OCIEC PRAĆ ALBO SIĘ DOGADAĆ

Kazanie na 23 Niedzielę Zwykłą 10 września 2017 W dawnych, bardzo dawnych czasach, istnieli rozjemcy, czyli osoby, które w przypadku konfliktu starały się doprowadzić do ugody i porozumienia między stronami. W polskiej kulturze rozwiązywania sporów dominują dwie formy. Pierwsza preferuje natychmiastowy rewanż po doznanej szkodzie – „Ociec prać?” – „Prać!”, cytując słynny dialog Kiemliczów z Potopu. Druga nakazuje oddać sprawę do sądu, by ten rozstrzygnął sprawę, najlepiej po myśli skarżącego; przy czym tutaj – żeby znów sięgnąć do klasyki  – „sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” (Sami swoi).

Instytucja mediacji przedsądowych jest mało popularna w Polsce, kraje zachodnie – ale i afrykańskie! – odnotowują ich kilkadziesiąt razy więcej. Być może przykłady płynące z polskiego parlamentu, gdzie porozumienie, ugoda i mediacje są nieznane, przenoszą się na naszą codzienność.

Dzisiejsza Ewangelia mówi o upomnieniu, które poprzedza osąd i karę. Nawet jeśli cię ktoś skrzywdzi, lub tak ci się wydaje, spróbuj najpierw się dogadać, wyjaśnić.

Sztuka dialogu, odwołanie się do rozjemcy, który podpowie jak się pogodzić, jest szczególnie potrzebna w życiu rodzinnym i w miejscach pracy. Gdybyśmy częściej sięgali po mediatorów i rozjemców, być może reforma sądownictwa nie była tak konieczna (chyba zażartowałem).

Wszystko zaczyna się w naszych sercach, gdzie rodzi się spojrzenie na drugiego człowieka. Jeżeli widzimy w nim brata, bliźniego a nie wroga, możliwy jest dialog, zrozumienie drugiej strony. Zamiast od razu bić albo pozywać do sądu, można szukać ścieżek do zgody.

LITURGIA SŁOWA:

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. 

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. 

Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

(Mt 18, 15 – 20)

Itinerarium

CZAS DLA BOGA ODNALEZIONY W SOBOTĘ

Sobota 9 września 2017 Iwona, matka pięciorga dzieci, codziennie spędza poł godziny na lekturze Pisma Świętego i modlitwie inspirowanej czytanym fragmentem. Robi to przed południem, kiedy dzieci zostały już wyprawione do szkoły i po ogarnięciu zmywania naczyń. W soboty jej ćwiczenia duchowe trwają godzinę, ponieważ dzieci lubią się wyspać.

W jednej z amerykańskich parafii spotkałem się ze zwyczajem sobotniej spowiedzi. Były to dwie godziny przed południem i dwie po południu. Parking parafialny – co mnie zdziwiło – zapełniał się samochodami, chętni stali spokojnie w kolejkach (krótkich). W niedzielę nie spowiadano, w kościele było zbyt głośno z powodu przygotowań i przebiegu liturgii eucharystycznej.

Spotkania z Bogiem, duchowy wzrost, dokonują się w czasie. Sobota jest dobrym dniem, żeby ten czas znaleźć.

Itinerarium

PODZIĘKOWANIE DLA KOBIET

Kazanie na święto Narodzenia NMP Piątek 8 września 2017 Żadna inna religia nie zrobiła pewnie więcej dla promocji kobiety niż chrześcijaństwo. Dzięki czci oddawanej Marii w świętowaniu Jej narodzin (dzisiaj), Niepokalanego Poczęcia (8 grudnia), Zwiastowania (25 marca) czy Wniebowzięcia (15 sierpnia) wciąż przypominamy sobie o roli kobiety w dziejach zbawienia. A właściwie młodej dziewczyny z Nazaretu, która uwierzyła w bliskość i miłość Boga i całkowicie pozwoliła się Mu prowadzić.

