Przypuszczam i mam nadzieję, że obecna forma świętowania Bożego Narodzenia wkrótce runie. Powoli wyczerpuje się lista rzeczy, których jeszcze nie jedliśmy i nie piliśmy w święta. Liczba prezentów możliwych do kupienia i otrzymania maleje. Powoli także świętowanie przenosi się do Internetu, tam rozgrywa się wszystko, co przykuwa uwagę, zwłaszcza najmłodszych pokoleń.

Te zmiany zabijają skutecznie istotę Bożego Narodzenia. Oddalają nas od siebie. Odchodzimy od ludzi. Coraz mniej znamy siebie samych. Dlatego nie spotykamy Żywego Boga. Bóg stał się człowiekiem i odkryć Go możemy w sobie samych i w ludziach.
Póki co tkwimy w herezji dwunastu potraw, których ani nie jesteśmy w stanie zjeść ani strawić, jeszcze się pocieszamy choinkami i kolędami.
Znam rodziny, które w niedziele i święta odkładają na pół dnia smartfony i nie otwierają Internetu. Zaparzają duże dzbanki z herbatą i uruchamiają kawiarki, siadają przy stołach. Rozmawiają ze sobą, słuchają się wzajemnie, próbują zrozumieć siebie i innych. Mają czas dla siebie. Mają siebie.
Najlepszy klimat na Boże Narodzenie.

