WRACAJMY DO LUDZI

Kazanie na 16 Niedzielę Zwykłą 18 lipca 2021

Dobrze, jeździmy na urlopy, wczasy, niekiedy daleko w egzotyczne strony. W Ewangelii Chrystus zachęca – „Pójdźcie osobno i wypocznijcie nieco!” Warto poszukać znanej z piosenki gruszy, nawet w sąsiedniej wsi, aby odpocząć.

Odpocząć po to, aby tym chętniej wrócić do ludzi. Bardzo nas potrzebują i czekają na nas. Spodziewają się naszej miłości, zrozumienia i przygarnięcia, zlitowania.

Może po to odchodzimy od ludzi, aby lepiej widzieć ich samotność, cierpienie i czym prędzej wrócić z odnowioną miłością.

Ewangelia

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.

Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

(Mk 6, 30 – 34)

Itinerarium

MATKA BOŻA NA MANIFESTACJACH

Sobota 17 lipca 2021

Jeszcze raz o Kubie. O Kubie i Matce Bożej, tamtejszej z El Cobre. Cofnijmy się nieco w czasie. W r. 1969 Fidel Castro znosi Boże Narodzenie, a bodajże w 1975 ogłasza, że Kuba stała się państwem ateistycznym. To pociągnęło za sobą zamykanie świątyń, likwidację struktur kościelnych i ostre represje za jakiekolwiek oznaki wiary (np. krzyżyki czy medaliki). Sytuacja trochę się zmieniła wraz z wizytą Jana Pawła II na Wyspie (1998), przywrócono niektóre święta religijne, otwarto seminaria duchowne, do części kościołów wróciła liturgia.

Podczas niedawnych demonstracji przeciwko władzy komunistycznej pojawiła się zupełnie nowa jakość. W kilku miejscach protestujący nieśli wizerunek Matki Bożej Miłosierdzia, uznawanej za patronkę narodu. Jej sanktuarium znajduje się na wschodzie kraju w El Cobre, w pobliżu Santiago de Cuba. Jedną z manifestujących grup ks. Castor Alvarez pobłogosławił figurką, trafił za to do więzienia.

Wydaje się, że pomimo wielu lat prób niszczenia chrześcijaństwa, Kubańczycy zachowali wiarę w bliskość i pomoc Matki Bożej, swojej „La Cachita”, co my Polacy doskonale znamy z własnej historii. Trudno powiedzieć obecnie czy zryw ku wolności  powiedzie się Kubańczykom, zachęcam jednak, aby ich wesprzeć. Dzisiaj, w maryjną sobotę, niech pofruną do naszych sióstr i braci na Wyspie solidarnościowe zdrowaśki. Dziękuję.

Itinerarium

DLACZEGO MNIE BIJESZ

Piątek 16 lipca 2021

Na filmie z  protestów w Hawanie widzę jak kilku barczystych seguridad (siły bezpieczeństwa) dogania i maltretuje młodego chłopaka, uczestnika demonstracji. Na innym dopadają nastolatka, biją go i ciągną do furgonetki. Przechodnie krzyczą: „Zostawcie go! To przecież dziecko!” Nic nie pomaga. Może uda Wam się obejrzeć film tutaj: https://www.periodicocubano.com/boinas-negra-dejan-golpean-y-dejan-inconsciente-a-joven-durante-manifestaciones/

Kilka miesięcy temu rozmawiałem z Białorusinem, który uciekł ze swojego kraju i próbuje na nowo układać sobie życie z rodziną w Lublinie. Na razie chodzi na rehabilitację kręgosłupa, przetrąconego przez tamtejsze służby bezpieczeństwa.

Przypomniałem sobie także, jak oberwałem kilka razy zomowską pałką przed wielu laty, a przecież tylko protestowałem z innymi na ulicach, tylko krzyczeliśmy „Precz z komuną!”

Niewinni ludzie są bici, maltretowani. Tylko za to, że inaczej myślą, mówią niewygodne dla władzy słowa lub robią coś po swojemu.

Jest piątek. Prawie dwa tysiące lat temu przed jerozolimskim sądem staje Jezus z Nazaretu. Obrywa po twarzy od strażnika za to, że wypowiedział słowa, które nie podobają się arcykapłanom. Jezus pyta: „Dlaczego mnie bijesz?” Nie dostaje odpowiedzi. Kilka godzin później umiera na krzyżu.