Obecnie kobiety w kościołach mogą już sporo, czytają, śpiewają od ołtarza, recytują modlitwy, przekazują komentarze. Kilka razy do Mszy Świętej, którą odprawiałem (w Polsce), służyły także ministrantki i lektorki. Stojąc twarzą do zgromadzonych wiernych co chwilę poprawiały włosy oraz alby, wiadomo, dziewczyny zawsze powinny wyglądać elegancko. W sanktuarium w Lourdes komunię świętą rozdają także kobiety, szafarki. Zdarzyło mi się widzieć, jak podchodzący do komunii wierni (z Polski), za wszelką cenę omijali je, żeby przyjąć hostię tylko od księży.

Kościół musi jeszcze wiele nadrobić w sferze równouprawnienia kobiet. Wiele razy widziałem zaproszenia na teologiczne sympozja i wykłady poświęcone „Roli kobiety w Kościele” (na żadne nie poszedłem). Nigdy nie spotkałem się z prelekcją na temat „Roli mężczyzny w Kościele”. Tak jakby rzeczą oczywistą było, że Kościół jest męski, a dla kobiet należy coś wymyślić, skoro już w Kościele są (w większości zresztą).

Ewangelie w sposób naturalny mówią o donośnej i niemal decydującej roli kobiet w realizacji zbawienia. Maria, nastolatka w chwili zwiastowania, rozpoczyna ten żeński festiwal. Pod krzyżem Jezusa stoi jeden mężczyzna (św. Jan Apostoł) i aż trzy kobiety – Maria z Nazaretu, druga Maria (żona Kleofasa) i Maria Magdalena, statystycznie płeć męska wypada tu blado. Pusty grób Jezusa odkrywa Maria Magdalena, podczas gdy Piotr i reszta z dwunastu mężczyzn trzęsie się jeszcze ze strachu w wieczerniku. Rzadko – o ile w ogóle – możemy usłyszeć w kazaniach o Joannie (żonie Chuzy, zarządcy u Heroda) czy Zuzannie, które „usługiwały Jezusowi” (Łk 8,1 -3). Trochę więcej mówi się o Marii i Marcie (siostrach Łazarza) czy głęboko wierzącej Syrofenicjance, w komentarzach o pannach roztropnych i nieroztropnych (mądrych i głupich w prostszym ujęciu) nie wiadomo czemu więcej miejsca poświęca się krytyce tych drugich niż pochwale pierwszych.

Na pewno dziś jest dobry dzień, aby podziękować naszym Matkom, dzięki którym mamy życie, które prowadzały nas do kościołów, uczyły wiary i miłości. Dzień podziękowania babciom, które wytrwale przyzwyczajały nas do znaku krzyża, siostrom dającym lekcje ludzkiej wrażliwości, żonom których miłość podtrzymuje domy i rodziny. Matce Bożej za jej „Fiat” (tak, niech się tak stanie), dzięki któremu wierzymy i kochamy.

Itinerarium

JEST MIŁOŚCIĄ MODLITWA

Czwartek 7 września 2017 Miałem ostatnio trudną sytuację z pewnym młodym człowiekiem, który odtrącał różne formy pomocy i ewidentnie sam sobie szkodził. Znajoma, zaangażowana w tę historię, w pewnym momencie rozłożyła ręce i skomentowała: „Zrobiliśmy co się dało. Nic więcej nie możemy. Tylko pozostało nam się modlić.”, przy czym „modlić się” wyraźnie zabrzmiało beznadziejnie.

Przypomniałem sobie kilka historii, w których pozostało mi „tylko” modlić się. Jedne dotyczyły rozpadających się małżeństw, inne nieuleczalnych chorób, jeszcze inne notorycznego wracania do nałogów. Wiem, że dzięki modlitwie część tych historii kończyła się dobrze, wiem też, że modlitwa wiele razy mnie samemu dawała ogromną siłę, była rzeczywistym ratunkiem.

