LIST DO WIERNYCH WYZNANIA OPTYMISTYCZNEGO Piątek 27 marca 2020

Najpierw słowa uznania kieruję do wszystkich, którzy szyją maseczki, uszyliście już 9 000! Niezła fabryka! Maseczki trafiły jak dotąd do 19 różnych szpitali, instytutów i hospicjów, w Lublinie, Rykach, Bełżycach, Chełmie, Puławach i … Czeladzi na Śląsku (poprosili, to wysłaliśmy). Ruszyła też produkcja fartuchów medycznych. Maseczki szyją panowie i panie, a wśród nich kawalerowie, mężowie, dziadkowie, wnukowie, teściowie, wdowcy, synowie – proszę aby panie sobie tutaj zgodnie z płcią dopowiedziały.

Maseczki produkują Ukrainki, Pers, Meksykanin, Czeczenki, Polki i Polacy. Muzułmanie, katolicy, prawosławni. Niewierzący, wątpiący, poszukujący, agnostycy. Są weganie, wegetarianie i smakosze piwa. Powiedziałbym, że wszyscy jesteśmy Wyznania Solidarnościowego. I Optymistycznego.

Jak się uda jedną porcję – niewielką – wyślemy jutro do Anglii. Mirek oddał do dyspozycji kuriera pocztowego, Kordian mazdy, przyjaciele udostępnili szkołę na potrzeby krajalni, tam wolontariusze tną wytrwale słynną flizelinę na odpowiednie kawałki.

Kto nie szyje, nie kroi, nie wozi maseczek, ten modli się albo wpłaca pieniądze, albo nawet jedno i drugie. Bóg zapłać.

Jest jeszcze pan Tomek, który nie szyje i nie kroi, ale filmuje nasze dzieło i dzięki niemu to wszystko widzicie na filmach. Nie ma łatwo, bo w przygotowaniu filmików przeszkadzają mu dwa urocze szkraby, Marysia i Julia. O tym, żeby żona mu przeszkadzała, jak dotąd nie wspomniał. Tu jest jego najnowszy filmik:

Kiedy szyjecie maseczki, kroicie flizelinę, wozicie ją, wpłacacie pieniądze, odmawiacie koronki, to co robicie? Ano właśnie wspólnie odprawiamy wspaniałe rekolekcje  wielkopostne! I nawet otrzymacie odpust zupełny na ich zakończenie – terminu na razie nie znamy.

I wiosna już za oknami, niech Pan Bóg darzy Was zdrowiem i radością życia.

Ks. Mietek

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

DOBRZE JESTEM JEZUITĄ I MAM FLIZELINĘ Czwartek 26 marca 2020

Co na temat dzisiejszego patrona i jednocześnie mojego patrona myślę, wysłuchajcie w filmie. A ponieważ jesteśmy w trakcie żywiołu w naszej fabryce maseczek i fartuchów, to wiadomo, że ciągle towarzyszy nam Boży humor. I wy się pośmiejcie.

Scena pierwsza. Wykupuję u hurtownika flizelinę, prawie cały zapas. Po mnie jedzie tam znajoma, a hurtownik – „No nie ma, wykupił wszystko ten … No, od Jezusa … Jezuita!” Tak zostałem jezuitą.

Scena druga. Czytacie teksty i oglądacie filmy na stronie Itinerarium. Nie dla wszystkich to słowo jest łatwe do wypowiedzenia, a już do zapamiętania zwłaszcza. I koleżanka się pyta – „No, ty tam piszesz na tym swoim itrine … irtine … No, na tym terrarium w Internecie!” Ma rację, czasem jestem małpa.

Scena trzecia. Namawiam poważną panią pielęgniarkę, żeby kilka zdań powiedziała o nastrojach w szpitalu, ta zaś miga się i wykręca jak dżdżownica na śliskiej trawie po deszczu. Bo nieumalowana, bo męża się nie spytała o zgodę, itd. No to mówię, że się wykręca jak ci goście z Ewangelii, zaproszeni na ucztę, jeden kupił pole, drugi ożenił się i mieli wymówki, żeby na ucztę nie pójść. A pani na to: „Mietek, ja cię proszę, jest pandemia, ty mi tu z Ewangelią nie wyjeżdżaj!” No, nie wyjeżdżam Basiu, tylko głoszę.

