ŚWIĘTUJCIE Z NAMI SETKĘ PAPIEŻA!

Już w sobotę zaczynamy świętować 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II. Będziemy świętować przynajmniej przez trzy dni. I po kolei.

W sobotę 16 maja, wierni wezwaniu Papieża do globalizacji solidarności oddajemy antenę naszego Nowego Radia przybyszom z innych krajów – www.noweradio.pl I tak w godz. 8:00 – 10:00 rano, zagości w radiu język ormiański (Armine Ożga – Margaryan). Audycję w języku ukraińskim możecie usłyszeć w godz. 11:00 – 13:00 (Tania i Andrzej), od 14:00 do 15:00 w języku arabskim (Syryjczyk Assef Saloom) a w godz. 16:00 – 17:00 program poprowadzą dwie Czeczenki – Lida i Luiza.

https://vimeo.com/418612659/4b9b74ec1b

W niedzielę 17 maja o godz. 12:00 blisko 120 osób (na tyle pozwalają przepisy) zbierze się na Mszy  Świętej w Hali Targów Lubelskich. To osoby bezdomne, ubogie, byli więźniowie i wolontariusze – chcemy podziękować Bogu za dar św. Jana Pawła II i prosić za Franciszka. Nie pojechaliśmy – na razie – do Rzymu, ale nie zapominamy o wdzięczności. Ta uroczystość będzie transmitowana w Naszym Radiu i na Itinerarium (FB), w wersji video, zapraszamy do łączności.

W poniedziałek 18 maja zachęcamy do włączenia się w Bukiet Miłosierdzia, czyli dzieła STO NA STO. Na 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II chcemy stworzyć bukiet przynamniej 100 drobnych ale dobrych dzieł, np. ktoś może zrobić zakupy samotnej matce z dziećmi (przebywającej w ośrodku), ktoś może pojechać na godzinę z naszym Gorącym Patrolem i rozdawać kanapki bezdomnym (oczywiście zabezpieczamy kompletnie wolontariuszy). Resztę pomysłów ujrzycie wkrótce na FB. Mam nadzieję, że znajdzie się wśród nas 100 chętnych, św. Jan Paweł II nie obrazi się, jeśli będzie nas więcej. Pomyślcie o swoich kwiatach w tym bukiecie – tylko prosimy bez wierszyków, pomników i panegiryków. Jan Paweł II oczekuje dzieł miłosierdzia, prostych, twardych, konkretnych! Podzielcie się, proszę,  swoimi pomysłami, może zainspirujecie innych.

Świętujmy razem tę papieską setkę, na kolejną możemy się nie załapać!

Ks. Mietek

Itinerarium

OD RAZU CZYLI PO BOŻEMU Czwartek 14 maja 2020

Ogromnie mnie bawi scena wyboru św. Macieja, dzisiejszego patrona (pozdrawiam wszystkich Maciejów!), do grona apostolskiego, tekst patrz niżej. Po prostu miał szczęście, że go wylosowano!Naprawdę fantazji  pierwszym chrześcijanom nie brakowało. Wybór Macieja zajął apostołom może z pięć minut, współczesne konklawe trwają niewspółmiernie długo. Karola Wojtyłę wybierano przez dwa dni, a obecnego papieża Franciszka już tylko przez dwie godziny. Wskazanie premiera po polskich wyborach parlamentarnych w r. 2015 (Beata Szydło) zajęło także aż dwa miesiące.Trzeba działać i wybierać jak najszybciej. Odkładanie decyzji o małżeństwie, kapłaństwie, dalekiej podróży, istotnej zmianie życia, jest znakiem braku zaufania Bogu, nieposłuszeństwa Duchowi Świętemu i porzucaniu drogi miłości. Oczywiście przy zachowaniu roztropności.Ile czasu Maria miała na odpowiedź Archaniołowi? Ile czasu miał Mateusz powołany przy punkcie celnym? Ile Piotr i reszta rybaków, po wezwaniu „Pójdź za mną!”? To Niech Święty Maciej wybłaga nam dar dobrych, mocnych i jasnych decyzji, dzisiaj. A już słowem opowiadam o decyzji na małżeństwo podjętej po kilku godzinach znajomości.