Każde niewinne cierpienie ma sens. Nie rozumiem tego, sprzeciwiam się jękom młodego Kubańczyka, bólowi kręgosłupa u Białorusina. Wierzę jednak, że na końcu tych złych rzeczy jest wielka tajemnica zbawienia i szczęśliwego życia wiecznego.

Itinerarium

RAZ TACZKĄ RAZ PARAGRAFEM

Czwartek 15 lipca 2021

Czytacie teraz wpis o młodym i bardzo odważnym człowieku. Mam przywilej znać go od wielu lat, podobnie jak całe lubelskie środowisko wolontariatu. Jest Kubańczykiem i ma na imię Eloy.

Na Wyspie trwają represje wobec protestujących, według nieoficjalnych informacji do więzień mogło trafić nawet 5 tysięcy uczestników niedzielnych demonstracji. Na razie podejmowane są nieśmiałe próby ich obrony. Ale bardzo śmiałą podjął właśnie Eloy.

Jest adwokatem i zaoferował pomoc, łącznie z konkretnymi dokumentami, jak rodziny i krewni aresztowanych mogą domagać się od władz informacji o miejscu ich przetrzymywania. Wykorzystał do tego możliwości istniejące w kubańskim prawie. To przypomniało mi sytuacje z lat 70-tych i 80-tych ub. wieku w Polsce, kiedy odważni adwokaci bronili opozycjonistów i prześladowanych robotników. Patent Eloya nosi nazwę „habeas corpus” i zmusza władze do pisemnej odpowiedzi oraz uzasadnienia powodu zatrzymania (aresztowania).

Eloy kilkukrotnie mógł opuścić Kubę, jak zrobiło to wielu jego rodaków, pozostał i teraz za pomocą narzędzia prawnego służy rodzinom aresztowanych. Jest od kilkunastu lat związany ze środowiskiem lubelskiego wolontariatu, my odwiedzaliśmy go na Wyspie, on przylatywał do Polski i Lublina na nasze zaproszenie. Wzorując się na naszych pomysłach zorganizował w rodzinnym Cienfuegos pomoc dla najuboższych, a jego hitowym (dla nas!) pomysłem było rozwożenie żywności potrzebującym na … taczce. Na taczce bo innym środkiem transportu nie dysponował.

Podsyłam link od inicjatywy Eloya

https://www.facebook.com/photo?fbid=1468094310215112&set=gm.809357819971566

Podsyłam, abyście zalajkowali, polubili, może rozkleili. Przypuszczam, że pomysł Eloya nie spodoba się władzom kubańskim, choć jest całkiem zgodny z obowiązującym tam systemem prawnym. Mam nadzieję, że nie spotkają go jakieś surowe konsekwencje. Choć kto wie, bo prowadzi także niezależną witrynę medialną https://www.facebook.com/eltoquecom  („Dotyk”).

I na koniec ważne przesłanie. Diabeł, który nie jest głupi zawsze podsuwa nam pod nos strach. Strach przed władzą, przed prześladowaniem, przed opiniami ludzkimi („Co powiedzą o mnie!”), przed ryzykiem, przed jakąś możliwą (lub tylko wyobrażoną) stratą, przed izolacją i przed tysiącem innych rzeczy.

W Ewangelii często pada zachęta: „Nie bójcie się!” Ta zachęta jest ważna dla Kubańczyków ale i dla każdego z nas. Ileż pięknych i dobrych rzeczy zrobilibyśmy, gdyby nie te diabelskie strachy, które nas paraliżują. Nie bójcie się siostry i bracia!

Itinerarium

LIBERTAD DLA KUBY I DLA NAS

Środa 14 lipca 2021

Obserwuję zryw Kubańczyków i po raz pierwszy od lat słyszę skandowane „Libertad! Libertad!”, czyli Wolność! Są jeszcze ludzie, całe narody, które najbardziej pragną wolności, wolności wyrażania słowa, podejmowania decyzji, zrzeszania się i działania. Przez to mogą czuć się w pełni ludźmi, a nie kółeczkami w maszynie systemu.

