KTO Z MIŁOŚCI PASZTET DAJE A KTO WOZI SIANO

Poniedziałek 10mlipca 2017 Czujnie śledzę co się na świecie dzieje, widziałem jak pan Trump nauczał w Warszawie, wiem, że dziś będzie kolejna miesięcznica smoleńska, że Korea Północna miota rakietami i że prawdopodobnie pani Merkel wygra wybory u zachodniego sąsiada.

Niedawno udzielałem ślubu, dwoje młodych ludzi – pomimo wieści o zamachach, wojnach i chwiejności na giełdach – decyduje się na wspólną przyszłość. Jakby nie wiedzieli, że będzie źle. A może wierzą, że będzie dobrze, bo zaufali miłości? I również niedawno widziałem jak młody chłopak, może nawet jeszcze nie student, kupował starszej pani chleb, sok i pasztet w puszce. Może wierzy, że miłość ma sens i że polega na chlebie, soku, pasztecie, o ile są dawane. I trzecia rzecz, też z niedawna, znajomy gospodarz zwoził bele z sianem dla swoich krów, a wiadomo, że siano plus krowa to mleko, masło, śmietana, ser i kefiry. Może wierzy, że miłość, cicha i pracowita, daje innym smaczne rzeczy.

Sens ma to, co czynimy z miłością. I tylko miłość jest gwarancją dobrej przyszłości.

Itinerarium

WOLNI OD SIEBIE I OD ŚMIERCI

Kazanie na 14 Niedzielę Zwykłą 9 lipca 2017 Myślę, że każdy z was przyjmuje słowa z dzisiejszej Ewangelii z ulgą i nadzieją, ja także. My ludzie XXI wieku, rozpędzeni i pędzący jeszcze szybciej, najszybsi w historii. My możemy zaraz być gdzie chcemy, na południe i północ, na wschód i na zachód. My już znamy kuchnię tajską, meksykańską i grecką, mamy do popicia wszystko, rum i sake, tequilę i becherovkę.

My jesteśmy bodaj najbardziej obciążeni i utrudzeni. Obciążeni nadmiarem jedzenia i picia. Utrudzeni tempem i milionami kolorów w sklepach i galeriach. To do nas mówi Chrystus: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Ten do którego możemy przyjść zdejmie z nas zbędny balast trosk o rzeczy, o jedzenie i picie, adrenalinę, która każe nam żyć jeszcze szybciej i wyprzedzać innych.

Tak naprawdę sami sobą jesteśmy utrudzeni i obciążeni. Największe ciężary niesiemy w naszych sercach i wyobraźniach, gdzie widzimy siebie bogatymi, z drinkami na plażach i ze złotymi kartami bankowymi. Inne warianty nieistniejącego – ale wyobrażanego – szczęścia także możliwe.

Te słowa z dzisiejszej Ewangelii niosą wyzwolenie. Zostawił je nam Ten, który uwolnił się nawet od śmierci, uwolnił także i nas. Jezus Chrystus.

Ewangelia na dzisiaj:

 

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

(Mt 11, 25 – 30)

Itinerarium

I KOCHAĆ I CHLEB Z SEREM ZJEŚĆ

Sobota 8 lipca 2017 Obserwuję świat, dziwię się, że rządzą nim liczby i gabaryty. W sondażach ten czy inny prowadzi, statystyki dowodzą kto ma większy PKB (Produkt Krajowy Brutto), jakiegoś piłkarza zakupiono za astronomiczną kwotę, rankingi 100 (stu) najbogatszych, najładniejszych i największych rozpalają nasze wyobraźnie.

Bardzo dobrze, może najlepiej jest spokojnie wypić rano kawę, przewertować stronice z Norwida, gdzie czytam, że „w tej powszedniości, ach jakże wiele mistycznych rzeczy nieodgadnionych”, może najlepiej jest posłuchać ostatnich kukań zaraz odlatujących kukułek. Może najlepiej jest nie być na żadnej liście rankingowej. Po prostu próbować kochać Pana Boga, bliźniego i siebie samego. Zjeść zwykły chleb z serem, pogłaskać psa, Chopina posłuchać, pacierz bez pośpiechu i z uwagą ofiarować. Żyć.