Wybór Macieja

Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił: «Bracia, musiało się wypełnić słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy pojmali Jezusa, bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu.

Napisano bowiem w Księdze Psalmów: „Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka. A urząd jego niech inny obejmie”. 

Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania». 

Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. 

I tak się pomodlili: «Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą». 

Itinerarium

DOBRA PRACA

Przyjazd telewizji nadal robi wrażenie na niektórych ludziach. Przyjazd telewizji z Warszawy zrobił dzisiaj wrażenie na naszej telewizji, czyli obrazkowej wersji Itinerarium. Powstało coś w rodzaju – „telewizja w telewizji”.

Na żadnej telewizji się nie znam, ale pracowaliśmy dzisiaj ostro na kilku frontach, rozwoziliśmy maseczki (1000 sztuk), róże (nie wiem ile), przyjmowaliśmy rozmowy w kwestiach pomocy psychologicznej, dowoziliśmy żywność i remontowaliśmy dalej naszą nową siedzibę (Centrum Wolontariatu). A do Was zwracamy się pokornie, o wsparcie. Sercem dziękujemy.

Tu się można zgłaszać do szycia  maseczek – 81 5342652

Tu do maseczek duchowych – 514 245 292

Tu działa nasza poradnia psychologiczna – 663 551 680

Numer do Róż –  508 635 061,

Konto Centrum Wolontariatu w Lublinie to: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101.

Ks. Mietek

Itinerarium

BROWNING 9MM W PAPIEŻA Środa 13 maja 2020

Proszę wybaczyć mi dobrą pamięć, dzisiaj mija 39 lat od zamachu na Jana Pawła II. Wielu z Was uczyło się o tym wydarzeniu na lekcjach historii, ja dowiedziałem się tego samego dnia, 13 maja 1981, z „Radia Wolna Europa”.

George Weigl, w znakomitej biografii Jana Pawła II („Świadek Nadziei”, stron – 1102, jeden tysiąc sto dwie), tak opisuje tamten moment: „ Papież oddał właśnie rodzicom dziewczynkę i jechał w kierunku Spizowej Bramy pałacu apostolskiego, kiedy o godz. 17:13, Teresa Życzkowska (znajoma papieża, obecna na audiencji w tym dniu), usłyszała coś dziwnego. Setki gołębi frunęły nagle w wieczorne niebo. Ułamek sekundy później, dzięki niezwykłej akustyce placu, poznała przyczynę. Stojący za pierwszym rzędem pielgrzymów opartych o drewnianą balustradę Mehmet Ali Agca oddał właśnie dwa strzały w kierunku Papieża z półautomatycznego pistoletu browning 9 mm.” (s. 522). Modlę się za brata, który zadał mi cios, i szczerze mu przebaczam – powiedział tego samego dnia Jan Paweł II. Spotkał się z nim dwa lata później, przebaczył i wnioskował o zwolnienie z więzienia.

Nie robię łzawych wspominków. Często przypominam tutaj, że pomniki, ulice, place i aleje z imieniem Jana Pawła II – których nadmiar mamy w Polsce – to mało szkodliwe religijne hobby. Mało szkodliwe, a jednak szkodliwe, bo zastępuje czytanie Jana Pawła II, myślenie według Jego idei i wreszcie ich realizację.

No dobrze, już widzę jak połowa czytelników tego wpisu sięga po encykliki naszego Papieża. O to mi właśnie chodzi. A druga połowa przebacza swoim wrogom i kupuje bochenek chleba, który potem zaniesie głodnym i bezdomnym. 

Albo wspiera nasze wspólne dzieła, Budowanie Cywilizacji Miłości:

Tu się można zgłaszać do szycia  maseczek – 81 5342652

Tu do maseczek duchowych – 514 245 292

Tu działa nasza poradnia psychologiczna – 663 551 680

Numer do Róż –  508 635 061,

Konto Centrum Wolontariatu w Lublinie to: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101.