Scena czwarta. Nadal rozdajemy posiłki bezdomnym, oczywiście dobrze zabezpieczeni. Przychodzi Maciek, o dziwo, trzeźwy, i domaga się natychmiast domu. „Maciek, jak jutro też przyjdziesz trzeźwy, to pogadamy” – mówię. A Maciek na to – „No nie? Jutro też mam być trzeźwy? Ksiądz to za dużo wymaga od bezdomnych!” Prawie mnie przekonał.

Scena piąta. Wchodzę wczoraj wieczorem z Kordianem do sklepu naprzeciwko jadłodajni dla bezdomnych, odziani jesteśmy w te śmieszne kitle (patrz film). Sprzedawczyni nie ma, tylko słychać na zapleczu dźwięk tłuczonych butelek.  Wreszcie wychodzi i wyraźnie przestraszona szybciutko nas obsługuje, nawet fachowo doradza co ma świeżego a co z ubiegłego roku. Dzisiaj wieczorem posłaliśmy do tego samego sklepu Kornelię i Martę, też w kitlach na uzupełnienie braków w konserwach. Za ladą ta sama pani – „O, wy jesteście z tej jadłodajni naprzeciwko? Jak dobrze! Bo wczoraj to mało nie umarłam. Wieczorem przyszedł podpity gość i mówi, że jest na kwarantannie. To ja mu na to, że czym prędzej wyszedł (w oryginale sp……!). Poszedł, ja zaraz na 112, przyjechała policja wzięli nagranie z monitoringu i powiedzieli, że będą gościa szukać. Pół godziny potem, na zapleczu biorę piwo, żeby wynieść na sklep, patrzę w kamerę i widzę dwóch panów w białych kitlach, jak wchodzą do sklepu!  O Boże! (w oryginale trochę mocniej). Wezmą mnie na kwarantannę za tego idiotę! I bach, trzy piwa poleciały na podłogę, taka strata!” No szkoda mi  się zrobiło pani Jadzi, poszedłem po Patrolu, zapłaciłem za 6 piw, wziąłem 3.

Scena szósta. Hurtownik od flizeliny, mówi, że ma jeszcze 3 ukryte bele tejże tkaniny, ale mi nie da, bo już obiecał Kołu Gospodyń Wiejskich w swojej rodzinnej miejscowości, konkretnie pani Zofii Sikorze. Coś mi świta, przecież 3 dni temu zawieźliśmy Sikorze belę! Dzwonię do Sikory, a ta – „A wie ksiądz, ja to w hurtowni zabezpieczyłam 3 bele flizeliny dla księdza …” Brawo Zosia, uszyłaś z Kołem już ponad 500 maseczek. O chyba już  okupacja czy jak?

Scena siódma czyli ostatnia. Dzwoni kilka osób z pytaniem, czy możemy im przywieźć żywność z jakiejś hurtowni, bo przyznano im ją w opiece społecznej. Tylko najpierw musimy pojechać do osoby zainteresowanej i wziąć pisemne oświadczenie, że wolontariusze mogą być kurierami. Z tymi papierami mamy jechać do hurtowni, pokazać bumagi, odebrać makarony i serdelki i odwieźć zainteresowanym. To ja za telefon i dzwonię  do Opieki Społecznej – „Czy nie prościej będzie, jak państwo wyślą listę uprawnionych do hurtowni, a my na podstawie tej listy rozwieziemy serdelki uprawnionym osobom? Będzie o połowę mniej jeżdżenia!” I słyszę, czego zresztą się spodziewałem – „Może i prościej, ale przepisy nie pozwalają!” Już miałem powiedzieć tej Pomocy, żeby sobie te przepisy wsadziła w nos, ale zaraz uświadomiłem sobie, że trzeba tu większej dziury, a przecież nie mogę poważnej instytucji mówić, żeby sobie wsadziła przepisy w d….

I tak oto, oprócz Fabryki Maseczek Higienicznych i Fartuchów Ochronnych, powstała Fabryka Bożego Humoru! Sursum Corda, siostry i bracia!