Itinerarium

SZCZĘŚĆ BOŻE JESTEM

Piątek 7 lipca 2017 Kilkuletni chłopiec przyglądał się mi przez chwilę na ulicy, wreszcie przeciągnął ręką po szyi, co było bez wątpienia aluzją do mojej koloratki.

– Pan jest „Szczęść Boże”? – zapytał

– Jestem, jestem! – potwierdziłem rozbawiony.

Malec dociekał jeszcze z jakiej parafii jestem, był wyraźnie zadowolony, że poprawnie mnie zidentyfikował.

Potem pomyślałem sobie, że dzieci mają niekiedy bardzo dobre intuicje. Właściwie to przecież jestem Szczęść Boże. Szczęść Boże dla was wszystkich!

Itinerarium

323 NOWYCH KSIĘŻY

Czwartek 6 lipca  2017 Mam małą pretensję do was. Chyba za mało się modlicie o powołania. W tym roku – jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna – zostało wyświęconych w Polsce 323 nowych księży. To o 11 mniej niż przed rokiem i aż o 78 mniej niż 4 lata temu.

Księża nie biorą się z powietrza. Rodzą się z modlitwy wierzących, z wiary rodziców, z żywych wspólnot w parafiach. W diecezji szczecińsko – kamieńskiej przybył jedynie 1 nowy kapłan, najmniej w Polsce. Najwięcej, bo 25 – w Tarnowie, Lublin uplasował się w środku stawki z 12 neoprezbiterami.

Kapłan, w dobrym skojarzeniu, to Msza Święta, konfesjonał i odpuszczenie grzechów, głoszenie Ewangelii, również Ostatnie Namaszczenie. W końcu skojarzenie odległe, ale sensowne – jest między nami Chrystus.

Depesza KAI z 5 lipca 2017:

323 księży diecezjalnych wyświęcono w tym roku w Polsce – wynika z danych zebranych przez KAI. To o dziesięciu mniej, niż w ubiegłym roku. Najwięcej neoprezbiterów zostało ustanowionych w diecezji tarnowskiej, gdzie święcenia przyjęło 25 diakonów.

Dużą liczbą nowo wyświęconych, w porównaniu z innymi polskimi diecezjami, mogą pochwalić się także archidiecezje: katowicka (18 kapłanów), warszawska (17 kapłanów) i poznańska (15 kapłanów). 14 księży wyświęconych zostało we Wrocławiu, po 13 w archidiecezji krakowskiej i przemyskiej, oraz diecezji bielsko-żywieckiej, 12 w Lublinie, a 10 we Włocławku. Dziewięciu w Białymstoku, Pelplinie i Zielonej Górze/Gorzowie Wlkp., ośmiu w archidiecezji warmińskiej i diecezji łomżyńskiej, a siedmiu w Kielcach, Łodzi, Opolu, Rzeszowie, Siedlcach i na warszawskiej Pradze.

Sześciu kapłanów przybyło w Bydgoszczy, Częstochowie, Drohiczynie, Gdańsku, Radomiu i Sosnowcu, natomiast pięciu w diecezjach: kaliskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej, płockiej, świdnickiej i zamojsko-lubaczowskiej. W Ełku, Gnieźnie, Sandomierzu i Toruniu wyświęcono czterech księży, a w Elblągu i Legnicy trzech. Dwóch prezbiterów przybyło w Gliwicach i Łowiczu, natomiast tylko jeden – w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

W porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy święcenia prezbiteratu przyjęło 334 seminarzystów, biskupi dla swoich diecezji wyświęcili jedenastu kapłanów mniej. Z kolei w 2013 r. święcenia kapłańskie otrzymało 401 diakonów.

