WYSTARCZY ŻYĆ I KOCHAĆ INNYCH

Środa 7 listopada 2018 Czasem jedna fraza z piosenki wystarcza. Zwłaszcza jak trafia w sedno. Jak na przykład tutaj:

Mamy dobry dzień do potwierdzenia tej prawdy.

Itinerarium

KIEDY JESTEM ODPOWIEDZIĄ

Wtorek 6 listopada 2018 Odpowiedz. Nie udawaj, że nie słyszysz i nie widzisz. W liturgii codziennie jest psalm responsoryjny, w trakcie którego wierni w postaci refrenu odpowiadają na treści usłyszane w zwrotkach.

Człowiek jest istotą responsoryjną, tym, kto odpowiada. Biblijne przykłady znajdziemy w historiach Abrahama, Mojżesza czy Marii z Nazaretu.

Najpierw człowiek jest tym, kto może odpowiedzieć – bądź nie – na zaproszenia Pana Boga, na Jego głosy, wezwania. Mogę także odpowiedzieć – bądź nie – na ludzkie głosy, te z ust czy esemesów, mali i mesendżerów. Nie muszę odpowiadać tak jak sobie życzą nadawcy, ważne, że odpowiem, że będzie moje responsorium.

W wielu miejscach na świecie cierpi człowiek i woła o drugiego człowieka – to już św. Jan Paweł II.

Stajemy się ludźmi, gdy odpowiadamy. Dajemy właśnie siebie w odpowiedzi, Bogu i ludziom.

Itinerarium

MY POLACY NAJBARDZIEJ KOCHAMY WOLNOŚĆ UTRACONĄ

Poniedziałek 5 listopada 2018 Historia Polski pokazuje, że jesteśmy mistrzami w traceniu niepodległości i własnego państwa. Piszę to już po raz któryś, że ilekroć byliśmy podzieleni, zawsze na tym korzystali nasi wrogowie. Traciliśmy Polskę na własne życzenie. A historia, jak wiadomo, lubi się powtarzać.

Przypomnę, że tzw. potop szwedzki zaczął się od zaproszenia wojsk z północy przez Polaka, podkanclerza Hieronima Radziejowskiego, będącego w konflikcie z królem Janem Kazimierzem. Stanisław Szczęsny Potocki, ten od Targowicy, też był Polakiem i zaprosił do Rzeczypospolitej carycę Katarzynę ze zbrojnymi moskalami.

Myślę, że jeszcze pokutuje wśród Polaków przekonanie, że państwo to nie „my” ale jacyś „oni” i że nawet jeśli państwo upadnie, to „my” damy sobie radę.

Już po rozbiorach, Polacy przelali wiele krwi z zrywach, które nie miały żadnych szans powodzenia, podobnie zresztą jak w r. 1944 (z czego zdawali sobie sprawę polscy politycy w Londynie). Nie umniejsza to bohaterstwa i heroizmu powstańców. Trzeba pamiętać, że żadne z naszych powstań nie miało charakteru ogólnonarodowego, zrywały się jedynie niektóre kręgi. Część historyków twierdzi, że zjednoczeni pokonalibyśmy zaborców w pięć lat po r. 1795.

Są państwa, które nigdy nie zniknęły z map. Polska należy do tych najczęściej znikających. Nie dlatego, że wrogowie byli silniejsi, to państwo polskie było słabe, a naród podzielony, skłócony.

Za tydzień świętować będziemy 100-lecie odzyskania niepodległości – przerwanej zresztą przez 50 lat okupacji niemieckiej i zależności od Związku Radzieckiego (1939 – 1989). Obchody będą blade i nijakie. Jeszcze raz pokażą, że jesteśmy podzieleni, wrodzy wobec siebie nawzajem (coraz bardziej) i nienawistni.

Banalne jest przypominanie, że żaden naród i państwo nie ma wolności danej raz na zawsze. Trzeba jej strzec budując silne więzi między ludźmi (nie lubię sprowadzania tych więzi do „społeczeństwa”), wyznaczając sobie wspólne cele, mnożąc wzajemne zaufanie i szacunek (z uwzględnieniem różnic w poglądach), osiągając zrozumienie i porozumienie.

Dobrze, Piotr Skarga to ja nie jestem. Widzę jednak, że sytuacja na świecie jest niebywale niestabilna, najbardziej od r. 1989 (koniec zimnej wojny). I że bardzo potrzeba nam narodowej jedności i miłości. Inaczej znowu może się okazać, że my, Polacy, najbardziej kochamy wolność kiedy już jej nie mamy.

