JAK OPOWIEDZIEĆ NIEWINNĄ ŚMIERĆ?

Czwartek 8 lipca 2021

Pięć lat temu w Jemenie (konkretnie w Adenie) terroryści islamscy zamordowali strzałami w głowę szesnaście osób. Większość ofiar to muzułmanie, niepełnosprawni lub starsi mieszkańcy domu opieki społecznej, zginęły także cztery siostry zakonne ze zgromadzenia sióstr Matki Teresy z Kalkuty. Powstanie film dokumentujący tamten mord.

Twórcy stanęli przed dylematem, jak pokazać wspomniane wydarzenia, zwierzyli się mediom, że „widzowie niestety są już znieczuleni na obrazy głodu i wojny” (cytat za agencją prasową). Zgadzam się, osiągnęliśmy chyba apogeum krwi, przemocy, tortur i zgrozy, łącznie z drogimi wycieczkami na tereny wojenne, gdzie uczestnicy przez lunety i lornetki mogli bezpiecznie oglądać jak ludzie naprawdę się zabijają. Obawiam się, na jak długo wystarczy naszemu pokoleniu możliwość zabijania przez symulacje internetowe. Czego jeszcze nie doświadczyliśmy? Zabijanie innych, dla adrenaliny, to wcale nie jest tylko scenariusz filmu fabularnego.

Co z wrażliwością na cierpienie, mękę ludzką, na śmierć? Triumf cywilizacji śmierci jest faktem. Szesnaście niewinnych ludzi, zastrzelonych w dalekim Jemenie, w tym cztery siostry zakonne. Jak to opowiedzieć, żeby zaszła jakaś zmiana?

Itinerarium

SIEDEM TYSIĘCY KILOMETRÓW MIŁOŚCI

Środa 7 lipca 2021

Siedem  tysięcy, bo tyle jest z Warszawy do Toronto w Kanadzie. Basia i Paul na zaproszeniu ślubnym mieli biblijne słowa: Postępujcie drogą miłości. Po ponad 20 latach małżeństwa śmieją się, że w ich przypadku powinno być: Latajcie drogami miłości. Zanim się pobrali, rzeczywiście nalatali się. Najpierw Basia odwiedzała swoją rodzinę w Mississauga, potem zakochany w niej Paul przyleciał do Polski, do Warszawy, bo w Lublinie lotniska jeszcze nie było. Potem ona znowu do Kanady, potem wspólnie do Polski. I tak latali po drogach miłości.

Na początku to postępowanie drogą miłości pachnie patosem, jakąś odległą i nieokreśloną przyszłością. Zupełnie inaczej słowa te brzmią, kiedy ktoś spojrzy na swoje życie po wielu latach związku, małżeńskiego czy przyjacielskiego. Wtedy widać dokąd to postępowanie drogą miłości zaprowadziło. Droga miłości ma konkretne adresy w miastach czy wsiach, czasem od momentu ich wypowiedzenia czy napisania mija kilkadziesiąt lat. Niekiedy miejsce w którym zostały wypowiedziane jest odlegle o tysiące kilometrów od obecnego miejsca zamieszkania. Zmieniły się krajobrazy, budynki, ludzie. Sami popatrzcie jak to jest w waszych życiorysach.

Oczywiście czasem na tej drodze są ostre zakręty, pomyłki i bolesne upadki. Nawet jeśli tak się zdarza, to lepszej drogi nie ma.

Itinerarium

PANDEMIA JUŻ NIEGROŹNA

Wtorek 6 lipca 2021

Na razie nie będzie groźna na Wyspach Brytyjskich. Premier tak zdecydował. Tam, jak czytam, rząd zamierza znieść wszelkie ograniczenia – dystansu, noszenia maseczek czy limitów w czasie nabożeństw, meczów i koncertów. Co prawda, Brytyjczycy nie są już w UE, mogą sobie dowolnie urządzać życie, ale liczbę zakażeń mają obecnie na bardzo wysokim poziomie (ponad 20 tys. dziennie). Przyjęli zasadę, że trudno, będą zakażenia i dużo zgonów, ale ma być jak dawniej, „normalnie”. Premier z Londynu oświadczył, że państwo musi “pogodzić się niestety z większą liczbą zgonów, ale  musimy zrównoważyć ryzyko wirusa z wpływem ograniczeń na życie i środki do życia ludzi”.

