NA KOLĘDZIE Z PAPIEROSAMI Niedziela 12 stycznia 2020

No to zaczęliśmy kolędowanie, trochę alternatywnie. Nie bierzemy kopert, wręcz przeciwnie.

Rozpoczęliśmy kolędowanie w miejscach, gdzie żyją bezdomni. Nikt ich tam nie odwiedza, poza nami. Pustostany (jakiś neologizm, bo nie są to puste miejsca), zawaliska, ogródki działkowe, śmietniki.

W pierwszym śmietniku nie znajdujemy Piotra, jeszcze nie wrócił ze zbioru puszek. W baraku zajmowanym przez Olę i Piotra zastajemy krzyżyk, świecę, nakrycie stołu. Śpiewamy „Gdy się Chrystus rodzi …”, modlimy się, błogosławimy, łamiemy opłatkiem. Kopert nie bierzemy, ale za to zostawiamy słodycze i buty dla Piotra. I papierosy, całą paczkę, bo Ola pali, zwykle pety zbierane przy koszach na śmieci. Dzisiaj miała święto, zapaliła prawdziwe papierosy. Ola i Piotr chwalą się, że przepędzili ze swoich włości szczura, zżerał im ciuchy.

W zawalisku w centrum Lublina, znajdujemy Pawła, trochę pijany, zabieramy go na gorącą kolację. Tego wieczoru nie spędzi wśród śmieci.

Kolędujemy tak, bo „Syn Boży przyszedł, aby ocalić, to, co zginęło” (Mt 18,11). Słabo może, ale próbujemy Go naśladować.

Zdjęcia: Basia Cholewa i  Marysia Bujek.

Itinerarium

TA NIEZNANA RADOŚĆ Sobota 11 stycznia 2020

Boże Narodzenie to nie tylko nasze ludzkie święto, to radość całego stworzenia.

Niech się cieszy niebo i ziemia raduje;
niech szumi morze i to, co je napełnia;
niech się weselą pola i wszystko, co jest na nich,
niech się także radują wszystkie drzewa leśne (Ps 96).

Niebo, ziemia, morze, pola, drzewa leśne. Te wszystkie cuda atakujemy zaciekle aparatami i smartfonami, przez co wcale nie słyszymy i nie czujemy ich radości i wesela. Nie słyszymy ich mowy, chcemy wszystko pożreć, złapać i zabrać ze sobą. To nasz kolejny łup, z którego i tak nie mamy żadnej radości.

Do drzew leśnych najlepiej się przytulić, a polom pozwolić się wrazić w myśli i duszę. Wrazić, to znaczy pozwolić im przeniknąć do nas, nie fotografować, nie atakować wzrokiem i słuchem. Zastygnąć i pozwolić, aby one przemówiły.

W morze najlepiej się wsłuchać, odebrać jego symfonie i kantaty, tak, aby się wlało w nasze myśli i dusze.

Te morza, pola, ziemia, niebo i drzewa, całe stworzenie przeniknięte jest obecnością i radością Boga.

Itinerarium

MILIARD SIÓSTR I BRACI Piątek 10 stycznia 2020

Boże Narodzenie nauczyło mnie i uczy nadal odkrywania bliskości z ludźmi. Przecież każdy człowiek, którego spotkam dzisiaj to moja siostra i brat.

Takie mam  rodzeństwo, wielomiliardowe.

Na zdjęciu z moim bratem Hakimem z Erbilu w Kurdystanie.

Itinerarium

KOCHAM BOŻE NARODZENIE Czwartek 9 stycznia 2020

Kocham Boże Narodzenie i dlatego przypominam, że chodzi w nim o miłość i o życie wieczne. O miłość, bo z miłości Bóg dał nam swojego Syna. O życie wieczne, bo to jest nasze największe marzenie. I jeszcze raz o miłość, bo ta nasza, do Boga, ludzi i siebie samych do życia wiecznego prowadzi.