Nie chcę w tym wpisie agitować za modlitwą i reklamować jej. Nigdy, jeżeli ktoś prosił mnie o wsparcie, chleb, inną pomoc, nie powiedziałem (na odczepne): „Pomodlę się za ciebie.” albo „Zacznij się modlić.” Nie jest modlitwą „Zdrowaśka” wyrecytowana za kogoś kto jest głodny czy zagubiony.

Jak dotąd nie udało mi się przesunąć góry czy wyrwać morwy (por. Mt 17,19 n), zresztą wolę by góry i morwy oraz inne drzewa były tam gdzie są. Wiem jednak, że modlitwa jest miłością, której nie mogę zaniechać. Jest działaniem samego Pana Boga.

Itinerarium

CHATBOT NA SMUTEK I MIŁOŚĆ

Środa 6 września 2017 Załóżmy, że jesteś smutny, co przydarza się każdemu z nas. Przygnębienie ogarnia cię  i dołuje. I wysyłasz komuś smsa, szukając wsparcia, pociechy. Co możesz otrzymać?

Może się zdarzyć, że ktoś z was będąc w takiej sytuacji dostanie od znajomego (przyjaciela) link do aplikacji katolickiego chatbota. Chatbot za pomocą ludzkich słów lub tekstu pisanego (a nawet muzyki) podeśle ci pocieszenie w formie cytatu z Ewangelii lub innego dzieła, dobierze radosne piosenki, opowie dowcip, odeśle do interesującego artykułu. Za chatbotem stoi sztuczna inteligencja zdolna wyszukiwać odpowiednie treści do naszych problemów.

I załóżmy dalej, że ktoś jest spragniony przyjaźni i miłości. Chatbot – upraszczając – odpowie czymś w rodzaju „Love Story” (raczej współczesnym odpowiednikiem tego fenomenalnego filmu), znajdzie kilka romantycznych przebojów i z pewnością (bo to katolicki chatbot) przytoczy fragment z Biblii, np. „Bóg jest miłością”. Co z twoimi pragnieniami?

Rozumiem twórców wspomnianej aplikacji, chcą sięgać po współczesne środki komunikacji, wprzęgnąć je w służbę ewangelizacji i pomocy człowiekowi.

Mógłbym na wiele sposobów wyrazić wątpliwość w sens tego typu aplikacji. Trzydzieści lat temu, w Gdańsku (12.06.1987) słuchałem słów Jana Pawła II, słów, które wciąż noszę w sobie: „Na różnych miejscach cierpi człowiek, czasem bardzo cierpi. I woła o drugiego człowieka. Potrzebuje jego obecności”.

Czy nawet bardzo inteligentny i bardzo katolicki chatbot może zastąpić obecność? Mam spokojny apel – częściej się spotykajmy, dłużej rozmawiajmy, bardziej słuchajmy. Więcej potrzeba nam obecności, bycia, to najbardziej  deficytowa rzecz w naszych czasach.

Itinerarium

PORA ZACZYNAĆ OD NOWA

Wtorek 5 września 2017 Powoli w kierunku Polski wybierają się gile, uwielbiają u nas zimować. Podobnie jak niektóre wschodnie sowy i wrony. Żurawie setkami zlatują się na Polesiu, wieczorami ich klangor rozbrzmiewa na rozlewiskach.

W przyrodzie rozpoczyna się wielki ruch i ożywienie. W stada zbijają się gęsi gęgawe, czaple uzupełniają pokłady sadła polując na stawach, nie próżnują kormorany. Najgłośniej robi się na polanach, gdzie sarnie koziołki pohukują w poszukiwaniu godowych partnerek. A w tej pełni rozpoczęły rykowisko jelenie, co z pewnością raduje łanie. Głośno i ruchliwie na polach, w lasach i nad jeziorami.