Nie wybieram się w najbliższym czasie na Wyspy (i wam odradzam), ale wiem, że do Polski na pewno wybierają się stamtąd dziesiątki tysięcy moich rodaków, na wakacje i urlopy.

Niewątpliwie końca pandemii nie widać, czwarta fala jest przesądzona, twierdzą wirusolodzy. Rozumowanie brytyjskiego szefa zakłada, że nie da się żyć bez pełnych trybun, zapchanych pubów a maseczki niepotrzebnie skrywają w sklepach piękne anglosaskie oblicza. Ponadto, jeśli policzyć straty w handlu, rozrywce i sporcie, to PKB spadnie.

Obawiam się, że wyspiarski przykład (ten z GB) znajdzie naśladowców. Kryje się za nim mocne przekonanie, że tzw. poziom życia musi być utrzymany za wszelką cenę. Za cenę śmierci wielu ludzi. Będzie nas mniej, ale będziemy znowu szaleć na koncertach i dopingować na pełnych stadionach.

Nawet niekoniecznie chrześcijańska, ale humanistyczna filozofia mówi o zdolności do ograniczania swoich potrzeb, zwłaszcza w obliczu zagrożeń, bo człowiek i jego życie są najważniejsze. Takie myślenie jest jednak nie w modzie, jak zresztą myślenie w ogólności. Myślenie jest trudne, a kibicowanie i kupowanie jest takie fajne!

Itinerarium

BRACIA PIJANI I PODCHMIELENI

Poniedziałek 5 lipca 2021

Piszę o tym, bo może się komuś z was przyda. Trochę już przeżyłem, dużo widziałem i słyszałem i rzadko co mnie zaskakuje. Ale życie ma scenariusze bardzo ciekawe.

Spotykam w okolicach przystanku autobusowego znajomego, młodego jeszcze, wiem, że czasem pije. Od razu mnie zgarnął i wskazał na grupkę kolegów na ławeczce.

– O widzi ksiądz, proszę bardzo, jeden nietrzeźwy, drugi pijany a trzeci narąbany, takich mam kumpli teraz.

– Ciekawa klasyfikacja – podtrzymałem rozbawiony rozmowę – czym się różnią?

– Zaraz, zaraz! Nie widać? Paweł – tu wskazał na pierwszego gościa z lewej – jest nietrzeźwy, ale da radę iść sam i można z nim pogadać.

Drugi z panów trzymał się tablicy z rozkładem jazdy. O nim usłyszałem:

– Krzysio jest pijany, jak już ruszy to co pięć metrów musi się zatrzymać i w kółko mówi to samo. A ten co siedzi na ławeczce to … To Łukasz! Jest narąbany, lepiej niech się nie podnosi bo zaraz przywita się z asfaltem, bełkoce, że nic się nie da zrozumieć – zakończył prezentację znajomy.

Wtedy wymsknęło mi się spostrzeżenie:

– Widzę, że ty też jesteś trochę niepewny …

– O, psze księdza! Wypraszam sobie, ja jestem tylko podchmielony, wychyliłem dwa browary i mam nad kumplami straż.

Piszę o tym, bo może się komuś z was przyda, ja się czegoś nowego dowiedziałem i chyba już nie pomylę brata nietrzeźwego z podchmielonym.

Itinerarium

KTO SIĘ ZAŁAPIE NA ZBAWIENIE

Kazanie na 14 Niedzielę Zwykłą 4 lipca 2021

Ziomkowie Jezusa nie przyjęli w Nim zbawiciela, przecież przez 30 lat heblował u ojca deski, pasał owce, a teraz robi cuda i głosi jakieś dziwne nauki.