Ilustracja – pomnik Niepodległości w Skierniewicach

Itinerarium

JESZCZE JEDEN DZIEŃ DLA MIŁOŚCI

Kazanie na 31 Niedzielę Zwykłą 4 listopada 2018 Gdybym naprawdę wierzył w to przykazanie, trójwymiarowe (kochać Pana Boga, ludzi i siebie), mówiłbym i pisał jeszcze krótsze kazania. Nigdy bym nie powiedział: „Przepraszam, ale nie mam czasu”. I dłużej bym siedział na kamieniu wpatrując się w milczące dęby, a może to one wpatrują się we mnie.

Miłość jest jeszcze przed nami, do odkrycia i zrobienia. Dobrze, że mamy dla niej jeszcze jeden dzień.

 

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» 

Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». 

Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». 

Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

(Mk 2, 28 – 34)

Itinerarium

CREDO DLA STOKROTEK BAŻANTÓW I LUDZI

Sobota 3 listopada 2018 W dawnej wersji pacierza rano i wieczorem odmawiało się codziennie Wierzę w Boga, krótszą formułę, dłuższa obowiązywała na Mszy Świętej. Te dwie formuły sprawiają, że łatwo można się zmylić i przejść z jednej do drugiej.

Odmawianie z pamięci Credo zasadniczo nie wnosiło nic nowego do poznania Pana Boga, przecież codziennie mówiło się, że jest On wszechmogącym Stwórcą, że jest Pan Jezus, Kościół, święci i że czeka nas życie wieczne. Zauważyłem jednak, że codzienna recytacja wyznania wiary miała dwie inne ważne funkcje. Po pierwsze, codziennie wyznawałem wiarę, co oznaczało utrzymywanie wiary na jakimś stałym poziomie, wierzę w Niego w poniedziałek wieczorem ale i w sobotę rano, bez względu na to, co się między tymi dniami wydarzyło, a zwykle wydarzało się wiele, zarówno złych jak i dobrych rzeczy.

Po drugie Wierzę w Boga więcej mówi nie o Bogu ale o mnie. O tym co się dzieje w moim umyśle, sercu i duszy. Testuje mój zachwyt nad stokrotkami (które w tym roku jeszcze dokazują), których przecież nie wymyśliłem ani ja ani nikt z ludzi, nad bażantami, które od lat zrywają się do szybkiego lotu na dźwięk ludzkich kroków. Wierzę w Boga daje mi głęboki podziw dla wszystkiego, co stworzone. Dobrze, stokrotki i bażanty, ale przecież są ludzie, absolutnie nieziemskie istoty. Mówią i słuchają, uśmiechają się i są tacy dobrzy, po prostu cuda!

Wszystko to, co stworzył Wszechmogący Bóg, jest pełne Jego miłości i fantazji. I On to wszystko i wszystkich ocala na zawsze. I dlatego warto codziennie wyznawać:

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, * Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego,  narodził się z Maryi Panny,  umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen

Itinerarium

MIŁOŚĆ DO TYCH CO ISTNIEJĄ JUŻ INACZEJ

Piątek 2 listopada Dzień Zaduszny Od wielu lat w oktawie Wszystkich Świętych, od 1 do 8 listopada włącznie, zyskuję codziennie odpust zupełny dla jednej zmarłej osoby. Aby ten odpust ofiarować za 8 bliskich ludzi, trzeba przyjąć komunię świętą w intencji danej osoby, nawiedzić cmentarz (lub kościół albo kaplicę; albo w przypadku choroby – mieć takie pragnienie), odmówić „Ojcze Nasz” i „Wierzę w Boga” (pacierzowe lub mszalne) oraz dowolną modlitwę w intencjach, które poleca Ojciec Święty.

Moja miłość do zmarłych nie kończy się z ich przejściem do innego sposobu istnienia, co do którego nie mam wątpliwości. Mam także zasadę, że jeśli mogę coś dobrego zrobić dla kogoś to robię to. Nawet jakby miało wyglądać to dziwnie, bo tak wielu ludzi postrzega praktykę odpustów.

Z miłości robimy rzeczy dziwne, niezwykłe, śmieszne, nawet szalone. Tak upodabniamy się do samego Pana Boga, który też wybrał dziwne drogi do zbawienia nas – a to żłóbek, a to zamiana wody w wino, a to chodzenie po tafli jeziora, wreszcie krzyż, też szaleństwo. Miłość wyjaśnia wszelkie szaleństwa, tym bardziej wystarcza do sięgania po odpusty za tych, których kochamy, pomimo tego, że istnieją już inaczej.

