2019

Trzy lata temu, w grudniu 2016 r., tuż przed Bożym Narodzeniem spotkałem w białoruskim Brześciu, pięć kilometrów od Polski, kilkaset czeczeńskich rodzin, uciekających do Polski przed terrorem dyktatora Kadyrowa. Jedna z dziewczynek śpiewała wówczas łamaną polszczyzną „Uciekali, uciekali …”, pastorałkę z musicalu Metro. Jakby specjalnie napisaną dla nich. Historię Seidy znajdziecie we wpisie tutaj:

Ja sam, wielu moich znajomych i przyjaciół, plus inne osoby przez Internet, zorganizowaliśmy skuteczną pomoc, która dotarła do uchodźców w Brześciu. Mogli w końcu zjeść jakieś normalne kefiry, serki, drożdżówki a nawet mandarynki, umyć siebie i swoje dzieci, zakupić im lekarstwa i ciepłe rzeczy. Potem, dzięki wielu ludziom dobrej woli i gorącego serca, część z tych rodzin wjechała w końcu do Polski. Teraz radzą sobie już jakoś w naszym kraju. Kilka rodzin pozostało na Białorusi, rozpoczęło tam skromne życie, to kosztowało sporo pieniędzy, ale teraz są bezpieczni. Niestety, wiem o dwóch przypadkach, kiedy nie wpuszczone do Polski rodziny, wróciły do Czeczenii, a tam ich ojcowie i bracia trafili do więzień. Przynajmniej jedna osoba nie odnalazła się do dzisiaj, raczej można za nią odmówić „Wieczny odpoczynek …”

Polskie państwo nie zdało wówczas egzaminu z ludzkiej solidarności, ten egzamin doskonale zdaliśmy my wszyscy, którzy wyszliśmy poza granice absurdalnego lęku przed uchodźcami. Potem moje, polskie państwo, nie zdało egzaminu z solidarności, nie przyjmując chorych i rannych dzieci z Syrii i Iraku, na możliwe w Polsce operacje. Przypomnę, że jesteśmy bogatym krajem, szczycącym się dziedzictwem Solidarności i wiernością Janowi Pawłowi II. Hańbę odrzucenia wołania uchodźców, hańbę państwową, będziemy jeszcze długo zmywać. To nie jest hańba Polaków, to hańba rządzących, ale my ją będziemy zmywać.

No i za dwa dni Wigilia i Święta, polskie dzieci nie przejedzą wszystkich smakołyków. Znudzą się szybko prezentami.

Teraz mam apel. Tysiące dzieci kurdyjskich, również chrześcijańskich, przeżyje te Święta w namiotach na pustyni, uciekali do Kurdystanu w północnym Iraku (bezpieczne teraz miejsce) z Syrii i południowego Iraku. Wiem, co piszę, bo byłem tam i widziałem. Wiem też, że Kurdystan i dzieci uchodźców pięć tysięcy kilometrów od Polski, mogą się wydać niektórym z was abstrakcją (tak jak te czeczeńskie pięć kilometrów od polskiego Terespola, graniczącego z Brześciem). Ale tam są prawdziwe, nieszczęśliwe dzieci. Dzieci, którym możemy pomóc.

Wszystkie informacje potrzebne do zaangażowania znajdziecie w załącznikach i linkach.

Boże Narodzenie, to sztuka przygarniania ludzi, tak jak nas przygarnął Chrystus w swoim przyjściu w Betlejem.

Zbiórka na portalu:

https://pomagam.pl/kurdystan

Bardzo proszę o udostępnianie tego wpisu. Dziękuję.

Itinerarium

PRZYGARNIAJCIE SIEBIE NAWZAJEM Niedziela 22 grudnia 2019

Przyjście Chrystusa na świat, Jego narodzenie w Betlejem, rozpoczęło epokę przygarniania ludzi przez Pana Boga. On przygarnia każdego człowieka, nikogo nie odrzuca. I dla każdego ma dar życia wiecznego.

O tym mówię w trakcie tegorocznych rekolekcji Last Minute, które są do odsłuchania tutaj:

Pierwsza część:

http://itinerarium.pl/rekolekcje/2019adwent/20191220rekolekcje.mp3

Druga część:

http://itinerarium.pl/rekolekcje/2019adwent/20191221rekolekcje.mp3

Każde rozważanie trwa ok. 30 minut, włącznie ze świadectwami przygarnięcia, którymi podzieliła się Luiza, młoda Czeczenka oraz Przemek i Waldek, wychodzący z życiowych zawirowań (na zdjęciach).

Zdjęcia – Janek Sawicki i Renata Dobrzyńska.

Itinerarium

KLIMAT NA BOŻE NARODZENIE Sobota 21 grudnia 2019

Przypuszczam i mam nadzieję, że obecna forma świętowania Bożego Narodzenia wkrótce runie. Powoli wyczerpuje się lista rzeczy, których jeszcze nie jedliśmy i nie piliśmy w święta. Liczba prezentów możliwych do kupienia i otrzymania maleje. Powoli także świętowanie przenosi się do Internetu, tam rozgrywa się wszystko, co przykuwa uwagę, zwłaszcza najmłodszych pokoleń.

Te zmiany zabijają skutecznie istotę Bożego Narodzenia. Oddalają nas od siebie. Odchodzimy od ludzi. Coraz mniej znamy siebie samych. Dlatego nie spotykamy Żywego Boga. Bóg stał się człowiekiem i odkryć Go możemy w sobie samych i w ludziach.

Póki co tkwimy w herezji dwunastu potraw, których ani nie jesteśmy w stanie zjeść ani strawić, jeszcze się pocieszamy choinkami i kolędami.

Znam rodziny, które w niedziele i święta odkładają na pół dnia smartfony i nie otwierają Internetu. Zaparzają duże dzbanki z herbatą i uruchamiają kawiarki, siadają przy stołach. Rozmawiają ze sobą, słuchają się wzajemnie, próbują zrozumieć siebie i innych. Mają czas dla siebie. Mają siebie.

Najlepszy klimat na Boże Narodzenie.

Itinerarium

TA BOŻA I TA NASZA NA BOŻE NARODZENIE Piątek 20 grudnia 2019

To już za cztery dni, we wtorek, zaśpiewamy, że Bóg się rodzi, że Cicha Noc, że Dzisiaj w Betlejem, że Wśród Nocnej Ciszy, że Śliczna Panna Syna porodziła, że Pójdźmy wszyscy do stajenki i że Lulajże Jezuniu. Ładne to wszystko.

Przypomnę tylko, że w Bożym Narodzeniu chodzi o miłość. O miłość Pana Boga, który z jej powodu stał się człowiekiem. I zjednoczył się z każdym z nas. I że tylko kochając ludzi mamy Boże Narodzenie. I, że jak nie kochamy to na Wigilię możemy zjeść święcone jajka, hot – doga albo lody z bitą śmietaną. A na śniadanie wielkanocne koniecznie karpia, wcześniej połamawszy się opłatkiem.

To jeszcze zdążyć możemy z miłością, ze słowami, na które ktoś czeka (dobrze wiemy kto!), z odwiedzinami (świetnie wiemy kto długo na nas czeka), z przebaczeniem i pojednaniem (dotyczy nie tylko teściowych), z przytuleniem (dłuższym niż dwie sekundy), z modlitwą (Ojcze Nasz to pół minuty) i z sercem, które jak wiadomo rośnie gdy jest rozdawane.

Boże Narodzenie to miłość. Ta Boża i ta nasza. Codzienna, hojna i nie spóźniona.

Itinerarium