Ludzie – w naszej części świata – powoli szukają ciepłych kurtek i sprawdzają czy grzeją już kaloryfery. Przerwa?

Nie ma w życiu przerw. Każda pora jest dobra, żeby zaczynać rzeczy nowe i piękne. Te żurawie w klangorze, jelenie w godach, Pan Bóg posyła je nam, byśmy teraz zaczynali od nowa.

Itinerarium

CZEMU BÓG NIE WYSŁUCHUJE MODLITW KLIENTÓW?

Poniedziałek 4 września 2017 Ewangelia obfituje w sceny, w których różni ludzie przychodzą do Jezusa ze swoimi problemami lub z kłopotami swoich bliskich. Proszą o łaski: „Panie ulituj się!”, „Oczyść mnie z trądu!”, „Ulecz moje dziecko!”

Ci wszyscy ludzie proszą Jezusa. Wiedzą, że to, o co proszą mogą otrzymać darmo, z łaski, bez zasług.

Jedyną grupą niewysłuchanych przez Jezusa są faryzeusze oraz Piłat, oni – jak odnotowują ewangeliści – żądali. Żądali znaków, cudów, jakichś niezwykłości. Żądali i nie otrzymali.

Być może jedną z przyczyn naszych niewysłuchanych modlitw jest to, że żądamy ich spełnienia. Argumentujemy, że jesteśmy pobożni, chodzimy do kościoła, odmawiamy pacierze, nie przeklinamy i nie szczypiemy ludzi. Zatem, należy nam się. To jest nasza waluta, za którą oczekujemy przychylności Pana Boga, chcemy kupić zdrowie, pomyślność, sukces. Przenosimy na relację z Panem Bogiem syndrom klienta, który ma walutę, więc należy mu się grzeczna obsługa i spełnienie życzeń. Idziemy do kościołów po zakupy rzeczy nieosiągalnych w stokrotkach, biedronkach i żabkach, dajemy na mszę za to czy tamto, płacimy, żądamy towaru najlepszej jakości.

Przemiana pysznych klientów w pokornie proszących biedaków, chorych, grzeszników jest bolesna. Jest jednak warunkiem Bożego miłosierdzia, które dane jest właśnie grzesznikom i słabym, ale proszącym. Klienci z żądaniami idą do supermarketów.

Itinerarium

MIŁOŚĆ NA CAŁEGO

Kazanie na 22 Niedzielę Zwykłą 3 września 2017 Wszystko Tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć, chcę Cię Jezu kochać szczerze … Serce moje weź, duszę moją weź. Chyba wszyscy śpiewaliśmy tę pieśń. I pewnie wielu z nas całkowicie utożsamiało się – i nadal utożsamia – z jej treścią.

Pójść za Jezusem, oddać Mu się bezgranicznie i bezwarunkowo, zupełnie i bez reszty, nie patrząc na swoje życie, ofiarowując je. Dotykamy tu najgłębszego ludzkiego pragnienia, najbardziej wzniosłego i intymnego, pragnienia powierzenia swojej wolności Jezusowi. Bez miłości nie byłoby to możliwe.

Oczywiście to pragnienie można porzucić i zagłuszyć, zepchnąć na margines i wtedy słowa o wzięciu krzyża, wyrzeczeniach, utracie życia, wydają się bez sensu. Jeśli jednak ktoś oddaje się z miłością Jezusowi, doświadcza absolutnej ich prawdy.

Czy jest jednak większa przygoda i głębszy sens życia niźli miłość na całego? Nie wolno zagłuszyć najgłębszych i najgorętszych pragnień, warto im zaufać, dać się unieść miłości, serce, duszę, wszystko oddać Jezusowi.

Liturgia słowa

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». 

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 

Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania». Mt 16, 21- 27)

Itinerarium

ULUBIONY KLIMAT PANA BOGA

Sobota 2 września 2017 Weekend, pójdziemy na spacery, może na grzyby, na zakupy. W sobotę, już od początków chrześcijaństwa, wspominamy Marię, Matkę Bożą, szczególnie Jej zwiastowanie, moment przyjęcia zaproszenia od Boga do udziału w realizacji zbawienia.