Ks. Mietek

Itinerarium

W SORANI I PO ORMIAŃSKU W NOWYM RADIU

Tak, to prawda, od soboty w naszym Nowym Radiu – www.noweradio.pl – pojawią się audycje w języku czeczeńskim, ukraińskim, ormiańskim i arabskim. A potem w innych, m.in. w perskim, sorani, hiszpańskim. W biblijnym Wieczerniku słychać były przeróżne języki:

„Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?» – mówili pełni zdumienia i podziwu. «Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże».” (Dz 2,5 – 11)

Nie wydziwiamy, w Lublinie i w regionie mamy wiele narodowości, z Europy i spoza niej. To nasze siostry i bracia, którym damy głos. W USA, w hrabstwach czy miastach, gdzie żyją polskie diaspory, także spotkać można polskie „okienka”, audycje redagowane po polsku.

Dobrego odbioru, szybko uczcie się sorani! Bayani Bash!

Itinerarium

MŁODE POKOLENIE WOLONTARIATU SPRZĄTA I nie tylko, bo jeszcze przypomina wszystkie nasze dzieła.

https://vimeo.com/417514102/7facb9057a

Itinerarium

CZEMU NIE KUPIŁEM JOINTA W KAWIARNI Wtorek 12 maja 2020

Pytam w sklepie reklamującym się chyba jako „Galeria win” o gruzińskie. Młoda pani od razu odpowiada, że nie ma, ale proponuje coś „z tych samych okolic”. Czyli skąd? – dopytuję spodziewając się jakiegoś ormiańskiego Noyana (wszak Armenia to sąsiadka Gruzji). Pani jednak wyprowadza mnie z błędu: „Z Chorwacji”.

W raz

Nieśmiało protestuję, że jednak Chorwacja i Gruzja to nie te same okolice. Pani natychmiast prostuje wpadkę i przepraszająco zachęca: „Miałam na myśli Portugalię …” Pani jest młoda i zadbana, na pewno da sobie radę w życiu. Mogłaby pewnie nawet znaleźć pracę w jednej z sieci radiowych (dobra słuchalność), gdzie hołdowano zasadzie: „Nieważne czy to było w Austrii czy Australii, ważne, żebyśmy pierwsi to powiedzieli”. Ja, staroświecki gość, wolałbym jednak – na przykład w razie awarii jakiegoś reaktora jądrowego – wiedzieć czy to było pod Wiedniem czy też pod Sydney. W pierwszym przypadku pobiegłbym do najbliższego schronu.

Dwoje młodych ludzi podjeżdża pod zabytkową basztę. Zsiadają z rowerów i po dwóch sekundach pstrykają zdjęcia. Zajmuje im to z pięć minut, po czym odjeżdżają. Ja, staroświecki gość, to bym najpierw się napatrzył, naoglądał, potem może zrobiłbym zdjęcia. Mam też starodawny zwyczaj dotykania wiekowych murów, a gdzie się da, to lubię na nich stanąć. Ci młodzi ludzie wstawią fotki na portale i o to chodzi.

Ja, staroświecki gość, bywam też figlarny. W jednej z lubelskich kawiarni pytam żartem kelnerkę (zadbaną, a jakże), po zamówieniu kawy, o jointa: „Najlepiej z haszyszem”. Pani krzyczy przez pół sali do koleżanki: „Haniu, rzuć okiem na kartę. Mamy jointy?”. Nie mieli na szczęście.

Myślę, że nasza cywilizacja jest coraz bardziej wesoła i głupawa, z pokoleniami niedouczonymi i rozbrajająco niefrasobliwymi. Co oczywiście skończy się źle, ale przecież nikt mi nie uwierzy.

I co ma z tym wspólnego Pan Jezus z martwych powstały, o którym pisuję w Itinerarium? Po pierwsze On to wszystko widzi i słyszy. Po drugie, nie karze za głupotę i niedostatki z geografii. Po trzecie, najważniejsze, niezmiennie wierzy w ludzi. A ja wierzę w to, co On wierzy.

Itinerarium

MAKOLĄGWA NA PONIEDZIAŁEK 11 maja 2020

Czasem znajduję w Piśmie Świętym frazy, które dziś można by odbierać jako pisane po zażyciu dopalaczy. Bo czy ktoś o zdrowym rozsądku może pisać, że widzi i słyszy śpiewające doliny? Popatrzcie, co zapisał psalmista:

Stepowe pastwiska są pełne rosy, 
a wzgórza przepasują się weselem. 
Łąki się stroją trzodami, 
doliny okrywają się zbożem, 
wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają. (Ps 96)

Zakuci w świecie industrialnym, z oczyma i uszami w smartfonach, widzimy i słyszymy tylko to, co podsuwa nam elektronika, maszyny i urządzenia. Pochwałę Boga, głoszoną przez wszystkie żywe stworzenia (więcej na ten temat na końcu), zagłusza asfalt, beton i ryk silników. Pozbawiamy się przez to harmonii z melodiami wszechświata i coraz bardziej szukamy dopalaczy.