Ks. Mietek

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

RAZEM NA WIRUSA! Środa 25 marca 2020

Takiej pandemii nie było w historii naszej cywilizacji, owszem dawniej dżumy, tyfusy i cholery dziesiątkowały setki tysięcy osób, ale raczej lokalnie. Ruchliwość ludzka była bardzo ograniczona – przypomnę tylko, że pociągi, samochody i samoloty to nowinki ledwo stuletnie.

Nie mamy zatem doświadczenia, jak sobie radzić w takich sytuacjach jak obecna. Władze postępują intuicyjnie, nerwowo, czasem chaotycznie, co nie jest dziwne, zwłaszcza, że przy okazji toczą walkę o swoje cele, które wcale nie są tożsame z dobrem ludzi. Piszę to o wszystkich rządach i partiach  zmagających się z wirusem i jednocześnie dążących do utrzymania – lub przejęcia – władzy. Do tego dochodzą kwestie interesów, czyli pieniędzy.

Nie miało żadnego wojskowego sensu zrzucanie w sierpniu 1945 r. bomb atomowych na Nagasaki i Hiroszimę, wojna była wygrana dla Amerykanów. Jednak, pokazanie światu, że dysponuje się nową i ogromnie śmiercionośną bronią, już miało sens – „Zobaczcie, co możemy wam zrobić!”. Poza tym za wielkie pieniądze można było sprzedać atomowy patent innym państwom, co zresztą się stało. A, że przy okazji zginęło ponad 150 000 ludzi? Cóż, na  świecie żyło wtedy jeszcze kilka miliardów. W sumie Amerykanie zrobili dobry interes.

Co mamy robić teraz? Nie jestem tak mądry, żeby podać panaceum. Wiem jednak, że powinniśmy starać się bardziej sobie ufać, zaprzestać plotkowania, życzliwiej na siebie patrzeć, bardziej się wsłuchiwać w siebie nawzajem, hamować język i pustosłowie, szybciej współdziałać i przed wszystkim na nowo pokochać. Być razem, tak jak nasi wolontariusze, z Polski, Ukrainy, Iranu, Meksyku i Czeczenii.

Ks. Mietek

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

MIŁOŚĆ DO 100 STOPNI Wtorek 24 marca 2020

Tak, rozdaliśmy już kilka tysięcy maseczek higienicznych, robimy wraz ze 120 krawcowymi i krawcami kolejne. I pieczemy ciasta dla pielęgniarek i lekarzy. I już wymyślamy nowe gesty solidarności.

To wszystko zobaczycie na filmach. A ja chcę podać tutaj najlepszy przepis na walkę z wirusem, ewangeliczny.

Bardzo Was proszę, nie zwlekajcie z miłością. I w czynach i słowach.

Kochajmy szybciej, prościej, mocniej i przed wszystkim goręcej. Letnie temperatury to klimaty obce Panu Jezusowi – „Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.” (Ap 3,15).

Jedni drugich gorąco pokochajmy – „Jedni drugich gorąco czystym sercem umiłujcie” (1 P 1,22).

Temperaturę miłości podwyższamy do wrzenia, do 100 stopni. Po Bożemu.

Ks. Mietek

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki

Użyteczne telefony – 81 5324545 – ciasta

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

BOGU DZIĘKI SOLIDARNOŚĆ WRACA Poniedziałek 23 marca 2020

Fabryka maseczek pracowała i w niedzielę. Jak mawiał mój pierwszy proboszcz (zresztą o pięknym i rzadkim nazwisku – Chamski Ludwik – można sprawdzić w Internecie), że w czasie żniw zagrożonych niepogodą po sumie trzeba iść i zebrać żyto.

Krawcowych i krawców mamy już ponad setkę, do listy miejsc, w których szyte są maseczki doszedł Krzczonów, Krzesimów, Franciszków i Skawinek. Maseczki dotrą jutro do następnych szpitali. Nawet jak będziemy mieli 200 szyjących, to będzie jeszcze mało. Więc, kto umie i chce, zapraszamy.

A od jutra – dzięki pomysłowi kolejnej Basi, z Radawca – dowozimy ciasta dla pielęgniarek i lekarzy. Jak ktoś umie piec, zapraszamy.

Solidarność wraca! Bogu dzięki!

