Kazanie na 15 Niedzielę Zwykłą 11 lipca 2021
Wczoraj najpierw jeździłem a potem chodziłem do pięciu moich braci bezdomnych, nic wielkiego. Zaniosłem im wodę do picia, niegazowaną, nic wielkiego, drobna rzecz. Drobna, ale potrzebna, bo straszny żar, a oni siedząc na ławkach czy schodach szczególnie narażeni są na odwodnienie. To naprawdę nic wielkiego, ta woda, niegazowana. Jednemu z braci opatrzyłem schorowaną nogę, na zdjęciu.
No tak, Pan Jezus posłał dwunastu swoich apostołów, „Idźcie!” Nie żeby mieli czekać, aż ktoś do nich przyjdzie, sami mieli iść. I poszli, roznieśli Ewangelię i prawo miłości po całym świecie. Poszli, a po nich inni, w którymś pokoleniu Idących przynieśli wiarę mnie i wam.
I co dalej? Myślę, że losy Ewangelii i wiary zależą od naszych stóp. Będzie źle, kiedy będziemy siedzieć, leżeć i stać. Będzie lepiej jeśli pójdziemy. Do dziadków z gotowością słuchania, do sąsiadów z dobrym słowem, do więźniów z uśmiechem – już od miesiąca możliwe są widzenia w zakładach karnych, przez pleksi, ale to już coś.
Bardzo wielu ludzi czeka na nas, abyśmy w sobie samych zanieśli im Ewangelię. W starej pieśni Edwarda Stachury jest taka przestroga: „Od stania w miejscu niejeden już zginął, Niejeden zginął już kwiat!”
Ewangelia na dziś:
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!»
I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!»
Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
(Mt 6,7 – 13)