Niekiedy ze zdziwieniem odkrywam wielką niewiedzę w odczytywaniu obrazów i dźwięków. Kilka dni temu pewien młody człowiek, z którym spacerowałem, na głos ptaka nad nami rzucił: „O, słowik!” Zdębiałem, ewidentnie śpiewała makolągwa – na zdjęciach w filmie – co po maturze powinien wszak wiedzieć każdy.

Powstały z martwych Chrystus – w „którym wszystko zostało stworzone, i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (Kol 1,16) – wychwalany jest przez deszcze i rosy, upały i chłody – czytaj dalej. I przez makolągwy, których cudnego śpiewu nijak nie da się podrobić!

Błogosławcie Pana, wszystkie dzieła Pańskie, *

chwalcie Go i wywyższajcie na wieki.

Błogosławcie Pana, aniołowie Pańscy, *

błogosławcie Pana, niebiosa.

Błogosławcie Pana, wszelkie wody podniebne, *

błogosławcie Pana, wszystkie potęgi.

Błogosławcie Pana, słońce i księżycu, *

błogosławcie Pana, gwiazdy na niebie.

Błogosławcie Pana, deszcze i rosy, *

błogosławcie Pana, wszystkie wichry niebieskie.

Błogosławcie Pana, ogniu i żarze, *

błogosławcie Pana, upale i chłodzie.

Błogosławcie Pana, rosy i szrony, *

błogosławcie Pana, mrozy i zimna.

Błogosławcie Pana, lody i śniegi, *

błogosławcie Pana, dnie i noce.

Błogosławcie Pana, światło i ciemności, *

błogosławcie Pana, błyskawice i chmury.

Niech ziemia błogosławi Pana, *

niech Go chwali i wywyższa na wieki.

Błogosławcie Pana, góry i pagórki, *

błogosławcie Pana, wszelkie rośliny na ziemi.

Błogosławcie Pana, źródła wodne, *

błogosławcie Pana, morza i rzeki.

Błogosławcie Pana, wieloryby i morskie stworzenia, *

błogosławcie Pana, wszelkie ptaki powietrzne.

Błogosławcie Pana, dzikie zwierzęta i trzody, *

błogosławcie Pana, synowie ludzcy.

Błogosław Pana, Izraelu, *

chwal Go i wywyższaj na wieki.

Błogosławcie Pana, kapłani Pańscy, *

błogosławcie Pana, słudzy Pańscy.

Błogosławcie Pana, duchy i dusze sprawiedliwych, *

błogosławcie Pana, święci i pokornego serca.

Błogosławcie Pana, Chananiaszu, Azariaszu i Miszaelu, *

chwalcie Go i wywyższajcie na wieki.

Błogosławmy Ojca i Syna, i Ducha Świętego, *

chwalmy Go i wywyższajmy na wieki.

Błogosławiony jesteś, Panie, na sklepieniu nieba, *

pełen chwały i wywyższony na wieki. (Dn 3)

A tu jest wlaściwy film o Domu Postpenitencjarnym. Przepraszam.

Itinerarium

NOWE ŻYCIE PO WIĘZIENIU

Poniedziałek 11 maja 2020

Opowieść do filmu


https://vimeo.com/416950232/816a305fe9

Pan Zbyszek zadzwonił z okolic Hamburga, ma teraz ciężką ale dobrą pracę, czyści piece produkcyjne i otrzymuje 10 euro za godzinę. Z zarobków spłaca zaległe zobowiązania, pozostałe po odbyciu kary więzienia. Pierwsze trzy miesiące po wyjściu pan Zbyszek mógł spędzić w ośrodku pomocy postpenitencjarnej w Lublinie. Dom dla byłych więźniów funkcjonuje już od prawie dwóch lat  i pomaga stawiać pierwsze kroki na wolności osobom opuszczającym zakłady karne.