Tak też o tym napisano w Świętym Piśmie:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

 My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia,
bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. (Ew i 1 List św. Jana Apostoła)

Itinerarium

JESZCZE BOŻE NARODZENIE Środa 8 STYCZNIA 2020

Jak nie zapomnieć o Bożym Narodzeniu? O tej chwili, kiedy zaczęło się nasze zbawienie i życie wieczne?

Znam jedną receptę. Częściej spotykać się z ludźmi, szczerzej z nimi rozmawiać, bardziej słuchać i więcej zachwycać się każdą chwilą życia, zwłaszcza tą spędzoną z ludźmi.

Przecież Chrystus stał się jednym z nas i pomiędzy nami Go odnajdziemy.

Itinerarium

POWITANIE WOJNY Wtorek 7 stycznia 2020

Nie wiem jak długo poczekamy jeszcze na wojnę, która obejmie cały świat i zostanie nazwana trzecią z kolei. Na pewno jest do niej coraz bliżej. Śledzę wydarzenia na Bliskim Wschodzie, przypominają niestety początek pierwszego światowego konfliktu (1914), który rozpoczął się od zabójstwa arcyksięcia Franciszka Ferdynanda.

Od czasu zakończenia drugiej wojny, większe konflikty omijają najbogatsze rejony świata. Ostrzeżenie papieża Franciszka, że trwa trzecia wojna światowa w kawałkach jest lekceważone.

Mam wrażenie, że świat zachodni, łącznie z Polską, „dojrzał” do kolejnego światowego konfliktu. Jest nam tak dobrze, że może być już tylko gorzej. Potrzebujemy nowych emocji, mocnej dawki adrenaliny, a to daje wojna, krew, śmierć i prawdziwe dramaty. Wszystko inne już mieliśmy, wieje nudą.

Niepokoją mnie zapewnienia niektórych przedstawicieli naszych władz, obwieszczających, że Polska jest bezpieczna. W epoce globalizacji i Internetu (śmiercionośnego), takie gadki są żałosne.

Powoli witajmy się z wojną, której rezultatu nie możemy przewidzieć. Chyba, że pozwolimy Panu Bogu odmienić nasze serca przez miłość. Chociaż najczęściej takie pragnienia przychodzą jednak dopiero po zakończeniu wojny.

Itinerarium

PAN BÓG PO STRONIE UCHODŹCÓW Kazanie na Uroczystość Trzech Króli Poniedziałek 6 stycznia 2020

Kilka dni temu odwiedzałem z grupą wolontariuszy uchodźców w Białorusi, próbujących bezskutecznie wjechać do Polski. Przypomnę, choć to mało kogo dziś obchodzi, że nasz kraj (rząd) łamie podpisane Konwencje Genewskie w sprawie przyjmowania uchodźców. Budzenie lęku przed uchodźcami stało się skutecznym narzędziem zarządzania społeczeństwem. Zagrożenie ze strony rannych ofiar wojny w Syrii czy prześladowanych rodzin z Czeczenii jest żadne.

Jednocześnie przypomnę o falach polskich uchodźców, dobrze przyjmowanych na świecie po powstaniach narodowych w XIX w. czy choćby w czasie stanu wojennego. I przypomnę, że jesteśmy ponad 50 milionowym narodem, z którego prawie 38 milionów żyje w obecnych granicach państwa polskiego. I przypomnę jeszcze, że rocznie, my Polacy, wyrzucamy 9 milionów ton żywności. I jeszcze to, że jesteśmy wśród 30 najbogatszych państw świata. I dodam, że codziennie bezprawnie z granic Polski odsyłani są pukający do nas uchodźcy. Mamy dobre służby bezpieczeństwa, które na pewno zdolne są wyłowić osoby, stanowiące jakieś zagrożenie. No ale polityka ma swoje zasady.