Oglądajcie tutaj:

Ks. Mietek

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki

Użyteczne telefony – 81 5324545 – ciasta

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

NA RYBY PANOWIE I PANIE! Kazanie na IV Niedzielę Wielkiego Postu 22 marca 2020

Zgodnie z Bożym Słowem, idę dziś na ryby, nad wody, gdzie mogę odpocząć. Ja z wędką, jasne, że złowione wzdręgi, pstrągi i okonie fotografuję i puszczam z powrotem do Bugu, Wieprza, Tyśmienicy, Parsęty, Regi i Bystrzycy.

Pamiętam, aby Dzień Święty święcić. Uwielbiać Dobrego Boga nad rzeką, w zagajnikach i przy dobrej książce. I czarnej kawie.

I jeszcze ten super inteligentny niewidomy z Ewangelii, kasujący zarozumiałych faryzeuszy! I Jezus, który może każdego z nas i ze wszystkiego uzdrowić!

Pozwolę sobie dołączyć dzisiaj i w najbliższe dni appendix muzyczny. Pięć lat temu nagrałem dla radia Er („Ewangeliczna Radość”) długą serię pt. „Muzyka i Życie”. Może się Wam spodoba, przestrzegam, że będą to „suchary”, czyli muzyka 1960 – 1990.

Odsyłam link do wstawionej aucyji.
https://soundcloud.com/tomasz-jurowicz-191354397/audycja-ks-mietka-puzewicza-1-pod-buda

Radości i nadziei dla  Wszystkich Was!

1 Pan jest moim pasterzem, 
  niczego mi nie braknie, *
2 pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
  Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
3 orzeźwia moją duszę.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia.

Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».

To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc.

A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem».

Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?»

On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem».

Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę».

Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok».

Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie».

Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?»

Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi».

Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić».

Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz.

Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.

A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».

(J 9, 1 – 49)

Itinerarium

WSZYSTKIE KRAWCOWE NA 10 PIĘTRZE! W ŚWIDNIKU. Relacja z fabryki maseczek

Nie wiem czy ktoś potrafi wyjaśnić dlaczego wszystkie krawcowe szyjące maseczki w Świdniku, mieszkają na ostatnim piętrze. Tak twierdzi Bartek, który rozwozi materiały do szycia i potem zbiera po całym powiecie maseczki.

Na dzień dzisiejszych zatrudniamy w naszej fabryce 89 osób szyjących, bo nie wszyscy są krawcami czy krawcowymi, jedna z pań jest np. sekretarką przy naszym synodzie diecezjalnym. Na liście mamy 4 panów, z tym, że jeden, Krzysztof (który zresztą winien jest mi już 90 zł z powodu popełnianych błędów językowych), na pewno sam nie szyje, ale zmusza do tego swoją żonę.  Pan Tadeusz, tata Marty, ma chyba 85 lat i z tego, co wiem, uszył jak dotąd najwięcej maseczek, razem z żoną.

Szyjący mieszkają w Świdniku, Łęcznej, Abramowicach Prywatnych, Polanówce, Lubartowie, Kol. Pliszczyn, Jastkowie, Bełżycach, Górecku Starym, Piaskach, Poniatowej, Zaraszowie, Wilczopolu, Pszczelej Woli, Jakubowicach, Turce i Lublinie. Zupełnie nie wiem, czemu na tej liście nie ma nikogo z Garbowa czy Kurowa. Ktoś wie?
Wszyscy szyją za darmo, a nawet sami dopłacają, jeżdżąc swoim samochodami, normalnie jak 40 lat temu, w lipcu i sierpniu w czasie tamtej (dziś śmiertelnie chorej) Solidarności. Ale ta nasza marcowa (i pewnie kwietniowa) jest niezwykła i piękna. Tamta sprzed 40 lat pokonała „czerwoną zarazę”, ta nasza walczy z chińską.

Maseczki trafiły już do dwóch szpitali i hospicjum Dobrego Samarytanina. Szyliśmy też dzisiaj i będziemy szyć jutro.

Na stanowisku krajalniczym codziennie staje kilkanaścioro wolontariuszy, ale chętnie przyjmiemy jeszcze chętnych – zdrowych, silnych i mało mówiących.

Tysiąc podziękowań dla wszystkich z Nowej Solidarności.