Itinerarium

GRAND PRIX DLA MAŁEGO KSIĘCIA

Środa 5 lipca 2017 Mamy ładny jubileusz. Siedemdziesiąt lat temu, w roku 1947, ukazało się pierwsze polskie tłumaczenie „Małego Księcia” (Antoin de Saint – Exupery), cztery lata wcześniej powstał francuski oryginał. Wszyscy pewnie dobrze kojarzycie smutne ale trafne proroctwo Księcia:  „Ponieważ nie ma sklepu z przyjaciółmi, ludzie nie mają przyjaciół.” Diagnozę małego monarchy należałoby dzisiaj uzupełnić  o kilka innych braków.

Ponieważ nie ma sklepu z prawdą, ludzie kłamią, wymyślają fake – newsy, plotkują i gadają głupoty.

Ponieważ nie ma sklepu z mądrością, czytamy portale internetowe, wisimy godzinami na słuchawkach smartfonów i rajcują nas kolorowe reklamy.

Ponieważ nie ma sklepu z czułością, kręci nas liczba „polubień” (lajków) i adrenalina z energizerów.

Nie pomyślcie, że jestem stetryczałym marudą, który widzi wszystko czarno. Czytam „Małego Księcia” od lat i wiem, że „dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…” (sekret Księcia). Wiem też, dzięki Niemu, że „dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem.” Mam także przekonanie, że „gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.” I oczywiście, prawda z rzędu Grand Prix – „Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.”

Itinerarium

ZACHĘTA DO ŻYCIA

 

Wtorek 4 lipca 2017 Czwartego lipca przychodzi mi na myśl błogosławiony Pier Giorgio Frassati, zwany przez przyjaciół Valanga di Vita (Lawina Życia) – o tym już kiedyś pisałem, również o smutnej egzekucji fajki Pier Giorgia, w kościele akademickim KUL. (patrz: http://itinerarium.pl/2012/07/04/valanga-di-vita/)

Z krótkiego życia Frassatiego i okoliczności śmierci jedno przemawia bardzo mocno. Nie wolno życia zmarnować, krótkiego czy długiego. Życie się marnuje nie mając swojego zdania, chowając się za plecami innych. Bez pasji i żarliwości życie toczy się, zwykle obok nas. Najgorzej jak nie ma miłości, wtedy życie przemija.

Pier Giorgio skojarzył mi się także z inną postacią, polskim bardem Bogdanem Łyszkiewiczem (odszedł 17 lat temu). Udało mu się wyśpiewać pewnie to jak żył sam, jak żył błogosławiony z Turynu i jak my żyć powinniśmy.

https://www.youtube.com/watch?v=Hp9GIRUfTiA

Itinerarium

JAK PAN JEZUS W REFERENDUM PRZEGRAŁ I UCHODŹCY

Poniedziałek 3 lipca 2017 Piłat, jak wiemy, zarządził referendum: «Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?» Odpowiedzieli: «Barabasza»”. (Mt 27,21).  Jerozolimskie referendum doprowadziło do śmierci Jezusa i uwolnienia Barabasza.

Przywilejem władców jest ogłaszanie referendów, bodaj największymi mistrzami świata w tej dziedzinie byli Neron, Domicjan i Dioklecjan, rzymscy cesarze, którzy posłali na śmierć dziesiątki tysięcy chrześcijan. Referenda odbywały się w amfiteatrach i na arenach cesarskich miast poprzez ruch kciuków, jeśli szły w górę (rzadkość), chrześcijanie ocalali życie, jeśli w dół (powszechnie), do akcji ruszały lwy i tygrysy rozszarpujące ciała niewinnych wyznawców Chrystusa.

Referenda wielokrotnie w historii wysyłały na śmierć tysiące ludzi, niewinnych. To wiemy z historii. W referendach przegrywała prawda, dobro, sprawiedliwość, nawet sam Pan Jezus przegrał. Pomimo to, nie wątpimy w prawdę, staramy się być dobrzy, a Pan Jezus powstał z martwych.

Krążą pogłoski, że Polacy, w tym i ja, zostaną wezwani za dwa lata, w roku 2019, do referendum nad prawdziwością Ewangelii. Mamy się wypowiedzieć czy przyjmujemy Ewangelię czy jesteśmy jej przeciwni. Referendum – do którego mam nadzieję nie dojdzie – ma odpowiedzieć na pytanie czy my Polacy, jesteśmy za przyjmowaniem uchodźców. Ewangelia jest jednoznaczna: „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25,35). Jasne, że na takie referendum nie pójdę, będę nawoływał wszystkich, żeby bojkotowali.