Historia powraca, dziś Jezus jest naszym ziomkiem, dobrze Go znamy z katechez, kazań, filmów, kreskówek i dyskusji w mediach. W przypadku nazarejczyków Jezus wszedł w ich miasto, ale nie wpuścili Go do swojego życia. I nam się to właśnie przydarza, mamy Jezusa w przestrzeniach naszych miast, wsi i mediów, ale nie pozwalamy Mu działać w naszym życiu. Może nie dotyczy to każdego z nas, ale generalnie dzisiaj mamy chyba do czynienia z chrześcijaństwem, w którym Jezus jest na zewnątrz. Nie działa w naszym życiu.

Oprócz nazarejczyków w Ewangelii znajdziemy ludzi, którzy pozwolili Mu działać w swoich życiorysach, apostołowie, trędowaci, kobiety uprawiające prostytucję, łotry i życiowi rozbitkowie. Porządnych ludzi niewielu w gronie bliskich Jezusowi.

W Nazarecie jedynie kilku chorych zostało uzdrowionych, uwierzyli w Niego i pozwolili Mu działać cuda. Mam nadzieję, że załapiemy się do tego małego grona w dzisiejszej sytuacji.

Ilustracja – Nazaret.

Ewangelia

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.

A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

(Mk 6,1 – 6)

Itinerarium

CZŁOWIEK ODPOCZYWA DIABEŁ HARUJE

Sobota 3 lipca 2021

Rozwiąż pęta próżnych sporów i zacieśnij więzy zgody, Panie. Tak się modliłem wczoraj wieczorem, ale ta modlitwa jest dobra i na dzisiaj rano i na cały weekend.

Zrobiłem mały sondaż wśród znajomych, okazuje się, że częściej dochodzi w ich małżeństwach i rodzinach do kłótni i zgrzytów w weekendy niźli na tygodniu. Na tygodniu jest tempo, praca, dzieci, zakupy a w weekendy jest czas, dłuższa wspólna obecność, czasem coś się zbiera przez sześć dni. I sprawdza się, że kiedy człowiek odpoczywa, to diabeł haruje.

Pęta próżnych sporów, próżne spory! O śmieci, o godzinę obiadu, o pranie, o wyjazd do teściów (których?), o stan konta, o pielenie ogródka. Próżne spory! Po czasie rozumiemy, że były próżne, bezsensowne. I nie zauważamy, jak one nas zapętlają, tworzą supły złych uczuć, po miesiącu nie wiemy już o co chodziło, ale pęta zostają i oddalają nas od siebie. Wznoszą mury, odpychają i zniechęcają.

Druga część wezwania mówi o zacieśnianiu więzów zgody, o zrozumieniu, że jesteśmy wszyscy zmęczeni, że nie mamy złych zamiarów, że potrzebujemy czułości, przytulenia, może prostych pochwał i spokojnego milczenia. Tak też mogą wyglądać weekendy, mogą być istnym generatorem nowych sił i czasem odradzającej się miłości.

O Panie, rozwiąż pęta moich próżnych sporów i zacieśnij więzy zgody!

Itinerarium

PAN ZENEK W KOLEJNYM ODCINKU MISIA

Piątek 2 lipca 2021

Bareja nie żyje, ale jego „Misia” chętnie nadal oglądamy. Ja codziennie widzę i słyszę scenariusze do podobnych produkcji. Dziś będzie o policjantach i pomocy społecznej.

Mam świadka, jak było. Dzwoni policjant, miły i pobożny („Szczęść Boże” na powitanie), z pytaniem czy wiem gdzie może przebywać pani Jolanta W. (wiadomo, że inicjały zmieniam). Akurat wiem, bo odwiedzam panią Jolę. A aspirant docieka czy mógłbym podać adres. No nie mogę, odpowiadam, bo pani Jola przebywa w altance na działkach, gdzie nie ma klasycznych adresów. Aspirant wyłuszcza, że musi podać jakiś adres, bo prokuratura zleciła mu ustalenie adresu w celu przekazania jakiegoś pisma, zawiadomienia. Mówię, że mogę opisowo określić miejsce przebywania pani Joli, bo jest bezdomna.  Rozmówca z radością podchwycił propozycję. To ja opisuję:

– To są działki na północy Lublina, zjeżdża się z dwupasmówki w wąską polną dróżkę …

– Czy mógłby ksiądz wolniej, bo piszę … – dociera do mnie w słuchawce głos rozmówcy. I dociera do mnie, że ten opis naprawdę dotrze do prokuratury. Zatem staram się z całą starannością dookreślić miejsce pobytu pani Joli.