CO ROKU TRZY TYSIĄCE OSÓB

Lubelskiemu Inspektoratowi Służby Więziennej podlega osiem aresztów śledczych i zakładów karnych, są to jednostki dla recydywistów i odbywających wyroki po raz pierwszy,  na jednym oddziale w Lublinie przebywają także kobiety. Największym zakładem jest areszt śledczy w Lublinie, może pomieścić prawie tysiąc osób. Zakład Karny w Opolu Lubelskim należy z kolei do najbardziej nowoczesnych w Polsce, trafiają tam młodociani przestępcy, mają do dyspozycji szkołę, tereny sportowe, ważną rolę spełnia także oddział terapeutyczny dla osadzonych uzależnionych od alkoholu. Recydywiści penitencjarni odbywają karę w więzieniach uznawanych za ciężkie, m.in. w Chełmie i Włodawie.

Rocznie wszystkie jednostki w naszym regionie opuszcza około trzy tysiące skazanych, zarówno kończących karę jak i wychodzących na zwolnienia warunkowe. Większość powraca do swoich rodzin i środowisk.

Jednak od kilkunastu lat nasila się zjawisko bezdomnych więźniów, którzy opuszczając zakład karny nie mają powrotu do swoich rodzin.

DOM NA START

– Jeszcze przed pójściem do więzienia zmarła moja mama – opowiada Kamil – w trakcie wyroku zmarł także ojciec. Odziedziczyłem po nim tzw. „zły spadek”, czyli jego długi. Rodzeństwo przebywa zagranicą. Jedynym miejscem gdzie mogłem trafić po wyjściu byłaby noclegownia dla bezdomnych. Jest tam materac i koc, nie ma posiłków, do godziny ósmej rano trzeba opuścić obiekt. Na szczęście wychowawca w więzieniu podał mi kontakt do ośrodka dla byłych skazanych w Lublinie. Okazało się, że jest to normalny dom, dostałem swój pokój, miałem zapewnione wyżywienie, nie wylądowałem na ulicy.

Kamil obecnie kończy pobyt w domu, ukończył tutaj kurs spawacza, dostał dobrą etatową pracę, za zarobione pieniądze wynajmie sobie stancję. W czasie pobytu w ośrodku, o którym mówi „dom”, spotykał się z psychologami, księdzem, podjął również terapię wzmacniającą, aby nie wrócić do nałogu.

– Do naszego domu dla byłych osadzonych zgłaszają się przede wszystkim mężczyźni, choć mieliśmy także dwie młode kobiety – mówi Karolina Wychowaniak, kierująca ośrodkiem – niektórzy dowiadują się o nim jeszcze w czasie pobytu w więzieniu. Współpraca ze służbą więzienną układa się znakomicie. Inni kierowani są przez kuratorów sądowych, ośrodki pomocy rodzinie czy urzędy pracy. Z każdą osobą wypracowujemy indywidualny program pierwszych kroków po opuszczeniu zakładu. Jedni potrzebują krótkotrwałego wsparcia, przebywają u nas tydzień lub dwa, inni mogą zostać trzy miesiące lub trochę dłużej. Zapewniamy im dach nad głową, wyżywienie, pomoc przy szukaniu pracy czy mieszkania. Przede wszystkim traktujemy ich jak osoby szukające wsparcia, zawsze otwarci jesteśmy na rozmowy i słuchanie, życzliwi ludzie na wolności są najważniejsi.

NIE WRÓCIĆ ZA KRATKI

Pomoc dla osób przyjmowanych do ośrodka jest bardzo zróżnicowana. Najsmutniejsze są przypadki, kiedy cały dobytek byłego więźnia to reklamówka z kilkoma rzeczami. W zakładzie karnym osadzony miał celę i łóżko, program dnia, czasami pracę, po wyjściu na wolność zmuszony jest zmierzyć się z wieloma brakami – brak domu, rodziny, pracy, pieniędzy. Początek nowego życia jest bardzo ważny, polskie statystyki pokazują, że aż ponad 50 procent skazanych wraca za kratki. Odnalezienie się w szybko zmieniających się realiach jest trudne zwłaszcza dla kogoś kto spędził w więzieniu kilkanaście lat.