Komunizm dla nas Polaków, to już tylko złe wspomnienie. Możemy współczuć Kubańczykom (i Chińczykom czy Koreańczykom), że dopada ich nieszczęście szalonej ideologii, którą próbuje się wcielać w życie. Jednym z ideologicznych efektów gospodarczych na Kubie jest brak cukru, mimo, że przez stulecia produkowano tam znakomity trzcinowy słodzik.

Staram się szanować i pielęgnować swoją wolność, bo wiem, że ja i każdy z nas jest celem nowych ideologii, które za cenę łatwości i wygody próbują nas znowu zniewolić. Ideologia konsumpcjonizmu, ciągłego kupowania, jedzenia, wczasowania (lenistwa) prawie zawładnęła naszymi myślami i pragnieniami. Nie jesteśmy wcale w lepszej sytuacji niźli Kubańczycy, różnią nas jedynie ideologie zagrażające wolnościom.

Nadzieja jednak jest, bo wszędzie tam – na Kubie i w Polsce i gdziekolwiek indziej – gdzie człowiek o wolności myśli, o wolność krzyczy i walczy, wszędzie tam działa Chrystus, wyzwoliciel ludzi i narodów.

Itinerarium

ZACZYNA SIĘ DRUGA REWOLUCJA NA KUBIE

Wtorek 13 lipca 2021

Na Kubie zawrzało, zmęczeni i zniewoleni ludzie wyszli wczoraj na ulice wielu miast. Takich demonstracji przeciwko komunistycznemu reżimowi nie było tam od początku rewolucji (1959). Wszystko zaczęło się od spontanicznego marszu niezadowolenia w miasteczku San Antonio de los Banos w pobliżu Hawany. Dzięki Internetowi – teraz już bardzo blokowanemu przez władze – wieści rozeszły się szybko i spowodowały protesty w kilkunastu innych miastach, łącznie ze stolicą.

Kubańczycy protestują ponieważ są coraz bardziej głodni, odczuwany jest brak lekarstw, głównie wiarygodnych szczepionek przeciw wirusowi (rząd wymyślił własną, w którą nikt nie wierzy), brak prądu jest poza większymi miastami powszechny. Manifestanci domagają się zmian, ale krzyczą „Wolność!” i „Precz z reżimem!” Bardzo przypominają te sceny sytuację z Białorusi, rok temu. Na razie – kiedy piszę ten tekst – nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych choć na ulicach kubańskich miast są policjanci i wojsko.

To druga, po Białorusi, „rewolucja covidowa”, pandemia wyzwala skrywane marzenia i nadzieje.

Mam na Kubie kilku mądrych i zaangażowanych w sprawy swojego narodu przyjaciół i znajomych, wiem, że włączyli się w protesty. Podziwiam – pisałem o tym np. tutaj – http://itinerarium.pl/2013/12/22/bez-kobiet-bog-sie-nie-rodzi/ – Damy w Bieli, które od 1994 r. walczą o swoich mężów, synów, braci i ojców.

We wtorek, 13 lipca po 14:00, zapraszam do słuchania naszego wolontariackiego radia www.noweradio.pl i specjalnego programu dedykowanego sytuacji na Wyspie. Wtedy zaprosimy Was również do włączenia się w akcję poparcia dla Kubańczyków.

Wiem, jest lipiec, urlopy, wyjazdy. Pamiętam jednak, że 41 lat temu, kiedy zaprotestowali robotnicy w Świdniku (a potem w Lublinie, Gdańsku i całej Polsce) też był straszny upał, nawet wody w ulicznych saturatorach brakowało. W ważnych chwilach należy jednak być po właściwej stronie historii.

Na zdjęciu: Damy w Bieli protestujące w Hawanie. Rozmowa z odważną szefową ruchu jutro po 14:00 na www.noweradio.pl  

Itinerarium

A POLSKA KIEDY MISTRZEM  ŚWIATA?

Poniedziałek 12 lipca 2021

Pół świata oglądało piłkarskie Euro. Poza wszystkimi innymi aspektami, było to wielkie święto narodów europejskich. W rozgrywkach klubowych Polacy występują np. w drużynach niemieckich (Lewandowski) a Włosi we francuskich (np. najlepszy zawodnik Euro, bramkarz Donnarumma).