„Wszedł do niej anioł”, krótko odnotowuje ewangelista (Łk 1). Nie towarzyszyły temu wydarzeniu nadzwyczajne okoliczności, jakieś grzmoty, błyskawice czy trzęsienie ziemi. Dzisiaj zjemy śniadanie (trochę później niż w poniedziałek), będzie okazja do dłuższych rozmów, może uda się głębiej sobie spojrzeć w oczy aż po wejrzenie w duszę. Raczej nie będzie trzęsienia ziemi i nadzwyczajnych zjawisk na niebie. Będzie zwykły dzień.

Zwykły dzień jest jednak ulubionym klimatem Pana Boga, a Jego działanie przenika nasze spacery, grzybobrania, rozmowy i zwierzenia. Niezwykłe rzeczy Pan Bóg podarowuje nam właśnie w zwykłe dni.

Itinerarium

NASZE POLSKIE WOJNY DZISIEJSZE

Piątek 1 września 2017 Wojna trojańska toczyła się o piękną Helenę, była też wojna o ptasie łajno (pomiędzy Chile i Argentyną) i była z powodu przegranego meczu piłkarskiego, niedawno bo w r. 1969 (Salwador kontra Honduras). Od czasu kiedy wojna przeniosła się w formule niemal transmisji na żywo do telewizji (od pamiętnych relacji CNN z Kuwejtu – 1990), patrzymy na konflikty jak na spektakle. Chętnie obejrzymy efektowne, mocne sceny, wszystko w rękach odważnych i sprawnych operatorów kamer.

W polskiej perspektywie mamy obecnie kilka wojen. Pierwsza wytoczona uchodźcom przez władze, na razie strzelają w uchodźców filmy, artykuły i reportaże, tyrady polityków. Chodź uchodźców u nas niewielu, bombardowanie trwa codziennie. Druga wojna, polsko – polska, toczona głównie w parlamencie i mediach, judzi Polaków przeciw Polakom, przy czym mało kto chce pamiętać, że zawsze skłócenie naszego narodu na dobre wychodziło sąsiadom, skrzętnie korzystającym z polskich waśni i wojen domowych. Trzecia polska wojna, nabrzmiewająca, to wojna przeciwko Ukraińcom. Na razie Polacy wybijają im zęby lub rozbijają butelki na głowach (dziewczyn) – to przykłady z ostatnich dni w Lublinie. Wstyd mi bardzo. Mało kto też pamięta, że tę pełną pogardy wojnę z Ukraińcami rozpoczęli pięć lat temu Kuba Wojewódzki i Michał Figurski, dwóch naszych rodzimych błaznów i celebrytów, którzy – bezkarnie – pletli o wyrzucaniu na bruk Ukrainek i ewentualnym ich zgwałceniu (pisałem o tym: http://itinerarium.pl/2012/11/07/o-polsce/). Nie zdziwię się jeżeli fala agresji przeciwko Polakom obudzi się na Ukrainie, zwłaszcza, że polskie napaści w zasadzie uchodzą sprawcom na sucho.

Wojny są wszędzie tam, gdzie budzi się nienawiść przeciwko drugim, innym. Nienawiść miota na rzekomych wrogów najpierw słowa, potem butelki, pięści, wreszcie kule, pociski i bomby. Piszę te słowa w dniu 78 rocznicy wybuchu tzw. II Wojny Światowej. Piszę po to, żebyśmy wyzbywali się przez krytyczne myślenie, opanowanie, modlitwę, post, solidarność, przebaczenie i miłosierdzie wszelkiej złości, gniewu i nienawiści. Abyśmy stawali się błogosławionymi, którzy wprowadzają  pokój (Mt 5, 9).

Itinerarium