Itinerarium

SZEŚCIORO LUBELSKICH ŚWIĘTYCH I MAREK Z WIĘZIEN

Czwartek 1 listopada 2018 Z perspektywy lublinian i lubelaków (mieszkańcy regionu) w Litanii do Wszystkich Świętych powinniśmy wzywać przynajmniej sześcioro świętych i błogosławionych, pochodzących właśnie stąd lub bardzo blisko z tą ziemią związanych.

Pięcioro lubelskich błogosławionych jest niestety mało znanych i słabo uczczonych. Szkoda, bo to postaci wybitne, wszyscy zginęli śmiercią  męczeńską. Są wśród nich trzej kapłani – bł. bp Władysław Goral,  sufragan lubelski w l. 1938-45, wywodził się ze Stoczka k. Niemiec, zamęczony w Sachsenhausen. Bł. Stanisław Mysakowski pochodził z Wojsławic na Chełmszczyźnie, zagazowany w 1942 r. w Dachau. Bł. ks. Zygmunt Pisarski urodził się w Krasnymstawie, rozstrzelany w Gdeszynie (pod Miączynem, powiat zamojski).

Dwie pozostałe, błogosławione męczenniczki, to siostry zakonne. Pierwsza, rodowita lublinianka, s. Marta Kazimiera Wołowska niepokalanka uratowała wielu Żydów w Słonimiu (obecnie Białoruś). Drugą, s. Paulinę Borowik, nazaretankę z Rudna k. Parczewa, Niemcy rozstrzelali w Nowogródku (także Białoruś dzisiaj), ale śmierć jej i innych 10 sióstr, ocaliła życie kilkuset mieszkańcom miasteczka bardziej znanego jako miejsce narodzin Adama Mickiewicza.

Szóstym lubelskim świętym jest oczywiście św. Jan Paweł II, przez 24 lata (1954 – 1978) nauczał etyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. To do tych sześciorga świętych, niejako rodaków, Lubelszczyzna ma powód szczególny do modlitwy.

I jeszcze sytuacja z wczorajszego popołudnia. Dzwoni do mnie Marek, odsiaduje wyrok w Dębicy. Nie prosi o pieniądze, o ubrania czy tytoń.

– Jak będziesz jutro na cmentarzu, zapal świeczkę i zmów modlitwę za moich rodziców, Annę i Edwarda, ja tutaj mam do nich daleko.

Jasne, że zmówię! I wezwę wstawiennictwa tych sześciorga lubelskich świętych.

 

Itinerarium

NA POZIOMIE SERCA

Środa 31 października 2018 Nie ma przypadkowych spotkań i nieważnych ludzi. Świetnie pokazuje to Ewangelia, gdzie przypadkowo zatrzymana jawnogrzesznica, skazana na okrutne ukamienowanie, stała się na wieki symbolem miłosierdzia i zaniechania osądzania. I równie przypadkowo spotkany Szymon z Cyreny przeszedł na zawsze do galerii świętych pomagaczy.

Tracimy piękno i sens życia, jeżeli przyjmujemy ludzi na poziomie zmysłów (ładny, brzydki), pozycji (bogaty i sławny oraz biedny i pospolity) czy konsumpcji (przyda się lub nie).

Ponieważ rzadko schodzimy na poziom serca, nie bierzemy skarbów od kioskarek, kierowców autobusów, przepuszczaczy na przejściach przy szkołach, kelnerów, kasjerów na stacjach benzynowych i wesołych studentów pierwszego roku.

Każdy, kogo dzisiaj spotkamy jest ważny, nieprzypadkowy, jedyny. Każdy niesie nam piękną tajemnicę i wieczne dobro. Jeśli przyjmiemy go na poziomie serca.

Itinerarium

JESTEM PAMIĘTAM CZUWAM

Wtorek 30 października 2018 Jestem, pamiętam i czuwam. Wielu Polaków, tutaj i za granicą, mówi i śpiewa to Maryi każdego dnia w Apelu Jasnogórskim.

To samo trzeba, abyśmy powtarzali, mówili, śpiewali i przede wszystkim czynili wobec ludzi, których codziennie spotykamy na drogach naszego życia.

Itinerarium

MIŁOŚĆ DO PIESZYCH

Poniedziałek 29 października 2018 Po zmianie czasu robi się ciemniej już coraz wcześniej. Na przejściach dla pieszych i poza nimi pojawiają się ludzie, najczęściej bez postulowanych przez różne władze odblasków.

Jeżeli jednak wierzymy w Pana Boga i chcemy postępować drogami miłości, zwalniajmy i szanujmy te wszystkie szare postaci na chodnikach.

I tak mamy wielu bliskich do odwiedzenia za kilka dni na cmentarzach.

Itinerarium