– Z tej polnej dróżki trzeba skręcić w bramę główną, zawsze otwartą … Potem idziemy prosto i mijamy trzy alejki … Skręcamy w prawo w czwartej … Po jakichś dwustu metrach po lewej stronie jest piąty opuszczony domek … Charakterystyczny, w stylu góralskim …

– W góralskim? – upewnia się policjant. Potwierdzam. – A to ładnie, ładnie … – kończy zadanie stróż prawa.

Ciąg dalszy jest o pomocy społecznej. Pomagałem panu Zenkowi uzyskać zasiłek, jak najbardziej mu przynależny, bo zajmuje pustostan, bez światła, wody i całej reszty cywilizacji. Ma już blisko 70 lat i przyzwyczaił się do swoich standardów. Powiadomiłem odpowiednią placówkę pomocy społecznej, za sprawę zabrała się pani Kasia (wiadomo imię zmienione), która orzekła iż musi zrobić „wywiad środowiskowy” i nawiedzić w związku z tym pana Zenka. A ja mam podać adres.

– Nie podam, bo pan Zenek nie ma adresu – zakomunikowałem. Po minucie ciszy pani Kasia rezolutnie oświadczyła:

– To jak ja tam mam trafić?

– Mogę panią tam zaprowadzić, bezpłatnie – rozwiązałem pierwszy problem pomocy społecznej – bo wiem, gdzie to jest.

Po kilkuminutowej konsultacji pani Kasia zgodziła się na moją usługę.

W umówionym miejscu pani Kasia stawiła się z koleżanką, panią Anią, która jest początkującą pomocniczką społeczną. Weszliśmy do domu pana Zenka i pani Ania zaczęła zasypywać człowieka zdziwieniami:

– Ależ panie Zenku! Tu nie ma światła, jest dwudziesty pierwszy wiek!

– Ja i tak dobrze widzę! Co się pani czepia? – bronił się Zenek.

– I łazienki nie widzę … ani toalety …

– Wiadro tam stoi – wskazał pan Zenek – pani tu nie musi mieszkać.

Szybko ograniczyłem kolejną sekwencję pytań początkującej pomocniczki społecznej, drżąc, że zaraz zapyta o wifi, a pan Zenek ją wyprosi, niekoniecznie grzecznie. Stanęło na tym, że pan Zenek ma się udać do punktu pomocy społecznej, aby wypełnić stosowne dokumenty. Tego się obawiałem, ale trudno, zawiozłem go do punktu, gdzie kazano mu wypełnić siedemnaście (17) różnych papierków – oświadczeń, zgłoszeń, wniosków, informacji, orzeczeń i klauzuli. Dwa dokumenty musiał własnoręcznie wypełnić, zasugerowałem, że ja napiszę, bo pan Zenek słabo widzi, a on podpisze. Pani Kasia na to, że procedury nie pozwalają na takie fanaberie. Dobrze, napisał, drukowanymi literami.

– To my w ciągu miesiąca rozpatrzymy pana wniosek i prześlemy decyzję. Najlepiej mailem …

– Pani Kasiu, pan Zenek nie ma poczty elektronicznej, nie ma też komórki, to znaczy ma, ale taką w której mieszka a nie taką z której można dzwonić – walczyłem z nadmiarem biurokracji – Może prześlecie decyzję na adres Centrum Wolontariatu?

Pani Kasia potrzebowała kwadransa, aby ustalić czy procedury zezwalają na taki obrót sprawy. Zezwalają. Pan Zenek zasiłek ma.

Wnioski. Ani pan aspirant ani Kasia z Anią z pomocy społecznej nie są winne. Mają określone procedury, jak ich nie spełnią dostaną ochrzan albo i po premii. Przez ostanie ponad 30 lat został zbudowany w Polsce system wielkiej nieufności społecznej, podejrzewam tu jakąś zmowę ministrów z producentami papieru i tonerów do drukarek. Nie wiem czy ten system kiedyś runie ale takie marzenie mam.