Dziś uroczystość Trzech Króli, Objawienia Pańskiego, piękne święto, przypominające o otwartości Boga na wszystkie narody, co ładnie pokazują orszaki na ulicach naszych miast. Tymczasem w polityce rządzących wobec uchodźców obserwuję jakąś „polską wersję Ewangelii”, która wykreśla z niej słowa Chrystusa „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” (Mt 25), a za nią idzie, niestety, „polska wersja Pana Boga”. Ta wersja zakłada, że Pan Bóg jest po naszej stronie, ale po stronie uchodźców to już raczej niekoniecznie. Kwestia przyjmowania uchodźców nie jest sprawą polityki, jest sprawdzianem naszej wierności Ewangelii i ideałom solidarności (będziemy świętować 40-lecie w sierpniu 2020).

Na dołączonych zdjęciach zobaczycie jedną z rodzin czeczeńskich, nie wpuszczonych do Polski przed 3 laty, ale żyjącą obecnie na Białorusi dzięki wielkiemu wsparciu ze strony dobrych ludzi z Lublina i całej Polski. Inne zdjęcia pokazują dwie wdowy z dziećmi, bezskutecznie próbujące wjechać do Polski.

Itinerarium

KONKRETNIE O PANU BOGU Kazanie na niedzielę 5 stycznia 2020

Przypuszczam, że wielu z nas, o ile nie prawie wszyscy, ze znudzeniem słucha dzisiejszej Ewangelii, przyjmując, że jest to tekst dla znawców, biblistów i teologów, nie dla ludzi, którzy pracują, mają rodziny i kłopoty ze zdrowiem. Te ostatnie wynikają z aktywności wirusów, rozochoconych plusowymi temperaturami.

Jeden z moich znajomych – pewnie od razu go polubicie – pyta mnie czasem przed kazaniem: „Będzie konkretnie? Czy lanie wody?” Ewangelia dzisiejsza daje powód do tej drugiej formy.

Co konkretnie z niej wynika?

Po pierwsze, że Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami. Boga musimy szukać między nami i w nas.

A stąd wynikają dwie rzeczy. Pierwsza, że trzeba się spotykać i rozmawiać z ludźmi, żeby Go odkryć między nami. Druga, że trzeba sobie dać czas na odkrycie Boga. Polecam praktykę 15 minut na dobę (1%, jeden procent całej doby), na spokojne posiedzenie, w ciszy, może być przy kawie i wędrówkę do głębi siebie samego. Tam, gdzie mieszka Żywy Bóg.

Mama nadzieję, że wyszło konkretnie.

Ewangelia na dzisiaj:

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

(J 1, 1 – 14)

Itinerarium

TRZYMAĆ SIĘ DOBRA Sobota 4 stycznia 2020

Być może i Wy macie takie proste skojarzenia. Dobro i Pan Bóg. W tym sensie, że dobro jakoś podoba się Panu Boga, że jest Jego naśladowaniem, że pomaga innym ludziom i nas samych czyni szczęśliwszymi.

Warto się tego trzymać.

Itinerarium

A ŚWIATŁA CORAZ WIĘCEJ Piątek 3 stycznia 2020

Do wiosny już blisko. Poinformowały mnie o tym znajome wrony, które już wczoraj zaciekle zaczęły się bić o gniazdo  na lipie. Wrony nie są głupie, nie kłócą się bez powodu. Ptaki i w ogóle zwierzęta, są bardziej wrażliwe na światło, ludzie nie zauważyli, że od 22 grudnia trwa już szybki przyrost światła. Nam bliższy jest przyrost temperatury, na co jeszcze poczekamy.

Tymczasem, ponad dwie minuty więcej światła pobudziły już kruki, wrony, sroki i nawet sikory. Warto iść za ich intuicją. W światłości naturalnej jest coś z Bożego światła, nawet Chrystus nazwany został „Wschodzącym z wysoka Słońcem”.

Co więcej, Chrystus mówi, że my jesteśmy światłością świata. Inni mogą dzięki nam lepiej widzieć swoje drogi, poczuć się pewniej, a przede wszystkim trochę się ogrzać.

Itinerarium