Prawda jest taka, że politycy przychodzą i odchodzą, Ewangelia pozostaje. Jej chcę być wierny. Jeśli w przyszłości jakiemuś politykowi przyjdzie do głowy referendum, w którym pojawi się pytanie: „Czy jesteś za karmieniem głodnych?” albo „Czy jesteś za odwiedzaniem chorych?” – różne pomysły mają politycy – zbojkotuję je. Mam może pecha, że wierzę w Ewangelię, staram się wierzyć.

Warto też pamiętać, że przywoływane w tym wpisie słowa Pana Jezusa (Mt 25, 31 – 46) kończą się zapewnieniem, że ci, którzy przyjmują uchodźców, karmią głodnych, odwiedzają chorych i więźniów, mają szczęśliwe życie wieczne. Warto bojkotować referenda nad prawdziwością słów Pana Jezusa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22 Rzekł do nich Piłat: «Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z Nim!» 23 Namiestnik odpowiedział: «Cóż właściwie złego uczynił?» Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: «Na krzyż z Nim!» 24 Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: «Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz». 25 A cały lud zawołał: «Krew Jego na nas i na dzieci nasze»9.
26 Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować10 i wydał na ukrzyżowanie.  „

Itinerarium

UWIERZYLIŚMY CHRYSTUSOWI

 

Kazanie na 13 Niedzielę Zwykłą 2 lipca 2017  Moc Ewangelii nie polega na sile idei i jakiegoś programu. My, chrześcijanie, uwierzyliśmy Chrystusowi. Człowiekowi, który jest człowiekiem i Synem Boga. Uwierzyliśmy dzięki Niemu w miłość, bo On tę miłość słowem, myślą i czynem sprawował.

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. 

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. 

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody». (Mt 10, 37 – 42)

Itinerarium

Z SOBĄ POGADAĆ I INNE PORADY LIPCOWE

Sobota 1 lipca 2017 Upalne dni przed nami, kalendarzowo mamy środek lata. W czytaniu mszalnym na dzisiaj znajdziemy opowieść o spotkaniu Abrahama z Bogiem: „Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia.” (Rdz 18,1).

Najgorętsza pora dnia, słońce w zenicie, nic tylko się zdrzemnąć. W trakcie urlopów, wakacji, powstaje pokusa wielkiego luzu, od obowiązków, pracy, nauki, nawet od rodziny i od Pana Boga.

Długie dni, eksplozja kolorów (w europejskiej części świata), więcej wolnego czasu. Mam takie cztery podpowiedzi, jak nie stracić okazji, aby trochę lepiej poznać Pana Boga.

Po pierwsze, posłuchać swoich bliskich, z rodziny, przyjaciół, znajomych. Posłuchać. Nie nadawać, jak to mamy we zwyczaju. Posłuchać, otworzyć uszy.

Po drugie, natura. Pozwolić jej się wrazić w naszych głowach i sercach. Zwykle atakujemy drzewa, pola, łąki łapczywi oczyma zdobywców, wzmocnionymi silnymi obiektywami aparatów. Chcemy tę naturę zjeść, bo nastawieni jesteśmy na konsumpcję. Jest inna droga, pozwolić kwiatom, liściom, ziołom, warzywom, zbożom, wrazić się, przeniknąć poza nerwowe zmysły do wnętrza głów i serc.

Po trzecie księgi, książki, dzieła. Na przykład „Dzieło o Bożej Opatrzności”, św. Katarzyny ze Sieny, 459 i pół strony (w wydaniu, które mam przed sobą). Zupełnie inny świat, inne myśli, obrazy, skojarzenia.

Po czwarte, pogadać. Ze sobą. Na osobności. O pragnieniach i celach. Dokopać się w sobie tego, co w nas naprawdę siedzi. Ostrzegam, będą niespodzianki!

Każda inna dróżka oczywiście dozwolona jak najbardziej. Tylko podpowiadam to, co sam wiem.

Itinerarium