Tym razem mieliśmy święto narodów, no może akurat naród polski nie świętował, choć z tego co wiem sympatie rodaków były podzielone w finale między miłośników angielskich pracodawców na Wyspach i uroczych z natury smakoszy makaronów. Słabo wypadliśmy w kwestii wiary, bo takie małe nacje jak Szwajcarzy, Węgrzy czy Walijczycy mieli jej więcej, przy znacznie z pozoru słabszych zawodnikach.

Mnie ogromnie cieszą takie turnieje, bo ludzie – zawodnicy i kibice – przypominają sobie słowa hymnów (i historii swoich narodów) i kolory barw narodowych, jakoś tam się jednoczą. Jedne narody przeżywają zbiorową radość, inne smutek (np. Polacy). Piękne jest to, że budzi się na nowo świadomość narodowa. W świecie, który próbuje sprowadzić nas wszystkich do roli klientów, którzy powinni przede wszystkim kupować, powstaje nagle inna jakość, głębokie poczucie tożsamości narodowej. I powstaje radość, że ktoś jest Włochem, ktoś inny Anglikiem a my Polakami.

Narody nie są przypadkiem, są Bożym zamysłem, w psalmach znajdziemy wezwanie, aby „wszystkie narody chwaliły Boga”, każdy oczywiście po swojemu, swoim językiem, kulturą i osobnym hymnem.

Kolejne święto narodów to przyszłoroczny Mundial, wtedy narody z całego świata będą walczyć o zwycięstwo. Będzie bardzo kolorowo i radośnie. No nie wiem tylko, czy nie zabraknie tam polskiego hymnu, bo na razie w eliminacjach do tegoż Mundialu idzie nam kiepsko. Na wielką polską radość sportową chyba jeszcze trochę cierpliwie poczekajmy.

Itinerarium

OD STÓP NASZYCH TA EWANGELIA ZALEŻY

Kazanie na 15 Niedzielę Zwykłą 11 lipca 2021

Wczoraj najpierw jeździłem a potem chodziłem do pięciu moich braci bezdomnych, nic wielkiego. Zaniosłem im wodę do picia, niegazowaną, nic wielkiego, drobna rzecz. Drobna, ale potrzebna, bo straszny żar, a oni siedząc na ławkach czy schodach szczególnie narażeni są na odwodnienie. To naprawdę nic wielkiego, ta woda, niegazowana. Jednemu z braci opatrzyłem  schorowaną nogę, na zdjęciu.

No tak, Pan Jezus posłał dwunastu swoich apostołów, „Idźcie!” Nie żeby mieli czekać, aż ktoś do nich przyjdzie, sami mieli iść. I poszli, roznieśli Ewangelię i prawo miłości po całym świecie. Poszli, a po nich inni, w którymś pokoleniu Idących przynieśli wiarę mnie i wam.

I co dalej? Myślę, że losy Ewangelii i wiary zależą od naszych stóp. Będzie źle, kiedy będziemy siedzieć, leżeć i stać. Będzie lepiej jeśli pójdziemy. Do dziadków z gotowością słuchania, do sąsiadów z dobrym słowem, do więźniów z uśmiechem – już od miesiąca możliwe są widzenia w zakładach karnych, przez pleksi, ale to już coś.

Bardzo wielu ludzi czeka na nas, abyśmy w sobie samych zanieśli im Ewangelię. W starej pieśni Edwarda Stachury jest taka przestroga: „Od stania w miejscu niejeden już zginął, Niejeden zginął już kwiat!”

Ewangelia na dziś:

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!»

I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!»

Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

(Mt 6,7 – 13)

Itinerarium

KIEDY BĘDZIE MNIEJ WYPADKÓW NA POLSKICH DROGACH

Sobota 10 lipca 2021

Polską wstrząsnął niedawno tragiczny wypadek w Stalowej Woli. Pijany kierowca doprowadził do zderzenia z innym samochodem, wskutek czego zginęło małżeństwo osierocając troje dzieci. To zdarzenie spowodowało lawinę deklaracji polityków, domagających się bardziej surowych kar dla nietrzeźwych kierowców, łącznie z konfiskatą ich samochodów i podwyższeniem składek ubezpieczenia. Przypuszczam, że licytacja kar dopiero nabierze rozpędu.