Dom dla byłych osadzonych w Lublinie powołało w r. 2018 Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu. Organizacja od ponad 15 lat prowadzi działania na rzecz więźniów i byłych skazanych, wolontariusze przygotowują do wyjścia na wolność w zakładach karnych w Lublinie, Opolu, Chełmie i Krasnymstawie. Przyświeca im ewangeliczne wezwanie „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36).

Jest to jedyny tego typu ośrodek po wschodniej części Wisły, stąd trafiają tu osoby nie tylko z regionu lubelskiego.. To dobry dom dla tych, którzy chcą zacząć nowe życie po więzieniu.

Itinerarium

NIE BOIMY SIĘ I KOCHAMY BARDZIEJ List duszpasterski na V Niedzielę Wielkanocną 10 maja 2020

Drogie siostry i bracia drodzy!

Postanowiłem napisać do Was prawdziwy List Duszpasterski, na podobieństwo listów, których wysłuchaliście na pewno w kościołach już bardzo wiele.  Może wyrażenie „wysłuchaliście” jest przesadą, bo zwykle podczas czytania takich listów myślicie o obiedzie i z tęsknotą czekacie na koniec. Przyznam się szczerze, że ja też, choć jestem na pozycji czytającego. Nie miejcie pretensji do nas, szeregowych księży za te listy, nie my je piszemy. Kilka razy oberwało mi się od wiernych – „Czemu ten list jest taki długi, mało zrozumiały i po co ksiądz to czyta?” My, szeregowi księża podlegamy zwierzchnikom i różnym agendom i robimy, co nam każą. Ale nie narzekamy, bo w chwili święceń ślubowaliśmy posłuszeństwo, zatem kropka i czytamy.

List ten będzie krótki. Siostry i bracia, nie wiemy czy pandemia się skończy. Nie wiemy kiedy się skończy. Nie wiemy jak się skończy. Nie wiemy ile osób jeszcze będzie ofiarami wirusa. Nie wiem czy mnie nie dopadnie, tak jak i Wy nie wiecie czy Was ominie. Żaden matematyk nie rozwiąże równania z samymi niewiadomymi.

Nie wiemy, jednak nie możemy się bać. W psalmie 23 czytamy – „Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę”. Teraz idziemy ciemną doliną, w której czai się wirus. Nie idziemy jednak sami, z nami idzie Chrystus, który powstał z martwych. Zatem sursum corda, w górę serca! I głowy!

W czasach pandemii, nie zmienia się Najważniejsze Przykazanie, miłować Pana Boga, bliźniego i siebie samego. Zatem bardziej jeszcze pokochajmy Pana Boga, możemy dla Niego zatańczyć, zaśpiewać albo radośnie zakrzyknąć – polecam znaną formułę „Jezu, jak się cieszę!” Bardziej jeszcze pokochajmy ludzi, słuchając ich, rozweselając dowcipami i wspierając dobrymi rozmowami przez wszystkie możliwe komunikatory. I bardziej pokochajcie siebie, swoje krosty, siwe włosy, krzywe nogi, co kto tam ma.

I bądźcie szczęśliwi, wyspani i spokojni.

Podpisano:

Ks. Mieczysław Puzewicz, Delegat ds. Pomocy Osobom Wykluczonym w Archidiecezji Lubelskiej.

Ps. 1. Faktycznie od prawie 3 lat sprawuję taką funkcję w mojej diecezji. Jeśli ten list wydostanie się poza archidiecezję lubelską, to już wina Internetu.

Ps. 2. Ponieważ wskutek wirusa wszyscy jesteśmy wykluczeni, jesteście jak najbardziej właściwymi adresatami listu

Ps. 3. List ten można odczytać w Piątą Niedzielę Wielkanocną 10 maja 2020 r., ale także w każdy inny dzień.

Ps. 4. Ponieważ jest to list, mam nadzieję, że odpiszecie, choćby krótko. „Like”, czyli polubienie, oznacza, że Wam się spodobał i nie myśleliście przy nim o pomidorowej i mielonym. Ale chętnie odczytam też słowa krytyki, porady („Co mamy, my, szeregowi księża, robić w czasie pandemii?”).

Z wyrazami szacunku, ks. Mietek.

Itinerarium