Ks. Mietek


https://vimeo.com/user9474399/review/399477890/489efa9598

Użyteczne telefony – 81 5342652 – maseczki

TELEFONICZNE WSPARCIE PSYCHOLOGICZNE

663 551 680

Użyteczne konto:

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

NO TO RADOŚCI ŻYCIA DLA WAS Sobota 21 marca 2020

No to mamy Wielki Post! I mamy znakomitego
rekolekcjonistę, wirusa, który skłania do myślenia o Panu Bogu,
sensie życia, wieczności i innych ważnych sprawach. I mamy
ludzi bezdomnych. Trochę o nich dzisiaj, bo zaczyna się hejt, że
brudni i będą przenosić wirusa. Z moich doświadczeń, ponad
dwudziestu lat służby takim osobom, wynika, że owszem
świerzb się ich czepia. Ale na inne wirusy są zaimpregnowani
alkoholem, dość skutecznie. To żartem nieco.
Pięknie pozdrawiam i dziękuję wszystkim z Was, którzy
walczą z wirusem, szyjąc maseczki, wspierając finansami,
westchnieniami i na inne sposoby.
No ale życie jest bardzo piękne i warto być sobą. Jestem
człowiekiem słowa, ale na czas kryzysu, będziemy mówić
obrazami. Radości życia dla Was wszystkich!
Polecam filmik i proszę o udostępnianie.

Chcesz się dołączyć do pomocy? Zadzwoń – 81 5342652

Potrzebujesz pomocy? Chętnie Cię wysłuchamy – 663 551 680

Datki można wpłacać na konto:
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu
ul. Jezuicka 4
20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Itinerarium

SOLIDARNA FLIZOLINA JEDZIE DO SZPITALI Piątek 20 marca 2020

No to mamy Wielki Post! Wielkiego wirusa też mamy, ale jeszcze większą solidarność! Dziękuję, że za wirusa wzięły się aż 33 krawcowe z Lublina i okolic. Jesteście świetne! Maseczki szyją się szybko! Już dziś – piątek 20 marca – pojadą do pierwszego szpitala. A potem do następnych.

Jeszcze szukamy chętnych mistrzów igły, bo mamy zamówienie na 200 fartuchów ze słynnej już flizeliny albo flizoliny. Mamy jej trochę, wystarczy na chyba 50 000 maseczek dla lekarzy, pielęgniarek i chorych w szpitalach.

Bardzo dziękuję wolontariuszom dzisiaj za pracę, samochody, czas. I tym z Was, którzy podzielili się swoim groszem. I tym, którzy się modlili albo chociaż dobrze pomyśleli o naszym dziele i o ludziach, których wredny wirus na różne sposoby się czepia.

Macie teraz do obejrzenia 7 minut filmu – dziękuję panu Tomkowi z Laser City Lublin za świetną  robotę – proszę zobaczyć jak to robimy w Lublinie.

Rodzinę przepraszam za wygląd, do fryzjera pójdę po wirusie.

Oczywiście, proszę udostępniajcie, dawajcie swoje pomysły.

Itinerarium

BOŻE ŚWIĘTY FLIZOLINA! Czwartek 19 marca 2020

No to mamy Wielki Post. I flizelinę też mamy. Do dzisiaj myślałem, że zorganizowanie nielegalnej fabryki w Polsce jest trudne. Ale gdzie tam, jest to łatwe.

Rano dzwoni do mnie Basia, koleżanka pielęgniarka i alarmuje, że w szpitalach w Lublinie oraz w B. i R. brakuje maseczek jednorazowych, dla personelu i dla chorych. Ja akurat zacząłem odmawiać trzecią tajemnicę chwalebną różańca, Zesłanie Ducha Świętego, z Duchem Świętym od lat się staram przyjaźnić. Czemu nie ma maseczek dla lekarzy i pielęgniarek? Nie ma i tyle, a w szpitalach usłyszeli, że muszą sobie sami radzić.

No to, mówię Basi, zrobimy fabrykę maseczek. Basia dała mi telefon do Kasi i Ani, to oddziałowe w szpitalach, powiedziały co i jak trzeba szyć. Zatem wziąłem się za organizowanie fabryki maseczek. Nie wiem, jak to zrobi Pola w Dygowie, Leszek w Sączu, Julia w Tbilisi czy Karolina w Puławach. My w Lublinie zrobiliśmy to tak.