Oczywiście głośne wypadki powodują natychmiastowe reakcje rządzących. Natychmiastowe i z reguły nieprzemyślane oraz błędne. Podniesienie i rozszerzenie zasięgu kar jest efektowne, bo opinia publiczna powie, że rządzący nareszcie coś robią. Tak, robią coś, co jest nieskuteczne i bardzo drogie.

Nieskuteczne, bo karanie nie zmieni sytuacji, natomiast zmienia ją wychowanie i edukacja. To wiemy wszyscy, którzy pracujemy z ludźmi. Wychowanie i edukacja to jednak procesy rozciągnięte na lata, żmudne, cierpliwe i nie dające natychmiastowych efektów.

Drogie, bo za wysokie kary dla nietrzeźwych kierowców zapłacimy my wszyscy. Jeżeli taki kierowca otrzyma wyrok więzienia, to za każdy miesiąc spędzony za kratkami zapłacimy trzy tysiące dwieście złotych (tyle wynosi koszt miesięcznego utrzymania więźnia w Polsce).

Rozumiem dramaty osób, które – oni lub ich bliscy – ucierpieli wskutek wypadków. Jeśli jednak chcemy zmiany sytuacji, to jedyną drogą jest wychowanie i edukacja. To wymaga czasu i zjednoczonego wysiłku.

Itinerarium

ILE DNI JEST OD ŚRODY DO NIEDZIELI

Piątek 9 lipca 2021

Mam nadzieję, że mieszkańcy Świdnika, w tym moi dobrzy i bliscy znajomi, uśmiechną się w trakcie lektury tego wpisu. Dla czytelników z dalszych stron wyjaśniam, że Świdnik to duże, 40-tysięczne miasto, zasadniczo prawie zespolone z Lublinem.

Niedawno w trakcie rozdawania kolacji osobom bezdomnym i ubogim  ( w Lublinie) pojawił się pan, który od razu zadeklarował, że jest ze Świdnika, a ponadto wraca z pogrzebu i jest w stanie mocno wskazującym. Była to środa i poinformowałem zebranych, że następnym razem będziemy czekać na nich w niedzielę. Na co wspomniany pan uczestnik niedawnej stypy zapytał:

– Ale jutro będzie otwarte?

– Nie, tak jak mówiłem, dopiero w niedzielę.

– A w piątek będzie zamknięte? – dociekał gość.

Trochę to mnie już bawiło, ale konsekwentnie prostowałem świadomość pana.

– W piątek będzie zamknięte, powtarzam, następnym razem zapraszamy w niedzielę!

Nie wystarczyło, bo po chwili ciszy, nasz gość postanowił się upewnić odnośnie jeszcze jednej możliwości. Zakrzyknął tak, aby cała sala słyszała:

– To w sobotę będzie kolacja?

– Proszę pana, teraz będzie otwarte tylko w środy i niedziele,  a w czwartek, piątek i sobotę jest zamknięte… – starałem się rozwiać wątpliwości. I wtedy człowiek głośno oznajmił:

– Ale ja ze Świdnika jestem!

Cała sala zawrzała wesołością, pan ze Świdnika również się chachał radośnie. Na początku i ja się rozbawiłem, ale potem pomyślałem, że pan ma trochę racji. Bo przecież przejeżdża te kilkanaście kilometrów i może liczyć, że zje gratisową kolację. Mam świadków, że nie zmyślam.

Kiedy opowiadałem tę historię lublinianom, mieli bardzo zadowolone oblicza, z kolei świdniczanie chcieli się koniecznie dowiedzieć jak się nazywa ich rodak (i pewnie zabronić mu wizyt w Lublinie).

Lublinianom chcę przypomnieć, że Solidarność 80 zaczęła się od strajku w Świdniku, 8 lipca, potem był Lublin, a już w sierpniu Gdańsk i reszta Polski. I jeszcze to, że jak chcą polecieć do Londynu, to z lotniska w Świdniku.

A jakby ktoś z was chciał wpaść na bezpłatną kolację do nas, to zapraszam. W niedzielę, czyli następny dzień po sobocie.

Itinerarium