Wtorek 13 lipca 2021
Na Kubie zawrzało, zmęczeni i zniewoleni ludzie wyszli wczoraj na ulice wielu miast. Takich demonstracji przeciwko komunistycznemu reżimowi nie było tam od początku rewolucji (1959). Wszystko zaczęło się od spontanicznego marszu niezadowolenia w miasteczku San Antonio de los Banos w pobliżu Hawany. Dzięki Internetowi – teraz już bardzo blokowanemu przez władze – wieści rozeszły się szybko i spowodowały protesty w kilkunastu innych miastach, łącznie ze stolicą.
Kubańczycy protestują ponieważ są coraz bardziej głodni, odczuwany jest brak lekarstw, głównie wiarygodnych szczepionek przeciw wirusowi (rząd wymyślił własną, w którą nikt nie wierzy), brak prądu jest poza większymi miastami powszechny. Manifestanci domagają się zmian, ale krzyczą „Wolność!” i „Precz z reżimem!” Bardzo przypominają te sceny sytuację z Białorusi, rok temu. Na razie – kiedy piszę ten tekst – nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych choć na ulicach kubańskich miast są policjanci i wojsko.
To druga, po Białorusi, „rewolucja covidowa”, pandemia wyzwala skrywane marzenia i nadzieje.
Mam na Kubie kilku mądrych i zaangażowanych w sprawy swojego narodu przyjaciół i znajomych, wiem, że włączyli się w protesty. Podziwiam – pisałem o tym np. tutaj – http://itinerarium.pl/2013/12/22/bez-kobiet-bog-sie-nie-rodzi/ – Damy w Bieli, które od 1994 r. walczą o swoich mężów, synów, braci i ojców.
We wtorek, 13 lipca po 14:00, zapraszam do słuchania naszego wolontariackiego radia www.noweradio.pl i specjalnego programu dedykowanego sytuacji na Wyspie. Wtedy zaprosimy Was również do włączenia się w akcję poparcia dla Kubańczyków.
Wiem, jest lipiec, urlopy, wyjazdy. Pamiętam jednak, że 41 lat temu, kiedy zaprotestowali robotnicy w Świdniku (a potem w Lublinie, Gdańsku i całej Polsce) też był straszny upał, nawet wody w ulicznych saturatorach brakowało. W ważnych chwilach należy jednak być po właściwej stronie historii.
Na zdjęciu: Damy w Bieli protestujące w Hawanie. Rozmowa z odważną szefową ruchu jutro po 14:00 na www.noweradio.pl