Prokuraturze pomogłem, pan Zenek zasiłek ma, więc źle nie jest. A Bareja to wszystko filmuje i Panu Bogu w niebie pokazuje. Niebo dla Barei należy się bezsprzecznie, na pewno nie musiał pisać wniosku, oświadczenia i klauzuli RODO.

Itinerarium

DZIECI SĄ NAPRAWDĘ MĄDRE I WRAŻLIWE

Czwartek 1 lipca 2021

Dorośli o tym nie wiedzą, ale większość dzieci nie lubi piaskownic, huśtawek i plastikowych zjeżdżalni. Jeśli gdzieś obok takiego „klasycznego” placu zabaw trafi się wrak samochodu, kupka desek albo choćby ruiny jakiegoś domu, zabawa jest prześwietna. Widziałem badania psychologiczne, które udowadniają, że wyobraźnia i kreatywność dzieci zdecydowanie szybciej i mocniej rozwijają się przy kupce desek niźli w piaskownicy. Co więcej, wcale przy tych deskach nie rośnie liczba wypadków! Dzieci nie są głupie, przy deskach i wrakach są po prostu bardziej ostrożne. No, ale dorośli, wiadomo, wiedzą lepiej i dalej będą stawiać smutne zjeżdżalnie i huśtawki.

Dziesięć lat temu rozpoczęliśmy w środowisku Centrum Wolontariatu w Lublinie Dobre Wakacje w Dobrym Towarzystwie. Nasi wolontariusze pojawią się w kilku dzielnicach w mieście, tam, gdzie raczej nie ma pomysłów na zagospodarowanie letniego czasu dla dzieci, w tym roku na Tatarach, Bronowicach i Za Cukrownią. Co prawda wraków samochodów nie mamy, ale bębny owszem. I rekwizyty z  kilku kontynentów oraz wspólne robienie upominków dla dzieci uchodźców, czyli ich rówieśników zamkniętych w obozach 70 km od Lublina. Może w ten sposób trafimy w ich wyobraźnię? Przecież dzieci są naprawdę mądre i wrażliwe i nie muszą ścierać spodenek na plastikowych zjeżdżalniach, prawda?

Itinerarium

DRUGA POŁOWA PRZED NAMI

Środa 30 czerwca 2021

Na własne oczy widziałem mecz piłkarski w którym po pierwszej połowie jedna drużyna przegrywała 0:3, ale w drugiej wbiła rywalom 5 goli i ostatecznie wygrała 5:3. Rzecz działa się w najwyższej lidze angielskiej.

Przed nami druga połowa roku, nawet jeśli w pierwszej doświadczamy porażki, to trzeba się zmobilizować i wygrać w drugiej połowie.

Zbyt często poddajemy się po pierwszych niepowodzeniach. O końcowym zwycięstwie decyduje wiara i ogromna praca. Cokolwiek dobrego, mądrego i pięknego sobie zaplanowaliśmy na początku roku, jest jeszcze do wygrania, mammy przed sobą jeszcze całą drugą połowę!

Itinerarium

O DRODZE ZBAWIENIA BEZ DODATKÓW

Kazanie na uroczystość św. Piotra i Pawła

Wtorek 29 czerwca 2021

Pierwsza parafia, którą znamy z kart Ewangelii, była maleńka, w Wieczerniku zmieściło się kilkanaście osób. Potem podobne wspólnoty powstawały poza Jerozolimą. Kościół zaczął się od małych wspólnot tych, którzy uwierzyli w Chrystusa jako Syna Bożego i radykalnie praktykowali wzajemną miłość. Te wspólnoty rozumiały, że zbawić nie można się w pojedynkę i żyjąc w egoizmie.

Nic się nie zmieniło od tamtych czasów, musimy powrócić do ewangelicznej wiary i miłości. Cała reszta jest niekoniecznym dodatkiem do zbawienia.

Zdjęcie pochodzi z małej wspólnoty, którą miałem okazję poznać w środkowej części Kuby.  

Itinerarium