Wujek G wskazał, że jedna hurtownia w Lublinie ma flizelinę, to pojechałem, zakupiłem za pożyczone pieniądze przeszło 30 bel tego materiału, trzy razy uczyłem się samej nazwy. W dogmatach jestem biegły, w materiałach kompletny osioł.

Potem porozmawiałem z moimi czterema koleżankami z Centrum Wolontariatu. Ta najbardziej rozmowna w dwie godziny znalazła 12 krawcowych, niżej o nich coś napiszę, bo to kobiety, które przejdą do historii, są wśród nich cztery uchodźczynie z Czeczenii. Ta mniej rozmowna, ale za to bardzo szybko mówiąca, skłoniła męża, żeby pojechał  z nią do pielęgniarek, które same szyją maseczki (gdyby koleżanka jechała samodzielnie, to jeszcze byłaby na rogatkach Lublina).

 Pielęgniarki szyją wtedy, gdy akurat nie pracują na oddziałach. Boją się o siebie i swoje rodziny, choć nie muszą, to szyją, dzielne dziewczyny. Dały wzór szycia. Potem trzecia i czwarta koleżanka z Wolontariatu kroiły na kawałki tę flizolinę, aby w czwartek rano ruszyła nielegalna fabryka maseczek. W zaprzyjaźnionej szkole w Lublinie, dzięki Piotrek. Jedna z koleżanek, ruszyła z robotą już dzisiaj, w środę, wykorzystała fakt, że mąż wcześniej zasnął i chrapał. Spryciara!

Prawdopodobnie zdołamy uszyć jakieś 30 tysięcy maseczek, może więcej.

         A teraz wielkie trzy prośby do Was. Pierwsza – szukamy krawcowych i krawców (81 5342652), gotowych gratisowo szyć maseczki. Flizolinę i nici dowozimy, bo mamy. Po drugie, proszę ten wpis rozklejać, bo mistrzowie igły niech będą z Lublina i Świdnika, dalej nie pojedziemy. Po trzecie, muszę jakoś oddać te pożyczone pieniądze, na razie dwanaście (12) tysięcy złotych, może ktoś z Was pomoże. Już dziękuję. I nie ma mowy, żeby tu pisać komentarze polityczne, w obliczu epidemii, politykę mamy w d…, czyli w dalekim poważaniu.

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

ul. Jezuicka 4

20-113 Lublin

64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

Z dopiskiem: darowizna na cele statutowe – maski.

Proszę też spojrzeć na profil Centrum Wolontariatu, tam jest trochę więcej szczegółów.

JESTEM – ROZUMIEM – WSPIERAMFLIZELINA KONTRA WIRUSW obliczu zagrożenia epidemicznego wolontariusze z Centrum…

Opublikowany przez Centrum Wolontariatu w Lublinie Środa, 18 marca 2020

I na koniec, pamiętam jak w Ełku, 21 lat temu, św. Jan Paweł II uczył nas: „Wciąż jesteśmy wzywani. Każdy na inny sposób. Na różnych miejscach bowiem cierpi człowiek i woła o człowieka. Potrzebuje jego obecności, jego pomocy. Jakże ważna jest ta obecność ludzkiego serca i ludzkiej solidarności”.

W naszej nielegalnej fabryce pracują obecnie: Kasia – matka dwóch synów, Basia – pracuje w księgowości, Lida-uchodźczyni z Czeczenii, matka wychowująca samotnie czterech synów, Elina- uchodźczyni z Czeczenii , matka czwórki dzieci, Mata, Czeczenka – 14-letnia  córka Eliny, Aiszat – uchodźczyni z Czeczenii, Aneta (ta od chrapiącego męża)-pracownik Centrum Wolontariatu, wolontariuszka Gorącego Patrolu, matka dwójki dzieci, Maria – matka, babcia, Danuta- pracownik biurowy, matka dwójki dzieci, Anna i Nadia – nie potrafię nic o nich powiedzieć, bo to znajome znajomych i Joanna – matka dwóch córek.

Na zdjęciach – bela z flizoliną, cięcie na kawałki i pierwsze stanowisko w fabryce.

Itinerarium